Ilość osób na stronie - online 4 Aktualny czas :   Osoby na czacie -
Wstęp Różne aktualności wpisane przez czytelników i autorów strony. Na forum poruszane są waszym zdaniem interesujące tematy, zachęcam do dyskusji. Umożliwia rozmowe z osobami odwiedzającymi strone Tutaj dostępne są przysłane przez was zdjęcia z różnych ciekawych miejsc i spotkań. Gorąco Zachęcam do przysyłania zdjęć!!! Namiary na administratorów strony Katalog stron internetowych posegregowanych tematycznie - zachęcam do przeglądnięcia i dodania twoim zdaniem ciekawej strony.
tomek
Wydarzenia Mini Sklep Śpiewnik Ankieta Rejestracja Lista przebojów Zasady Przypomnienie Hasła
Subskrypcja !!!
wpisz e-mail:

werchowyna.nazwa.pl
Szczególnie polecamy

www.kermesz.pl


FORUM
Data Temat:        UPA
2002-10-07 Jak dekotry znajut zblyżat sia 60-ricznycia stworinnia UPA , ce treba jakosy uczcity Proszu o propozycji

Autor: berest- gość

2002-10-07 Ja za, ale chybal ne wszytky Lemky dobri wspomynaiut UPA...Ne znam cy toto sia dast u nas swiatkuwaty.

Autor: dziamera- gość

2002-10-07 Berest, ty z Berestia?

Autor: - gość

2002-10-07 www.akcjawisla.prv.pl - tam poczytacie o UPA

Autor: hryj- gość

2002-10-08 W Beresti ne bylo UPA, jeden Ukrainec byl w Czyrni, to jest selo nedaleko Beresta, ale win zalozyl partyzantku komunistycznu, nazywal sia Porucidlo.

Autor: kuk- gość

2002-10-09 Ale byly de inde, np. w Panknij, Ropyci Ruskoj i Brunarach. A Czyrniansky ne sut z Czornoj? ony Ukrainci sut.

Autor: dziamera- gość

2002-10-09 A Komancza? Tam chybal UPA byla i chybal to tiz Lemkowyna? Ne znam toho dobri, ale w UPA byla ciwa lemkiwska sotnia. Tak, szto proszu ne powidaty, ze w UPA ne bylo nas Lemkiw.

Autor: koma- gość

2002-10-10 Sotnia nazywala sia "lemko" szto wzahali ne musilo oznaczaty, ze tam byly Lemky. Choc treba pryznaty, ze paru "horjaczych" sia tam naszlo.

Autor: kuk- gość

2002-10-10 kuk a cy ty znasz, szto ostani komandyr UPA nazywawsia wasyl kuk:-)

Autor: bajus- gość

2002-10-10 A może budeme światkuwaty deń powstania SS GALICJEN, odno i to samo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Autor: tryzub- gość

2002-10-10 sotnia to i była lem Lemkił w nioj zabarz ne było i sotnii UPA popercia na lemkowyni ne maly

Autor: jar- gość

2002-10-11 Ja dumal, szto ostatnim byl Roman Szuchewycz? Na Lemkiwszczyni serednij i zachidnij UPA praktyczno ne dijala /wykluczywszy poodynoki rejdy/. Znam z opowidań, że w sełach traflaly sja lude /osoblywo w micno unyjackych/ jaky pid "znakom upa" rabuwaly weczernom hodynom swojich odnoselczan, szto ne malo nyczoho spilnoho z prawdywom orhanizacjom UPA, a ich "wyższa świdomist" to żart.

Autor: kuk- gość

2002-10-11 Jare, de dla tebe kinczyt sia na wschodi Lemkowyna? Jak na Zyndranowij to masz raciu, szto Lemkiw w Taktycznomu Widdtynku Lemko bylo barz malo. Ale jakszto dla tebe Lemkowyna to tiz Komancza cy Wislok, to byly tam Lemkiw barz bohato. Do Kuka, ni po joho smerti byl iszczy Wasyl Kuk, joho bilszowyky zlapaluy chybal w 1952 roci. Do tryzuba-jak maiu wyberaty pomiz Porucidlom a chlopciami z SS Halyczyna, to wyberam naszu, ukrainsku dywiziu, a ni pomicznikiw komunistiw, jaky nas wyselyly.

Autor: bajus (kolysy z Polan)- gość

2002-10-11 Oj tryzube, tryzube. Placzesz pewni, że uż Sojuza ne ma. Taky zbalamuczeny jak ty w 1945 roci dobrowilno tam wyiżdźaly, a potim, ked lem mohły to z toho "raiu" szwydko wtikaly. Ale ne płacz, moźesz yszczy na Kubu cy do Korei wyichaty. Tam yszczy czerwone na hori.

Autor: dziamera- gość

2002-10-12 UPA jak każda formacja wojskowa ( partzancka) mała swoi cili. Walczyła o samostijnu Ukrainu, walczyła z komunizmom. Za to możu im hołd złożyty jak każdi inszi hrupi kotra robyt sztosy w słuszni sprawi. Ne wydżu jednak specjalnoho powodu by światkuwaty lem z powodu założynia Ukraińskoj Powstańczoj Armii.

Autor: haczatko- gość

2002-10-12 Zwidkyl ty sy wzial Tryzube na tomu switi?Tebe czerwena zwizda porodyla, a molot wychowaw?

Autor: Rizun - gość

2002-10-12 SZANUJME SIA WZAJEMNI TO I INSZY BUDUT NAS SZANUWATY , CZOHO W WAS TIŁKO NENAWYSTY . CHCETE ABY WAS SZANUWALY ( JEDNY I DRUHY ) WKASZTE JAK TO SIA ROBYT SAMY , DAJTE DOBRY PRYKŁAD .

Autor: LEMKO- gość

2002-10-12 Dobry sia na tym ne znam ale, z toho szto jem czytał swojim czasi w "Gazecie Wyborczej", a szto pysał Pan Mokry to UPA została założena prez OUN. Pred wojnom ukrainsky umirkowany sredowyszcza ne chcily maty z tom orhanizacjom nycz wspilnocho. Samy Ukrainci wneska majut problem ze stosunkom do UPA (kwestia pryznania urawniń kombatanckych - szyroka i trudna dyskusja teper na Ukraini). Shadżam sia z Hacztkom, ne znam dlaczoho Lemky maly by śwatkuwaty rycznyciu stworenia UPA. Dla Ukraincił to jest symbol dla Lemkił ni. Pomysł delikatni powisty- ne stosowny.

Autor: jar- gość

2002-10-13 Napyszte iszczy sztosy, bo to mia ne ruszyło. żal mi was. bał bym sia obrażaty osobu kotroj ne znam i osudyty ją po piatioch słowach.

Autor: tryzub- gość

2002-10-14 Ja sy powim tak. Na Zachidnij Lemkowyni popertia dlia UPA było newełyke, inaksze na Wschidnij. Po druhe, chto chocze naj sy swiatkyje, chto ne chocze swiatkuwaty ne bude, ale po szto Tryzube obrażaty, tych, jaky dumaiut inaksze jak ty?

Autor: hihor- gość

2002-10-14 Kurinny Taktycznoho Widdynka UPA "Bastion" był Iwan Szpontak, Łemko zi Słowaki.

Autor: dziamera- gość

2002-10-15 Osobysto znam Żyda /Jewreja/ z Bardyjowa, jakij takoż buł w UPA.

Autor: xp- gość

2002-10-15 Bajus ty ne myl Banderowciw z melnykowciamy

Autor: berest- gość

2002-10-15 Jar Jakby na lemkowyni UPA by ne mała popercia to by tut ne wojówaly y ne bułoby ich hrobiw

Autor: berest- gość

2002-10-15 Dziamero Na dziameri UPA takoż dijała

Autor: berest- gość

2002-10-15 Sprostuwannia TO szto ja napysaw do Bajusa je do Tryzuba

Autor: berest- gość

2002-10-15 A dijała, w Panknij paru milicjantiw maje nawet harnyj pamiatnyk-:)

Autor: dziamera- gość

2002-10-16 Tot pamjatnyk pereneseno blyze dorohy, ale jakysym czudom jest bez tablyci /pewno starym UB-kam braklo hroszy /chybal byl na prywatnomu grunti-poly/. Ja bym joho ochoczo potołk mołotkom 10 kilowym. Zrobyl bym toto samo w Gladyszowi, de pered dawnym posterunkom mo stoit tiż obelisk /orełok z neho wpal - komunistyczna woronka/ ale tablycia jest z nehardym napysom ...pomordowanym przez bandy UPA..itd. Dywlusja, że bojownyky z OUP-OL do hnes ne zareahuwaly na toto paskudztwo /ale jak chtoś spomnul, ony sja wolat byty zo swojima.

Autor: kuk- gość

2002-10-16 Take sztosy jest chybal iszczy w Krywoj.

Autor: hihor- gość

2002-10-16 W Krywij je pamjatnyk pohyblych polskych lotnykiw. O inszim ne znam

Autor: kuk- gość

2002-10-16 Znajte szczo lemky? Wam wze cilkom sia poperwertalo w waszych pustych holowach. UPA borola sia tak samo i za Waszu wolu, wolu lemkil - rusynil. Widdaly swoje zytia szczoby teper taki jak wy poriwnialy do SS Galizen. Pewno blyzsze je Wam Ludowe Wojsko Polskie?

Autor: bohdan- gość

2002-10-16 Berest, że UPA prubuwała dzijaty na Lemkowyni to fakt, lem popercia za bars ne było, a i Lemkił w nioj bylo jak na likarstwo wyniatky poza sporom. Bohdan rozumiu że jako Ukrainec czujesz sia lipszy od Lemka i mudryszy, Gratuluju samopoczucia i własnocho dowartościuwania na pewno to w życiu ważne. Perszy raz czuju że UPA walczyła za moju wilnyst. To sztosy nowocho do toj pory dumał jem że za "Samostijnu Ukrainu", o wilnoj Lemkowyni jakosy czuty ne było, ale skoro tak twerdysz to czomu ni. Stawiania sprawy w kategoriach LWP contra UPA to problem Polakił i Ukraincił nam Lemkom nycz do toho. Taky pohlad to reprezentujut toty szto sut za ukrainizacjom Lemkił "chto ne znamy tot Polak"

Autor: jar- gość

2002-10-17 Tekstyk Bohdana to "palanteria", chamstwo jakie od rokiw znane jest w seredowyskach lemkiwskych. Czesnyj Ukrainec toho by ne zrobyl.

Autor: kuk- gość

2002-10-17 Ja zhoden z kukom, ale ne z Bohdanom i Jarom.

Autor: dziamera- gość

2002-10-19 ukrainci JAK WSE, UWAŻAJUT SIA ZA LIPSZYCH I NECHAJ SIA TAK PIENIAT. A LEMKY NECHAJ ROBIAT SWOJE, POTYCHU, SPOKIJNI I BUDU MAŁ DO NYCH WEKSZY SZACUNOK!!!!!!!!!!!!

Autor: tryzub- gość

2002-10-27 Ciłkowyto zhadżajuś z toboju bohdane UPA ce duma naszoho narodu.Stydajusja za tych ljudej jaki ne znajut pro szczo howorjat.Na ci storinci żal produkuwaty sja.

Autor: patriotka ukrai?ska pochod?ennjam z lemkiwszczyny- gość

2002-10-27 Zabuła ja szcze szczoś dopysaty ,dla mene czastyna lemkiw ne zaslohuje szczob zwaty jich lemkamy ,prosto wony dla mene polaczky!!

Autor: patriotka- gość

2002-10-27 Do Beresta. Ty jes zacal pysaty na toj storoni i mozesz teper zdecyduwaty cy jej pokynuty cy ni. Besida obertat sia w szmariania lajnom a dumam ze ne o to tobi sia rozhodylo.

Autor: bodek- gość

2002-10-28 Sut medże namy taky, szto nenawydżat wszytko, szto ukrainske. I z toho powidaiut, że lipsze jak Lemko woźme soj Polku, jak Ukrainku. ja toto ne rozumiju. Ja sam dobre iszczy ne znam, cy je Ukraincom cy liwko Lemkom, lem toto znam dobri, szto Ukrainci sut naszy braty.

Autor: bilcar- gość

2002-10-28 To samo a nawet wece powime o Ukraińciach moja doroha "patryjotko". Czasamy jak wydyme to lem ruky do neba treba pidnesty. Dlatoho tiż ne używaj pryzemnych argumentił. Ciekawyt nas Twoje pochodżynia z "lemkiwszczyny" (już prez szacunok mohlas napysaty z welkoj bukwy), dumame , że w twoim żytiu nastupyla hłuboka peremina y zostalas oswiczena ? Zdrad nam jak dojty do toho poziomu oprawdania ( oswiczynia). Neoswiczeny "welykoju tajemnyceju". Pozdorawlame Tia. BUDTE.

Autor: Trioch Cariw- gość

2002-10-30 Do Bodka Chodyło mi o to żeby poszanuwaty istoriu UPA, a ne o to żeby jakysy bortaky obrażaly Wojakiw Upa A szto do pomnykiw dla milicjantiw kotry wojuwaly z UPA wony rozletiatsia w ne dołhomu czasi My powynni na łemkiwszczyni stawlaty pomnyky dla UPA,a chocky zadbaty o ich MOHYŁY, kotrych ne mało,tak samo jak Wony oboronialy nas

Autor: berest- gość

2002-10-30 Do Dziamery A ty buw w Pantni czy w Krywi że znajesz

Autor: berest- gość

2002-10-30 Szto znaju? A w Krywi i Pankni byw jem ne raz.

Autor: - gość

2002-11-14 Bohdan jak myslysz szto UPA walczla tyz za Lemkil to sia tobi w cholowi poprewertalo. UPA walczyl aza samoistnu Ukrainu, a Lemky ich wtoldy malo interesuwaly. Zaden prawdywy Lemko ne podpysze sia pid walkamy prowadzenyma prez UPA. Ukraina a Lemkowyna to sut dwi inszy sprawy i ne wydzu powodu by swiatkuwaty ricznyciu powstania toj orchanizacji.

Autor: wally- gość

2002-11-14 Taka toto sama prawda jak powisty, szto Podhale i Polszcza to sut dwi riżny sprawy. (komadyr odnoho z kureniw UPA w Polszczi byw Iwan Szpontak, Łemko zi Slowakii).

Autor: dziamera- gość

2002-11-15 Dziamera Ty ne hladasz prawdy Ty jesteś ideologom. Ne jest istotne chto należał do UPA ale o szto UPA walczyła napewno ne o Lemkił i Lemkolynu, a podhale i Polska to ne toto samo szto Ukraina i Lemkołyna oraz Lemky, czocho dowodyt dyskusja na toj i inczych stranach forum.

Autor: jar- gość

2002-11-18 hej.dziamera.Wkażdym narodi najde sia jakisa czorna ucia,może i baran.

Autor: lemko- gość

2002-11-19 Baba moja je lemkynia,ale ne odyn raz opowidała meni jak wkrywały UPA...mij dido buł lemkom,kotryj barz Ukrainu lubył...druhy didy głuboko wiriat szczo wony sut tilky lemkamy-karpato-rusynamy...I NE DUMAM PRO NYCH SZCZO SUT PRAWDYWY LEMKY , A TAMTY NI...

Autor: kwtoczok- gość

2002-11-19 perepraszam za HŁUBOKO.zong.

Autor: kw.- gość

2002-11-19 Majesz raciu kwitoczku, i odny i druhy sut Lemky

Autor: dziamera- gość

2002-11-19 jare, ja toto rozumiju, Podhale należyt do Polszczi i Lemkowyna tiż:-)

Autor: dziamera- gość

2002-11-19 Ked czytam jare, szto pyszesz to soj dumam, szto ty ne jar, lem zyma

Autor: bortniak- gość

2002-11-20 Dziamera ja zato ne rozumiu, zresztom tak samo jak bortniaka:)

Autor: jar- gość

2002-11-21 Ja ne je ideołohom, lem tot, jaky wyżcze powidat, że "prawdywyj Łemko" nygda ne powist, szto UPA była dobrom orhanizacio. Toto jest wlasne ideołohia-"prawdywyho Łemka" takoho, szto ne czuje sia Ukrainciom. A chto takyj "neprawdywyj Łemko"?To już ne wystaczyt byty Łemkom?Treba iszczy byty "prawdywym"?

Autor: dziamera- gość

2002-11-22 Mij dido był w UPA i nygda sia toho ne wstydał. I do kinca żyttia ne wmił ukraińskoj literaturnoj mowy, lem naszu besidu. W joho sotni były iszczy 2 Łemkiw, reszta Bojky.

Autor: olek- gość

2002-11-22 na terenach Lemkowyny UPA i peredowsim "siczowyky" to je policja ukraińska duże krywdy ludjam zrobyly , ne jeden lemko mał wekszy problemy jak z nimciom. tu neje szto światkuwaty , nawid na Ukraini UPA traktujut jak kolaborantił z hitlerowciamy i ne majut prywilejł kombatanckich. A chto spalył np.Łabowu .....

Autor: roman s.- gość

2002-11-24 Do Jara Jak dumasz, że Lemkowyna i Ukraina ta Podhale i Polszcza to ciłkom dwi riżny sprawydwi riżny sprawy, to sia mylysz. Na Podhalu tiż byw ruch separatystycznyj do Polakiw, jakyj hołosyw, że Górali sut okremom nacijom od Polakiw i lidery tohu ruchu spiwpraciuwaly w czasi wijny z Nimciamy, nawit otweraly chtowdy szkoły z góralskim jazykom nawczania. Lidery toho ruchu tworyly nowyj góralskij narid, jakyj nimci ochrestyly Gorallenvolk. Proponuju stattiu P. Smoleńskoho z „Gazety Wyborczoj” z 19. 06. 02 pt. „Goralenvolk”.

Autor: Mirko- gość

2002-11-25 Nimci otweraly tiż szkoły z ukraińskym jazykom /tak, że ne byl to lem prywilej dla góraliw/. A siczowyky? Toty to nam daly "popalyty" - znam to z opowidań didiw. Wczeno byly i w odpowidnich misciach tiła. I ne bylo sentymentu, że to Lemko.

Autor: xp- gość

2002-11-25 Do Walla: A lemky to ne Ukrainci

Autor: berest- gość

2002-11-29 Lemky to na pewno ne Ukrainci. Poczytaj sy Reinfusa, Stefaniwskocho, albo inszych autoril. Beresci odkal Ty? Moi dzidowe sut z Beresta i nygda ne gadaly szto sut Ukrainciamy, lem Lemkamy.

Autor: Wally- gość

2002-11-29 Lemky to na pewno ne Ukrainci. Poczytaj sy Reinfusa, Stefaniwskocho, albo inszych autoril. Beresci odkal Ty? Moi dzidowe sut z Beresta i nygda ne gadaly szto sut Ukrainciamy, lem Lemkamy.

Autor: Wally- gość

2002-11-29 DO WALLYoho:reinfus to etnograf PRLowskoho ustroju,jak bilszist myslytely tamtoho czasu,kotry mohly wydałaty swoi knyżky pysał tak jak sia WŁADZY LUDOWEJ podabało!!!zwernyj uwahu na prof.Kazimierza Pudło czy dr.Moklaka...TO,ŻE DUŻE CZYTAJESZ NE ZNACZYT WID RAZU SZCZO SUT TO DOBRY POZYCJI.trymsia.

Autor: kwitoczok- gość

2002-11-29 DO WALLYoho:reinfus to etnograf PRLowskoho ustroju,jak bilszist myslytely tamtoho czasu,kotry mohly wydałaty swoi knyżky pysał tak jak sia WŁADZY LUDOWEJ podabało!!!zwernyj uwahu na prof.Kazimierza Pudło czy dr.Moklaka...TO,ŻE DUŻE CZYTAJESZ NE ZNACZYT WID RAZU SZCZO SUT TO DOBRY POZYCJI.trymsia.

Autor: kwitoczok- gość

2002-11-29 To prawda, szto "siczowyky" ne barz zapysaly sia w naszi pamiati, ale proczytajte sy opowidannia o siczowykach w zbirci Kuziaka, szto ho nedawno wydala krenycka Zahoroda.

Autor: bodak- gość

2002-11-29 oki.prypomnuło sia meni iszczy odne dobre nazwysko-ŻURKO,dr.z uni.wroc.pidniał tematyku lemkił i duze obiektywno pysze.peredowsim sut to praci analizy socjologicznoj,ale sysany barz prystupnym jazykom.

Autor: kwitoczok- gość

2002-11-30 Kwitoczku, cytuwania prof. Pudło, ne jest chybal zbyt trafne. Jeżeli dobri pamiatam jedyny konkluzja kotra sia mi nasuwała po pereczytaniu kotrysoj joho pozycji to wskazania, że dla Lemkiw wyselinia ne było takie złe - pretiż wzrosnuł ich poziom żytia...

Autor: haczatko- gość

2002-11-30 Kwitoczku, cytuwania prof. Pudło, ne jest chybal zbyt trafne. Jeżeli dobri pamiatam jedyny konkluzja kotra sia mi nasuwała po pereczytaniu kotrysoj joho pozycji to wskazania, że dla Lemkiw wyselinia ne było takie złe - pretiż wzrosnuł ich poziom żytia...

Autor: haczatko- gość

2002-12-02 ????????, nie sraj na żółto i nie oddawaj moczu na czerwno!

Autor: - gość

2002-12-03 Kwitoczku kochany!jak dodry pamiatam PRL ne uznawal Lemkiw jako takich. Zaliczaly nas do Ukraincil, czocho dowodom byl zakaz dzialalnosci org. lemkowskich i prymusowe wcilinia w styruktury org. ukrainskich. Znam osobisci dr. Pudlo i ne czuljem sztoby on gadal,ze Lemky to Ukrainci.Gadal jedyni,ze nalezyme do ukrainskoch oibszaru kulturowocho ze swoima odrubnyma cechamy. papa

Autor: wally- gość

2002-12-03 Po takij prowokacji upu... wsadte sobi w d.. pu

Autor: - gość

2002-12-04 jakij prowokaci?

Autor: hihor- gość

2002-12-06 Naj odpowist Tomek Stawiski

Autor: - gość

2002-12-06 Lemky to Lemky ,a Ukraińci to Ukrainci.Możeme sia ne lubyty.ale szanuwaty sia możeme.

Autor: alek- gość

2002-12-06 Lemky to Lemky,a Ukrainci to Ukrainci.Mozeme sia ne lubyty,ale szanuwaty sia możeme i powynnysme.

Autor: alek- gość

2002-12-07 To szto zrobyw jakysy bortak, to ne znaczyt ze treba sy desy wsadzaty UPA. Ty takyj sam bortaczysko,jak toj szto napysaw proty Lemkiw na perszi storinci.

Autor: bodak- gość

2002-12-08 Dotyczy prowokacji - zaznaczm że nie mojego autorstwa, człowiek który to zrobił włamał się na strone i napisał dużymi czerwonymi literami - NE BYLO, NE JE I NE BUDE LEMKIWSKOHO NARODU !!!.

Autor: T.S- gość

2003-01-02 Tot temat pro Bandy Upa ne nadaje sia na Werchowynu bo tilki swara z tji pryczyny.

Autor: Kris- gość

2003-01-02 Najpersze naj Ukr.Parlament uznat UPA i pryznat kombatancky paszporty. Bo narazi dale traktuje ich jak rizuniw, kotry wyrizaly w 1943r. 50-100 tys. Poalkiw na Wolyniu. Dumam, że powody z istorycznoho/mynuloho byly, ale ne takymy matodamy. To ne bylo bez znaczynia dla wywizky w ramach akcji Wisla.

Autor: ax- gość

2003-01-02 Ne znam cy to tema na Werchowynu cy ni, ale jak ma byty prywodom do swarky, to sut tiz inszy temy, z jakych prywodu sia swaryme (hołowni totoznist). Tomu jak chtosy chce dyskutuwaty naj dyskutuje, jak ne chce to ni. A propos - pysania "Bandy Upa" dywni wyhladat (bo chto to byw Up?)

Autor: Mirko- gość

2003-07-16 upa , upa smerdyt dupa

Autor: Orest- gość

2003-07-18 Wszytky kotry byly w UPA i dijaly na Lemkowyni - DO GAZU!!!!! RAUS!!!!

Autor: Kajko- gość

2003-07-21 Kajko ne znaju zwydky Ty je,ale jak sia zjawył jes na ti strani to tylko krytykujesz i prowokujesz daj sobi spokij.UPA ne zawzdy było OK,bo w kazdym narodi je czorny wiłci.Szkoda ze sia ne wrodył jes w 1947r.np w seli ZAWADKA jakes 60 km wid Żdyni szczo tam AK robyło z ludmy i hto pryjszoł z pomociom jak ne UPA.Ja ne broniu ale i Ty ne krytukuj i ne prowokuj

Autor: Izyn - gość

2003-07-22 Na moju dumku UPA ce nasza hordist bo same wony borolysia za winu i nezaleznu Ukrainu, cez naszi heroji-czest" i sława im. SŁAWA UKRAINI!!

Autor: banderiwka@o2.pl- gość

2003-07-23 A jaka teper samostijna Ukraina - bida i złodijstwo,lude wyjżdżajut na zachid.

Autor: - gość

2003-07-24 A jaka Lemkowyna? Bohata? A ludy czom ne wyjizdzajut? Bo jich juz 50 lit tam neje. A ty sia tiszysz szto na Ukrajini zli....

Autor: aaaaaaaaaaaaaaaa- gość

2003-07-24 Hej lude zastanowte sia jak sia musiat śmijaty ty kotry ne sut ani Lemkamy ani Ukrainciami,jak to czytajut maju na dumci Polakiw.Dlaczoho mendzu soboju sia swaryte???????????? :-((((((

Autor: I?yn- gość

2003-08-24 bo toto sztomy tper prochodyme to Polaky i inczy nacji dawno preszly. Żeby ne Akcja Wisła to temat byłby zakinczeny. Według mene dwano bysme maly dwi nacji Lemkił i Ukraincił, a tak jest swarnia

Autor: jar- gość

2003-08-26 Taka toto prawda jak z Duchnowyczom, jakoho wy zrobyly otcom rusynstwa(Ja Rusyn...). A Duchnowycz persze czuwsia Madiarom, potim Rusynom jakyj wwazal, szto Rusyny zakarpatsky i halycky (ti zi Lwowa cy Tarnopola tiz) sut odnym narodom, a potim perejszow na moskalofilstwo i powidaw szto je lem odin narid, Russkij.

Autor: bajus- gość

2003-08-26 Oj, ales bajus mudryj, oj mudryj

Autor: Duchnowycz- gość

2003-08-31 bajus nie pajacuj

Autor: - gość

2003-09-01 szto ne pajacuj?Taka Prawda

Autor: bajus- gość

2003-09-01 szto ne pajacuj?Taka Prawda

Autor: bajus- gość

2003-10-08 prawi rik tomu zaczał ja totu temu ne poto szczob taky jak orest kajko obrażaly tych wojakiw,jakby ne upa ne buło by akcji "wisła",bone bułoby koho wyselaty.Ti szczo tak protywny UPA naj ydut do lpr CZY DO INSZYCH polskych faszystiw.Kara dla zdrajciw je odna.Ti szczo je patriotamy zaochoczuju was do toho szczob na naszych imprezach kulturnych buło czuty pro UKRAINSKU POWSTAŃCZU ARMIJU jak choczete sztosy zrobyty... ce je mij mail:hajdamak4@wp.pl

Autor: berest- gość

2003-10-08 ja tiz za UPA

Autor: bajus- gość

2003-10-08 Masz prawo szanuwaty UPA. Ne wymahaj jednak toho samoho od inszych. Jeżeli wkazujesz taki temat na forum mozesz sia śmiło spodiwaty , że ne wszytky sia z Tobom zhodiat, denekotry protywni - budut nehuwaty - ONY TIZ MAJUT DO TOHO PRAWO. Porażat mnia Twoja naiwnist ( jednak mimo wszytko do naiwnosty tiz masz prawo...)

Autor: haczatko- gość

2003-10-25 Jestem Polakiem, moja prababcia była Ukrainka. Studiuje filologie ukrainska i bardzo szanuje Ukraincow i Lemkow... ale wybaczcie nigdy nie zaakceptuje szmat z UPA... mordowanie bezbronnych ludzi i pacyfikacja wsi... tortury i gwalty... to nie byli zolnierze to nawet nie byli bandyci... to byli zwyrodnialcy... pozdrawiam Was...

Autor: Polak- gość

2003-10-25 heh... Berest.... tez nie lubie LPR ale jak oni sa faszystami to jak nazwiesz swoje ukochane UPA ?????? Przepraszam ze nie pisze do Was po ukrainsku... moze za rok :)

Autor: Polak- gość

2003-10-28 Polaku, wybacz, ale jak mówisz o szmatach z UPA, to samo można powiedzieć o AK. Bo generalizujesz. Były oddziały AK (również BCh, NSZ), które wyrzynały w pień całe wsie ukraińskie. Nie będę wymieniał, bo szkoda czasu, ale jak chcesz zrobię listę. Ale to nie powód, by całokształt polskich formacji, które chciały przywrócić wolność Polsce "zeszmacić". To samo dotyczy UPA, która dla Ukraińców była formacją narodowowyzwoleńczą. A na dodatek dopowiem, że moja matka jest Polką, ojciec Łemkiem.

Autor: Mirko- gość

2003-10-29 Masz racje Mirko... ale ja nie neguje celow UPA ktore byly wspaniale gdyz narod Ukrainski na pewno zasluzyl na wlasne panstwo... ja neguje metody... AK rzeczywiscie czasem rozstrzeliwalo ale z tego co mi wiadomo ( przynajmniej nigdy nie natrafilem na takie informacje a szukalem ) nie torturowalo i nie cieszylo sie cudzym cierpieniem... Obcinanie kobietom piersi i tworzenie z przybitych dzieci " wiankow wolnosci " na drzewach ciezko nazwac walka narodowowyzwolencza... jak mowilem moja prababcia byla Ukrainka i w pewnej czesci czuje sie Ukraincem wiec na pewno nie jest mi obca milosc do Ukrainy... po prostu uwazam ze UPA zhanbila swoja nazwe... pozdrawiam Was

Autor: - gość

2003-10-29 Mirko jak bys mogl zrob liste. Moj meil to zoolw@op.pl . Z gory wielkie dzieki... zeby przelamac stereotypy i niechec narodow trzeba poznawac ciemne strony wlasnej historii... nie wolno kurczowo trzymac sie zasady : my bylismy dobrzy oni byli zli... nie wiem kto to powiedzial ale zdaje sie ze Ukrainiec : " nie ma zbrodniczych narodow sa tylko zbrodnicze ideologie i organizacje "... Pozdrawiam

Autor: - gość

2003-11-03 Niestety Mirko meil ktory podalem jest juz nieaktualny bo jakis skurw.... mi sie wlamal i zmienil haslo.... obejde sie bez listy....

Autor: - gość

2003-11-06 Obcinanie kobietom piersi i tworzenie z przybitych dzieci \\" wiankow wolnosci \\"-tak piszesz o UPA. A gdzie to sie dzialo?W jakiej wsi, kiedy?Nie slyszales o zbrodniach AK na Ukraincach? A Wolyn i tamtejsza dywizja AK. Poczytaj sobie wspomnienia AKowcow. Poczytaj o tym, ze w czasie walk z UPA zginelo 200 upowcow i 3 akowcow. A WiN-tez maj na rekach krew Ukraincow. I nie mowie ty o walkach, bo to jest oczywiste, ale mordowaniu cywili.

Autor: bajus- gość

2003-11-06 Konkretnie, napoczatek: Sahryn (chelmszczyzna) w nocy z 9 na 10 marca 1944 polaczone odzialy AK z okolic Tomaszowa wymordowaly 600-800 mieszkancow tej wsi. "Sahryn byl duza wsia. () ludzie chowali sie po kryjowkach, ale i tak zginelo wtedy 830 osob z Sahrynia i innych wsi, bo >napastnicy podeszli ich podstepem. () Bojowkarze siedem razy zbierali sie na zbiorke i udawali, ze odchodza ze wsi, wtedy >ludzie wychodzili z kryjowek, a ci wracali i zabijali ludzi dalej i dalej. () Otec" Wasyl wroci do Sahrynia, odnalazl zabita zone i >dziecko. Widzial jeszcze poprzybijanych do drzwi (cerwi) niemowlat.

Autor: bajus- gość

2003-11-06 A jezeli idzie o Wolyn, to Polacy znaja tylko jedna strone medalu. ta druga mozna poznac chocby ze wspomnien Akowca Andrzeja Zupanskiego, , ktora na Wolyn przybyl z warszawy. - Rozbilismy oddzial UPA pod Korytnicą - wspomina. - Nigdy wczesniej nie zetknąlem się z taką zacieklością wśród zolnierzy AK. Moi koledzy z oddzialu, pochodzący z Wolynia, zabijali wszystkich Ukrainców z UPA, nie brano zadnych jenców. Kiedy próbowalem oponowac, odpowiedzieli mi, zebym sie nie wtrącal. Wczesniej slyszalem tylko, ze na Wolyniu dzialy się straszne rzeczy, ale dopiero wtedy uslyszałem wstrząsające szczególy. I to opowiadane przez ludzi, którym UPA wymordowala cale rodziny. Zrozumialem: to byla ich zemsta. Innym razem jego oddzial AK zatrzymal dwóch Ukrainców, ojca i syna. Nie mieli broni. Kiedy zobaczyli akowców, sami zaczeli gotować sie na smierć. Zanim ich zastrzelono, kazano im zdjać koszulę, spodnie, a na koniec buty.

Autor: bajus- gość

2003-11-06 Wiem Bajus... wiem... powiem Ci wiecej znam oddzialy polskie ktore mordowaly Polakow wyznania prawoslawnego... ale niestety tortury na cywilach stosowalo glownie UPA... sam cytujesz ze AK mordowalo zolnierzy UPA ( ktorzy przeciez cywilami nie byli ) z zemsty za zamordowanie rodzin... ale wiem ze AK tez zabijalo cywilow... a co do konkretnych mordow popelnionych przez UPA to napisze Ci jak wroce z Lwowa... pozdrawiam

Autor: Polak- gość

2003-11-09 Lude szkoda czasu na tłumaczenia sia jakomuś Polakowi!!!To pewni jakyjś UB-k.

Autor: Lekoman- gość

2003-11-11 "Polakow wyznania prawoslawnego", a to ciekawostka. Pewnie chodzi o wymordowanie furmanow spod Bielska prze odzial, bodaj Burego-obecnie wielkiego bohatera. Nie wiem kim sie czuli pomordowani, ale wiem dlaczego zgineli. Bo byli prawoslawni i nie byli Polakami. Furmanow-rzymskich katolikow, Bury (oczywiscie!) puscil do domu. Ku scislosci, ja nie twierdze, ze UPA nie zabijalo polskich cywlili-zabijalo, np. w Baligrodzie. Ale to byli Polacy, ktorzy ewczesniej mocno dali sie we znaki okolicznym Ukraincom.

Autor: bajus- gość

2003-11-11 Polaku i czytaj dokladnie, ten ojciec z synem, to nie byli upowcy, ale zwykli wiesniacy. Zwroc uwage, jak tylko zobaczyli na swojej drodze Polakow, od razu zaczeli gotowac sie na smierc. "Mowi ci to cos"?

Autor: bajus- gość

2003-11-12 do Lekomana - mam nadiju, że ne budesz wece pysał, bo twoi wypowidy sut prymitywny. posmotr na Bajusa, nykoho ne obrażat lem peredstawiat fakty.

Autor: ?wiaty Hryc- gość

2003-11-12 Wymieniać ukraińskie wsie zniszczone przez polskie formacje można bz bardzo długo, ale nie o to chodzi. Wspomnę tylko jeszcze Łasków, Modryń, Szychowice, Małków, Mołodiatycze, Piskorowice, Pawłokomę, Wierzchowiny, Lubliniec, Gorajec, Małkowice, Gwoździankę, Zawadkę Morochowską - to najbardziej znane przykłady ukrańskich wsi, w których zginęło od stu kilkudziesięciu do kilkuset osób (w Piskorowicach około tysiąca). Są dziesiątki miejscowości, gdzie wymordowano kilka lub kilkanaście osób. To tylko w obecnych granicach Polski. Mordowano również kapłanów. I, niestety, bardzo często stosowano tortury. Jako przykład niech posłuży opis zabójstwa ks. Aleksandra Kadija ze wsi Lipinz, pow. Biłgoraj - „Gdy ksiądz prosił o darowanie życia, bandyci odpowiedzieli po polsku „Ukrainę budujesz, szlag by cię trafił, będziemy z tobą w lesie rozmawiać”. Kiedy ksiądz Kadij stracił przytomność, bandyci pryzwiązali go do swego wozu, wywlekli do lasu tam zamordowali. Miejscowa ludność znalazła go w lesie z połamanymi rękami i nogami oraz wykłutymi oczami”. Szerzej ta „działalność” opisana jest w takich publikacjach, jak M. Siwicki, „Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich”, III tom, G. Motyka „Tak było w Bieszczadach” czy P. Smoleński „Pochówek dla rezuna”. Myślę, że nie można się licytować, kto więcej zabił, po jednej i po drugiej stronie byli zwyrodnialcy. Ale tak jest prawda, że , niestety "mocarstwowa" polityka Polski doprowadziła do tych wydarzeń, w których były ofiary po jednej i po drugiej stronie, a skorzystali na tym trzeci.

Autor: Mirko- gość

2003-11-12 Drogi Lekomanie chcialem zauwazyc ze nikogo nie zmuszam do tlumaczenia mi sie a tylko staram sie wyjasnic sporne kwestie w czym wielu Ukraincow mi pomaga za co dziekuje. A Ty Lekomanie zauwaz prosze ze bylo nie bylo jestes na stronie z koncowka "pl" wiec jak z Ciebie taki straszny nacjonalista ze nie zamierzasz rozmawiac z Polakiem to xxxxxxxxxxx na Ukraine... przepraszam cala reszte ale nerwy mnie poniosly... pozdrowienia dla tych co chca "tlumaczyc" sie Polakowi

Autor: Polak- gość

2003-11-12 Bajus piszesz tak jakby to religia odpowiadala za narodowosc... czy to ze ci ludzie byli prawoslawni znaczy ze nie byli Polakami?? Dla mnie Bury mordowal Polakow tylko dlatego ze nie pasowali mu do jego chorej koncepcji polskosci... ale byli Polakami.

Autor: Polak- gość

2003-11-12 Mirko masz zupelna racje. Pora chyba zakonczyc dyskusje. Stwierdzeniem ze zwyrodnialcy byli po obu stronach oddales moje mysli. Pozdrawiam i do zobaczenia na jakiejs watrze.

Autor: Polak- gość

2003-11-13 Do Polaka, A Ty Lekomanie zauwaz prosze ze bylo nie bylo jestes na stronie z koncowka \\"pl\\" wiec jak z Ciebie taki straszny nacjonalista ze nie zamierzasz rozmawiac z Polakiem to xxxxxxxxxxx na Ukraine... przepraszam cala reszte ale nerwy mnie poniosly... pozdrowienia dla tych co chca \\"tlumaczyc\\" sie Polakowi Nu dorohyj, to wpersze xxxxxxxxxxx nas na zachid a teper na schid????::))))

Autor: lem ukr- gość

2003-11-13 Po pierwsze, uwaga generalna, zbrodniarze nie maja narodowosci. Zatem-nie ma roznicy pomiedzy Ukraincami, ktorzy mordowali Polakow i Polakami, ktorzy mordowali Ukraincow. Ale, drogi Polaku, bardzo mnie zaniepokoil ten watek z pl. Mij nianio mowil mi zawsze, ze on sie do Polski nie prosil. W jego rodzinnej wsi, tam gdzie mieszkal, na mojej ukochanej Lemkowynie, mieszkali Lemkowie. Klocili sie i kloca do tej pory o to, czy sa czescia Ukraincow czy tez odrebnym narodem. Ale tej klotni przed 1947 rokiem nie przysluchiwal sie zaden Polak, bo w jego wsi nie bylo ani jednego Polaka. I jeszcze jedno, klocmy sie, ale sie nie obrazajmy.

Autor: bajus- gość

2003-11-13 Bajus juz Was przeprosilem... zauwaz prosze ze to Lekoman obrazil mnie pierwszy ale wiem ze to zadne wytlumaczenie. Wiadomo ze zaden narod nie jest nigdy zbrodniczy zbrodnicze sa tylko jednostki. Hehe ja nikogo nie wyganiam najwyzej takich co wyzywaja mnie od UBekow :)

Autor: Polak- gość

2003-12-01 Biegły: furmani zostali przez oddział "Burego" rozstrzelani 1.12. Białystok (PAP) - Furmani, którzy zginęli w 1946 roku podczas pacyfikacji podlaskich wsi przez oddział podziemia niepodległościowego kapitana Romualda Rajsa "Burego", zostali rozstrzelani - głosi opinia biegłego przygotowana dla IPN. Postępowanie w tej sprawie prowadzi pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. Dotyczy ono pacyfikacji kilku podlaskich wsi z terenów zamieszkałych przez ludność białoruską i rozstrzelania przez oddział "Burego" trzydziestu prawosławnych furmanów z okolic Bielska Podlaskiego. Biegły miał rozstrzygnąć, czy wiarygodne są oceny z 1997 roku, gdy dokonano ekshumacji zwłok zamordowanych furmanów. Wówczas stwierdzono (na podstawie znalezionych szczątków kostnych), że ofiary, za wyjątkiem dwóch, zginęły od ciosów tępymi, twardymi narzędziami. Tymczasem z zeznań części świadków, jak i materiałów z powojennych spraw karnych członków oddziału "Burego" wynikało, że ofiary zostały rozstrzelane. "Zgromadzony materiał w sprawie pozbawienia życia kilkudziesięciu mężczyzn-furmanów trudniących się zwózką drewna, nie dostarczył dowodów na to, że ofiary były pozbawione życia w inny sposób, niż przez rozstrzelanie" - wynika z informacji przekazanych w poniedziałek PAP na piśmie. Jak głosi opinia biegłego, wszyscy mężczyźni zginęli od strzałów z broni palnej, karabinów i broni automatycznej. Nieliczne ofiary, w których czaszkach nie stwierdzono żadnych uszkodzeń, mogły zginąć od strzałów w tułów. Według biegłego, mogło to oznaczać, że te osoby próbowały uciec z miejsca zbrodni. Prowadzący postępowanie prokurator Dariusz Olszewski powiedział PAP w poniedziałek, że to ważny dowód w tej sprawie, bo przyczynia się do ustalenia rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Zwrócił też uwagę, że to ważna informacja dla rodzin ofiar. Przyznał jednak, że konieczne będzie przesłuchanie w sprawie kolejnych świadków, ale także niektórych z tych, którzy już zeznawali. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest przez IPN od ubiegłego roku. Podjęto je po ponad trzyletnim zawieszeniu, spowodowanym likwidacją Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Ówczesna komisja wszczęła je w marcu 1997 roku. Według przekazu okolicznych mieszkańców, w styczniu 1946 roku kilkudziesięcioosobowa grupa furmanów z powiatu Bielsk Podlaski pojechała po drewno na opał. W lesie w okolicach Łozic zatrzymał ich oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego kpt. "Burego". Przez kilka dni wozaków używano do pomocy w transporcie, m.in. przy pacyfikacji okolicznych wsi. Potem partyzanci oddzielili katolików od prawosławnych. Po tych ostatnich słuch zaginął. Okazało się, że zostali zamordowani w miejscowości Puchały Stare. Ich groby rodzinom udało się odnaleźć w latach 90. Po ekshumacji, 25 lipca 1997 roku szczątki zamordowanych spoczęły na cmentarzu wojennym w Bielsku Podlaskim. Jesienią ubiegłego roku, pod kilkuletnich zabiegach, oficjalnie odsłonięto tam pomnik.(PAP)

Autor: - gość

2003-12-01 Anonimie zauwaz ze w Polsce nikt ( a przynajmniej niewielu ludzi ) czci pamiec tej formacji... wiec nie wiem co chciales mi udowodnic.... chyba ze nic a tylko tak napisales. Niestety, wiem o Burym i pierdole go. Takcy jak on zdarzaja sie w kazdym narodzie i nalezy ich tepic.

Autor: Polak- gość

2003-12-02 Nie, bez powodu, w kontekscie wczesniejszej dyskusji

Autor: prawoslawny-ukrainiec z podlasia- gość

2003-12-14 MYSLE, ZE CALA TA RZEZ POLSKO-UKRAINSKA BYLA NIEPOTRZEBNA. JESTESMY SOBIE POTRZENI CZY SIE LUBIMY CZY NIE. ROSJNIE I NIEMCY NIE INTERESUJA SIE KTORA ORGANIZACJA BYLA ZBRODNICZA AK, UPA CZY NSZ. DLA NICH JESTESMY NIEWIELE ZNACZACYMI NARODMI.

Autor: ADAM- gość

2003-12-16 Hehe dla mnie Niemcy sa nic nie znaczacym narodem.... nie no zart oczywiscie. Ale cos w tym jest ;)

Autor: Polak- gość

2003-12-16 Zgadzam sie z Adamem. Na naszych klotniach zawsze korzystali Rosjanie, czasem Niemcy.

Autor: bajus- gość

2003-12-17 Proponuje sojusz - silna Polska bedzie oslaniala Ukraine przed Niemcami a silna Ukraina Polske przed Rosja... co Wy na to bracia Kozacy???? ;)

Autor: Polak- gość

2003-12-17 Znate szto .... szczena mi opala koly jem wzryl tot temat. Jestem Lemkom i dokladni znam historiu Lemkowyny ne lem z knyzok ale pre do wszytkim z opowidan didil, strykił i tet. I jak dahto bude mi besiduwał ze UPA bylo na Lemkowyni poperane i ze Lemky w niej byly to jest w barz welykim bludi !!! Pryznam ze była czast Lemkil w UPA, ale czastobyly to molody chlopci kotry ne zdawaly sy sprawy w jakie hiwno sia pakujut.... a dokladni znam o tym bo mij stryko musil wtikaty z Lemkowyny jak chlopci z band dowidaly sia ze uz ne chocze chodyty na ich spitkania. Druha sprawa je taka ze potrafyly chlopci z bandy pryty o hodyni 2 w noczy i zabraty idzynia z chyzy de bylo 8 dity !!!! A na druhy den ne maly szto do gamby wlozyty !!!! I naj tot szto pidnial temat swatkuwania powstania UPA peredumat to sobi. Ja uwazam ze kazda nacjonalistyczna orhanizacja jest paranojom ... a zwlaszcza koly pochwalyty sia moze tilkoma bestialskyma czynamy ... bezsensowna smertiom jak i kyrwom newynnych ludy. Poprostu zal mi takych ludy kotry toho ne wydiat.

Autor: Lemko- gość

2003-12-17 Perepraszam jak jem komusy zabral nika. Ja mozu byty jako Lemko2

Autor: Lemko2- gość

2003-12-18 Naprawdu aż prikro czytati toty peredni wypowidi na temat UPA tym chirsze koly sia czulo o tym oczym pisze Lemko!!!

Autor: - gość

2003-12-19 A mi prykro, że sut lude, kotry sia wypowidajut o czymsy, o czym znania majut tylo, szto brudu za nyhtiamy.

Autor: Mirko- gość

2003-12-21 Naj Wam prykro ne bude. Pewnych ryczy sia ne zminyt, UPA to ne orhanizacja kotra jest czysta jak łza. A na Lemkowyni popercia ne mała. Chybal ne dlatocho że chciła dobry dla Lemkił. Ne ma szto gadaty że komusy prykro, bo chtosy ma odmine zdania na temat jakysoj orhanizacji kotru uważat za zbrodniczu. Zresztom naj wam prykro ne bude bo na samoj Ukraini trwat taka sama dyskusja i to medże Ukrainciamy. Tu na wschodzi de teper jestem znam duże ludy kotry powidaly że UPA morduwała , palyła , i hrabyła. Zbrodnia to zbrodnia .

Autor: jar- gość

2003-12-22 Ty kurde PolakIIII już raz taki sojusz z wami Ukraina miała.I jak na tym wyszlismy co????ze dzieki wam Ukraina na 300 lat była pod waszym zaborem i Kacapów.A z Niemcami to my sie dogadamy i bez was,czym wy nas możecie bronic??Sami tu Ameryke sciagacie zeby was broniła no czym??czym??czym??Ukraina bez was sie obroni!!!!

Autor: Samopa?- gość

2003-12-22 To nie Polska była czescia ZSRR... ale spox to byl zart chyba kazdy to zauwazyl oprocz Ciebie :))) . Zdaje sobie sprawe ze na dzien dzisiejszy podzialy sa zbyt duze. Nasza okupacja ( niestety tak to trzeba nazwac ) , potem mordy UPA ( i to tez tak trzeba nazwac)... historia zrobila swoje.

Autor: Polak- gość

2003-12-22 A w to ze sie z Niemcami dogadacie niewatpie... juz raz sie dogadaliscie. Tylko nie musze chyba przypominac jak sie to skonczylo. Poki byliscie potrzebni to Was glaskali po glowce a jak juz zrobiliscie swoje ( wymordowaliscie Polakow ) to pod mur Ukraincow i hajda do roboty. Na naszych sporach ( zreszta na ogol bezsensownych ) korzystaja wlasnie Niemcy.

Autor: Polak- gość

2003-12-23 Posłuchaj no Polak,mordowali was UPA bo byliscie tam najezdzcami okupantami na zachodniej Ukrainie.Ile mozna było byc w waszym rozumowaniu głupim Ukrainski czy Lemkowski chłopem,ktoremu nie mozna było nawet wejsc do Urzedu miasta co??Ile sie mysleliscie pasc sie na karku chlopa panszczyznianiego??to i wam siekiera po głowie troche dali,przepraszam za ten zart:-) A ze chcieli wolnego panstwa to i moze Niemcy was wykorzystali cos za cos,nikt za kogos darmo zonierzy nie da.Wy tez z Napoleonem wedrowaliscie i tez was w pewnym sensie wykorzystał tak?czy nie? A sojuszowac to sie szojuszujcie z zachodem macie tam wielu kolegow np;USA, itd,widze ze i tu juz zaczynacie pazurki wpinac bylo dobrze bez was na tej stronie,wiec zmykaj z tąd AGENCIE u-o-p-k-u!!!i wybij sobie jakies sojusze!!! pozdrawiam cie sasiedzie ;-)

Autor: Samopa?- gość

2003-12-23 Masz racje Samopal... to nie moja strona wiec skoro autochton mi kaze to pojde z niej... ale Ty wykasuj ta strone z portalu "pl" w takim razie... zreszta juz wczesniej byla o tym mowa wiec daruj sobie obrazanie mnie. Na szczescie sa tu madrzejsi ludzie od Ciebie z ktorymi chetnie jeszcze podyskutuje.

Autor: Polak- gość

2003-12-23 A co do Twojego glupiego zartu- zrewanzuje sie rownie glupim : Jarema chyba bardzo Kozakow podniecal bo za jego czasow wielu Kozakow bylo napalonych :)))) Mam nadzieje ze sie nikt nie obrazi tak jak ja sie nie obrazam. Pozdro

Autor: - gość

2003-12-23 Coś wam sie Panowie pomyliło. Ja tu nie widze żadnych żartów. Każdy żart,nawet te głupie mają zabawne zakończenie a po waszych wypowiedziach to miałem smutną mine. Proponuje zakopać topór i razem do UE.

Autor: "europa da sie lubi- gość

2003-12-24 Jestem za. Ja juz dawno zakopalem topor- studiuje ukrainistyke. Po prostu czasami nie wytrzymuje jak sie mnie obraza albo przeklamuje historie. Ja nazywam rzeczy po imieniu. Ale basta. Z mojej strony temat skonczony. Bud"mo !!!!

Autor: Polak- gość

2003-12-24 Tak tak Panie Polak zawsze macie racje. ""Wielka Polska Katolicka"" ;-]

Autor: Samopa?- gość

2003-12-24 Polak Ty swój topór zakopałes bo zyskałes co chciałes,ja tez swój zakopałem ale myśle ze go kiedyś odkopie :-)Dido nawczyłem mene sukirom rizaty Wesołych świąt ;-)

Autor: Samopa?- gość

2003-12-24 Po pierwsze kolego jestem prawoslawny... po drugie wytlumacz mi prosze co zyskalem?? To ze studiuje ukrainistyke to jest zysk?? Czlowieku zastanow sie co mowisz !!! Po trzecie lepiej nie odkopuj bo nie wiadomo jak by to sie skonczylo.

Autor: Polak- gość

2003-12-24 Szto Dido nawczył tebe sukirom rizaty?

Autor: kopyto- gość

2003-12-24 A w ogole to dajmy juz sobie spokoj Samopal z tym xxxxxxxxx kloceniem sie na forum. Ty jestes nieuleczalnym Lachofobem, ja niepoprawnym Ukrainofilem ze sklonnoscia do nielubienia UPA... i nic tego nie zmieni. Po co niszczyc klawiature i zasmiecac internet?? Moze kiedys sie spotkamy i niewiedzac o tym z kim pijemy wypijemy piwko a moze ( jak Ty planujesz ) kiedys bedziemy do siebie strzelac?? Zobaczymy. Do pobaczenia.

Autor: Polak- gość

2003-12-24 Uprzejmie proszę nie przeklinać na forum !!!

Autor: adamb- gość

2003-12-26 Człowieku Polaku to Ty!!!! zastanów sie co mówisz !!!!!Od kiedy śa w Polsce polacy prawoslawini co Ty tworzysz za nowa mniejszosc,biedny to Ty jestes bo sam nie wiesz kim jestes??? Polacy prawoslawni

Autor: Samopa?- gość

2003-12-26 i jeszcze cos jestem zadowolony ze swojej zacieklosci i zacietosci na Poalków.Bo tak szybko nie stane sie kim takim jak Ty.Przynajmniej wiem kim jestem!!a nie polak prawoslawny HAHAHAHAHA

Autor: Samopa?- gość

2003-12-26 He?? a co ma religia do narodowosci???? smieszny jestes :)) ale mysl sobie co chcesz nie moj problem. Nie bede Ci opowiadal historii mojej rodziny i jak to sie stalo ze jestem prawoslawny.

Autor: Polak- gość

2003-12-26 A zreszta jak mowilem dajmy juz sobie spokoj bo znudzila mnie ta przepychanka. Pozdro i bez odzewu.

Autor: Polak PRAWOSLAWNY na zlosc Samopalowi :)- gość

2003-12-26 Smieszny to Ty jestes!!nawet polacy Ciebie nei zaakceptuja bo jestes prawo a nie katolikeim.Masz racje to nie moj problem Dla mnie jestes biedny i zagubiony.Polak prawosławny a to dobre;-))))) Tez pozdrawiam Ciebie Polak

Autor: Samopa?- gość

2003-12-26 Musze Cie zmartwic... akceptuja mnie. Przykro mi ze burze Twoj poglad na swiat. Niestety Ukraincy i Rosjanie nie maja monopolu na prawoslawie. A zreszta nasze narody tak sie wymieszaly za czasow nieswietej pamieci komuny ze nie Tobie oceniac kim jestem i w co wierze. Dosc powiedziec ze jestem Polakiem ale moja Prababcia byla Ukrainka. Od razu uprzedze Twoj atak ze jestem biednym mieszancem itd. - moj Dziadek zginal w Powstaniu Warszawskim a przedtem spedzil troche czasu w niemieckim oflagu jako POLSKI oficer wiec jestem POLAKIEM.

Autor: Polak- gość

2003-12-26 Jak uz tak bars Polakiw ne lubysz,to chocki ne pysz po polsky - a wkaz po lemkiwsky ,ze i medzy namy sut lude netolerancyjny. Dumam,szto trafyt toto pid wlastywyj adres.

Autor: ih- gość

2003-12-26 Polak - prawoslawny - nic nowego. Zal tylko Samopale, ze nie potrafisz skojarzyc faktow, stanac z boku poobserwowac aktualnej struktury wyznaniowej w Polsce. Zmienila sie w czasie ostatnich kilkudziesieciu lat w bardzo duzym stopniu. Nie wnikajac w prawdziwosc spisu powszechnego stwierdze tylko, ze prawoslawnych Polakow jest prawdopodobnie wiecej niz Lemkow i Ukraincow liczonych razem ( bez podzialu na wyznania). Nie wnikam rowniez w jaki sposob powstala ta "spolecznosc" ( w wiekszosci zapewne spolonizowani Bialorusini ze sciany wschodniej; ale nie tylko oni stanowia ta grupe !!!). Tworzyla sie ona przez ostatnich kilkadziesiat lat, stoimy teraz przed faktem dokonanym a zarzuty, ktore wysuwasz przeciwko Polakowi ... hmm, nie swiadcza o Tobie najlepiej ( sa po prostu niepowazne ) . Jesli zostales wychowany w duchu prawoslawia a do tego z tradycjami narowosciowymi ( Lemko badz Ukrainiec )ciesz sie i badz z tego dumny. Ale uwazaj, los bywa msciwy; zeby ktos za kilkadziesiat lat nie rzucil Ci w twarz slowami , ktorymi teraz z taka latwoscia operujesz.

Autor: haczatko- gość

2003-12-26 Po wnikliwej analizie tekstu doszłem do wniosku że Samopał to rasista. Czy są jakieś narody które darzysz sympatią?

Autor: matys- gość

2003-12-27 Samopale, Ty jakiso kultury ne maw de wziaty i ne wmijesz kulturni pobesiduwaty. Robysz krywdu ciłyj naszij nacmenszosty, bo prez taky wypowidy ociniujut nas wsich, a ne wsi tak dumame i ne wsi my je lachofobamy. Z pewnistiu je w welykij czasty naszoj (naszych) suspilnosty jakisyj żal do Polakiw, ale precin z nyma żyjeme, mame moc druziw-Polakiw i proszłe ne może determinuwaty hnesznioho. Prawdu powisty, nawiazujuczy do skazanoho Samopałom, lipsze, żeby na totu storinku ne zachodyly taky jak win. Chybal, że naberyt kus kultury i mudrosty.

Autor: Mirko- gość

2003-12-27 Dzieki...juz tracilem wiare w to ze chcecie ( a moze Wy naprawde niechcecie?? wtedy powiedzcie ) dyskutowac ze mna. Dzieki Wam nabralem swiezego spojrzenia na kwestie UPA i choc dalej nie popieram ich sposobow dzialania to rozumiem Wasz stosunek do nich. Mam nadzieje ze nasza dyskusja sie utrzyma ( niekoniecznie w tym temacie ) Pozdrawiam. Bud"mo.

Autor: Polak- gość

2004-01-08 Ja napysav tekst o UPA v ABCNET: http://www.abcnet.com.pl http://www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=1604&dz_id=1&token= i choczu znaty szo o ciomu dumajete?

Autor: kLaudi- gość

2004-01-08 A oto ten artykuł Banderowskie rzezie ludności polskiej przeprowadzone w latach 1943-44 położyły się cieniem na historii stosunków między Polakami a Ukraińcami. Wielu Polaków postrzegało przez lata Ukraińców jako naród "bandziorów i rezunów". Ten stereotyp nie jest już aktualny. Polacy mają coraz bardziej otwarty stosunek do narodu ukraińskiego. Jednak cały czas, przez pryzmat tamtych zbrodni postrzegana jest historia UPA a wręcz cała historia ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Z tego można pośrednio wyciągnąć wniosek, że jedynymi partnerami dla Polaków mogą być ...ukraińscy postkomuniści... Interesującym zjawiskiem jest to, że takie postrzeganie ukraińskiej historii lansowane jest przede wszystkim przez polską prasę i polityków uważających się za "prawicowych"... Tryzub - herb Ukrainy przedstawiają oni jako symbol zbrodni na Polakach. Nie pamiętają jednak, że pod sztandarami z tryzubem walczyli także żołnierze Petlury broniący Polski przed bolszewicka nawałą. Takie jednostronne przedstawianie historii ukraińskiego ruchu niepodległościowego musi wynikać albo z totalnej ignorancji albo jest celową, agenturalną propagandą. Nie zasługuje więc na poważniejszą polemikę. Bardziej złożonym problemem jest kwestia oceny Ukraińskiej Powstańczej Armii - UPA. Faktem jest, że wiele oddziałów UPA uczestniczyło w banderowskiej rzezi ludności polskiej dokonanej z inicjatywy skrajnej narodowo-socjalistycznej organizacji "banderowców" (OUN-B), powstałej w wyniku rozłamu w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Rzezie rozpoczęły się wkrótce po przejęciu przez banderowców kontroli nad UPA. UPA została stworzona w 1942 r. przez Tarasa Borowcia "Bulbę", związanego z petlurowskim rządem emigracyjnym w porozumieniu z innymi ukraińskimi środowiskami niepodległościowymi, między innymi "hetmańcami" (środowisko kontynuujące działania byłego hetmana Ukrainy - Skoropadskiego) oraz z "melnykowcami" (OUN-M). Boroweć podjął rozmowy także z banderowcami, jednak nie zgodził się z ich wizją UPA, którą banderowcy widzieli bardziej jako własną partyjną bojówkę niż jako armię o charakterze ogólnonarodowym i ponadpartyjnym. Inne ukraińskie środowiska niepodległościowe, chociaż także negatywnie nastawione do polskiego podziemia na Kresach, sprzeciwiały się jednak planom banderowskich czystek etnicznych. W tej sytuacji banderowcy siłą podporządkowali sobie UPA. Wkrótce też rozpoczęły się masowe rzezie na ludności polskiej. Masowe mordy na Polakach w latach 1943-44 są faktem historycznie udowodnionym. Przeprowadziła ją banderowska "Służba Bezpeky" przy udziale tzw. "oddziałów samoobrony", czyli chłopskich band, uzbrojonych w widły i siekiery, często siłą zmuszanych do mordowania Polaków. W rzeziach tych wzięło udział także wiele oddziałów UPA. Zbrodnie te są faktem i nie należy ich przemilczać. W latach 1943-44 zginęło według różnych szacunków od 35 do 70 tysięcy cywilnej ludności polskiej. Niektórzy ukraińscy historycy twierdzą, że nie ma dowodów, że rzezie te były planowane. Niektórzy uważają, że banderowcy chcieli Polaków "tylko" wyrzucić. Myślę, że nie ma usprawiedliwienia także dla czystek etnicznych. Poza tym, jeśli czystki etniczne przeprowadzane są przez formację zbrojną o charakterze partyzanckim, to muszą one przynajmniej godzić się na ludobójczy efekt... A więc zbrodnie te obciążają, oprócz bezpośrednich wykonawców, także przywódców OUN-B. Czy można jednak obciążać nimi cały ukraiński ruch niepodległościowy? Czy można obciążać nimi całą UPA? Wreszcie czy można za to obciążać każdego członka OUN-B, który chciał działać na rzecz niepodległej Ukrainy, a do tej właśnie organizacji trafił? Nie stosujmy swoistej odpowiedzialności zbiorowej. Jednak nie zapominajmy o zbrodniach i nie próbujmy ich usprawiedliwiać. Niektórzy ukraińscy historycy twierdzą, że zbrodnie przypisywane banderowcom, były w rzeczywistości prowokacjami NKWD. To tzw. "półprawda" a więc z punktu widzenia klasycznej logiki całe kłamstwo... Takie prowokacje miały miejsce, zwłaszcza po roku 1944, kiedy UPA faktycznie zaprzestała dokonywania masowych mordów. W tym czasie mogły zdarzać się jedynie incydenty samowolnie dokonywane przez lokalnych dowódców UPA. Jednak rzezie dokonane w latach 1943-44 były ewidentnie zaplanowaną akcją banderowców, rozpoczętą na wschodzie Wołynia, później przesuwającą się na wschód, a następnie przeniesioną do Galicji i na Chełmszczyznę. Wtedy NKWD nie była w stanie przeprowadzić akcji na taką skalę. W 1944 r. UPA została podporządkowana Ukraińskiej Głównej Radzie Wyzwoleńczej (Ukraińska Hołowna Wyzwolna Rada - UHWR), którą oprócz banderowców tworzyli także przedstawiciele innych ukraińskich środowisk narodowych. Banderowcy nie dopuścili jednak do UHWR swoich byłych towarzyszy z OUN-M - "melnykowców", jednak wielu z nich znalazło się w UPA. Chociaż głównodowodzącym pozostał nadal banderowiec "Taras Czuprynka", UPA zaczęła odzyskiwać swój ponadpartyjny i ogólnonarodowy charakter. Jednak, wbrew powszechnemu mniemaniu, prawdziwą armią narodu ukraińskiego UPA stała się dopiero po wojnie! Wtedy zaczęli masowo napływać do niej ludzie pragnący bronić swojego narodu przed wysiedleniami, wywózkami na Sybir, przymusową kolektywizacją itp. UPA walczyła wtedy z Armia Czerwoną i z "ludowym" wojskiem polskim. Ze środowiskami poakowskimi był wtedy rozejm a na ziemi hrubieszowskiej doszło do współpracy AK-WiN i UHWR-UPA oraz do wspólnej walki przeciwko sowieckiemu okupantowi. Na terenach wcielonych do ZSRS UPA walczyła przeciwko władzy sowieckiej do 1954 i podobno w jej szeregi wstępowali także Polacy. Na tym kończę mój bardzo krótki rzut oka na historię UPA. Nie mam zamiaru rozstrzygać tu historycznych pytań, osądzać czy rehabilitować UPA. Chciałbym tylko zwrócić uwagę polskiego czytelnika na to, że problem oceny UPA jest znacznie bardziej złożony niż się powszechnie wydaje. autor: Klaudiusz Wesołek

Autor: - gość

2004-01-09 Nic dodac nic ujac. Chwala bohaterom walczacym za wolna Ukraine. Jednoczesnie nalezy potepic wszelkie zbrodnicze akcje UPA na ludnosci polskiej, ukrainskiej czy rosyjskiej.

Autor: Polak- gość

2004-01-20 Na forum strony akcjawisła.fm.interia.pl niedawno napisałam w dyskusji: Przydałoby się też w końcu wyjaśnić tę dziwną sprawę podziału Ukraińców na zwykłych Ukraińców i Łemków. I ci, i ci pochodzą od Rusinów, posługuja się jednakowym pismem - cyrylicą. Ja uważam, że Łemkowie są Ukraińcami, tak jak w Polsce Polakami są Mazurzy, Ślązacy czy Kaszubi. Podkreślanie odrębności Łemków do niczego w sumie nie prowadzi, a rodzi tylko podejrzenie, że chcą oni uchodzić za lepszą grupę Ukraińców - nie-rezunów. Chcą odciąć się od powikłanej historii swojego narodu. A ja właśnie tę część historii Ukrainy najbardziej szanuję, mimo że była pełna nieporozumień i tragicznych konfliktów. Takie to były czasy. Decyzje zapadały szybko, bo chodziło o życie. Nie było obiektywnych mediów (i dzisiaj ich niewiele), nie było czasu na długie konsultacje sytuacji politycznej. Celem Ukraińców była Samostijna Ojczyzna i ja to bardzo szanuję. Cenimy wszystkie powstania polskie, dlaczego nie możemy zaakceptować prawa do nich innego narodu? Na Ukrainie Polacy byli okupantami, tak jak Rosjanie, i trwało to wieki.

Autor: Czarna- gość

2004-01-21 Czarna, ta ty pysz za sebe. Ja znam takie : Lemky to Rusyne, a ne ukrainci . Lem szkoda, ze taky jak Ty y ( inszy ....... ) perut umysly ludiam. Natomist upa bars duze poszkodywa Lemkam. Ta nawet zbujowe maly zasady, a upa zadnych !

Autor: bortnian- gość

2004-01-22 Oj Bortnian, Bortnian. A Ukrainci to ne Rusyny? Szaszkewycz pysaw "Ruśka maty nas rodyła" - i ne byw Lemkom. Łozynskyj na poczatku XIX w. napysaw knyżku "Ruskoje wesile", na kotrym było wspomnene pro wesila na Lemkiwszczyni, ale i w ciłyj Halyczyni, i Wołyni i Chołmszczyni. Było tam powidżene o Rusynach. Tak szto jak chto chce, naj bude sobi lem-Lemkom, może tworyty okremu naciju - je swoboda dumok, nychto nycz ne może toho zaboronyty. Ale jak chtosy robyt podił Rusyny kontra Ukrainci, to - oczewydno tiż maje prawo, ale ... to tak jak by podilyw Polakiw na Polakiw i Lachiw (dodam, że taki podił na Polakiw i Lachiw isnuwaw, stosuwaw ho pr. Szewczenko, i znaczyło to, że Lachy to toty zły, a Polaky to dobry lude toj samoj naciji).

Autor: Mirko- gość

2004-01-22 Oj bortnianyn, bortnianyn. Tak sy myszlu, szto twoje imeno ne je od Bortnoho lem od bortakiw.

Autor: susid z malastowa- gość

2004-01-22 Wytam susidiw, bo ja rodom z Panknoj. Dumam jak Malastowianin, lem proszy ne zapomynaj, szto faktyczni bortniane kus za UPA wyterpily. Ale i taka prawada, szto jak w Pankni Upiwciw prosyly na wesillia, to w Bortnim gnaly na miliciju.

Autor: bajus- gość

2004-01-22 Tak, tak . W Malastowi y Pankni sud uz lem ukrainci. A szkoda, bo kolysy byly Rusyne ( Lemky ). a , za chwylu budut lem ukrainci - polaky.

Autor: bortnian- gość

2004-01-23 W Malastowi baba "mala-stił" a teper ne ma any krisła. Propadene seło, a i pankaniatko tiż zaoraly polonofili i góralenfolky. Bortne to sztosy 99%, jak spirt.

Autor: djak- gość

2004-01-23 Wertajuczy iszczy do Rusyniw. W 1862 r. Torosnskij napysaw narys "Rusyny-Łemky", w jakym scharakteryzuwaw dost poriadni Łemkiw, ale pry nahodi poriwniuwaw z inszyma Rusynamy - tyma, szto dakotry hneska chcut własni stawlaty w opozycyji do Rusyniw z Łemkiwszczyny. I tot Toronskij byw Łemkom. Wartat tiż zazryty do knyżky "Rusini. Zarys etnografji Rusi" z 1922 r. awtorstwa Andrzeja Fischera, polskoho etnohrafa. Tam awtor dilyt schidnych Sławian na Rusyniw, Biłorusiw i Welykorusiw. Jak win podaje, Rusyny żyjut od Czornoho Moria na piwdni poza riku Prypiat" (Prypeć) na piwnoczy i od Popradu na zachodi do riky Doneć na schodi. I do welykoj kilkosty dawnych i nowszych knyżok. A Czarnej dziękuję za mądre słowa.

Autor: Mirko- gość

2004-01-29 Chłopcy, stwórzmy tu listę obiektywnych książek o UPA, dostępnych i wartych polecenia. Ciągle ich szukami i ciągle mi jest mało. Co Wy na to?

Autor: Czarna- gość

2004-01-30 Jak sia Uraina na Ruś prepysze to zminiu pohlady. Na razi sia ne zanosyt. Zresztom o tym jet na iczy strani. Poszto powtariaty ciłyczs toty samy wyterty arhumenty.

Autor: jar- gość

2004-02-01 Do Czarnej. Polecam np. ksiazki Grzegorza Motyki. Polska literatura o UPA: http://www.nestor.cracow.pl/

Autor: dziamera- gość

2004-02-01 Dzięki. Mam "Tak było w Bieszczadach" i znam księgarnię NESTOR, sporo z niej korzystałam. :-)

Autor: Czarna- gość

2004-02-10 jak sobie chcecie czcic rocznice UPA to sobie ja czcijcie jezeli wam polacy dadza. jak lemkowie beda to czcili to mam tylko tyle do powiedzenia ze raz juz niektorzy zrobili blad i sie do UPA zapisali, czy to bylo ochotniczo(pranie muzgu) czy z koleji pod presja(to ciezko nazwac bledem) tutaj mam bardzo ciekawa zecz ktora radzil bym przeczytac jak macie watpliwosci co do dzialalnosci UPA, zanim zaczniecie ta dzialnosc czcic. www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/historia/upa jezeli ten link was nie wpusci to prosze isc na: www.beskid-niski.pl i tam po prawej stronie w rogu znajdziecie ten artykuw, a wiem ze znajdziecie bo jestescie dociekliwi i zadni czytania:) to wszystko tlumaczy bardzo jasno chociasz jest to bardzo zagmatwana sytuacja.

Autor: p.p.- gość

2004-02-10 A szto tam takoho cikawoho jes wyczytyw o dijalnosty UPA?Ne barz rozumiju szto masz na dumci?

Autor: dziamera- gość

2004-02-10 dziamera pereczytaj sobi todladni, moze nawet i zo dwa razy bo tot artykut jest tiazky do zrozumlinia jak sia ne czytat uwazni. w kazdym razi toto ty wszytko wytlumaczyt odkal sia upa wziala na lemkowyni i jaky toto malo skutky potim.

Autor: p.p.- gość

2004-02-11 Np jak odkal sia wziala pryjszla zi wschidnij Lemkowyny. Z zachidnij byla w UPA parudesiat osib. Ja jem kols besiduwal na Watri z UPOwciami z Ropyci Ruskij i chybal Krywoj

Autor: dziamera- gość

2004-02-11 ale chybal lem zimal plentu toho w tym teksci. tak kazdy detal jest wazny i brany pid uwahu. jaka to byla organizacja, jak sia naszla na lemkowyni, po szto sia naszla na lemkowyni a ne dajme na to pid krakowom abo opolom, taky lem pryklady. jaki ona mala wplyw na lemkiw, jak mala perelamaty lemkiw i dostaty sia do ich serc. to jest barz skomplikuwane. ale ja dumam ze barz ciekawy artykul i warty czytania bo to jest to kawalec ukladanky naszoj historji. ne wilno na toto smotryty z jednoho punku widzyniia ale z paru a moze nawet wece. 3maj sia

Autor: p.p.- gość

2004-02-12 Tiz tak dumam, odny (zachidny) Lemky (menszist) dywlatsia na UPA jak reszta Ukrainciw, ale wekszist ni.

Autor: dziamera- gość

2004-09-17 "a szto to?" yyy co to za jezyk? ni to polski nito jakis wschodni? litery jakby znajome ale zdania nietakie, ha to juz wielcy ukraincy ,lemkowie i bojkowie swoich liter niemaja? na co wam przyszlo zeby od polakow pozyczac, i slowa ktorych nieznacie w waszym pomieszanym jezyku zastepowac polskimi? hm wytlumaczy mi to ktos?

Autor: z bieszczad rodem- gość

2004-09-17 Nie ma co PAJACOWI tłumaczyć , podobnie piszą Polacy w Rosji polskiesłowa cyrylicą.

Autor: ?l?zak- gość

2004-09-17 Widać złośliwość w pytaniu i chęć dokuczania więc jestem tego samego zdania nie ma co takim ludziom tłumaczyć,niech sobie sam odpowie na to pytanie.

Autor: kaszub- gość

2004-09-19 ludzie co ma upa do łemków poczytajcie historie !!! albo przetłumaczcie skrót UPA

Autor: symcnc

2004-09-19 A chociazby to: http://www.geocities.com/uno_montreal/hrin/hrin_17.htm A Lemkowszczyzna czy Lemkowyna to tez i wschodnia czesc Besdkidu Niskiego a tam i owszem ludzie raczej identyfikowali sie z tym ruchem. Nawet powiedzialbym darzyli go wielka sympatia.Walsciwie to nie mieli wyjscia bo wyczyny polskich band oraz regularnych oddzialow WOP,WP czy NKWD raczej nie pozostwialo im zbyt wielkiego wyboru.Zwlaszcza gdy wspomnimy tu przykladowo bohaterskie dzialania WOP w Zawadce Morochowskiej.Dlatego tez nie generalizowalbym raczej,bo byli tez Lemkowie dla,ktorych UPA brzmialo bardziej swojsko niz rycerstwo polskie z konca pierwszej polowy XX wieku ze swoim"Za Wolnosc Wasza i Nasza".A juz niewspomne o "Wisle" ,ktora zdaje sie przewazac szale ....

Autor: Ne Hniwajte sia Pane- gość

2004-09-19 Ile można pisać o UPA lub LWP?Ile mozna pisac o źle popełnionym przez OBIE STRONY?Czas to do diabła skończyć!Czas zapomnieć i nie siać ziarna niezgody między młodych ludzi!!!Wiem że to nie łatwe ale jednak spróbować warto.

Autor: wasyl- gość

2004-09-20 Mysle ze mozna a nawet trzeba.Uwazam ,ze zgode buduje sie na szczerym wzajemnym wyznaniu win przebaczeniu ich sobie. Chociaz UPA uznana co najmniej jako organizacja kontrowersyjna i chociaz jej pierwotne cele byly inne, stala sie wlasciwie jedyna ( oczywiscie nie nie przez wszystkich Lemkow akceptowana) przciwwaga dla poczynan mlodego Ludowego Panstwa Polskiego ,dazacych do rozwiazania problemu narodowosciowego na jego wschodnich i poludniowo wschodnich rubiezach. Po Akcji "Wisla" przez dlugie lata UPA ,a wlasciwie jej dzialalnosc byla przedstawiana w sposob co najmniej odbiegajacy od prawdy,zas ludziom ,ktorzy bardzo czesto w sposb nieludzki traktowali Lemkow postawiono pomniki.Naprawde nie mysle ,ze w dobie gdy ciagle jeszcze wiele spraw natury humanitarnej ,a bedacych skutkiem SWIADOMEJ POLITYKI PRL w stosunku do Lemkow nie zostalo rozwiazanych ,jest najlepszym momentem na zaprzestanie poruszania tego typu tematow.Wszystkie fakty wskazuja na to ,ze mordami na Wolyniu bez watpliwosci mozna obarczyc UPA ale i nawet przy swiadomosci jakiego kalibru zbrodnia to byla lokalizacja trybutu ofiar Wolynia na LEMKOWSZCZYZNIE (w miejscowosci gdzie zaangazowanie ludnosci w dzialalnosc UPA bylo marginalne) wyglada jak policzek wymierzony w twarz Lemka. Czy stawia sie krzyze w Oswiecimiu? Czy to naprawde czas szczerej ugody? Czy do niej kiedys dojdziemy????? Czy naprawde RP roznia sie stosunkiem do Lemkow od poprzedniczki PRL????

Autor: Ne Hniwajte sia Pane- gość

2004-09-20 Ja mam cały czas przekonanie, że dojdzie do zgody. Ale uważam, że zrobimy to my - zwykli ludzie. Żadni prezydenci i żadne ich deklaracje tego nie załatwią. Musimy ze sobą rozmawiać, nawiązywać przyjaźnie itp. Pozdrawiam :-)

Autor: Lach- gość

2004-09-20 Autor:"Ne Hniwajte sia Pane" napisał:"UWAŻAM ŻE ZGODĘ BUDUJE SIĘ NA SZCZERYM WYZNANIU WIN IPRZEBACZENIU ICH SOBIE" i ujął to dokładnie tak jak ja myślę a dodam nawet że powinno to być pewnym rodzajem "fundamentu" na którym ta zgoda ma być budowana.Co do ŚWIADOMEJ POLITYKI PRL-u to była ona szkodliwa dla wszystkich,tak Łemków , Ukraińców i polaków(choćby represje w stosunku do zołnierzy AK , których to uwczesne władze nazywały bandytami,tak jak nazywały bandytami żołnierzy UPA).Jest jeszce wiele "białych plam" w historii które nie zostaną niestety poznane,wyjaśnione itp.Autor "Lach" napisał że żadni prezydenci ani deklaracje tego nie załatwią co zwykli ludzie.Zgodzę się z tym ale nie tak do końca,bo niektórzy nie chcą zgody i głoszą jakieś nacjonalistyczne hasła i podburzają narody przeciw sobie.A słowacki pisarz Jan Kollar powiedział takie super zdanie:"NACJONALIZM POWINIEN BYĆ MIŁOŚCIĄ A NIE NIENAWIŚCIĄ".Nie wolno nienawidzić kogoś tylko za to że jest Łemkiem,Żydem,Polakiem czy Ukraińcem. Nacjonalizm polega na miłości do swojej kultury,sztuki,muzyki itp. i tym sie trzeba z innymi nacjami dzielić a nawet sądzę że to będzie dobra okazja do zawiązywania znajomości i przyjaźni(to do Ciebie "Lach"). Chciałbym aby tak było czego sobie i eszystkim szczerze życzę.wasyl

Autor: wasyl- gość

2004-09-26 Panowie ,rzad tez powinien cos robic w imie dobrego wspolzycia narodow i mysle ,ze jak najbardziej moglby byc pomocny.Tylko pytanie ,czy ludzie skazenie propaganda w rodzaju "luny w bieszczadach",czy podawanie list zolnierzy poleglych w Katyniu z tytulem "Polegli w walkach z bandami UPA" ,beda pomocni? Przeciez nie chodzi tu o ukazanie zolnierzy UPA jako przyjaciol Polski (sam bym protestowal;))) ) tylko o przywrocenie chociaz czesci godnosci (moim zdaniem) naleznej pokonanemu wrogowi ,poprzez wyjasnienie i skorygowanie klamstw ,a tu katolicka (przeciez) Polska nie wykazuje zbyt wiele chrzescijanskiego ducha w sposobie rozwiazania tego problemu.W dalszym ciagu Niemcy okupujacy Polske ukazywani sa w lepszym swietle niz UPA czy Dywizja "Halyczyna" ,a nawet ludnosc cywilnalna -Lemkowie czy Ukraincy (jezeli dla kogos to dwa narody) PRL przesladowala Lemkow ,Ukraincow i zolnierzy AK,tylko czy obecny rzad traktuje wszystkie ofiary "poprzedniej demokracji" w ten sam sposob?Nacjonalizm to naprawde piekna sprawa ,ale pamietajmy ocenianie go zalezy przede wszystkim od strony ,ktora je robi i tu patriotyzm dla jednych jest szowinizmem dla drugich. Np. Legiony bedace dla Polakow wzorem patriotyzmu ,dla duzej czesci Europy (czy San Domingo) niczym innym jak przejawem kolaboracji z Napoleonem.Miejmy nadzieje ,ze kiedys sie to zmieni.

Autor: Ne Hniwajte sia Pane- gość

2004-09-26 Rząd myśli niestety o swoich "dietach" i o jak najdłuższym trwaniu przy władzy.Za zbrodnie w Katyniu obarcza sie NKWD a nie Ukraińców którzy to byli też tam mordowani(znaleziono podobno jakieś groby ludności cywilnej).Tego akurat do końca pewien nie jestem. Propaganda PRL-u była na tyle skuteczna że skłociła różne społecznosci żyjące tyle lat obok siebie.Nie wiem jak w czym tkwił jej fenomen ale działała niezawodnie. Na różne wydarzenia w historii każdy patrzy ze swojej perspektywy a zazwyczaj tak jak mu jest wygodnie albo by tak chciał żeby było. Jeżeli chodzi o duchownych (obojętne jakiego wyznania) to fakt nie ułatwiają oni pojednania między narodami ale dziwne to nie jest skoro przyświeca im hasło "pecunia non olet".Zresztą wielu osobom zarówno publicznym jak i nabardziej zwyczajnym ono przyświeca.Wiem że to mocne słowa ale w większości tak jest.Też mam nadzieję że wszystko wreszcie się ułoży i będzie dobrze i jak nie to chociaż nasi potomni bedą żyli obok siebie jak przyjaciele.Bardzo bym tego chciał.

Autor: wasyl- gość

2004-09-26 Polaczenie Katynia z UPA mialo miejsce w jednej z Sanockich szkol srednich,gdzie na wykonanej w brazie tablicy poswieconej absolwentom poleglym Katyniu ,zmieniono napis na "Poleglym w walce z bandami UPA". To tylko jeden z przypadkow gdzie niemoc Polakow w stosunku do ZSRR wyladowana byla gdzie indziej-tym razem dostalo sie UPA. Lata mijaly ,a tablica wisiala wychowujac pokolenie nauczycieli,urzednikow,ksiezy i lekarzy.Prawda taka ,ze UPA tu nie ucierpiala tak jak pamiec poleglym i moze honor narodu ,ktory nie tyle nie uczcil kosci poleglych to jeszcze na nie naplul.Male fakty jak ten utrudniaja pokojowe wspolzycie narodow.Ironicznym wydaje sie to ,ze szkola ta nawiazuje do tradycji gimnazjum meskiego ,ktorego absolwentem(wsrod innych, nawet i Rusinow) byl Ukrainiec,Lemko, poeta Bohdan Ihor Antonycz.

Autor: Ne Hniwajte sia Pane- gość

2004-09-26 Moim zdaniem połączenie Katynia z UPA w jednej z sanockich szkół to nie żadna pomyłka,ironia ani zadne takie.To proste wyrachowanie-wiadomo gdzie leży Sanok i wiadomo jaka ludnośc zamieszkiwała tu kiedys i jakiej to "niedobitki" mieszkają teraz,to był po prostu cios "poniżej pasa" czyli czysta propaganda!Nie była to tylko niemoc za to że nie mozna byłoswej złości wyładowac na uwczesnym ZSRR i wiadomo na kim to się odbiło,niestety.

Autor: wasyl- gość

2004-09-28 moze mi powiesz drogi wasylu ze sanok to typowo ukrainskie miasto

Autor: hfhfd- gość

2004-09-28 Drogi "hfhfd",nie chodzi mi o samo miasto lecz o region Polski.A wiesz kto kiedyś zamieszkiwał te tereny i nie pisz mi że nie wiesz bo albo nie uczyłeś się historii albo nie chcesz wiedzieć.Z resztą,co to za region Polski to ładniej to ujął "mytro" w temacie HYMN.

Autor: wasyl- gość

2004-10-03 Widzę że coraz wiekszy zasieg ma Upa teraz Katyń!!! za chwilę dojdziecie do bombek z Hiroszimy i nagasaki !!!! bawcie się dalej historyjkami ........ na szczeście dla mnie ważniejsza jest terażniejszość

Autor: symcnc

2004-10-03 Oczywiście że ważna a nawet najważniejsza jest teraźniejszość i nikt tego nie neguje ale są sprawy które trzeba wyjaśnić.Jak to napisał kilka wpisów wyżej pewien mądry człowiek porozumienie i przyjaźń powinny być zbudowane na prawdzie i obustronnym przebaczeniu sobie win.A to co się stało w Hiroszimie i Nagasaki to nic innego jak zbrodnia wojenna popełniona na Bogu ducha winnych cywilach i o ironio tę zbrodnię popełnił obecny "żandarm całego swiata i stróż prawa,moralnosci itp".Każdy wie o kim piszę.Ale wracając do teraźniejszości-mam wielu znajomych,kolegów i przyjaciół różnych narodowości,wyznań religijnych i przekonań politycznych.jak widac można.

Autor: wasyl- gość

2004-11-30 Lemky, ne dilite sia ale jednajte, majte tolerantju religijnu i ne dajte tym szczo chotiat nas zasimiluwaty nahody na to. Ja nedawno zaczal czytaty to lemkiwskie forum i szczo mene zazurylo to brak samoswidomosti nekotrych tych czczo lem hotiat robyty negatywnu robotu znanych syl "dilij i wladaj". Ja je Lemko z dida pradida, ja rodywsia na w zachidni Polszczy a moji rodycze z Pankny, ostatni 23 roky zyju w Toronto. Tu w nas w Kanadi nema takoj netolerancji jaku wydzu je w Polszczy . Ja barz malo wstrinul tu Lemkiw szczo ne majut swidomosty Lemkiw i dumajut szczo ony ne nalezat do welyloj rodyny Ukrainskoho Narodu. My Lemky je Ukrainci to je fact ne do zapereczenia a ti kotry nas chotiat dility to prowokatory kotry chotiat zeby nasza Lemkiwska-Ukrainska kultura zahynula w Polszczy. Lem ony ne znajut szczo my Lemky je wperty i majemo nasz Lemkiwskij rozum i ne dame sia zwesty . Bratia Lemki i Sestry Lemkyni trymajme sia razom "razom nas bohato nas ne podolaty". Luczme sia z naszymy Bratiamy i Sestramy w Ukraini i molyjme sia szczoby ichnia rewolucja proti Moskalam sia powela z z zeby w kincy nastala Wilna Ukraina.

Autor: Roman

2004-11-30 roman czkawky jes distal, cy szto? Wsiady pyszesz to samo. Jakisa ohraniczenist intelektualna?

Autor: romaszka- gość

2004-12-01 Roman jawisz się człowiekiem z dużym brakiem tolerancji dla tych którzy mają odmienne zdanie.

Autor: waldek

2004-12-01 Lude kotry sia z namy zhadzajut zdajut sia nam duze bilsze tolerantyjny i inteligientny nyz ci szczo sia z namy ne zhadzajut. Czomu dumajesz ze ja ne tolerantnyj? Moze w tomu moja ne tolerantia ze jej ne wydzu. Pereproszuju wsich szczo sia obrazyly tym szczo ja napysal, ale doroha do pekla wylozena dobrymi intencjami.

Autor: Roman

2004-12-04 Romaszko, kied zaszmariasz komusy brak inteliheciji, to zastanow sia, szto toto sliwce znaczyt, bo ja w nyjakyj z Twojich wypowidy ny kusicia intelihenciji jem ne naszow. Pyszu toto, bo jak dachto inszych obrażaje, tym bilsze treja mu prawdu pro joho nutro reczy. Chto meczom wojuje, tot od mecza hyne

Autor: Rosomak

2004-12-04 Rosomak duze inteligentno ce powil, djakuju ze sia zomoju zhadzajesz, Pozdorowjaju Roman

Autor: Roman

2004-12-06 Rosomak, de w moi wypowidy bylo pro intelihencyju? Ja pysal o inelektii, to ne toto samo. Znam tiazko odriznyty!!! Tak to je z intelihencyjom.

Autor: romaszka- gość

2004-12-06 I tu Cię mamy Rosomak ! Brawo Romaszka :)

Autor: mazepa

2005-01-22 Dla mnie upa pozostanie zawsze odpowiedzialna za bestialskie mordy 100 tysięcy kobiet, dzieci, mężczyzn Wołynia i nie tylko. Mordowała Polaków, Żydów, Ukraińców. Jest symbolem ślepego faszystowskiego nacjonalizmu.

Autor: slawski@autograf.pl- gość

2005-01-23 Ciekawe dlaczego Roman wybrał akurat zakładkę "UPA" by w niej ogłosić odezwę do "zabłąkanych" - JEDNAJTE SIA!!!
No i ciekawe dlaczego siedzi w Kanadzie - miejscu pobytu wielu zbrodniarzy z UPA!
Abo bohaterów... jak kto woli...

Autor: Kres- gość

2005-01-23 Gosciu Kres (z kresow?)
Juz od kiedy bylem w pirwszej klasie szkoly podstawowej w polsce bylem nazywany "banderowcem" "ukrainskim bandyta" i bylem oskarzany o mordowanie polakow przez ludzi z ta sama mentalnoscia jak i ty no o tym samym poziomie intelektualnym jak i ty.

Autor: Roman

2005-01-24 Romane, mylisz dwie różne sprawy. Jeżeli ty i twoja rodzina nie miała nic wspólnego z UPA, to ci, co cię obrażali, nie mieli racji, bo wyznawali zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Ale co do UPA to Kres ma rację niestety.

Autor: szczerek- gość

2005-01-24 Romanie przesadzasz troszkę ale fakt-ten "smród" związany z OUN i UPA jeszcze się będzie za nami dłuuugo ciągnął.

Autor: Poganin

2005-01-24 siostra mojej babci spotkała się z takim jednym bandziorem z lasu... w Sydney w 1961r. Tylko wtedy już miał skulony pod ryc ogon i uciekał jak zwykły tchórz!! - przed jedną kobietą!!! Tacy to są bohaterowie z UPA!! - tylko w ciemnym lesie i między bezbronnymi!!

Autor: Kres- gość

2005-01-25 Nasz sasiad sluzyl u Lastiwky. Mieszkal w zachodniej Polsce, zachorowal i trafil do szpitala. Wsrod chorych na sali byl jeden Polak, ktory opowiadal jak bohatersko walczyl z banderowcami(mowil m.inn., ze jak UPA atakowala to podnosila w gore Tryzuba), po reakcji sasiada, ktory powiedzial, ze tam wtedy byl i wygladalo to inaczej polski bohater zamilkl.

Autor: sasiad- gość

2005-01-26 Jak służył u "Łastiwki", to pewnie pochodził z okolic Birczy ?
Większość jego żołnierzy, jak i on sam, pochodziła z Cisowej.

Autor: darino

2005-01-26 W latach 60tych I 70tych gdy zylem w Polsce nazywanie kogos “Ukrainiec” mialo pewna stygme i bylo rownowazne z “Banderowcem” = “ bandyta z lasu” (brzmi to znajomie?) = “morderca Polakow” = “osoba z czarnym podniebieniem” (pies) etc.
Wielu Ukraincow nie przyznawalo sie do swego pochodzenia I woleli zaprzeczac swojej tozsamosci zeby uniknac szykanow ze strony niektorych Polakow. Ci sami Polacy wychowani w duchu Polskiej rzadowej propagandy na Lunach w Bieszczadach i Ogniomistrz Kalen napewno nie uwazaja ze Polacy kiedykolwiek byli odpowiedzialni za smierc ukrainiskiej ludnosci cywilnej na terenach PRLu ani tez za “Akcje Wisla”. Ciekawe czy ludzie pelni nienawisci do wszystkiego co ukrainskie kiedykolwiek zastanawiali sie co sie stalo z tymi ludzmi co zamieszkiwali setki spalonlych ukrainiskich wsi w Bieszczadach i w Beskidzie Niskim, co sie dzialo w obozie koncentracyjnym w Jaworznie. Z tego co slysze to jest teraz coraz wiecej ludzi dobrej woli po obu stronach tego odwiecznego antagonizmu . Dobrze ze ludzi pelnych nienawisci jest coraz mniej bo nienawisc rodzi tylko nienawisc.

Autor: Roman

2005-01-26 Ten partyzant z sotni Lastiwky pochodzil spod Dobromila.

Autor: sasiad- gość

2005-01-26 Roman!
Nie ma skutku bez przyczyny!
Ciekaw komu to wówczas na Wołyni zabrakło posznowania?
Czy to Polacy nie mogliuścierpieć sąsiedztwa Ukraińców i zapałali zwierzęcą nienawiścią czy może Ukraińcy mieli juz dość polskich sąsiadów?
I czy to Polacy mieli kompleks ukraińskiego chłopa czy może Ukraińcy kompleks polskiego pana?
Bo chyba tylko idita może lansować pogląd na tę sprawę, że dokładnie w tej samej sekundzie Polacy i Ukraińcy podnieśli na siebie rękę!
I jeszcze jedno Roman!
ogłoszenie tego tekstu wzywającego do "jednania sia Lemkiw" w zakładce UPA jest wprost chamstwem!

Autor: Kres- gość

2005-01-26 Fragment wspomnień Wielkiego Patrioty Polaka św. pamięci Pana Jana Nowaka -Jeziorańskiego.
Gazeta Wyborcza z dnia 24.01.2005r. Duży Format (fragmenty książki Jarosława Kurskiego, która w niedługim czasie ukaże się).

Jeziorański wspomina: - Służyłem w artylerii konnej, podchorążówkę kończyłem we Włodzimierzu Wołyńskim. W czasie ćwiczeń mieszkaliśmy w chałupach chłopskich. Byłem wśród ludzi prawosławnyh, którzy mówili po ukraińsku, ale nie żywili żadnego antagonizmu, dopóki nie przyszło do dyskryminacji przy reformie rolnej. Chcieli tylko jednej rzeczy - więcej ziemi. Tymczasem byli dyskryminowani na rzecz tzw. osadników na Wołyniu. Tak wykształcił się nacjonalizm ukraiński. Pamietam, że miałem w moim działonie kaprala, który marzył o tym, żeby zostać w wojsku, być podoficerem Wojska Polskiego. Nie miał żadnych antypolskich urazów. Mówi do mnie : -Panie podchorąży, chciałbym zostać nadterminowym, tzn. szkolić się na podoficera . Czy pan mógłby się wstawić za mnie do dowódcy dywizjonu? Poszedłem do pułkownika i powiedziałem mu, że to fantastyczny podoficer, urodzony żołnierz. - Panie podchorąży, a pan wie o tym, że on jest prawosławny? - usłyszałem. Kiedyś prowadziłem swój działon podczas manewrów. Noc księżycowa, jedziemy duktem leśnym, nastrój wspaniały. Przychodzi do mnie jeden z żołnierzy i pyta: - Panie podchorąży, czy pan by pozwolił, żebyśmy swoje ukraińskie piosenki pośpiewali. Zgodziłem się. Nastepnego dnia doniósł na mnie jeden z polaków. Stanąłem do raportu karnego..."

Autor: JS- gość

2005-01-26 Czas płynie ...
Dorastałem w PRL. Pamiętam "Łuny w Bieszczadach" i pamiętam "Ogniomistrza Kalenia". Pamiętam wyjazd starszego brata na obóz harcerski pod Winnicą na Ukrainie. Ostrzegano ich, aby nigdzie sami nie chodzili, bo Ukraińcy tylko czekają, aby Polakom zrobić kęsim, kęsim ... Kilka razy udało im się wyrwać samodzielnie z obozu i jakoś przeżyli ;-)
Propaganda była niestety chyba skuteczna, bo u niektórych ludzi uprzedzenia pozostają do dziś.
Pamietam, że w szkolnych latach słowo Ukrainiec budziło we mnie strach.
Przychodzi jednak czas, że człowiek dorasta i zaczyna bardziej samodzielnie myśleć ...
Tu się czegoś dowie, tam coś usłyszy i widzi, że z tym "to nie jest tak". Zaczyna sam dalej szukać. Skutek jest taki, że ani ja, ani nikt w mojej rodzinie, ani wielu z kręgu moich znajomych nie odczuwamy nienawiści czy też niechęci do Ukraińców. Przeciwnie.
Myślę, że to kwestia otwartości. Nie można trwać czy zasklepiać się raz na zawsze w pewnych ramach. Należy mieć dystans do wszelkich "powszechnie" ogłaszanych prawd. Powiem wprost: raz na jakiś czas trzeba użyć mózgu ;-)
Nie patrzeć na ludzi przez to, że kiedyś coś złego zrobili. Ja tego nie potrafię. Wiem co było na Wołyniu. Miałem kiedyś kogoś w dalszej rodzinie kto stamtąd uciekł. Jednak nie umiem patrzeć na Ukraińców przez tamte wydarzenia. Najzwyczajniej nie umiem.
To już historia. Świeża, bolesna, ale historia ...
Druga sprawa, że w UPA nie wszyscy byli i niesprawiedliwe jest to, aby za pewne sprawy UPA obarczać cały naród.
Ktoś może mi zarzucić, że w imię głupiej tzw.politycznej poprawności namawiam do zapominania czy udawania, że nigdy nic nie było. Nie jest tak. Chodzi mi o to, abyśmy nie patrzyli na siebie przez historyczne zdarzenia.
W przeciwnym razie zawsze będzie z jednej strony "podły lach", a z drugiej "banderowiec".
Można tak w nieskończoność. My o Wołyniu, oni o Akcji W i innych wydarzeniach.
A gdzie dwóch się bije ...
A czas płynie.
Nie chce mi się już dalej o tym pisać.
A na koniec powiem to, że Ukraińcy są mi bliżsi niż inni nasi sąsiedzi. Nie wiem czemu tak jest, ale jest :-)

Pozdrawiam :-)

Autor: Lach- gość

2005-01-27 Do sąsiada !
Wszystkie miejscowości, które wymieniłem należały do powiatu Dobromil. Do Dobromila jest u nas bliżej niż do Przemyśla, ale powiat, wiadomo, w Przemyślu !

Autor: darino

2005-01-27 Gosc Lach nie potrzebnie nazywasz siebie Lach bo w kontekscie tego forum to brzmi obrazliwie a ty na to nie zaslugujesz. Bylem mile zaskoczony twoja alokwentna wypowiedzia, przez chwile nawet mi przeszlo przez glowe ze to moze jakis Ukrainiec sie podszywa pod Polaka, ale mysle ze nie. Mam nadzieje ze wiekszosc ludzi po obydwoch stronach tego wiecznego konfliktu to ludzie dobrej woli. W kazdym narodzie sa ludzie zli i dobrzy pod wzgledem moralnosci chrzescijanskiej, z mysle ze ludzi dobrych jest coraz wiecej i nowe pokolenia wychowuja sie w atmosferze tolerancji dla innych narodowosci, religi i kultur, wiec przyszlosc jest optymistyczna. Co do przeszlosci to ci co winni sa za wszystkie niegodnosci wyrzadzone przez obie strony beda odpowiadac przed Bogiem chociaz moze w niego niektorzy nie wierzyli. A my Ukraincy i Polacy urodzeni po wojnie musimy patrzec w wspolna przyszlosc wolna od stereotypow, uprzedzen i ponizen. Historia stosunkow polsko-ukraniskich szczegolnie z czasow II wojny swiatowej i drogiej polowy lat 40 jest bardzo mglista i nieraz ludzie moga miec zle wyobrazenia co tam widza w tej mgle. Propaganda jednej i drugiej strony jest pewna ze tyko jedna strona ma racje ale ludzie nawet z malym doswiadczeniem zyciowym wiedza ze prawda jest majprawdopodobniej po srodku.

Autor: Roman

2005-01-27 Witam Roman.
Dodam jeszce tylko takie powiedzenie.
Nie pamiętam czyjego jest autorstwa: "Kto żyje przeszłością, ten nie zbuduje przyszłości".

Ostatnio była Pomarańczowa Rewolucja.
Ukraina ma szansę stać się (mam nadzieję, że tak będzie) w pełni suwerennym państwem. Polacy pokazali, że wspierają Ukrainę. Niby nic nie znaczące poparcie małego kraju jakim jest Polska. Jednak słowa otuchy i poparcia w trudnych chwilach są bardzo ważne i trafiają do zwykłych ludzi, którzy tego potrzebują i oni o tym długo pamiętają. Wystarczy przypomiec sobie Polskę lat 80-tych. Ważne było dla nas, co mówią i jak odnoszą się do naszych spraw inni. Kto nas wspiera, a kto chce nas zdusić.
Myślę, że czas Pomarańczowej Rewolucji to pierwszy impuls, który trochę skruszył mur niechęci i nieufności.

Pozdrawiam:-)

Autor: ju? nie Lach ;-)- gość

2005-01-27 Drogi "Lachu-już-nie-Lachu", zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Jestem również zdania, że nie należy żyć historią, zwłaszcza tą bolesną, bo to do niczego konstruktywnego nie prowadzi. Myślę, że my akurat idziemy w dobrym kierunku. Jest w tym wszystkim jednak jeden szkopuł. Napisałeś, że przecież nie wszyscy Ukraińcy byli w UPA, a ja obawiam się, że młodym Ukraińcom będzie się teraz wmawiać, że UPA - to byli bohaterowie, którzy walczyli o niepodległość i w związku z tym wszyscy powinni ich czcić. We Lwowie buduje się obecnie pomnik Bandery, czołowi nacjonaliści mają tam swoje ulice itd., a przyznasz, że to już jest pewne oficjalne uznanie poglądów i czynów, które są nie do przyjęcia, nie tylko dla Polaków. Rozmawiałem o tym prywatnie z wieloma Ukraińcami i oni sami są zaniepokojeni tymi tendencjami, bo to na nowo kreuje ten negatywny stereotyp Ukraińca-rezuna i nacjonalisty, i burzy im pozytywny wizerunek, o który od tylu lat z takim uporem walczą. Ja, podobnie jak ty, jestem optymistą i myślę, że zwycięstwo Pomarańczowej Rewolucji będzie trwałe, a Ukraińcom uda się zbudować swój etos narodowy bez podpierania się Banderą, bo to by było bardzo źle i wzmocniłoby elementy skrajne również po naszej stronie. Pozdrawiam.

Autor: szczerek- gość

2005-01-27 Do darino: chodzilo o wioske lezaca na wschod od Dobromila.

Autor: sasiad- gość

2005-01-27 Lachu,
a na czym chcesz budować pojednanie polsko-ukraińskie?
Na zapomnieniu, tak? OK! Ukraińcy zapominają o UPA. Twierdzą, że ona byłą pomyłką i jest im wstyd, że zrobiła to co zrobiła. Tak? Może Tobie, to nie jest potrzebne ale innym, którzy nie mają nic za paznokciami jest!
Widzisz jak Roman się ślizga w swych osądach co do UPA... dla niego to po prostu bohaterowie... no chyba, że nie... ale co by robił w Kanadzie ;))
Szczerek dobrze ujął to zjawisko, że trzeba sobie wyjaśnić szczerze fakty historyczne, i co ludzkie pochwalić, a co diabelskie zganić. Jasno okrerślić swój stosunek do wydarzeń historycznych i wykazać zrozumienie dla nich, o ile mieści się ono w normach akceptowanych przez obie strony! A jeżeli nie, to sobie możesz Lachu budować przyszłość... życzę sukcesów!
A co do wsparcia ukraińskiej pomarańczowej rewolucji przez Polskę, to był ewidentny przejaw polityki osłabiającej pozycję Rosji na Ukrainie (jako pobudka priorytetowa) niż z serca płynąca solidarność Polaków z Ukraińcami!
Widzę Lachu, że jesteś zwolennikiem grubej kreski? Ja bym był ostrożny co do niej, bo do czego ona może doprowadzić, to widać po GÓWNIE jakie mamy w Polsce!

Autor: Kres- gość

2005-01-28 Do kresa!
Nie wiem o jakim poparciu piszesz - jeżeli poparciu rządu polskiego, to masz rację. Jeśli piszesz o demonstracjach poparcia dla rewolucji, to raczej były żywiołowe, i w tym przypadku nie masz racji !

Autor: darino

2005-01-28 Do sąsiada !
Przepraszam że tak cię wypytywałem, ale bardzo interesuję się historią swoich rodzinnych stron - gmina Bircza, powiat Dobromil (obecnie powiat Przemyśl).
Dziękuję za informacje i pozdrawiam !

Autor: darino

2005-01-28 Slawski widze ,ze nie roznimy sie pogladami na temat mordercow,chociaz w Twoim przypadku bedzie to UPA a dla mnie formacje polskie .Widzisz dla mnie kawalerowie orderu Virtutti Militari tacy jak plk Stanislaw Pluto (nie mylic z psem ze znanej kreskowki dla dzieci!!!) czy np. zolnierze 34 pp oraz “polscy patrioci” grabiacy i mordujacy Ukraincow rowniez budza wstret.
Jezeli laczysz UPA z mordami na Polakach i Ukraincach to sie zgodze ale pomowienie jej o antysemityzm to raczej przesada.Kolaboracja Ukraincow z Niemcami to fakt ale patrzac nawet na kraje takie jak USA i Kanada gdzie organizacje tropiace zbrodniazy holokaustu maja dostep do kazdego ,nie bedziesz chyba twierdzil ,ze mialy tam miejsca oskarzenia bylych zolnierzy UPA o mordy na Zydach. Zgodzisz sie chyba ,ze jest ich tam naprawde duze skupisko.(moze uprzedze John Demjanjuk nie byl zolnierzem UPA)
Nastepnym razem radze pomyslec zanim uniesiesz “ zydowska karte” bo jest ona bardzo goraca wrecz pali ale jezeli juz naprawde bedziesz musial polecam jakies rekawiczki
( wiesz raczej nie Jedwabne ).Dla Twojej wiadomosci w szeregach UPA byli rowniez Zydzi.

Autor: Dobry Znaty;)- gość

2005-01-28 Kres zezeli juz musisz wiedziec dlaczego sie "ukrywam" w Kanadzie to musze ci sie przyznac ze ucieklem przed ludzmi takimi jak ty, ktorzy mnie scigali za moje bandyckie (banderowskie) przestepstwa ktore wedlug ludzi takich jak ty kazdy Ukrainiec wyssal z piersi swojej matki.

Autor: Roman

2005-01-28 Czy Żydzi byli w UPA? A owszem, cytuję Torzeckiego: Żydzi w UPA byli, jest na to wiele dowodów, ale jako niewolnicy. Samuel Schorr wspomina jak został porwany do UPA, jak był tam zmuszany pod groźbą pistoletu do operowania rannych mołojców (...) Na noc lekarza przykuwano łańcuchem do pryczy, a za potrzebą wyprowadzano jak psa na smyczy. Byli też Żydzi złapani w lesie, gdzie się ukrywali. Tych albo liwidowano na miejscu, albo wykorzystywano do różnych tajnych robót, np. do kopania bunkrów. Po wykonaniu tej pracy żydowskich robotników bojówka SB likwidowała. O zabijaniu Żydów przez banderowców mogliby dużo opowiedzieć dawni (a może i obecni, jeśli są uczciwi) mieszkańcy Kołek i okolic na Wołyniu, jeśli ktoś z mieszkańców Koszyc, Gajówki, Rudni czy Marenówki przeżył. A dlaczego nikt w Kanadzie tego nie dochodzi? O to trzeba by zapytać samych zainteresowanych - może nikt z rodzin ofiar nie ocalał.

Autor: szczerek- gość

2005-01-28 Dobry Znaty ;)
szkoda, że zgubiłeś wątek związany z narastaniem nienawiści i u kogo na Wołyniu! Faktycznie, mówienie, że Żydzi byli w UPA jest farmazonem nie godnym żadnego, nawet najpłytszego komentarza! Wszyscy byli w UPA. To Polacy zaczeli ryzaty na Wołyniu, bo mocno gnębił ich kompleks ukraińskiego chłopa... ;)
No a Ty Roman, to jesteś faktycznie tchórzem jak wcześniej sugerowałem... jeżeli ratowałeś się ucieczką... to daleko Ci do bohatera... Wiesz, że tylko dezerterz i bandziory uciekają?
;)

Autor: Kres- gość

2005-01-28 DO KRESA

cyt. z mojego wczesniejszego postu:

"Ktoś może mi zarzucić, że w imię głupiej tzw.politycznej poprawności namawiam do zapominania czy udawania, że nigdy nic nie było. Nie jest tak."

Pana cytat:
"A co do wsparcia ukraińskiej pomarańczowej rewolucji przez Polskę, to był ewidentny przejaw polityki osłabiającej pozycję Rosji na Ukrainie (jako pobudka priorytetowa) niż z serca płynąca solidarność Polaków z Ukraińcami!
Widzę Lachu, że jesteś zwolennikiem grubej kreski ?"

Powiem tylko to, że:
- intencje rządu, a intencje zwykłych ludzi noszących pomarańczowe wstążki, to dwie rózne sprawy,
- co do grubej kreski, odpowiedź jest w moim 1-szym zdaniu.

Dodam jeszcze, że Pana wpisy zaczynają być mało grzeczne. Roman tchórzem, bo wyjechał do Kanady ? Czy wie Pan dlaczego dziś w Polsce nie ma Mazurów i Słowińców ? Też wyjechali. Niech się Pan potrudzi i dowie się dlaczego wyjechali. Przepraszam, oni uciekli. Tak uciekli i proponuję dowiedziec się dlaczego.

Mniej emocji, a więcej uwagi w czytaniu tego co inni napisali !

Autor: nie-Lach- gość

2005-01-28 Do Kresa:
Czy ktoś z Twojej rodziny ucierpiał z rąk ukraińskich, że tyle w Tobie nienawiści ?

Autor: JS- gość

2005-01-29 Wielmozny Panie Kres moja sarkastyczna odpowiedz przelaciala ci nad glowa. ale tego mozna bylo sie spodziewac. Teraz trzeba polozyc kres tej dyskusji, zostan tam gdzie tkwisz i niech cie nienawisc do Ukraincow zzera bo dla ciebie nie ma nadziei.

Autor: Roman

2005-01-29 jakiej nienawiści??
-ciekawi mnie tylko jakie jest obecnie natężenie faszystowskich i nacjonalistycznych trndów u spadkobierców UPA, a także ich stosunek do tych zjawisk z czasów wojny, i tyle! :-))
Jak wszystko jest takie piękne i jasne oraz bohaterskie, to dlaczego nie jest zakończona sprawa związana z cmentarzem Orląt lwowskich?
Ciekawe jak daleko posuną się nacjonaliści ze Lwowa, kiedy Polacy upomną się o tę sprawę - oczywiście, że w rozliczeniu za poparcie pomaranczowej rewolucji?
;-)))

Autor: Kres- gość

2005-01-29 Ja nie wiem jakie wartości Pan wyznaje Panie Kres.

Sprawa cmentarza, to część zbliżenia, pojednania między naszymi narodami.
Wybaczenie sobie czegoś i podanie ręki jest aktem dobrej woli i sumienia. Tu nie ma miejsca na jakiś handel, jarmarczne targowanie się - mu was poparliśmy, to wy nam to załatwcie "w rozliczeniu za..."

Jeśli radni Lwowa zakończą tę sprawę, to myślę, że nie za poparcie, ale w wyniku zmiany opinii o Polakach, która jest skutkiem tego poparcia. A to dwie różne sprawy.
Czyli przekonanie, że ci Polacy są inni niż myśleliśmy (nie są źli).

Autor: n-L- gość

2005-01-29 Panie n-L,
pyanie o wartości powinien Pan skierować do jeszcze żyjących członków UPA i ludzi, którzy kontynuują ten faszystowski nurt!

Jakieś 7-8 miesięcy temu Komisja Europejska zleciła przeprowadzenie badania opinii publicznej UE na temat - co lub kto jest największym zagrożeniem dla pokoju - Znakomita większość respondentów UE wskazała Izrael. Tak wię wsłuchiwanie się w "piękne słowa" polityków czasem może zaprowadzić w maliny. Mnie tylko interesuje czy Ukraińcy potępiają faszystowską i nacjonalistyczną działalność UPA w okresie wojennym czy też nie?
Bo wtedy będę wiedział czy oni są gotowi do pojedanania czy nie Panie n-L!

Autor: Kres- gość

2005-01-30 Prezydent Aleksander Kwasniewski skierowal 17 kwietnia 2002 r.list do uczestników i organizatorów konferencji naukowej w Krasiczynie poswieconej akcji "Wisla".

Oto pelny tekst listu:

"Szanowni Panstwo.

Wazna czescia polskiego dorobku ostatniej dekady jest nowe spojrzenie na nasza historie. Zycie w wolnym i demokratycznym kraju pozwolilo nam poruszac tematy "tabu", odkrywac malo znane, czesto tragiczne karty naszych dziejów.

Lata komunistycznej hibernacji doprowadzily do zafalszowania obrazu przeszlosci. Co wiecej, oficjalna propaganda zebrala swoje zniwo w postaci stereotypów myslowych, wypaczen i uproszczen, funkcjonujacych czasem jeszcze i do dzisiaj w powszechnej swiadomosci.

Niestety, wiele z nich dotyczy relacji pomiedzy Polakami a narodami i grupami etnicznymi zamieszkujacymi tereny dzisiejszej i dawnej Rzeczypospolitej.

Dopiero dzis, w wolnej i pluralistycznej dyskusji, w szerszym i bardziej wrazliwym spojrzeniu, wylania sie prawda. Dochodzenie do niej jest trudnym i rozlozonym w czasie procesem. Coraz wiecej Polaków rozumie, ze tylko w pelnej prawdzie mozemy prowadzic dialog z innymi narodami.

Stosunki polsko-ukrainskie maja dluga, czasem burzliwa, historie. Wraz z nadejsciem XX wieku rodzace sie nacjonalizmy zaczely niszczyc symbioze wspólzycia wielu narodów. Ogromnym cieniem na stosunkach miedzy Polakami i Ukraincami polozyla sie druga wojna swiatowa.

Scierajace sie w Europie totalitaryzmy pchnely oba narody przeciwko sobie, a tragiczne wydarzenia czasu wojny wlaly w ich serca wrogosc i nieufnosc. W latach powojennych komunistyczne wladze umiejetnie podsycaly wzajemne niecheci, umacniajac w powszechnym odbiorze spolecznym negatywny wizerunek Ukrainca.

Piecdziesiat piec lat temu, 28 kwietnia 1947 roku, rozpoczela sie nieslawna akcja "Wisla". Stala sie ona wrecz symbolem wszystkich niegodziwosci wyrzadzonych przez ówczesne wladze komunistyczne ludnosci ukrainskiej w Polsce.

Choc mowa o wydarzeniach sprzed ponad pól wieku, nadal istnieje wiele kontrowersji wokól przyczyn, przebiegu oraz skutków akcji "Wisla". Nie milkna spory historyków.

Warto jednak przy tym odnotowac, ze linie podzialu nie zawsze przebiegaja wedlug narodowosci czy przynaleznosci panstwowej. Pozostawiajac rozstrzygniecia fachowcom, kompetentnym badaczom historii, chcialbym odniesc sie do ogólnoludzkiego, moralnego wymiaru sprawy.

Przez lata utarlo sie przekonanie, ze akcja "Wisla" byla bezposrednia konsekwencja ukrainskich zbrodni na Wolyniu. Przelana tam polska krew miala dawac wladzy ludowej moralne uzasadnienie dla jej poczynan wobec polskich Ukrainców.

Jednak takie rozumowanie jest nie tylko bledne - jest wrecz etycznie niedopuszczalne. Uderzenie w cala spolecznosc ukrainska zyjaca w Polsce bylo zastosowaniem zasady odpowiedzialnosci zbiorowej, na która nie powinno i nie moze byc zgody.

My, Polacy, powinnismy szczególnie pamietac tragiczne skutki i ogrom nieszczesc, jakie stosowanie tej zasady sprowadza na wszystkich, którzy jej doswiadczyli.

Z punktu widzenia integralnosci panstwa polskiego mozna zrozumiec dzialania wojskowe wobec ukrainskiej partyzantki, która dazyla do okrojenia terenów Polski. Nie mogly one jednak stanowic zadnego usprawiedliwienia dla brutalnej pacyfikacji wsi ukrainskich, a tym bardziej dla przymusowych wysiedlen stu kilkudziesieciu tysiecy ludnosci cywilnej, równiez z regionów, gdzie Ukrainska Armia Powstancza miala znikome poparcie, badz w owym czasie juz nie dzialala.

Akcja "Wisla" i cale bezduszne postepowanie wladz wobec ludnosci ukrainskiej powinny zostac jednoznacznie potepione. W imieniu Rzeczypospolitej chcialbym wyrazic ubolewanie wszystkim tym, którzy ucierpieli w wyniku haniebnych dzialan.

Jednoczesnie chce powiedziec, iz z wielkim szacunkiem i radoscia obserwujemy odrodzenie sie spolecznosci ukrainskiej w Polsce. Wielu mlodych ludzi wraca czy tez odnajduje swoje ukrainskie korzenie. Cos, co kiedys lepiej bylo ukrywac, dzis w nowej, demokratycznej i otwartej Polsce jest powodem do dumy i znajduje wyraz w kultywowaniu kultury i jezyka oraz w praktykowaniu religii.

Niech obchody rocznicy akcji "Wisla", która kiedys byla tak wielkim dramatem i poglebila rozdarcie miedzy naszymi narodami, dzis - dzieki odnajdywaniu prawdy i wspólnej wrazliwosci - stana sie okazja do lepszego zrozumienia miedzy Polakami i Ukraincami. Niech prowadza do pelnego pojednania, do umocnienia dialogu, do partnerstwa i przyjazni".

Autor: AK- gość

2005-01-30 AK,
co opróczt Twej miłości i sympati do Kwacha wypływa z tego listu?
Może byś zacytował siebie?

Autor: Kres- gość

2005-01-31 Akurat Kwaśniewski jako były młodzieżowy działacz komunistyczny ma najmniejsze prawo do zabierania głosu w tej sprawie.

Autor: szczerek- gość

2005-01-31 Roman wspomnial o przesladowaniach ze strony Polakow w czasie dziecinstwa. Chcialabym wiedziec czy w latach 70-tych i 80-tych nie bylo juz tego problemu, szczegolnie na wsiach, ale tak naprawde. Moze ktos zna to z autopsji? Pytam powaznie bo pisze o tym cos wiekszego :))

Autor: Czarna

2005-01-31 Wlasciwie to tylko standart - Ty chamem bedziesz a ja panem. Rozrywka od czasu do czasu "wyginie Ukraina,wyginie ........ rod".
W 70 latach to nie mieli czasu bo byli zajeci pomniki budowali :)
Pamieci Narodowej,odsloniecia z wielkim hukiem,lepsze niz odpusty w miejscowych parafiach ;)Mozliwe ,ze troche zagubieni byli bo sobie nazwy miejscowosci pozmieniali, na bardziej poprawnie w jezyku panow brzmiace.Tym razem "chamstwo" przyjelo to ze smiechem,nikt po siekiere nie siegnal;)Przy wypelnianiu obowiazku obywatelskiego "ukrainskim psem" mozna bylo zostac mianowanym przez lekarza komisji wojskowej:) no i jednostka po przekatnej byla norma;)Pamietam relacje z obrad sejmu PRL kiedy to jakis plk zwracal uwage na powrot nacjonalizmu ukrainskiego;)
Poza tym to raczej moje personalne chociaz zarzuty ciezsze to nie koniecznie obiektywne ,za innych tez sie nie wypowiem bo mnie nikt nie upowaznial .Takie to czasy internacjonalizmu i PRL byly.

Autor: Dobry Znaty;)- gość

2005-01-31 Dzieki. Znam problem ogolnie, m.in. z ksiazki Romana Drozda "Polityka wladz wobec ludnosci ukrainskiej w Polsce w latach 1944-1989". Od razu, po akcji Wisla tych uprzedzen bylo sporo (wspominane tu "czarne podniebienie", dyskryminacja dzieci ukrainskich w szkolach, wiadome wyzwiska itp.) Ale potem? Jakies 20 lat po akcji? Juz spokoj? Asymilacja? Interesuje mnie tez, czy obecnie ten problem wystepuje (choc po pomaranczowej rewolucji trudno to sobie wyobrazic) :)))

Autor: Czarna

2005-02-01 POLAK PRZESTAN SIE TLUMACZYC,TO NIE POLKI SIE PUSZCZAJA NA UKRAINIE ZA 30 ZLOTYCH TYLKO ODWROTNIE.

Autor: WSZECHPOLAK- gość

2005-02-01 WSZECHPOLAK-jesteś po prostu chamem.A jest to najlżejsze z wyrażeń jakim cię określiłem.Niestety na forum nie można uzywać mocnych słów.CHAM!

Autor: Poganin

2005-02-01 Do wszechpolaka !
Koło dworca w Krakowie możesz mieć Polkę za jedno wino - może nie sexbombę, ale Polka jest Polka.

Autor: darino

2005-02-01 Do Czarnej: znam prypadok z roku ok. 1971, koly jeden uczen druhomu musiw oddawaty sztodenno czerez kilka dniw owocz jakyj dawala mu mama do szkoly na snidanja, "bo jak nie to Ukraincu kopa w d...", bylo to dla n`oho tym barze prykre, bo znaw ze toty owoczi ne rosnut w ich hospodarstwi i znaw o tym, ze mama musila ich odkalsy dostaty. A byla to miscewist, w kotryj znacznu kilkist meszkanciw stanowyly pereselenci z A.Wisla.
Swoho czasu w Pzemkowi paru lemkiw o twerdych pjastukach "odpowilo" na zaczipky miscewoj wekszosty i sytuacyja sja wtowdy polipszyla.

Autor: mytro

2005-02-01 Do Czarnej !
Jest taka książeczka "Problemy Ukraińców w Polsce po wysiedleńczej akcji "Wisła" 1947 roku " wydana w Krakowie w 1997 roku.
Jest tam zamieszczonych trochę opisów i wspomnień.

Autor: darino

2005-02-01 Do Wszechpolaka:
Zapewne jesteś gówniarzem, bo nie pamietasz jak w latach 80 -tych ubiegłego wieku Polki wiodły prym w Berlinie Zachodnim i RFN - puszczały się za 10 marek.

Autor: JS- gość

2005-02-02 ale się podniecacie taką tanią prowokacją ;-))) akurat wszechpolak się pojawił w chwili zapytania o wartości członków UPA
;)))))

Autor: Kres- gość

2005-02-02 Dzieki :))

Autor: Czarna

2005-02-03 Kres ,czasy to byly napewno ciezkie,wybor raczej nie latwy i naprawde mozna miec problemy w zrozumieniu tego co sie wtedy dzialo.UPA popelnila czyny ,ktorych ja do tej pory nie akceptuje.Ale nie mysle ,ze ktorakolwiek z formacji gdzie sluzyli Polacy mozna "posadzic" o poslugiwanie sie dewiza -Bog,Honor,Ojczyzna.Tak przynajmniej wyglada to z mojej perspektywy i prosze pamietac im wiecej zla spotkalo nas ze strony Polakow tym bardziej sklonni jestesmy przebaczyc UPA jej grzechy.Pan ocenia to na swoj sposob my na swoj.Proba Panska traktowania tematu tylko jako genocyd bez oceny pod katem stosunkow miedzy naszymi narodami przed zajsciami na Wolyniu (mam tu na mysli obszerny zarys historyczny) ,tez nie jest fair ,bo ilu Polakow wyjasnilo by zajscia w Jedwabnym bez wprowadzenia od roku 1939? Obawiam sie ,ze nie tak wielu.
To co dla Pana bylo podniesieniem reki (oczywiscie chamstwa na panow Polakow) jest dla mnie juz jej opuszczaniem (w celu wiadomym), podniosla ta reke (przynajmniej moim zdaniem) bardzo nieumiejetna polityka narodowosciowa II RP i cala ta eskalacja nacjonalizmu to jej skutek,a i Niemcom mozna przypisac role przynajmniej katalizatora tych zajsc.

Autor: Dobry Znaty;)- gość

2005-02-03 Mysle, ze nie warto dzis klocic sie o historie. Trzeba probowac ja zrozumiec i wyciagnac odpowiednie wnioski na przyszlosc. Dla mnie historia UPA to historia tragiczna, nie tylko ze wzgledu na jej ofiary. Gdy ogladam stare, czarno-biale fotografie ludzi, ktorzy w lesie, o chlodzie i glodzie, w szmacianych lapciach zamiast butow, w ziemiankach, trwali cale lata, to wiem jedno - nie bylo lekko, nie siedzieli tam dla zabawy, jak mali chlopcy. Ci ludzie walczyli na smierc i zycie o swoja wymarzona Ojczyzne, o Samostijna Ukraine, i ja, Polka, to rozumiem. I szanuje.

Autor: Czarna

2005-02-03 Gdybyż to tylko była walka o ojczyznę, to też bym to szanował. Ale pastwienie się nad bezbronną ludnością cywilną to chyba z walką o jakiekolwiek ideały nie ma nic wspólnego, nie przyśpieszyło to bowiem daty odzyskania niepodległości przez Ukrainę ani o sekundę, a przyczyniło się tylko do tego, że tak trudno nam się dzisiaj rozmawia.

Autor: szczerek- gość

2005-02-04 Dzis wszyscy jestesmy madrzy, mamy ksiazki o tamtych czasach, opracowania historyczne, latwo nam osadzac przeszlosc. Pamietaj, ze ludzie zaangazowani w te walki czesto nie mieli nawet minimalnej wiedzy o tym, co wtedy dzialo sie na swiecie, byli slepo zdani na swoich przywodcow, a ci bywali rozni – czesto niedouczeni i zajadli (nie mowie, ze wszyscy byli zli!), zmanipulowani przez Zachod (obietnica nastepnej bliskiej wojny). Ukraina przez wieki była miedzy Rosja i Polska jak miedzy przyslowiowym mlotem i kowadlem. Przed wydarzeniami na Wolyniu polska ludnosc cywilna była „wypraszana” z ukrainskiej ziemi, ostrzegano ja przed ewentualnymi represjami, sa na to dokumenty, czytalam o tym we wspomnieniach samych wolyniakow. Mieszkało tam tylko kilkanaście procent Polaków, a właściwie polskich osadników. I prawda jest taka, ze na tamtych terenach Polacy byli rozpanoszonym najezdzca, znienawidzonymi „panami”. Czytalam wiele pamietnikow Polakow z Kresow. Ton wiekszosci z nich jest odrazajacy.
Przykład? Proszę bardzo – wspomnienia pań: Kossak-Szczuckiej, Elżbiety z Zaleskich Dorożyńskiej, Marii Dunin-Kozickiej – już same komentarze wstepne denerwuja (typu: „mamy nowy tom literatury kresowej. Pociągają czytelnika wyjątkową szlachetnością uczucia i wysokim lotem myśli. Dobroć wobec ciemnego, obłąkanego tłumu, chęć wyrozumienia i przebaczenia krzywd, zapominanie na każdym kroku o sobie” (???? – czyżby? – wygodnie żyjące paniusie!) Dalej: „Charakteryzuje świetnie chłopów ukraińskich i szlachtę zagrodową, zwracając uwagę na odrębność ich psychiki (...) Ich pojęcia o własności bożej, pańskiej i chłopskiej, które autorka zręcznie i trafnie wyjaśnia, trawiący ich głód ziemi, ich prymitywne poglądy etyczne i niska kultura...”. Dalej, ze wstępu: „ Umiłowanie do ludu ukraińskiego, tak barbarzyńsko starającego się zlikwidować polską działalność na Kresach(...) Nad rozlana krwią, nad ruiną dworów, nad poniżeniem i gwałtem narzuconym przez barbarzyństwo wyższej kulturze unosi się szlachetne i miłujące serce kobiece, zesłane na świat, by współkochać, a nie współnienawidzić.
Prawda, ze ladnie napisane? Ale brzmialo ladnie tylko dla Polakow, nie dla Ukraincow! Ci ludzie stworzyli tam sobie lepszy swiat i nie chcieli go opuscic „po dobroci”. Stad ta cala zajadlosc, nienawisc, wzajemne mordowanie się. Pamietajmy – wzajemne!

Łatwo po latach przyklejać ludziom nalepki „dobry” czy „zły”. W zamieszaniu wojennym nie jest to takie proste... łatwo popełnić błąd, wybrać drogę, która wydaje się dobra, a którą przyszłe pokolenia ocenią negatywnie. I głupotą jest porównywanie liczby ofiar w czasie wojen po to tylko, żeby po kilkudziesięciu latach jedna strona przepraszała drugą. Lepiej spożytkować ten czas i energię na budowanie czegoś pozytywnego dla przyszłych pokoleń... dobrego sąsiedztwa... trwałego pokoju. No bo od jakiego czasu mamy zacząć się przepraszać? Od trzech... od czterech wieków wstecz? Tyle było strasznych wojen, krwawych bitew...

A podobaja Ci się okrzyki Mlodziezy Wszechpolskiej? Cytaty (ich wrzaski w czasie demonstracji) sprzed dwoch lat: „Ukraińcy to lud dziki, pozbawiony wyższych uczuć! Ukarzemy ich za zbrodnie, a resztę pognamy za Dniepr! To lud bez tradycji i kultury! Polska dla Polaków! Polska nie dla mniejszości i innych naleciałości! Białe Murzyny Europy! Dogadamy się z Rosją, zabierze sobie Kijów, odda Lwów!”
Prawda, ze ladne? Może ta pomaranczowa rewolucja cos dobrego zrobila dla poprawienia naszych wzajemnych stosunkow, to się jeszcze okaze. Oby tak było!

Przepraszam za chaos wypowiedzi, ale chcialam krotko. Na koniec polecam przeczytanie tekstu historyka Jacka Kuronia, który niestety nie doczekal się pomaranczowej rewolucji. A szkoda :)))
Tytul artykulu – „Rozumiem gniew Ukraincow”.


http://www.lwow.home.pl/kuron2.html

Autor: Czarna

2005-02-04 To chyba " B." , w krucjacie o pojednanie. ;))))

Autor: Dobry Znaty;)- gość

2005-02-04 Do Czarnej, twoja wypowiedz jest milo widziana przez ludzi takich jak ja ktorzy oczekuja obiektywnej oceny wydarzen z przed II wojny podczas wojny i po wojnie przez polska i ukrainska strone. Nie mozna tego sie spodziewac od polakow takich jak Kres ktory probowal mi wmowic ze dlatego ze podalem post na temacie UPA to musze byc jej sympatykiem albo moze i czlonkiem. Bez przesady, od malego bylem szykanowany przez polskich rowniesnikow i doroslych za moje ukrainskie pochodzenie. Mieszkalem w duzej wsi ok. 2,000 mieszkancow na zachodzie Polski i tam kazdy znal pochodzenie wspolmieszkancow. Ja osobiscie potepiam kazda organizacje/rzad ukrainska czy polska ktora swiadomie mordowala niewina ludnosc cywilna. Nie moze byc pojednania na zasadach Kresa - ukraincy na kolanach nie beda calowac polskich panow po rekach i blagac ich o przebaczenie. Pojednanie moze nastapic tylko na zasadach zasugerowanych przez Czarna - Polacy i Ukraincy sa rowni sobie kultorowo i moralnie i sa tak samo odpowiedzialni za ekscesy zwiazane z II wojna swiatowa oraz okresem przed i po wojnie.

Autor: Roman

2005-02-04 Ależ nie chodzi tu o przepraszanie. Mnie osobiście wystarczy to, co powiedział Metropolita Huzar w Lednicy. Ci, co są niewinni, przepraszać nie muszą, a ci, co zawinili, w większości już nie żyją. A zresztą co może powiedzieć człowiek, który ma na rękach krew wielu niewinnych ofiar? "Oops, przepraszam, głupio wyszło."? To by uwłaczało tym ofiarom. Chodzi o to, o czym już pisałem, aby nie tworzyć jakiejś mitologii UPA, na której miałaby się budować jedność narodu ukraińskiego. Tzw. nacjonalizm integralny jest taką samą ideologią faszystowską, jak każda inna i wszystkie narody które przeszły tę "chorobę" już dawno się go wyrzekły. Wierzę, że Ukraina obierze kurs naprawdę demokratyczny, a nie wpadnie z jednej skrajności w drugą. A Młodzież Wszechpolska wznosząca przytoczone tu hasła to musi być jakiś margines marginesu - nigdy w swoim życiu nie spotkałem takich ludzi. Pozdrawiam.

Autor: szczerek- gość

2005-02-04 Hej czarna.
Już raz zdenerwowały mnie wpisy kresa, a teraz twój. Zastanów się co piszesz.

"I prawda jest taka, ze na tamtych terenach Polacy byli rozpanoszonym najezdzca, znienawidzonymi „panami”. "

Nie popadasz w skrajność ?
Mieszkająca od pokoleń rodzina polskich chłopów to rozpanoszony najeźdzca ?
Ile procent Polaków stanowiła szlachta ?

"Przed wydarzeniami na Wolyniu polska ludnosc cywilna była „wypraszana” z ukrainskiej ziemi, ostrzegano ja przed ewentualnymi represjami, sa na to dokumenty, czytałam o tym we wspomnieniach samych wolyniakow"

Pięknie to wytłumaczyłaś. Krótko mówiąc jeśli ktos nie chciał zostawic dorobku zycia, to mozna było mu bez skrupułów łeb uciać. Zgadza się ?

No i po twoim poście mamy wszystko jasne. Przecież to Polacy sami są sobie winni i tak naprawdę zasłużyli na to co ich spotkało. Prawda ? Taki jest własnie ton twojej wypowiedzi ...

Trochę więcej wyobraźni i obiektywizmu życzę.

W wakacje, kolega z USA przywiezie mi "Lytopys UPA". Z rozmowy z nim wiem, że autorzy w niektórych miejscach w ogóle się nie krępują.

Autor na którego się powołujesz R.D., hmm. Kilka miesięcy temu na jednej z witryn ksiegarskich spotkałem jego książkę. W przedmowie ten Pan napisał, że przedstawia samą prawdę o której NIE MA CO DYSKUTOWAĆ. Wybacz, ale jeśli ktoś pisze książke historyczną i jednocześnie wyłącza ją z dyskusji (gdzie obiektywizm ? ma monopol na prawdę ?), to dla mnie momentalnie traci wiarygodność. Tobie może to nie przeszkadza.

P.S.
daleki jestem od tego, aby usprawiedliwiać czyny Polaków w stosunku do Ukraińców, ale ja nie cierpię skrajności, nie cierpię i już !

Autor: nieLach- gość

2005-02-05 A o ktory tom litopysu sie rozchodzi, bo drukiem wyszlo ich juz okolo 30-tu? Od kilkunastu lat wydawane sa tez przez Spilne ukrajins`ko-kanads`ke pidpryjemstwo "Litopys UPA" Toronto L`wiw. Niektore tomy mozna w Polsce zamowic pod adresem: http://www.nestor.cracow.pl/Ukraina/Ksiegarnia/spis.htm.

Autor: mytro

2005-02-05 To chyba ten#2
http://www.litopysupa.com/main.php?pg=2&bookid=2

Autor: Dobry Znaty;)- gość

2005-02-05 Wielkie dzięki, nawet nie wiedziałem, że w Polsce można kupić. Dziękuję i miłego dnia
:-)

Autor: n.L.- gość

2005-02-05 Rozpowszechnianie trści faszystowskich i nacjonalistycznych oraz używanie symboli związanych z powyższymi ideami jest KARALNE IZABRONIONE!
Więc nieLachu uważaj co kupujesz i rozpowszechniasz...

Autor: Kres- gość

2005-02-05 To dobrze, ze daleki jestes od usprawiedliwiania Polakow. Ja tez nie usprawiedliwiam Ukraincow, ktorzy mordowali niewinnych ludzi. Niestety, wszystkie wojny na tym polegaja, do tego zmierzaja i zawsze trudno jest to zrozumiec, a tym bardziej pogodzic sie z tym. Zawsze walczy się o cos, najczesciej o wolnosc, o ziemie ojczysta. A to Ukraincom na Kresach zabrali Polacy, polscy chlopi tez. Potrojna okupacja tamtych ziem wyzwolila wiele zlych emocji i nacjonalizmow. A ze krwawe powstania chlopskie pod panowaniem rosyjskim były w XIX wieku zjawiskiem powszechnym, moze dlatego pogranicze ukrainsko-polskie było podatnym gruntem dla tego typu „wojny domowej”. Szczegolnie okrutnej, bo z uzyciem „chlopskiej” broni – sierpow i kos. To najbardziej boli, to najbardziej wyrzuca sie Ukraincom, to naprawde straszy i teraz, po latach. Gdyby powstancy ukrainscy byli uzbrojeni w bardziej „cywilizowana” bron – szybkostrzalowe karabiny, latwiej by im wybaczono? Okropne jest to pytanie i cyniczne, ale cos w nim jest.

A co do UPA – nie należy zapominac, ze wlaczyla ona glownie na „radzieckiej” Ukrainie przeciwko owczesnej władzy, tez JUŻ W POWOJENNEJ Europie. Szuchewycz zginal w 1950 roku. Walczyla przeciwko ZSRR.

Pozdrawiam :))

Autor: Czarna

2005-02-05 Do kresa !
Chyba żartujesz z tą karalnością. Nacjonaliści polscy z LPR nie takie rzeczy głoszą, a największą karą jest pogłaskanie po główce !

Autor: darino

2005-02-05 Kol.Czarna pisze bez przerwy o Ukraińcach jako o narodzie chłopskim i dlatego podatnym na różne ideologie. Ale mamy też niestety przykłady na to, jakie spustoszenie poczynił nacjonalizm w umysłach inteligencji. Przytoczę przykład, który znam od bezpośrednich świadków. Oto w Dobrzanach (Dobrianach) koło Lwowa ukraiński nauczyciel wydał banderowcom swoją żonę, która była Polką. Sytuacja jak z "Hajdamaków" Szewczenki, tylko że Szewczenko zastrzega się w przedmowie do swojego poematu: Pro te, szczo dijałos" na Ukrajini (...) rozskazuju tak, jak czuw od starych liudej (...) Koły stari liudy breszut", to j ja z nymy." - można więc ten opis (tj. zabicia własnych synów przez Gontę) traktować jak fikcję literacką, natomiast wydarzenia w Dobrzanach to niestety czysta prawda. Nasuwa się tu wiele pytań - co czuł ów nauczyciel do swojej żony, czy naprawdę ideologia jest ważniejsza od uczuć i elementarnego człowieczeństwa itd. W tych samych Dobrzanach, kiedy grupa banderowców przyszła do miejscowego księdza greckokatolickiego, aby pobłogosławił ich noże i siekiery, bo idą rozprawić się z Polakami z sąsiedniej wsi, ten zastąpił im drogę i powiedział: Jakszczo choczete wbywaty waszych susidiw, to poczynajte wid mene!, po czym odwiódł ich od tego zamiaru. Ten ksiądz potrafił stanąć w obronie zupełnie obcych sobie ludzi, tamten zdradził najbliższą sobie osobę dla... no właśnie, dla czego? Idea niepodległej Ukrainy nic na tym nie zyskała. Dlatego właśnie jestem przeciwny mitologizacji ideologii nacjonalizmu (pod jakąkolwiek flagą), bo jest to droga donikąd i prowadzi do tak bezsensownych sytuacji. Pozdrawiam.

Autor: szczerek- gość

2005-02-06 Komendanci polscy, wielu dostali żywcem hajdamaków, żadnego nie pardonowali, lecz zaraz na placu albo wieszali na gałęziach, albo jeżeli mieli czas, żywcem na pal wbijali; która egzekucja takim szła sposobem: obnażonego hajdamakę położyli na ziemi na brzuch; mistrz albo który chłop sprawny do egzekucji użyty naciął mu toporkiem kupra, zacierany pal ostro z jednego końca wetchnął w tę jamę, którą gnój wychodzi z człowieka, założył do nóg parę wołów w jarzmie i tak z wolna wciągał hajdamakę na pal rychtując go, aby szedł prosto. Zasadziwszy hajdamaka na pal, a czasem i dwóch na jeden, kiedy było wiele osób do egzekucji, a mało palów, podnosili pal do góry i wkopywali w ziemię. Jeżeli pal wyszedł prosto głową lub karkiem, hajdamak prędko skonał; lecz jeżeli wyszedł ramieniem albo bokiem, żył na palu do dnia trzeciego, czasem wołał horyłki, to jest gorzałki, i pił podaną sobie.

To tak okrutne morderstwo bynajmniej hajdamaków nie uśmierzało; mieli sobie za jakiś heroizm skonać na palu. Kiedy się w kompanii przy gorzałce jeden z drugim kamracił, życzył mu: "Szczo by ty ze mnoju na jednym palu strytył", to jest: "Bogdajbyś ze mną na jednym palu sterczał." Bywali drudzy tak zatwardziałego serca, że miasto jęczenia w bólu wołali na dyrygującego zaciąganiem na pal: "Krywo idet, punc mistru", jakby bólu żadnego nie czuł albo jakby go tylko kto w ciasny bot obuwał. Dla tak okrutnej śmierci, acz niby lekceważonej, hajdamacy wszędzie się do upadłej bronili. Na pięćdziesiąt hajdamaków trzeba było naszych dwieście, trzysta i więcej, aby ich zwyciężyli; równej lub mało większej liczbie nigdy się pobić nie dali.

Autor: Hajdamak- gość

2005-02-06 Zi spomynamy wojakiw UPA mozna zapiznatys` m.inn. w knyzkach pid tytulom ZAKERZONNJA. Wyjszlo 5 tomiw, ostannij(336 storinok., format A-5) mozna zamowyty pid adresoju: tyrsa@hot.pl .

Autor: mytro

2005-02-07 Lub w Ksiegarni Nestor http://www.nestor.cracow.pl/

:)))

Autor: Czarna

2005-02-07 Nic nie mam do ukraińców ale Upa nie można nazwać bohaterami jakimi? ci którzy walczyli z bezbronnom ludnością tak samo ukraińskom jak i polską,przypisując wiele mordów na swojch braciach polakom według mnie to nie była żadna armia tylko zbieranina wykwalfikowanych morderców dla których zabijanie było przyjemnością

Autor: jas- gość

2005-02-07 Całą tę sprawę komplikuje też fakt, że oprócz partyzantów walczących z okupantem istniały też zwykłe bandy rabunkowe różnej narodowości, które grabiły, a niekiedy zabijały niewinnych ludzi, czasami podszywając się np. pod AK. Np w okolicach Jarosławia działała taka banda, którą okoliczna ludność nazywała ironicznie "AK", bo ich "wizyty" zaczynały się zwykle od słów: A kury? A kaczki? Inny problem, to dywersyjna działalność zrzutków sowieckich, którzy też podszywali się pod różne formacje i dokonywali wielu zbrodni, aby skłócić ze sobą Ukraińców i Polaków - klasyczny przykład to zbrodnia w Czerepinie i Tarasowie w pow. przemyślańskim, gdzie ofiarą padli Ukraińcy, a zbrodnię tę przypisywano oddziałowi Kedywu AK. Inna sprawa to fakt, że całe to zajście obserwował dowódca UPA wraz ze swoim oddziałem i nie udzielił pomocy swoim ziomkom, ale później spustoszył i spalił polską wieś Hucisko, jakoby w zemście za Tarasów, co nie miało żadnego sensu.

Autor: szczerek- gość

2005-02-09 a jaka to była kolejność... przypomnijcie mi. Czy najpierw Polacy nabijali Ukraińskich faszystów na pal, a Ukraińcy mścili się zato wyrzynaniem dzieci i kobiet czy odwrotnie?
Bo jeżeli odwrotnie, to nabicie na pal takich zbrodniarzy było karą lekką i baaardzo łagodną.

Autor: Kres- gość

2005-02-10 Kres nie jest Lemkiem tylko lemkowcem.

Autor: observer- gość

2005-02-11 czy w ten sposób observer chcesz ukryć swoje zafascynowanie faszyzmem UPA?
Spokojnie, ja rozumiem twoją solidarność z tym co robił dziadek!

Autor: Kres- gość

2005-02-15 Jestem Polakiem i wstyd mi za Wszechpolaka jeszcze pare lat rządów naszych głupich polityków to nasze kobiety bedą oddawać się ukraińcom pozdrawiam ten bardzo gościnny naród

Autor: Polak- gość

2005-02-15 Drogi Polaku bzdury wypisujesz.Kobiety każdej nacji uprawiają ten zawód odkąd świat istnieje i nie robią tego bynajmniej z winy polityków.Po prostu robią to dla pieniążków.

Autor: Poganin

2005-02-15 drogi poganinie nie zrozumiałes mnie jest pewna róznica oddawac sie dla przyjemności za pieniądze i z powodu ich braku

Autor: Polak- gość

2005-02-15 Drogi Polaku zrozumiałem ale chciałem uświadomić Ci że ten zawód (problem?) istnieje od początku świata.A to czy się oddają dla pieniędzy czy z przyjemności to nie jest ważne:).Tak jak nie jest ważne komu sie oddają( a Ty odrazu stwierdziłeś że Polki będą się oddawały Ukraińcom).Nie korzystałem,nie korzystam i korzystał z tych "usług" nie bedę :))).
Poza tym zbaczamy z tematu jakim jest UPA i schodzimy na temat jakim jest prostytucja.Proponuję załozyć nowy temat na forum i tam będziemy licytowali się która nacja ma lepsze "panienki" i po ile "biorą":).Tylko tam mego wpisu nie znajdziesz-za bardzo szanuję płeć przeciwną niezaleznie od narodowości,pochodzenia i stanu majątkowego.

Autor: Poganin

2005-03-21 ot duraki jkaby powiedziała moja babcia

Autor: prociu- gość

2005-06-01 UPA to dowód na to że ukraińcy to naród który z kazdym sie dogada aby tylko Lachow rezac
Pamietajmy o tym...

Autor: zwyk?y Polak- gość

2005-06-02 zwykly Polak - co za glab

Autor: zwykly Lemko- gość

2005-06-15 W latach 80 na Mazurach znałem jedną ukraińską rodzinę.Ich ojciec nazywał się Mykoła i przy wódce często opowiadał jak strzelał do polskich rolników w okolicach Łucka i jak podpalał polskie domy.Pytałem go dlaczego to robił,a on mówił że nie wie,że mu kazali i że wszyscy jego sąsiedzi robili to samo więc i on.Opowiadał że po napadach dobrze im się żyło,chodzili w wygodnych butach i nowych koszulach ściągniętych z pomordowanych,zbierali z pól zboże które zostało nie zżęte przez zabitych.Najdziwniejsze jest to że nie widziałem w nim jakiejś nienawiści do Polaków,facet był dość prymitywny,nie umiał czytać,ciężko mu było zrozumieć co się do niego mówi.Poza tym był dobrym sąsiadem,pracowitym,spokojnym,pożyczaliśmy sobie nawzajem pieniądze.Chciałbym wierzyć że wszyscy upowcy byli ciemnymi chłopami i nie wiedzieli co robią.Powtarzam że nie mam do nikogo o nic pretensji,może dziwi mnie tylko to że ludzie rzekomo walczący o niepodległość swojego kraju okradali zamordowanych przez siebie.Gdybym ja zabił wroga to nie tknąłbym żadnej jego rzeczy z powodów czysto moralnych.Dlaczego oni to robili nie mogę zrozumieć.Lubię Ukraińców i wierzę że wszystkie sprawy należy sobie spokojnie wyjaśnić,tak jak my z Mykołą,wódeczka na stół i wtedy można gadać.Pozdrawiam uczestników forum.3majcie się cieplutko! :))

Autor: wyindywidualizowany_- gość

2005-06-15 Coś chyba pokręciłeś - skąd wszyscy zabici mieli nowe koszule :)
A tak poważnie - jestes nędznym prowokatorem i śmierdzi tu po twojej wizycie !
Przenieś się może na jakieś forum dla Wszechpolaków, tam na pewno znajdziesz posłuch !

Autor: miejscowy- gość

2005-06-16 Do Miejscowego: Nigdy nie zamierzałem nikogo prowokować,piszę po prostu to co usłyszałem.Do młodzieży wszechpolskiej mam stosunek taki sam jak Ty,uważam że popadanie w skrajności nikomu jeszcze na dobre nie wyszło.Co do koszul to tak mi się napisało,masz rację.Boli mnie Twoje słowo "prowokator".Że nim nie jestem niech świadczy fakt,że dodałem tą stronkę do ulubionych.Podoba mi się to forum i podoba mi się że w Polsce wszyscy ludzie mają prawo do swobodnego przedstawiania swoich poglądów.Ta strona jest tego świadectwem.Oczywiście masz prawo myśleć o mnie co Ci się żywnie podoba,ale dziwi mnie Twoja agresja.Mniej emocji - taka mała rada :) Krzywdzisz ludzi bezpodstawnymi oskarżeniami.Myślę że w ten sposób szkodzisz głównie sobie.Powtarzam po raz kolejny: napisałem to co usłyszałem,wcale nie twierdzę że facet nie kłamał.Pozdrawiam Was i Miejscowego też :) 3majcie się! Bardzo fajna stronka.Narazka.

Autor: wyindywidualizowany_- gość

2005-06-17 Masz rację, niepotrzebnie się uniosłem. Odebrałem twojš wypowiedz jako prowokację w stylu "kresa".Przepraszam !

Autor: miejscowy- gość

2005-06-17 miejscowy! gratuluję zmysłu! ;-)))

Autor: Kres- gość

2005-06-18 Kres znowu wylazl zpod glaza.

Autor: Zakerzoniec- gość

2005-06-23 myślę, że on tylko się wyindywidualizował...

Autor: wanda- gość

2005-06-30 a ja nienawidze ukraincow.uwazam ze skoro w koncu maja ta swoja wolna ukraine to niech tam spieprzaja i nie zamierzam lizac im dupy tak jak to robi kwach.ukraincy won do siebie.upa to byla zbieranina najgorszego scierwa jakie chodzilo po tej ziemi nawet ss i gestapo bylo lepsze bo jak mialo mordowac to mordowalo a ci to sie pastwili nad lachami czyli nad nami POLAKAMI.mordowali w bestialski sposob nawet dzieci np.przybijali do stolu nozami 2 miesieczne dziecko i niech ktos z ukraincow mi powie ze oni byli jakas armia czy nawet ludzmi.trzeba tez pamietac ze i teraz ukraincy sa tacy sami jak by mogli ti by nas wybili.ja ich nienawidze i nie zamierzam ich tolerowac panosza sie po naszej Polsce jak u siebie i jeszcze chca zeby upowcow wiezionych po wojnie uznac za kombatantow.Prawda jest taka ze gdyby nie Polacy to ukraincy nie mieli by ani swego jezyka ani kultury bo to Polacy zakladali im szkoły np.gimnazjum w Krzemiencu załozone przez Czartortskiego w XVIII w.Wszystkim radze poczytac doglebnie historie ale nie ta wydawana i pisana przez ukraincow.przeciez nawet ich ksieza w cerkwiach swiecili im kosy sierpy i widly ktorymi szli i zabijali bezbronnych ludzi zebranych na modlitwach w niedziele.pewnie zaraz ukraincy sie tu wzburza i zaczna wypisywac nie wiadomo.lepiej sie jednak zamknijcie i przestancie domagac sie nie wiadomo czego wyjezdzajcie do siebie i opuscie nasz kraj akcja Wisla 2 no to pa

Autor: POLAK- gość

2005-06-30 Ile u was było dzisiaj stopni ?
PS. Znam jednego z byłych uczniów Liceum Krzemienieckiego - była to szkoła polska z polskim językiem wykładowym !

Autor: darino

2005-06-30 Polak - wszechpolak? :)) koleżko przemawia przez ciebie prymityw z LPR.Przypominam ci że my Polacy walczyliśmy o demokrację również po to żeby wszyscy czuli się u nas bezpiecznie i mogli spokojnie pracować i żyć.I nieważne czy będzie to Ukrainiec,Żyd czy Rosjanin,uczciwi ludzie powinni się cieszyć sympatią i szacunkiem bez względu na narodowość.Myślę że na Ukrainie też niedługo tak będzie.A tacy ludzie jak ty są na szczęście i zawsze byli zdecydowaną mniejszością.Pozdrawiam uczestników forum.

Autor: wyindywidualizowany_- gość

2005-07-01 przypuszczalnie większość społeczeństwa tego kraju jest zawstydzona, że jesdteś ich rodakiem. ale siara BURAKU-pewnie jakieś kompleksy z dzieciństwa, ale w przeciwieństwie do homoseksualizmu- to da się leczyć - NASZ ty wszech-polaczku.

Autor: ?wiaty- gość

2005-07-01 Witam wszystkich forumowiczów ja co do UPA mam swoje zdanie mieszkam obecnie w Jarosławiu. Zdecydowałem sie napisac po przeczytaniu paru postow.
Rodzina mojej babci wywodzi sie ze wsi niedaleko Horynca Zdroju obecnie wies ta znajduje sie po ukrainskiej stronie granicy. Otóż pradziadek moj przed wojna we wsi tej posiadal mlyn, karczme, stawy, pola cała okupacje niemiecka zyl z Ukraincami w zgodzie, chodzi tu nie tylko o zgode ale i o normalne sasiedzkie wspolzycie pomagal biedniejszym rozbrajal pijanych niemcow w karczmie pomagajac partyzantom i tak po wojnie dowiedzial sie ze UPA ma napasc na wies gdy sie pakowal przyszedl do niego sasiad ukrainiec zapewniajac mu ze nic mu sie nie stanie zeby zostal bo to on pomagal ukraincom w czasie wojny ze zaznali od niego duzo dobrego. Pradziadek zostal, wieczorem ten sam ukrainiec sasiad zastrzelil jego jego trzech synow i jego brata. Wieś po ataku przedstawiala obraz tragiczny najbardziej z opowiadania wryl mi sie obraz staruszki w zgliszczach domu przywiazanej do krzesla drutem kolczastym. Dlatego tez dla mnie UPA byla zwykla banda mordercow ktorzy pokazywali swoja odwage mordujac niewinnych ludzi. NIe rozumiem tego przeczytalem na temat UPA wiele publikacji, rozmawialem z naocznymi swiadkami tych zdazen UPA byla banda dzikich zwierzat nie mogli to byc ludzie bo ludzie nie dopuszczaja sie takich czynow. Nie twierdze ze wszyscy ukraincy sa tacy bo wiele jest przypadkow takich ze Polacy ukrywali sie u Ukrainskich gospodarzy ktorych dzieci byly w UPA. A co do nie ktorych postow z tego co wiem i potwierdza to literatura Łemkowie nie mieli wiele wspolnego z Ukraincami stali sie oni ofiarami UPA podobnie jak Polacy, Jezeli bohater w pojeciu UPA jest to czlowiek ktory morduje niewinnych, bezbronnych, kobiety, dzieci i starców to i owszem sa oni bohaterami ale samymi dla siebie.

Autor: wojtec

2005-07-01 do POLAKA

Jeśli kogos nienawidzisz, to Twoja sprawa. Każdy może myśleć o kimś innym co tylko mu się podoba.
Jednak zarzucanie Ukraińcom, że domagają się niewiadomo czego, to chyba przesada.
Ja prawdę powiedziawszy nie wiem o co chodzi, co to jest "niewiadomo czego" ?
A wyganianie ich z Polski ...
Mają takie samo oczywiste prawo tu być jak my Polacy, a z tej prostej przyczyny, że "orzą" tak samo jak my, na tej samej ziemi.
To tyle.

Autor: nieL.- gość

2005-07-02 Przeczytajcie sobie publikacje Wiktora Pawliszczuka, który dokładnie ukazuje prawdziwe oblicze UPA oraz kiedy planowano przeprowadzenie czystek narodowościowych na Wołyniu.

Autor: Micha?- gość

2005-07-02 Drogi Hajdamaku!
Zupełną masz rację. Te okrutne metody unicestwiania ludzi charakterystyczne były dla UPA, a skierowane były przede wszystkim przeciwko Polakom, niezależnie czy byli to dorośli ludzie, starcy aż po małe dzieci.

Autor: Darek- gość

2005-07-02 Wiktora Pawliszczuka to jeszcze nic nie czytalem,pewnie nowy jakis;)
Ja to tam lubie E.Prusa,A.Kormana,JackaWilczura i oczywiscie najsprawiedliwszego ze sprawiedliwych Poliszczuka Wiktora.
Siemaszki, pomijajac niescislosci rachunkowe:) tez ponoc dobrze pisza ale nie czytalem jeszcze. Motyki ,Torzeckiego,Misily i M.Siwickiego nie polecam bo im to mozna nawet pisanie prawdy zarzucic;)

Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2005-07-03 Nic nie może usprawiedliwiać mordów na bezbronnej polskiej ludności cywilnej i tak samo nic nie usprawiedliwia krwawego odwetu na bezbronnej ludności ukraińskiej, z tym zgadzają się wszyscy normalni(Kresa,Wszechpolaka i Samopała do nich nie zaliczam). Ustawa o szkolnictwie i języku urzędowania z 1924 roku,odmowa założenia ukraińskiego uniwersytetu we Lwowie,prześladowania cerkwi- to były źródła nienawiści i ja je rozumiem. UPA walczyła o wolność SWOJEGO narodu i niewierzę że wszyscy działali w taki ohydny sposób. W ataku na Hrubieszów poszli ramię w ramię z WIN. Gdy czytam o mordowaniu cywilów (obojętnie jakiej narodowości) ręce same zaciskają się w kułak, ale nie mogę nienawidzić Polaków ,po pierwsze dlatego że sam nim jestem, po drugie robiły tylko jednostki (mam nadzieję że nie wszyscy takie czyny aprobowali). Nie potrafię również czuć niechęci do Ukraińców,raz że nie wszyscy takie czyny aprobowali, dwa to z takiego powodu że mój ojciec pochodzący z kresów, gdy nie było komu się nim zająć był wychowywany przez Ukraińca(o ile dobrze pamiętam nazywał się Atamańczuk-ale nie ręczę, ojciec umarł gdy byłem jeszcze dzieckiem i może pamięć zawodzi).Na koniec słowo do Romana i Czarnej, Jeszcze na początku lat 70 zdarzyło mi się usłyszeć od rówieśnika że mój ojciec to:"P****ny Ukrainiec" choć Ukraina (dokładnie Buczacz)była tylko miejscem gdzie urodził się i wychował i był Polakiem.

Autor: JJS- gość

2005-07-03 Co do lektury, to polecałbym cykliczną książkę "Polska - Ukraina, trudna odpowiedź". Jest to dokumentacja spotkań historyków polskich i ukraińskich (ja czytałem część z lat 1994-2001). Zawiera ona m.in. wspólnie zestawioną kronikę wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1939-1945, a jej główną zaletą jest to, że obie strony wzajemnie się kontrolują i nie ma tu miejsca na emocje i demagogię w stylu Prusa czy Siwickiego.

Autor: szczerek- gość

2005-07-04 Do JJS, jak by wszyscy Polacy byli tacy jak ty a Ukraincy tacy jak ja to mysle ze znalezlibysmy wspolny jezyk i byla by mozliwosc pojednania i pokoj miedzy naszymi bratnimi narodami.

Autor: Roman

2005-07-18 JJS
Jaki Jesteś Sympatyczny łojoj!
I jaki mądry! Ja Ciebie do wyjątkowo na swój sposób mądrych zaliczam!

"UPA walczyła o wolność SWOJEGO narodu..." , a bezbronne dzieci i kobiety tej wolności Twojego narodu nie chciały oddać, tak?
No i powiadasz, że nie wierzysz, że wszyscy działali w tak ohydny sposób? A co z tymi co działali w tak ohydny sposób?

Autor: Kres- gość

2005-07-19 To co powiesz o pilotach z RAF-u i USAAF? Czy myslisz ,ze dali czas bezbronnym kobietom i dzieciom na opuszczenie Drezna?
Ilu z nich zawislo na szubienicach?
Czy Hiroszima i Nagasaki to powod zeby nie uznac bohaterstwa zolnierzy amerykanskich, zdobywcom plaz Normandii?
Bomby ,czy siekiery tu i tu gineli bezbronni.
Wielu zolnierzy UPA zginelo w walce z uzbrojonym wrogiem,wielu z nich zaplacilo zyciem czy ciezkim wiezieniem po wojnie.
Ilu WOP-istow po bohaterskich wyczynach w Zawadce Morochowskiej stanelo przed sadem?
Ktorej to wolnosci ,waszej czy naszej bronily przed nimi kobiety i dzieci tej wsi?
Kres ,straciles kogokolwiek w tamtych czasach?Czy tylko tak, dla zabawy tu prowokujesz??Mnie sie wydaje ,ze to drugie.

Autor: :-)- gość

2005-07-19 Tot kres to lemlemas, jaki znoł wyszoł spod udanynskoho kamenia.

Autor: ada- gość

2005-07-22 Drogi Kresie
Gdybyś przeczytał uważnie zrozumiałbyś jedną rzecz, te mordy to były czystki etniczne podobne do tych w Kosowie, nie popieram tych mordów ale jednocześnie próbuję zrozumieć na jakim podłożu ta nienawiść do nas wybuchła, i tu musisz przyznać że nasze państwo przed wojną mocno na taką nienawiść pracowało. Na którejś stronie w necie znalazłem tekścik że polonizowanie ukraińskich dzieci miało zapewnić im lepszy start w państwie gdzie językiem urzędowym był język Polski. Czy w tak racjonalny i ładnie brzmiący sposób usprawiedliwiłaby autorka germanizację dzieci we Wrześni? Przecież one też powinny uczyć się niemieckiego aby mieć lepszy start w państwie gdzie mówiono po niemiecku. Z tego co napisałem wynika również że trudno mi zachować spokój gdy czytam o tych bestialstwach, niezależnie od tego kto je i na kim popełniał. Tobie sprawiają przykrość tylko opisy zbrodni popełnionych na Polakach? Hasłem jakim posługiwali się na usprawiedliwienie swoich czynów było "Ukraina dla Ukraińców" czy oburza cię gdy młodzieżówka LPR szermuje podobnym, "POLSKA dla Polaków"? Myślisz że nie potrafiliby zachowywać się równie okrutnie, w każdym narodzie można obudzić nienawiść do jakiejś nacji, tym łatwiej im więcej jest w nim ciemniaków za których myśli ktoś kogo uznają za autorytet. Rozumiem dążenie do niepodległosci Ukrainy, nie potrafię zrozumieć czemu miały służyć ta czystki, jaką korzyść miały przynieść temu państwu gdyby jednak im się wtedy udało. Pytasz co z tymi którzy działali w ten sposób? Jeżeli ktoś popełnił zbrodnię powinien być ukarany, ale ty chyba wolałbyś karać za sam udział w UPA ,a najlepiej wszystkich Ukraińców? Jednego jestem pewien, pielęgnując w sobie nienawiść i wypominając krzywdy nie znajdziemy nigdy porozumienia. Nie mówię żeby wymazać je z pamięci i historii, ale zaprzestać rozdrapywania ran i obarczania się winą.

Autor: JJS- gość

2005-07-25 W jedną tylko niedzielę:

11 lipca 1943 r. W okolicach RADZIWIŁŁÓW, pow. dubieński, spalono kilkanaœcie osiedli polskich oraz wymordowano ich mieszkańców.

11 lipca 1943 r. JEZIORANY SZLACHECKIE, pow. dubieński, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali 43 osoby narodowoœci polskiej .

11 lipca. 1943 r. LINIÓW, wieœ, gm. Œwiniuchy, pow. horochowski nacjonaliœci ukraińscy wymordowali całš wieœ...

11 lipca 1943 r. KISIELIN, siedziba gminy, pow. horochowski. Duża liczebnie banda nacjonalistów ukraińskich otoczyła zgromadzonš w tamtejszym koœciele ludnoœć polskš... Czeœć ludzi wyszła z koœcioła, wówczas zamordowane zostały 62 osoby. Pozostali — około 200 osób — przeszli na plebanię... podjęli na piętrze desperackš obronę... Po północy napastnicy wycofali się... Pomocy rannym udzielili miejscowi Ukraińcy, przeciwnicy UPA.

11 lipca 1943 r. RUDNIA, wieœ, gm. Kisielin, pow. horochowski, ludnoœć polska napadnięta przez ukraińskich nacjonalistów... cała wieœ została doszczętnie spalona. Zginęło około 100 osób.

11 lipca 1943 r. ZAMLICZE, wieœ, folwark, gm. Chórów, pow. horochowski... Ukraińcy wymordowali 118 osób narodowoœci polskiej.

11 lipca 1943 r. GUCIN, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski, kilkusetosobowa grupa nacjonalistów ukraińskich dokonała o œwicie napadu na kolonię. Wszystkich mieszkańców około 140 osób (35 rodzin) oprawcy spędzili do starej, nie używanej kuŸni, którš zaryglowano, oblano obficie benzynš i podpalono. Poœród dantejskich scen w palšcej się kuŸni, kilku mężczyzn zdołało zrobić wyłom w œcianie i częœć ludzi uciekła... Większoœć jednak zginęła w płomieniach. Troje dzieci Jana Krzysztonia uratowała stara Ukrainka. Następnego dnia dzieci zostały siłš zabrane i żywcem utopione w studni...

11 lipca 1943 r. KALUSÓW, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski. Grupa upowców spędziła do stodoły gospodarza Grabowskiego wszystkie kobiety, mężczyzn zaœ do stodoły Urbaniaka, gdzie wszyscy zostali wymordowani. Ogółem wymordowano 107 osób... Podczas rzezi... kilku oprawców wpadło do domu Józefa Fili, gdzie zamordowali jego żonę lat 23, paromiesięczne dziecko rozerwali za nóżki, a szczštki położyli na stole.

11 lipca 1943 r. MIKULICZE, siedziba gminy, pow. włodzimierski, przyjechał tam na ponad 80 furmankach oddział UPA (około 600 ludzi)... Kolejno mordowali ludzi w poszczególnych domach, bšdŸ wyprowadzali całe rodziny do lasu i tam je zabijali. W ten sposób wymordowana została cała osada...

11 lipca 1943 r. BISKUPICZE, wieœ, gm. Mikulczyce, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy dokonali masowego mordu ludnoœci spędzonej do budynku szkolnego...

11 lipca 1943 r. OKTAWIN, kolonia, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski... grupa oprawców (UPA) dokonała mordu w oktawińskim koœciele. Po rzezi wewnštrz koœcioła podpalono go granatami...

11 lipca 1943 r. DOMINOPOL, wieœ, gm. Werba, pow. włodzimierski, upowcy wymordowali całš ludnoœć Dominopola liczšcš około 60 rodzin (około 490 osób)... Mordowali nożami, siekierami, widłami itp...

11 lipca 1943 r. TERESIN, gm. Werba, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali w kolonii Teresin 88 osób dorosłych i 28 dzieci narodowoœci polskiej, razem 116 osób...

11 lipca 1943 r. KRYWNO, wieœ, gm. Krymno, pow. kowelski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali ludnoœć polskš zgromadzonš w koœciele na niedzielnym nabożeństwie.

11 lipca 1943 r. TURÓWKA, kolonia, gm. Korytnica, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali 49 osób ludnoœci polskiej. 22 osoby wrzucono do studni.

11 lipca 1943 r. ORZESZYN, kolonia, gm. Poryck, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali 306 osób narodowoœci polskiej...

11 lipca 1943 r. WYDRANKA, wieœ, gm. Korytnica, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali kilkadziesišt osób narodowoœci polskiej.

11 lipca 1943 r. ZYGMUNTÓWKA, kolonia, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali sto kilkadziesišt osób narodowoœci polskiej...

11 lipca 1943 r. WITOLDÓWKA, kolonia, gm. Poryck, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali kilkadziesišt osób narodowoœci polskiej.

11 lipca 1943 r. CHRYNÓW, wieœ, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy zaatakowali w czasie nabożeństwa rzymskokatolicki koœcioł-kaplicę. Księdza Jana Kotwickiego zabili przy ołtarzu... W innym miejscu Chrynowa, w dwóch stodołach oprawcy wymordowali około 200 osób.

11 lipca 1943 r. NOWINY, wieœ, gm. Korytnica, pow. włodzimierski... Tego dnia (z ršk UPA) zginęło w Nowinach 66 osób narodowoœci polskiej.

11 lipca 1943 r. STĘZARZYCE, wieœ, gm. Korytnica, pow. wtodzimierski, oddział UPA dowodzony przez „Krwawego Potapa" zamordował 80 Polaków.

11 lipca 1943 r. SMOŁOWA, wieœ, gm. Mikulicze, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy dokonali zbiorowego mordu na Polakach. Poœród ofiar była rodzina Jana Wargackiego... żonie w cišży rozcięto brzuch, aby „pomóc | urodzić proklatoho Lacha"... Ogółem wymordowano 19 osób.

11 lipca 1943 r. PORYCK, miasteczko, siedziba gminy, pow. włodzimierski. Podczas nabożeństwa niedzielnego o godz. 11.30 banderowcy napadli na ludnoœć polskš zgromadzonš w miejscowym koœciele. Nawę koœcielnš obrzucili granatami, a do ludzi otworzyli ogień z broni ręcznej i maszynowej powodujšc masakrę, pokotem kładšc wszystkich na posadzce koœcielnej. Przy ołtarzu zginęli ministranci, a ksišdz Bolesław Szawłowski został ciężko ranny i udawał zabitego. Po tej wstępnej kanonadzie banderowcy weszli do koœcioła j i strzałami w głowę dobijali wszystkich, którzy ruszali się jeszcze... Po tej masakrze oprawcy naznosili słomy i podpalili koœciół... W tym czasie spadł ulewny deszcz, który wygasił ogień... Ks. Szawłowski zmarł, uzupełnił grupę 500 osób, które zginęły tego samego dnia w koœciele bšdŸ obok koœcioła...

11 lipca 1943 r. KORYTNICA, siedziba gminy, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy zamordowali ks. Karola Barana z miejscowej parafii. Po zadaniu mu wielu ciosów nożem, przecięli w poprzek ciała piłš w drewnianym korycie.

11 lipca 1943 r. ZABŁOCIE, wieœ, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali 76 osób.

11 lipca 1943 r. MIKOŁAJPOL, kolonia, gm. Werba, pow. Włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali 50 osób...

11 lipca 1943 r. WÓLKA SWOJCZOWSKA, kolonia, gm. Werba, pow. włodzimierski, nacjonaliœci ukraińscy wymordowali ludnoœć polskš...

11 lipca 1943 r. SWOJCZÓW, osada, gm. Werba, pow. włodzimierski, banderowcy wymordowali kilkaset osób narodowoœci polskiej. RzeŸ rozpoczęła się od próby wysadzenia murów miejscowego koœcioła, co było hasłem j do mordowania Polaków... zgromadzonych na niedzielnym nabożeństwie...

11 lipca 1943 r. STASIN, kolonia polska, gm. Grzybowica, pow. włodzimierski, uzbrojony oddział upowców okršżył kolonię, do stodół spędzono i osobno kobiety z dziećmi a osobno mężczyzn, następnie wszystkich wymordowano — stosujšc wymyœlne tortury...

11 lipca 1943 r. ZWIERZYNIEC, kolonia, gm. Werba, pow. włodzimierski, miejscowi nacjonaliœci ukraińscy zamordowali Łukasza i Antoninę Gaczyńskich. Łukasza żywcem wrzucono do studni i zabito kamieniami. Antoninie ucięto głowę, którš dzieci ukraińskie za włosy cišgnęły po drodze.

11 lipca 1943 r. BOŻA WOLA, kolonia, gm. Werba, pow. włodzimierski, banderowcy żywcem wrzucili do studni Antoniego Stelmacha i dwunastu innych młodych chłopców, którzy ponieœli œmierć przez utonięcie bšdŸ od kamieni wrzuconych do studni.

Autor: zio- gość

2005-07-25 Zainteresował mnie wpis o miejscowości Chrynów i księdzu Janie Kotwickim.
Otóż w miejscowości Borownica, gmina Bircza samoobronę stworzył i dowodził nią niejaki Jan Kotwicki - uciekinier z Wołynia. Jego oddział ma na sumieniu wiele morderstw i rabunków na okolicznej ludności ukraińskiej, czym wywołał pacyfikację wsi Borownica przez oddziały UPA.

Autor: darino

2005-07-25 Co byscie nienapisali to historii niezmienicie.Zamiast budowac nową wspolną przyszłosc to probujecie sie kopac przeszloscią. Stuknijcie sie w glowe bo inni idą do przodu i robią wspolne interesy a my-sąsiedzi- bedziemy zyc w bagnie zwanym NIEMILĄ WSPÓLNĄ HISTORIĄ. I po co to nam?

Autor: obserwatorek- gość

2005-08-01 witam
jestem zposlki i szukam swoich korzeni rodowych tzn. szukam jakiegos sladu z rodzina RYKACZEWSKICH na wołyniu gm.korytnica pow.kazimierz wołyński woj.wolyńskie jesli ktos slyszal o nazwisku RYKACZEWSKI i czy jest moze jakis herb rodowy tej rodziny to bardzo prosze dajcie znac.

Autor: Rykaczewski z Polski- gość

2005-09-29 herb: dwa psy na tarczy jeden s**, drugi warczy :-((

Autor: macior- gość

2005-09-30 Ja również nie jestem przychylnie nastawiony do "szlacheckich klimatów", ale nie musisz gościa obrażać :(((
Pozdrowienia !

Autor: darino

2005-09-30 do pana Rykaczewskiego to nazwisko ma az 4 herby Dołęga, rustejko, strzała, trzaska, poszukaj w herbarzach jak ci zależy może się do któregoś dopasujesz szukac na genealogia dynastyczna .

Autor: dynastyk- gość

2005-10-26
Bronisław Szeremeta







Watażka
jego zbrodnie
i zakłamane wspomnienia



Opracowanie na podstawie książek wydanych w języku ukraińskim
„Spohady nerostrilanoho” („Wspomnienia nierozstrzelanego”)
Dymitra Kupiaka, Toronto 1991 – Nowy York
„Rozpłata” („Rozrachunek”) – Relacja z procesu sądowego –
opracowane przez Ł. Weretę i W. Czudowskiego,
Wydawnictwa „Kamieniar”, Lwów 1970.











Wrocław 2000r.













































Praca ta jest poświęcona wielkiemu Patriocie ukraińskiemu Panu doktorowi Wiktorowi Poliszczukowi mieszkającemu w Toronto (Kanada), autorowi książki pt.: „HIRKA PRAWDA” („Gorzka prawda”) – zbrodniczość OUN-UPA, który odważył się odsłonić PRADWĘ o ideologii OUN-UPA, jej działaniu i skutkach, groźnych tak dla Ukrainy jak i dla Polski.














Summary
This publications has been elaborated basing on as well personal experience as two following books: „Rozpłata” („Skuaring Up”), presanting materials of the lawsuit against two apprehended comrades of the war criminal Dymitr Kupiak, resident of Toronto, Canada, (ed. I Lwów, 1970), and “Memoirs of an Unshot” by the said Dymitr Kupiak (ed. In Toronto, 1991).


Mgr Jerzy Petryński























































Przedmowa


Opracowanie Bronisława Szeremety pt. „Watażka – jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia”, obejmuje okres nasilonych działań ekster-minacyjnych nacjonalistów ukraińskich spod czerwono-czarnego sztandaru faszystowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej „siły zbrojnej” tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Okres ten to ostatni rok II wojny światowej obejmujący przełom 1944/45 roku. W tym właśnie czasie, po masakrze Wołynia, zapłonęły polskie wioski w Małopolsce Wschodniej. Do „czystki etnicznej” przystąpiła UPA.
Bohaterem (in minus) książki Bronisława Szeremety jest prowodyr oddziału (czoty) Służby Bezpieczeństwa (SB) OUN-UPA Dymitr Kupiak, obecnie mieszkaniec Toronto w Kanadzie. Była to postać tak daleko budząca grozę, że prosty lud ukraiński mówił o nim jako o „piekielniku” i niejeden upowiec także drżał przed Kupiakiem i chętnie widziałby go na szubienicy.
Bojówki SB były najokrutniejszymi formacjami OUN-UPA rozprawiającymi się bezlitośnie także ze swoimi – nieprawomyślnymi Ukraińcami, czyli z tymi, którzy protestowali przeciwko zbrodniom dokonywanym na bezbronnej, cywilnej ludności polskiej.
Pracę swoją autor oparł na przeżyciach własnych, na relacjach swojej kuzynki Weroniki Szeremety Furmanowicz – niedoszłej ofiary czoty Kupiaka, a także na opublikowanej w 1970 roku przez lwowską oficynę „Kamieniar” książce pt. „Rozpłata” („Rozrachunek”), będącą dokładnym sprawozdaniem z procesu sądowego członków oddziału SB Kupiaka, który miał miejsce w Krasnem w 1969 roku. Niestety, proces odbył się bez udziału głównego oskarżonego.
Bezpośrednim jednak impulsem do napisania przez Bronisława Szeremetę pracy, była wydana w 1991 roku książka wspomnieniowa Dymitra Kupiaka pt. „Spohady nerozstrilanoho” („Wspomnienia nie-rozstrzelanego”). W książce tej Dymitr Kupiak portretuje się jako nieskalany heros Ukrainy i bojownik o jej wolność. Swoją bojówkę zaś Kupiak prezentuje jako oddział ideowców, którym wszelki ekstremizm jest obcy. To, rzecz jasna, kłamstwo zostało zdemaskowane przez świadków, którzy zbrodnie Kupiakowych druhów oglądali na własne oczy. Zbrodnie te mają charakter udowodnionego ludobójstwa, które zgodnie z prawem międzynarodowym nie ulegają przedawnieniu. Nic, zatem dziwnego, że Dymitr Kupiak, usiłuje swoje zbrodnie ukryć przed opinią publiczną.
Kupiak głosi, że walczył o „samostijną Ukrainę” z obu okupanta-mi; niemieckim i sowieckim; o rzeziach nie wspomina, a przecież to one stanowiły „środek i cel” walki o ową „samostijność”. Prawda jest zupełnie inna niż ta przedstawiona przez Kupiaka, nie ma w niej miejsca na żadną walkę zbrojną, jest natomiast pełna, po brzegi, polskiej krwi, głównie dzieci, kobiet i starców. Nie brakuje w niej także krwi ukraińskich pobratymców, którzy odrzucali „metody walki” OUN-UPA i z jej rąk ponosili tylko jedną – karę śmierci.
Hasłem Kupiaka jak i całej OUN było to, co powszechnie głosiła również SB: „Ukrainę można zbudować tylko terrorem zmuszając ludność do uległości i posłuszeństwa względem OUN, a także <> depolonizacji oznaczającą totalną rzeź, jak za czasów Gonty i Żeleźniaka.”
Kupiak był jednym z wielu tysięcy mołojców wcielających w życie faszystowską ideologię i wypływające z niej założenia wypracowane przez OUN-UPA. Założenia te, zastosowane w praktyce dały bilans przerażający: 500 tys. Polaków, 300 tys. Żydów i 5 tys. Ukraińców! Zrabowany swoim ofiarom majątek (biżuteria, waluta obca) prowodyrzy OUN-UPA wywieźli za granicę. To dzięki temu Kupiak tak szybko „dorobił się” w Kanadzie. Zbił też na wychodźstwie inny „kapitał”, stał się mianowicie symbolem banderowskiego ludobójstwa, tak, jak Iwan Demianiuk jest takim symbolem ze strony melnykowców.
Obecny, polityczny stan rzeczy, chaos prawny w Polsce i na Ukrainie, pozwalają takim zbirom nie tylko cieszyć się wolnością, lecz także publicznie chełpić się wydumanymi sukcesami kreującymi ich na bohaterów Ukrainy. Kupiak dał dobry przykład, jak można bezkarnie przerzucać winę z banderowskiego kata na polską ofiarę i kpić sobie ze wszystkich wartości ogólnoludzkich.
W rodzinne strony Kupiak nie miał odwagi zawitać, choć może to dziś zrobić bez przeszkód i obawy aresztowania. Być może, że po latach zaczyna gryźć go sumienie i parzą pokrwawione ręce, a powrót do Małopolski Wschodniej mógłby stać się szokiem trudnym do przeżycia. Być może, iż obawia się on i tego, że uczciwi ludzie znający zbrodnie jego i jego kompanów, nie podadzą mu ręki, odważniejsi naplują mu w twarz: najwięcej obawia się zemsty pozostałych przy życiu członków zamordowanych rodzin.
Przypadek Kupiaka jest dobrym przyczynkiem do poznania prawdy o UPA oraz jej strasznej Służby Bezpieki. Stanowi także odpowiedź tym, którzy nie znając prawdy, sposób świętokradzki celowo usiłują stawiać znak równości między polską AK i ukraińską UPA. Jest jednocześnie ostrzeżeniem, że przemilczanie prawdy o ludobójczym charakterze ukraińskiego nazizmu panoszącego się przed półwieczem wyłącznie na obszarach kresowych II Rzeczypospolitej, może stać się pokusą do odrodzenia go w nowej skali, – co niewątpli-wie byłoby dramatem dla narodu polskiego i ukraińskiego.

Edward Prus






















Wstęp


Mordy ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej rozpoczęte na Wołyniu rozprzestrzeniły się pod koniec 1943 roku na woje-wództwa tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie. Na terenie powiatu Kamionki Strumiłowej w woj. tarnopolskim, w okolicach Buska i Krasnego już z początkiem 1944 roku, głośno było o grasującej bandzie Kupiaka, jako najbardziej zbrodniczej, okrutnej i ludobójczej, budzą-cej postrach nie tylko wśród ludności polskiej, ale i ukraińskiej. Był to tzw. oddział SB OUN-UPA, czyli Służby Bezpieczeństwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów - Ukraińskiej Powstańczej Armii. Głównym zadaniem tego oddziału była eksterminacja Polaków oraz terro-ryzowanie i represjonowanie ludności ukraińskiej dla podtrzymania uległości i posłuszeństwa. Rodzina ukraińska często płaciła męczeńską śmiercią za to, że jej członkowie odmawiali służenia w UPA lub z niej uciekli.
W lutym 1944 roku, wracając do Lwowa z mojej rodzinnej wsi Adamy koło Buska, w której zorganizowałem samoobronę przed napadami ukraińskich szowinistów, przechodząc przez Busk natkną-łem się na pogrzeb 6-ciu Polaków. Dowiedziałem się wówczas, że były to ofiary mordu dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN-UPA na polskich pracownikach Urzędu Nadleśnictwa we wsi Grabowa. Wśród zamordowanych był również mój przyjaciel i kolega z ławy szkolnej mgr Kazimierz Kamiński. Już wtedy mówiono, że było to robota bandy Kupiaka i że wszystkie mordy i podpalenia są dziełem grupy SB liczącej około 20 osób, którą dowodzi Kupiak. W owym czasie głośny był również napad na wieś Kupcze, gdzie zamordowano i ograbiono kilku Polaków, oraz napad na chutor Wodaje koło wsi Grabowa, gdzie w stodole spłonęło żywcem 7 osób, w tym troje dzieci. Dokonano też napadu na wieś Pobużany, w czasie którego zamordowano 16 osób. W czysto rabunkowym celu zamordowano dwie rodziny we wsi Czuczmany Zabłotne. Zginęło 6 osób w tym dziecko i staruszka.
Lista napadów i zbrodni oddziału SB watażki Kupiaka jest bardzo długa. Bardzo często słyszało się w tamtym okresie o popełnionych przez niego zbrodniach. Nie przypuszczałem wówczas, że po upływie niespełna pół wieku, spotkam się znowu z tym nazwiskiem, nazwis-kiem człowieka odgrywającego obecnie podwójna rolę.
Nie sądziłem, że ten ludobójca z czasu II wojny światowej zabłyśnie obecnie w Kanadzie w roli superbohatera i ukraińskiego patrioty, jakim się mieni w swoich wspomnieniach wydanych pt. „Spohady nerozstrilanoho” („Wspomnienia” nierozstrzelanego”) wy-danych w Kanadzie w Toronto w 1991 roku, dokąd uciekł w 1946 roku zostawiając swoich podkomendnych na łasce losu. W wydanych wspomnieniach przyznaje się tylko do jednego mordu, dokonanego na swoim współtowarzyszu Bogdanie Morozie, którego zwabił na Cmentarz Łyczkowski i tam zastrzelił, podejrzewając go ponoć o współpracę z NKWD. Prawdziwa rola tego ludobójcy przedstawiona jest w innej książce, napisanej w języku ukraińskim pt. „Rozpłata” („Rozrachunek”), w której zebrane są dokumenty i materiały procesu sądowego nad grupą bandytów OUN-UPA, dowodzoną przez Kupiaka. Obie te książki są tematem mojej pracy.





















Zagłada wsi Adamy


1 września 1939 roku rozpoczęła się wojna polsko-niemiecka i jednocześnie II wojna światowa. 17 września nastąpiła bolszewicka inwazja na Polskę. Pod koniec września, pod Tłumaczem na Pokuciu, dostałem się do sowieckiej niewoli. W niewoli nie ujawniłem swojego stopnia wojskowego (byłem ppor. rezerwy) i dzięki temu uniknąłem później śmierci w Katyniu. Trafiłem do obozu dla szeregowych żołnierzy w Republice Komi, skąd udało mi się uciec do Lwowa, gdzie pod zmienionym nazwiskiem ukrywałem się do czasu inwazji niemieckiej na ZSRR. W okresie okupacji niemieckiej wróciłem do swojego nazwiska i kontynuowałem studia weterynaryjne. Często odwiedzałem swoją rodzinną wieś Adamy. Z powodu ciągłego zagro-żenia jej mieszkańców napadami band ukraińskich nacjonalistów, zorganizowałem tam samoobronę. Zorganizowanie samoobrony nie przedstawiało większych trudności, ponieważ po wojnie powróciło do wsi kilkunastu byłych żołnierzy Polskiej Armii, oraz odnaleziono wystarczającą ilość broni pozostawionej przez polskie wojsko w 1939 roku. Każdy wieśniak posiadał krótką broń, dobrze ukrytą i zakon-serwowaną, a oprócz tego znalazły się dwie skrzynki obronnych gra-natów z zapalnikami i kilka ręcznych karabinków. Główną bronią okazały się być granaty, których wybuchy odstraszały i przepędzały napastników, przyzwyczajonych do napadów znienacka na śpiących i bezbronnych ludzi. Wśród mieszkańców ukraińskich wsi krążyły pogłoski, że wieś Adamy jest „po zęby uzbrojona przez polskie wojsko jeszcze w 1939 roku w karabiny maszynowe i granatniki”, które nie zachęcały zorganizowanych band ukraińskich do ataku.
W czasie okupacji niemieckiej wieś odparła kilka prób wtar-gnięcia band na jej teren. Ataki powtarzane były tylko nocą, dlatego mieszkańcy wsi zmuszeni byli do ciągłego, nocnego czuwania. W marcu i kwietniu 1944 roku, zmęczeni ciągłym czuwaniem, mieszkańcy wsi postanowili wyjechać na Zachód transportem kolejowym, udzielonym przez władze niemieckie. Mieli nadzieję, że po zakończonej wojnie powrócą do rodzinnej wsi.
Nie wszyscy jednak wyjechali, pozostało kilkanaście rodzin. Front był już blisko, pod Brodami, więc mieszkańcy mięli nadzieję, że gdy tereny te obejmą sowieci, skończą się napady, mordy i grabieże dokonywane przez ukraińskich szowinistów. Wśród pozostałych we wsi rodzin była też rodzina mego stryja, przyrodniego brata mojego ojca, Feliksa Szwremety. Niestety wkrótce mieli okazję się przekonać, jak bardzo się mylili. Sowieci popierali poczynania ukraińskich nacjo-nalistów w stosunku do polskiej ludności, gdyż przyczyniały się one do zaplanowanej przez Stalina „depolonizacji” terenów zagarniętych wspólnie z Niemcami jeszcze w 1939 roku. Mieszkańcy, którzy pozostali we wsi, mimo gróźb i prób zastraszenia, zakończyli żniwa i przygotowywali się do jesiennych zasiewów.
O okolicznościach napadu na moją rodzinną wieś Adamy, dowiedziałem się od mojej kuzynki, Weroniki Szeremety Furmanie-wicz, która była świadkiem tych wydarzeń. Oto jej relacja:
„Z początkiem września, w trzecim miesiącu funkcjonowania władzy sowieckiej, doszły do nas wiadomości, że bandy ukraińskie z sąsiednich wsi gromadzą się z zamiarem dokonania napadu, wy-mordowania pozostałych rodzin i spalenia wsi, w czasie zbliżającej się nocy. Nasza rodzina, wraz z innymi rodzinami, na noc skryła się w lesie. Tymczasem mój ojciec, (Feliks Szeremeta), udał się do Buska, gdzie stacjonowały duże oddziały wojska i sprawnie działające NKGB, aby zawiadomić ich o zbliżającym się napadzie i prosić o interwencję, która zapobiegłaby grożącemu niebezpieczeństwu. Nasza babcia (Franciszka Szeremeta), ponad osiemdziesięcioletnia staruszka, mimo próśb i nalegań całej rodziny, pozostała w domu i w żaden sposób nie dała namówić się do ucieczki i skrycia się wraz z wszystkimi w lesie. Żal mi jej było i o zmierzchu przybiegłam z lasu do domu, by jeszcze raz spróbować przekonać babcię i zabrać ją ze sobą, ale ona się ciągle nie zgadzała. Nagle nastąpił banderowski napad. Nie zdążyłam już uciec do lasu, więc skryłam się w pobliskim sadzie, w gęstych krzakach porzeczek. Sparaliżowana strachem słyszałam strzały i krzyki ban-dytów. Po chwili zobaczyłam, jak do naszej chałupy podeszło dwóch bandytów. Jeden strzelił dwukrotnie do babci a drugi podpalił słomianą strzechę budynków. Siedziałam w tych krzakach, starając się cichutko przeczekać koszmar. Cała wieś stanęła w ogniu. Jeszcze pod osłoną nocy, przed świtem, napastnicy zebrali się w jednym miejscu i ze śpiewem „na sławu Ukrainy” opuścili ograbioną, płonącą wieś. W śpiewie tym bardzo mocno wyróżniał się donośny kobiecy głos, co było dowodem, że w napadzie tym brały udział także kobiety. O świcie opuściłam kryjówkę i podeszłam do dogorywającej chałupy. Na podwórzu zobaczyłam na wpół spalone zwłoki babci.
Na prośbę ojca o udzielenie pomocy, władze sowieckie w Busku zareagowały w ten sposób, że dopiero na drugi dzień pod wieczór pojawiły się trzy czołgi, by stwierdzić, że ze wsi pozostały tylko niedo-palone zgliszcza. Poza babcią zginęli jeszcze: Maria Święs, Teodor Łucek, Adam Brodziak, Jan Dąbrowski, Antoni Młot i Emilian Łukasiewicz. Pozostał nam tylko wyjazd na Zachód”.
Dziś wiadomo, że napad na wieś Adamy zorganizował i stał na jego czele Dymitr Kupiak. Był to napad na większą skalę, bo oprócz oddziału SB watażki Kupiaka, uczestniczyły w nim inne oddziały leśne UPA, zorganizowane z mieszkańców sąsiednich ukraińskich wsi. Dzięki temu, że większość rodzin wyjechała a pozostali, prawie wszys-cy zdążyli ukryć się w lesie, zginęło „tylko” 6 osób. To, czego nie udało się dokonać z w pełni zamieszkałą wsią w czasie okupacji niemieckiej, zrobiono z garstką rodzin pod okupacją sowiecką. Jest to bardzo charakterystyczny rys „bohaterstwa” oddziału SB, jak i opiekuńczości władzy sowieckiej.
W tym czasie przebywałem na stałe we Lwowie, oficjalnie jako student kończący studia weterynaryjne, a nieoficjalnie jako żołnierz konspiracyjnej Armii Krajowej. W marcu 1945 roku zostałem aresz-towany przez NKGB i skazany przez sowiecki Trybunał Wojenny na karę śmierci, zamienioną na 20 lat katorgi. W sowieckich łagrach przebywałem ponad 14 lat. W kwietniu 1959 roku przekazano mnie władzom PRL.














W poszukiwaniu prawdy


Niełatwo było żyć na „wolności” w PRL ze świadomością, że jest się inwigilowanym i trzeba, co jakiś czas meldować się na milicji. W momencie mego aresztowania w 1945 roku byłem absolwentem Weterynarii i składałem ostatnie egzaminy. Z dużym uporem i samozaparciem należało przezwyciężać wszystkie trudności i przesz-kody, by ukończyć studia. Podjąłem pracę i starałem się włączyć się w nurt normalnego życia. Trudy, kłopoty i troski sprawiły, że stopniowo zacierały się wspomnienia tragicznej przeszłości, o której starałem się chwilowo zapomnieć. Nie opuszczała mnie jednak nadzieja, że to im-perium zła i zbrodni w końcu przepadnie, nadejdzie kres czasów zakłamania i milczenia i przyjdzie taka chwila, kiedy będzie można ujawnić długo tłumioną prawdę. Dzięki Bogu, chwila taka nadeszła jeszcze za mojego długiego życia.
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych, moja kuzynka Weronika Szeremeta Furmanowicz, która po ekspatriacji zamieszkała z rodziną w woj. opolskim, opowiedziała mi dalsze szczegóły dotyczące wsi Adamy i zamordowania mojej babci.
W 1969 roku uczestniczyła ona jako świadek w procesie sądo-wym, przeprowadzonym przez władze sowieckie, ujętych ludobójców z bandy Kupiaka. Będąc naocznym świadkiem napadu na wieś Adamy, występowała jako jedna z wielu świadczących o popełnionych przez bandę zbrodniach.
Proces odbywał się w listopadzie i w grudniu 1969 roku w miejscowości Krasne koło Lwowa. Kuzynka jadąc do Lwowa, na przejściu granicznym w Medyce, spotkała kobietę, mniej więcej w jej wieku, w towarzystwie oficera wojska polskiego. Kobieta robiła wrażenie bardzo przygnębionej i smutnej, a towarzyszący jej wojskowy starał się ją pocieszać. Przy pożegnaniu mówił, aby była dobrej myśli, i że wszystko się dobrze skończy. Po stronie sowieckiej, pod opieką sowieckiego milicjanta, dotarły wspólnie do Lwowa i zamieszkały w tym samym pokoju hotelowym. W czasie rozmowy nieznajoma opowiedziała kuzynce, że jedzie do Krasnego, a odprowadzający ją oficer to jest jej mąż, pułkownik UB, że mieszkają w Warszawie i mają dwoje dzieci. Niczego więcej od nieznajomej się nie dowiedziała, nie podała nawet swojego nazwiska. Weronika przedstawiła się jej i podała cel swojej podróży. Na pytanie kuzynki, w jakim celu jedzie do Krasnego, odpowiedziała, że na ten temat lepiej milczeć.
Następnego dnia, wcześnie rano, Weronika w towarzystwie mi-licjanta wyjechała do Krasnego. Nieznajomej kazano czekać w hotelu na wezwanie do wyjazdu. Po przyjeździe do Krasnego milicjant zaprowadził Weronikę do stołówki, by zjadła śniadanie i poczekała, aż poproszą ją na salę sądową. Na jej widok, obecni w stołówce ludzie podnieśli krzyk:
-„Sławka Falińska, Sławka Falińska przyjechała, ta bandytka i morderczyni, kochanka zbója Kupiaka!”
Omal nie doszło do linczu. Rozgorączkowanych ludzi uspokoił dopiero milicjant mówiąc, że moja kuzynka to nie Falińska, tylko świadek, któremu zamordowano babcię, a Falińska przyjedzie później. Gwar nieco opadł, z rozmów ludzi wynikało, że Sławka była kochanką prowodyra Kupiaka, współpracowała z nim i wszędzie mu towarzy-szyła. Zastrzeliła nawet swoją koleżankę, podejrzewając ją o romans z Kupiakiem. W taki to sposób Weronika dowiedziała się w czyim towarzystwie podróżowała z Przemyśla do Lwowa.
W sądzie, na ławie oskarżonych, zasiadło pięciu przestępców. Nie było jednak wśród nich głównego organizatora i prowodyra bandy –Dymitra Kupiaka. Od publiczności zebranej w sali sądowej moja kuzynka dowiedziała się, że uciekł on do Kanady, gdzie za zdobyte na grabieżach pieniądze, kupił sobie restaurację. W ten sposób uniknął kary za popełnione zbrodnie. Weronika, po złożeniu oświadczenia, powróciła do Polski i nigdy więcej nie spotkała Sławki Falińskiej. Nie wiedziała też, czy występowała ona wtedy przed sądem. Dowiedziała się jednak, że we Lwowie wydano w języku ukraińskim książkę, w której opisano przebieg całego procesu sądowego.
Zadałem sobie pytanie: - dlaczego proces ten odbył się dopiero 24 lata po wojnie? Przecież zbrodniarze ci zostali już osądzeni wcześniej, niektórzy z nich odbyli wysokie wyroki (10-15 lat), a teraz ponownie nadano sprawie tak szeroki rozgłos. Odpowiedzi na to pytanie mogła dostarczyć mi tylko wspomniana przez Weronikę książka. Rozpocząłem jej poszukiwania z tym większym zaangażowaniem i gorliwością, gdy moja dalsza rodzina, zamieszkała po dziś dzień we Lwowie, przysłała mi wydawaną tam ukraińską gazetę pt. „Mołoda Hałyczyna” z dnia 1 grudnia 1991 roku nr 145 (6564), w której za-mieszczone było niewielkie, ale znamienne ogłoszenie. Treść tego ogłoszenia podaję w tłumaczeniu z języka ukraińskiego: „Ministerstwo Sprawiedliwości Kanady interesuje się wydarzeniami kryminalnego charakteru, jakie miały miejsce w czasie okupacji niemieckiej w latach 1941-45 we wsiach: Adamy, Bogdanówka, Grabowa, Jabłonówka, Niesłuchów, Nowy Milatyn, Pobużany, Połoniczna, Stary Milatyn, Zadwórze i Żeniów w rejonie Buska i Złoczowa. Każdy, kto może udzielić jakichkolwiek informacji na temat tych wydarzeń, proszony jest przez Izosimowa Leonida Fedorowicza, Prokuratora Lwowskiego Województwa o zgłoszenie się w najbliższym czasie do Prokuratury we Lwowie pod adresem: Plac Zjednoczenia 7, II-gie piętro, tel.72-48-11”.
Powstało teraz drugie pytanie: - dlaczego teraz Ministerstwo Sprawiedliwości dalekiej Kanady interesuje się kryminalnymi wy-darzeniami sprzed prawie 50-ciu lat, na terenie moich rodzinnych stron? Ponieważ nie miałem sił zgłaszać się z wiadomościami do prokuratora we Lwowie, opisałem wszystko w liście i wysłałem do Prokuratury we Lwowie oraz do wiadomości Ministerstwa Spra-wiedliwości w Kanadzie i do Generalnej Prokuratury RP w Warszawie. Odpowiedź otrzymałem tylko z Kanady; z podziękowaniem i prośbą o przysłanie posiadanych dokumentów.
Udało mi się wreszcie odnaleźć poszukiwaną książkę pt. „Rozpłata”- relacje z procesu sądowego w Krasnem, wydaną we Lwowie w 1970 roku. Natychmiast wysłałem jej kserokopię do Ministerstwa Sprawiedliwości w Kanadzie, do Wydziału do Spraw Zbrodni Przeciwko Ludzkości i Zbrodni Wojennych. Do dziś oczekuję dalszego postępowania w stosunku do zbrodniarza wojennego, przebywającego na terenie Kanady, którego zbrodnie nie ulegają przedawnieniu. Książka ta powinna ukazać się również w języku polskim, by dać świadectwo prawdzie o bestialskich mordach doko-nanych w czasie II wojny światowej na ludności polskiej przez ukraińskich szowinistów spod znaku OUN-UPA. W ten sposób można by zwrócić uwagę tym, którzy wspólnie z ukraińskimi nacjonalistami starają się dziś wykreślić z pamięci tragiczne losy Polaków kresowych w imię pojednania obu narodów. Naród polski, tak jak i ukraiński, zamieszkały za Zbruczem nie czuły do siebie wrogości czy nienawiści. Nie trzeba im zatem do pojednania i bliższego współżycia, kroczyć drogą zacierania śladów i zapomnienia zbrodni ukraińskich nacjo-nalistów, byłych obywateli II Rzeczypospolitej, inspirowanych i finansowanych przez naszych wspólnych wrogów. Trudno dziś również mówić o karaniu zbrodniarzy wojennych, którzy w większości już nie żyją. Konieczne jest natomiast ujawnienie i potępienie ich, aby tacy ludobójcy jak Dymitr Kupiak nie mogli występować w państwach zachodnich, gdzie po wojnie znaleźli schronienie, jako narodowi boha-terowie Ukrainy.
Odpowiedź na pytanie, dlaczego władze sowieckie przepro-wadziły ten proces dopiero po 24 latach od zakończenia wojny, jest prosta. Chciano w ten sposób udowodnić Rządowi Kanady, jakiemu zbrodniarzowi wojennemu udzielił schronienia i wyjaśnić powody braku zgody na jego ekstradycję. W Ministerstwie Sprawiedliwości Kanady sprawa ta nie jest jeszcze zamknięta, czego dowodem jest cytowane wcześniej ogłoszenie w gazecie „Mołoda Hałyczyna”. Najwyraźniej chodzi o dotarcie do żyjących jeszcze świadków zbrodni popełnionych przez ukraińskiego watażkę, aby móc wystąpić przeciw niemu. Obecnie oczekuję na dalsze postępowanie Rządu Kanadyj-skiego w sprawie Kupiaka, aktualnego obywatela tego kraju, ludobójcy wojennego, gdyż jego zbrodnie nie ulegają przedawnieniu.
Książka „Rozpłata” („Rozrachunek”) wiele mi wyjaśniła. Sławka Falińska, dawna mieszkanka Buska i bliska współpracownica watażki Kupiak, występowała w sądzie jako świadek oskarżenia pod naz-wiskiem Susabowska, obywatelka polska, żona polskiego oficera UB. W książce tej mówi się w większości o ofiarach, obywatelach sowieckich. O Polakach, których mordowano tylko dlatego, że byli Polakami, wspomina się mimochodem. Jest to niewiarygodne, gdyż w tym wypadku celem ataków band OUN-UPA, w celu depolonizacji tych terenów, była właśnie ludność polska.
Przebywający w Kanadzie Watażka oddziału SB OUN-UPA Dymitr Kupiak, oprócz Polaków, ma na swoim koncie wiele morderstw dokonanych także na rodzinach ukraińskich. W swej rodzinnej wsi Jabłonówka wymordował nie tylko wszystkich Polaków, jacy pozostali po wywózkach na Sybir, ale i kilka rodzin ukraińskich. Jak zeznaje w procesie świadek Susabowska (Sławka Falińska), po zamordowaniu rodziny Jaremkiewiczów za to, że ich syn uciekł z UPA, Kupiak bardzo ubolewał nad tym, że udało mu się zbiec. Obawiał się bowiem w przyszłości odnalezienia go przez Mariana Jaremkiewicza i zemsty za śmierć rodziców. Poprzez ucieczkę do Kanady ten zbrodniarz wojenny uniknął nie tylko sądu, ale i zemsty swoich rodaków, takich jak syn Jaremkiewiczów.
Wkrótce okazało się, że „Rozpłata” to nie jedyna książka opisująca działalność bandy Kupiaka. Po drugiej stronie oceanu, w Kanadzie, wydana została kuriozalna pozycja wspomnieniowa autor-stwa tegoż ludobójcy.































Zakłamane wspomnienia
nierozstrzelanego


Dymitr Kupiak Jest dziś człowiekiem bardzo bogatym, cieszą-cym się w diasporze ukraińskiej Kanady sławą wielkiego bohatera narodowego i bojownika o „Samostijnu Ukrainu”.
W 1991 roku w Kanadzie, w Toronto ukazały się jego wspom-nienia w książce zatytułowanej „Spohady nerozstrilanoho” („Wspom-nienia nierozstrzelanego”). Jest to swego rodzaju historia walk ukraińskich nacjonalistów o „samostijność”, zawiera jednak zbyt wiele kłamstw, aby być za taką uważana. Miałem okazję poznać jej treść i zdumiony jestem zawartymi w niej kłamstwami i urojeniami Dymitra Kupiaka i historyków, którzy pomagali w jej napisaniu. Ten ludobójca, który z zimną krwią pozbawiał życia bezbronne kobiety, dzieci i starców, przedstawia się jako wierzący i bardzo religijny człowiek. Często odwołuje się do Boga z podziękowaniem za wyjście cało z opresji, tj. możliwość ucieczki za granicę.
Słowa „diakuju bohowi” nie należą w tej książce do rzadkości. Często też wyraża swoją tęsknotę do „neńki Ukrainy”, ale nie spieszy się z powrotem do niej. Ukraina jest obecnie wolna, nie istnieje reżim sowiecki i nie grozi mu już rozstrzelanie, ale on boi się własnych rodaków. Ludzie pamiętają jego zbrodnie. Pozostali przy życiu członkowie zamordowanych rodzin, których nie udało się zlikwido-wać, jak rodzina Jaremkiewiczów, zachowali w pamięci jego zbrodnie i przekazali wszystko młodemu pokoleniu.
Treść książki autorstwa Kupiaka wypełniona jest nienawiścią do Polaków i wszystkiego, co polskie. Ukraiński watażka w sposób chorobliwy pała nienawiścią do Polski i Polaków. Ujawnia się to m.in. w sposobie opisywania jego ucieczki przez Polskę do Kanady. Do naszego kraju wyjechał ze Sławką Falińską, rzekomo swoją żoną, jako ekspatriant na nazwisko Władysława Brodziaka. Obydwoje dojechał do






Dymitr Kupiak
ps. „Klej”







Lubawki, miejscowości leżącej 2 km od czeskiej granicy. Kupiak pozostał w Lubawce, ona natomiast udała się do Białej Podlaskiej, gdzie przebywała jej była teściowa z wnuczką, córką Sławki. Teściowa, Polka, o nazwisku Kapij, wyjechała z Buska do Białej Podlaskiej w lipcu 1944 roku, natychmiast po śmierci swojego syna, męża Sławki – Osipa Kapija.
Człowiek ten, będący rejonowym prowidnykiem OUN w Busku, uciekając z Niemcami przed zbliżającym się frontem armii sowieckiej, w ostatniej chwili zamordował swoich sąsiadów. Jego ofiarami stała się para staruszków o nazwisku Gilewiczowie, mieszkających na Wola-nach (część Buska). Nie udało mu się uciec daleko, został zastrzelony przez sowieckich żołnierzy w sąsiedniej wsi Lanerówce. Pogrzebano go obok zamordowanych ofiar na cmentarzu przy cerkwi. Czym ci staruszkowie, Polacy, narazili się Kapijowi? Otóż ten rejonowy prowodyr OUN pochodził z mieszanej rodziny, jego matka była Polką, ojciec zaś Ukraińcem. Mordem tym udowodnił, że jest prawdziwym, banderowskim nacjonalistą, nienawidzącym Polaków. Lepszym dowo-dem byłoby zamordowanie własnej matki, ale widocznie pozostała w nim odrobina człowieczeństwa, która nie pozwoliła mu na dokonanie takiej zbrodni.
Wypadki tego typu nie należały do rzadkości. Dla przykładu podaję wydarzenie, jakie miało miejsce jesienią 1944 roku we wsi Gajowskie niedaleko od nieistniejącej dziś wsi Adamy, w mieszanej rodzinie Stopnickich. On był Ukraińcem, jego żona Polką, mieli troje dzieci; dwóch synów i młodszą córkę. Synowie wstąpili do UPA, gdzie otrzymali rozkaz zamordowania swojej matki – Polki. Odmówili i za to, na rozkaz swoich zwierzchników, zostali zamordowani. Rodzicom, pod karą śmierci, nie pozwolono na wzięcie udziału w uroczystościach pogrzebowych własnych synów. Ich córka Stefania, która wyszła za mąż za Ukraińca i uważa się za Ukrainkę, zapytana obecnie o los braci, wystraszona blednie. Po chwili milczenia odpowiada, że była wtedy dzieckiem i niewiele może powiedzieć. Wiadomo jej tylko, że pod Brodami jej bracia zostali wydani przez Polaków w ręce bolszewików, którzy ich tam zamordowali. W tak perfidny sposób ukrywa się jeszcze dziś zbrodnie popełnione przez ludzi spod znaku OUN-UPA.
Z książki Dymitra Kupiaka dowiedziałem się, jakie były dalsze koleje jego losu. W Lubawce został on zaangażowany do pracy w fabryce tekstylnej jako księgowy. Szybko zdobył zaufanie dyrektora fabryki i całego środowiska. Wstąpił do PPS i został sekretarzem związku Zawodowego Pracowników Tekstylnych. Był nawet kon-fidentem UB, ale tu nie zdążył popisać się swoimi „umiejętnościami”, gdyż wkrótce zaczął mu się palić grunt pod nogami. W kwietniu 1946 roku pojechał służbowo do Wałbrzycha, gdzie w hotelu natknął się na Polaka ze wsi Pobużany. Rozpoznany, uciekł do Lubawki. Spotkanie to i wiadomość o zlinczowaniu rozpoznanego banderowca-ludobójcy na ulicy Wałbrzycha, wystraszyły go do tego stopnia, że natychmiast uciekł do Czechosłowacji. Stamtąd przez Niemcy i Anglię uciekł do Kanady.
W wydanych w Kanadzie wspomnieniach Kupiak z nonszalan-cką swobodą kłamie, robiąc z siebie wielkiego bohatera i bojownika w walce z „okupacją polską”, niemiecką i bolszewicką. Wszystkie udo-wodnione mu zbrodnie pomija milczeniem, chociaż ślady po nich pozostały w ludzkiej pamięci do dziś. W swoich wspomnieniach przyznaje się tylko do jednego morderstwa, na swym koledze – Bogdanie Morozie, którego podejrzewał o współpracę z NKWD. W całej książce aż roi się od kłamstw, których nie powstydziłby się sam Göbbels, hitlerowski minister propagandy.
Nie sposób wyliczyć wszystkich, dla przykładu podaję tylko jedno, bardzo znamienne i charakterystyczne, dotyczące moich rodzin-nych stron. Na stronie 178 swych wspomnień, Kupiak pisze: ...„W powiecie Kamionka Strumiłowa były duże obszary leśne, wśród których znajdowały się większe i mniejsze polskie wsie i osiedla jak: Adamy, Ślązaki, Warchoły, Maziarnia i inne. W czasie polsko-niemieckiej wojny w 1939 roku, kilka pułków polskiego wojska zebrało się w tych lasach i całe swoje uzbrojenie łącznie z karabinami maszynowymi i granatnikami ukryto w lasach dla Polaków. Z czasem, polskie organizacje podziemne wysyłają swoich przywódców w te lasy do polskich wsi, żeby na miejscu tworzyli grupy wojskowe i tym udowodniły polską obecność na tych ukraińskich terenach. Uzbrojone po zęby pozostawioną bronią, polskie bandy bezkarnie terroryzowały okoliczne, ukraińskie wsie. I oni, Polacy, a z nimi bolszewickie bandy są odpowiedzialne za kilkaset niewinnych ukraińskich ofiar na tym terenie” (koniec cytatu).
Po pierwsze, Polacy byli obecni na tej ziemi od wieków i nikt nie słyszał o istnieniu państwa czy narodu ukraińskiego. Od wieków ziemie te zamieszkiwali Polacy i Rusini i nie musieli udowadniać swojej obecności przed Ukraińcami, powstałymi z dawnych Rusinów. Po drugie, broń pozostawiona przez wojsko polskie, uratowała polskich mieszkańców od krwawej i nieludzkiej masakry, jaka im ciągle groziła ze strony OUN-UPA.
Pogłoski rozpowszechniane wśród Ukraińców, o ilości będącej w posiadaniu Polaków broni, odstraszały bandy UPA od napaści. Było to tym bardziej zbawienne, że napady odbywały się nocą i napadano na ludzi pogrążonych w głębokim śnie. We wsi nie było ani karabinów maszynowych, ani granatników, których tak bardzo obawiały się skrytobójcze bandy OUN-UPA. Znalazła się tylko skrzynka granatów obronnych; wybuch takiego granatu odstraszał bohaterskich rizunów z UPA, niczym strzał z armaty.
Jeżeli w tym czasie, w tych okolicach, zginął jakiś Ukrainiec to tylko z rąk Kupiaka i jego bandy za niepodporządkowanie się i nie-posłuszeństwo wobec jego rozkazów. Teraz ten ludobójca stara się przerzucić swoje zbrodnie na swoje ofiary. Wszystkie, wymienione w powyższym cytacie wsie, zostały przez niego i jego bojówki spalone a pozostali mieszkańcy zamordowani.
Relacje z procesu sądowego o dokonanych zbrodniach są wstrząsające. Trudno uwierzyć, aby uzbrojony człowiek doszedł do takiego stopnia zwyrodnienia, by pastwić się i mordować bezbronne-go, niewinnego wobec niego, drugiego człowieka.
Spotkałem się z wypowiedziami, że proces w Krasnem był spre-parowany dla propagandy, wygodnej sowieckim władcom. Zgadzam się z tym twierdzeniem, że czas, cel i nagłośnienie całej sprawy nie były dziełem przypadku, ale przedstawione w nim fakty i zbrodnie są jak najbardziej prawdziwe i nikt, tym bardziej Kupiak, swoimi kłamstwami nie potrafi tego przekreślić. Dowodem ich istnienia są ślady po spalonych wsiach, groby zamordowanych a ludzka pamięć o straszliwych wydarzeniach pozostała nie tylko wśród Polaków, ale i u miejscowej ludności, sterroryzowanej i zastraszonej w tamtych czasach do tego stopnia, że do dnia dzisiejszego nie mającej w pełni odwagi mówić otwarcie o popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów zbrodniach.
Obecnie poznajmy tego nierozstrzelanego bohatera z procesu sądowego opisanego w książce „Rozpłata” („Rozrachunek”).









Relacja z procesu sądowego

(Słowo wstępne)


We wsi Krasne koło Buska, pow. Kamionka Strumiłowa, woj. tarnopolskie, w miejscowym Domu Kultury odbywał się od października do grudnia 1969 roku, publiczny proces sądowy grupy nacjonalistycznych bandytów – członków banderowskiej bojówki SB (Służby Bezpieczeństwa), która wykonywała funkcje represyjne oraz zajmowała się masową zagładą ludności cywilnej. Na ławie oskar-żonych zasiadło pięciu banderowców: Włodzimierz Olijnyk ps. „Gołodomor”, Andrzej Moroz ps. ”Bajrak”, Paweł Czuczman ps. „Benito”, Stefan Czuczman ps. „Bereza” i Leon Pociłujko ps. ”Jastrub”. Bojówka SB krajowego OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), pod kierownictwem Dymitra Kupiaka ps. „Sławko Weslar” i „Klej”, w latach 1944-45 zabiła ponad dwustu ludzi, przeważnie bezbronne kobiety, dzieci i starców. Znaczną ich ilość zakatował i rozstrzelał sam Kupiak „Klej”. Ponadto spaliła kilkanaście wsi z tysiącami budynków.
Przed Kolegium Sądowym do spraw kryminalnych Lwowskiego Sądu Okręgowego przewinęło się ponad 50-ciu poszkodowanych, którym ci ludobójcy rozstrzelali, zakatowali, spalili żywcem, wrzucili do studni bliskich krewnych, ojców, dzieci. Zeznawało też ponad 150 świadków, którzy widzieli te zbrodnie. W 51 tomach zebrane są dokumenty, dowody rzeczowe, akta ekspertyz medycyny sądowej i ekshumacji zamordowanych.
Nie sposób spokojnie słuchać opowiadań świadków i poszko-dowanych. Niektórzy z nich tylko cudem uniknęli śmierci, ratując się od bandyckiej kuli, czy pętli. Opowiadania ich wywołują wielki gniew i nienawiść do nacjonalistycznych bandytów, którzy z osobliwą żarliwością i sadystycznym zadowoleniem torturowali i zabijali nawet dzieci, wrzucali do studni, odrąbywali ręce, wykłuwali oczy, wieszali a gdy strzelali, to wyłącznie w twarz.
Na przykład, wysoki o tępym spojrzeniu kata Olijnyk, nie tylko zabijał strzelając do swoich ofiar, ale wykonywał w swojej bandzie obowiązki chodzącej szubienicy. Oprócz automatu i pistoletu, nosił zawsze przy sobie skórzaną pętlę, którą zarzucał znienacka na szyję ofiary. Podciągał do góry przez swoje plecy, odrywając ją od ziemi i trzymał w tej pozycji tak długo, aż ofiara nie wydała ostatniego tchnienia. Używano też innego wymyślnego sposobu torturowania. Leżącemu na ziemi człowiekowi, kładli na szyję długi drąg i stając na jego końcach dusili swoją ofiarę.
Wielka szkoda, że na ławie oskarżonych nie zasiadł super-bandyta i prowodyr Dymitr Kupiak „Klej”, który w swoim czasie zdążył z za-grabionym złotem, obcą walutą i innymi cennymi zdobyczami uciec za Ocean, do Kanady. Jest tam teraz dobrze prosperującym biznesmenem, prowadzi ekskluzywną restaurację w Toronto i przedstawia się jako ideowo-polityczny emigrant. Podczas procesu sądowego w Krasnem, dziesiątki świadków oraz byli współpracownicy, ukazali prawdziwe oblicze i źródła majątku restauratora Dymitra Kupiaka, kata i oprawcy wielu istnień ludzkich. Klienci restauracji „bohaterskiego” przywódcy powinni wiedzieć, że na każdej rzeczy w jego lokalu, na każdym posiłku podawanym do stołów widać ślady krwi niewinnych ofiar, łzy matek i sierot, popiół żywcem spalonych.
Książeczka ta zawiera tylko najważniejsze dokumenty i mate-riały z procesu sądowego, przy czym niektóre fragmenty należało skrócić, by uniknąć nużących powtórek. Mimo to daje ona pełny obraz ciężaru przestępstw, jakich dopuścili się oskarżeni.











Dymitr Kupiak i jego zbrodnie


Ukraiński nacjonalista Dymitr Kupiak urodził się w 1918 roku we wsi Jabłonówka, pow. Kamionka Strumiłowa, woj. tarnopolskie, gdzie oprócz Rusinów mieszkali Polacy, stanowiący niewielki procent jej mieszkańców. Od dzieciństwa wychowywany był w duchu nienawiści do Polaków i wszystkiego, co polskie. Rozwinęła się ona i pogłębiła, gdy w 1938 roku wstąpił do OUN (Organizacji Ukraińskich Nacjo-nalistów). Jako aktywny członek organizacji znalazł się w tymże roku w więzieniu, uwolniła go stamtąd w 1939 roku wojna. Zakonspirowany w czasie okupacji sowieckiej, zaczął działać od lipca 1941 roku, kiedy Małopolskę Wschodnią zajęły wojska niemieckie, przepędzając Sowietów.
Występując pod pseudonimem „Sławko Weslar”, ogłosił we wsiach Stary Milatyn i Jabłonówka rejonu Busk, tzw. „samostijnu Ukrainu” i zorganizował w nich ukraińską policję. Dokonywała ona aresztowań Polaków i tych Ukraińców, którzy współpracowali z reżimem sowieckim. Kupiak, ze swym bratem Michałem, zaaresztowali byłego prezesa kołchozu w Jabłonówce – Jana Zierskiego z synem Michałem i przez dwa tygodnie poddawali ich tak ciężkim torturom, że Zierski zmarł. W tym czasie Kupiak aresztował również dwóch Żydów, Grzegorza Karawana i Majora Hacfrajda, mieszkańców Jabłonówki. Na rozkaz Kupiaka aresztowano też sołtysa w Niesłuchowie, Łukasza Karasiuka oraz Stefana Szewcowa, Mikołaja Szostaka, Jana Romanowa i Michała Antonowa, których trzymano i torturowano na posterunkach policji w Starym i Nowym Milatynie. Sołtysa Starego Milatyna, Prokopa Prystupę torturował osobiście Kupiak.
W latach 1941-43 Kupiak przebywał w Busku, gdzie pełnił funkcję wojskowego referenta i referenta SB rejonowego kierow-nictwa OUN w Busku. Jesienią 1943 roku na rozkaz kierownika SB, krajowego kierownictwa OUN – Grzegorza Pryszlaka ps. „Mikuszka” i „Sirnyk”, zorganizował bojówkę SB i stanął na jej czele pod pseudonimem „Klej”, grasując w latach 1944-45 na terenie Kamionki Strumiłowej i Buska. W skład bojówki wchodziło 20 banderowców: Dymitr Kupiak („Klej”), Michał Pociłujko („Nesytyj”), Bogdan Czuczman („Kruk”), Włodzimierz Olijnyk („Gołodomor”), Andrzej Moroz („Bajrak”), Paweł Czuczman („Benito”), Stefan Czuczman („Bereza”), Jarosław Iwanow („Pyłyp”), Paweł Łuciów („Panok”), Michał Kupiak („Generał”), Piotr Smaga („Zajeć”), Grzegorz Berbeka („Burmyło”), Wasyl Romaniszyn („Hajduk”), Jan Szewczuk („Stałewyj”), Michał Horbacz („Zełenyj”), Michał Martyniuk („Rak”), Paweł Olijnyk („Igor”), Iwan Bakun („Połkownyk”), Olga Jurkowska („Pcziłka”), Sławka Falińska („Osyka”). Z bojówką Kupiaka „Kleja” współpracowali: Grzegorz Wilk („Grzyń”), Leon Pociłujko („Łewko”, „Jastrub”) i inni.
Na podstawie dokumentów i materiałów z procesu sądowego przeprowadzonego w listopadzie-grudniu 1969 roku w Krasnem na pięciu pojmanych wspólnikach stwierdzono, że watażka tego oddziału SB Dymitr Kupiak winny jest napadów, mordów, grabieży i podpaleń jak wymienione poniżej:
W kwietniu 1944 roku dokonał w Busku napadu na rodzinę Czuczmanów. Za to, że przechowywali Żydów w czasie okupacji niemieckiej z rąk jego bandy zginęli: Emilia Czuczman, Iwan Czuczman i jego żona Natalia. W opinii świadka Falińskiej Susa-bowskiej, napad ten miał charakter czysto rabunkowy. Iwan i Natalia Czuczman mieszkali na peryferiach miasta, sąsiedzi nazywali ich sobotnikami. Krążyły pogłoski, że w czasie wojny przechowywali u siebie Żydów, za co otrzymali wiele cennych rzeczy. W zabójstwie tym i grabieży brał udział Bogdan Czuczman, sąsiad i krewny zamor-dowanych. W okresie tym bazą Kupiaka były lasy w okolicach Pobużan i Jabłonówki, a więc rodzinne strony przywódcy bandy.
W maju 1944 roku dokonał on ze swoją bandą napadu na wieś Kupcze. Zabili tam trzech Polaków: Włodzimierza Sołtysa, Eugeniusza Kotowskiego i Eugeniusza Sołtysa, po czym zagrabili ich majątek.
Świadek Smaga, były członek bojówki Kupiaka zeznał: „Z Pobużan pojechaliśmy do wsi Kupcze, dokąd przybyliśmy o zmierz-chu. Zatrzymaliśmy się niedaleko tej wsi i nasz watażka „Klej” ogłosił, że mamy przeprowadzić we wsi akcję – zabić jakiś Polaków. Podzielił nas na kilka grup i każdej wyznaczył zadanie do wykonania. Sam Kupiak, ja i jeszcze kilku poszliśmy mordować jedną rodzinę, a reszta została wysłana przez Kupiaka do innej chałupy. Nasza grupa wraz z Kupiakiem otoczyła jedną z chałup, do której wtargnął Kupiak z innymi, ja zostałem na zewnątrz. Po chwili usłyszałem strzały, po których wezwano mnie do wnętrza. Gdy wszedłem, zobaczyłem przy świetle gazowej lampy dwa trupy, leżące na podłodze. Mnie podali worek wypełniony zagrabionymi rzeczami i kazali zanieść do furmanki. Kupiak, „Pyłup” (Iwanow) i inni bandyci także przynieśli worki wypełnione zagrabionymi rzeczami. Inna grupa po zabójstwie i grabieży też przyniosła worki z zagrabionymi rzeczami i wszyscy pojechaliśmy do wsi Nowosiółki. W czasie drogi powrotnej z rozmowy z Kupiakiem zrozumiałem, że ludzie we wsi zostali zamordowani dlatego, że byli Polakami.
Oto zeznania drugiego świadka – Jana Maksimowa, w sprawie mordu we wsi Kupcze: „Mieszkałem w Kupczu z żoną i dwojgiem nieletnich dzieci. W tym czasie spłonęła chata mego wujka, tj. brata mojej mamy, Włodzimierza Sołtysa, który ze swą córką Katarzyną i jej mężem Eugeniuszem Kotowskim i czteroletnią wnuczką został bez mieszkania. Pozwoliłem im zamieszkać w mojej nowo zbudowanej chałupie, wszyscy byli Polakami. W połowie maja 1944 roku, około północy, usłyszałem straszliwe łomotanie do zewnętrznych drzwi. Przez okno zobaczyłem kilku uzbrojonych mężczyzn. Gdy otworzy-łem drzwi, wszedł uzbrojony bandyta i kazał oddać klucze do mojej nowej chałupy. Zabrał podane klucze i wyszedł. Po chwili usłyszałem dobiegające stamtąd odgłosy strzałów. Następnie usłyszałem wielki gwar i ruch na podwórzu, a potem wszystko ucichło. Rano zaszedłem do mojej chałupy i na podłodze w pokoju i w kuchni zobaczyłem trupy Sołtysów i Kotowskiego. Cały majątek tej rodziny został zagrabiony”.
W czerwcu 1944 roku, Kupiak napadł na wieś Żeniów koło Glinian, porwał ślusarza Wasyla Czarkowskiego, zawiózł go do lasu, gdzie po bestialskich torturach, zamordował.
W tym samym czasie Kupiak wysłał innych bandytów do wsi Zamościce, gdzie zatrzymali Michała Szulgę, komendanta gliniańskiej Straży Pożarnej oraz Marię Chochułę, którą podejrzewali o łączność z partyzantami. Wykonując rozkaz Kupiaka, Szulgę zabili na miejscu, ponieważ stawiał im opór a Chochułę przywieźli do wsi Połoniczna, gdzie zmarła w wyniku nieludzkich tortur.
W dniu 15 sierpnia 1944 roku na rozkaz Kupiaka jego podkomendni zabili Karolinę Fabiańską i Oleksego Michajłowa, którzy jechali ze wsi Grabowa do Buska. Następnego dnia ci sami oprawcy zamordowali sołtysa wsi Pobużany – Grzegorza Przystańskiego i jego żonę Katarzynę.
W tymże miesiącu Kupiak ze swoimi wspólnikami zatrzymał we wsi Bogdanówka w pow. Złoczowskim Oleksego Rupentala i zawiózł go do Połonicznej. Więzień zmarł w wyniku zastosowanych typowych dla oprawców tortur.
W dniu 17 sierpnia 1944 roku, Kupiak przeprowadził bandycki napad na przysiółek Wodaje, należący do wsi Grabowa. Na jego rozkaz podpalono stodołę, w której ukryli się: Michał Woźniak, Helena Bułkowska, Helena Gryszczuk, Włodzimierz Seniuk, Maria Babijczuk, piętnastoletnia Stefania Babijczuk, Eugeniusz Seń, troje dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat oraz Józef, Kazimierz i Bolesław Bułkowscy. Do uciekających z płonącej stodoły bandyci strzelali z karabinów maszynowych: Seń, Babijczuk i Bułkowski zostali zabici, natomiast ranionemu Michałowi Woźniakowi udało się uciec, reszta spłonęła w stodole. Przy tym wszystkim bandyci wydłubali Babijczukowi oczy a Seniowi odrąbali ręce.
Zeznania świadka Smagi o napadzie na wieś Wodaje tak opisują te wydarzenia: „W kilka dni po zabójstwie Fabiańskiej i Michajłowa, Kupiak poprowadził naszą bojówkę i leśną bandę „Sołowija” na chu-tor Wodaje koło wsi Grabowa. Ktoś doniósł, że ludzie przeznaczeni do likwidacji skryli się w jednej stodole. Na rozkaz Kupiaka, Bogdan Czuczman i inni próbowali się wedrzeć do stodoły, ale drzwi były zamknięte od wewnątrz. Wówczas watażka kazał otworzyć ogień z automatów, ale ludzie wewnątrz milczeli. Wtedy na rozkaz Kupiaka jego brat Michał „Generał” zapalił z rakietnicy słomianą strzechę. W stodole podniósł się krzyk i płacz kobiet i dzieci. Kupiak rozkazał strzelać do uciekających ze stodoły. Wyskoczyło kilku mężczyzn, ale zostali zabici. Kobiety i dzieci spłonęły w stodole. Winą ich było to, że byli Polakami.”
Dnia 18 sierpnia 1944 roku, Kupiak zorganizował zasadzkę na szosie lwowsko – kijowskiej, między wsiami Angielówką i Wierzbla-nami koło Buska. Do zasadzki tej przyłączył się jeszcze oddział UPA „Wilczura”. Ostrzelali oni tam i rozpędzili kolumnę ludzi zmobili-zowanych do Armii Czerwonej. Czterech z nich zatrzymano i na rozkaz Kupiaka zastrzelono. Podczas akcji bandyci ostrzelali jadący wojskowy samochód ciężarowy, zabili przy tym zdemobilizowaną z armii Janinę Kot i czechosłowackiego żołnierza Wienczysława Mymrę. Zagrabili ich rzeczy a okrwawione pieniądze, po umyciu z krwi, Kupiak przy-właszczył sobie.
Zeznania świadka Polityły, uczestnika minionych zdarzeń, należącego do leśnego oddziału UPA, który odbył wyrok za inne przestępstwa: „Wiosną 1944 roku ja z częścią oddziału UPA „Bohu-na” wracaliśmy z Jabłonówki przez las niedaleko miejsca przebywania bojówki SB „Kleja” i usłyszeliśmy straszliwe krzyki. Chcieliśmy podejść do grupy bandytów, którzy stali w kole i nogami kopali leżącego człowieka, ale nas przepędzili. Jak się później dowiedziałem, ofiarą był żołnierz ze szturmowego oddziału (istrebitelnoho batalionu), którego w ten sposób torturowano i zamordowano. Kupiak do swej bandy wybrał najokrutniejszych, bez żadnych skrupułów bandytów, dla których zamordowanie dziecka było drobnostką, nie mówiąc o kobietach czy starcach. W zasadzce na szosie kijowskiej byłem świad-kiem, jak Kupiak zmył w kałuży krew z zabranych od zamordowanych pieniędzy i zabrał sobie”.
Dnia 19 sierpnia 1944 roku, na rozkaz Kupiaka, jego wspólnicy i podlegli mu zbrodniarze zamordowali we wsi Jabłonówka następujące osoby: Hannę Wilk, Piotra Dedoruka, jego żonę Franciszkę, ich dwie córki – Marię i Emilię oraz rodzinę Wojciecha Jasińskiego, tj. jego żonę Marię i syna Piotra.
W sierpniu 1944 roku Kupiak dokonał również napadu na wieś Wierzblany. Otoczył tam, ostrzelał i podpalił chałupę Włodzimierza Trojana. Uciekających z płonącej chałupy: Włodzimierza, jego ojca i krewną Agatę Trojan zabili. Żona Włodzimierza – Anna z dwojgiem dzieci, Janem i Stachem skryła się w chałupie sąsiadów. Dymitr Kupiak, Włodzimierz Olijnyk i Paweł Czuczman wtargnęli do tej cha-łupy i zamordowali Annę i Stacha a Jana zranili.
W sierpniu 1944 roku Kupiak ze swoją bojówką dokonał napadu na wieś Czuczmany Zabłotne, gdzie w celu rabunkowym zamordował Bolesława Maksymiszyna i jego brata Eugeniusza z żoną Michaliną.
Zeznania łączniczki Kupiaka Sławki Falińskiej ps. ”Osyka” obecnie Susabowskiej. „Uczestnicząc w bojówce Kupiaka „Kleja” dowiedziałam się od niego, Michała Pociłujki i Bogdana Czuczmana, że ich bojówka zamordowała rodzinę Maksymiszyna i jego brata z żoną. Przed wojną i w czasie wojny Maksymiszyn posiadał w Busku sklep. Na początku 1944 roku, z rodziną i bratem, wyjechał do wsi Czuczmany Zabłotne i zabrał ze sobą swój majątek ze złotem, futrami i innymi cennymi rzeczami. Wszyscy wiedzieli, że był bogatym człowiekiem i dlatego Kupiak postanowił go zamordować, by zagarnąć jego majątek. Kto brał udział w tym zabójstwie, nie wiem. Później, kiedy z Kupiakiem wyjechałam do Polski, posiadał on karakułowe futro, zrabowane rodzinie Maksymiszynów. W ogóle były trzy futra, jedno z nich należało do żony Bolesława. Futra te Kupiak sprzedał w sklepie komisowym we Wrocławiu. Pociłujko i Michał Horbacz opowiadali mi, że po zamordowaniu rodziny zabrali złoto, dolary i inne cenne rzeczy, które przywłaszczył sobie Kupiak, zamiast podzielić się z innymi, jak się wcześniej umówiono. Wszystko to świadczy, że rodzinę Maksymiszynów zamordowano w celu grabieży.”
A tak przedstawia te same zdarzenia świadek Włodzimierz Pałyga: „W czasie niemieckiej okupacji Bolesław Maksymiszyn po-siadał w Busku własny sklep komisyjny. Wszyscy wiedzieli, że dorobił się on wielkiego majątku. W czasie, gdy nastała druga sowiecka okupacja, Bolesław Maksymiszyn z żoną, czteroletnią córką i staruszką matką oraz z bratem Eugeniuszem i jego żoną, przeniósł się z Buska do wsi Czuczmany Zabłotne. Przez jakiś czas mieszkał w moim domu, później u Łukasiewiczów i w końcu zamieszkał u Włodzimierza Kokora. Kiedy rodzina Maksymiszynów mieszkała u nas, ich matka opowiadała, że Kupiak groził jej synom, iż zostaną ukarani, jeśli wstą-pią do Armii Czerwonej. Z Buska rodzina Maksymiszynów zabrała najcenniejsze swoje rzeczy. Przy końcu sierpnia 1944 roku do chałupy Łukasiewicza, gdzie mieszkał wtedy Bolesław z żoną, córką i matką, wszedł Kupiak z kilkoma bandytami i kazał Bolesławowi iść z nim do Bołożynowa, wioski oddalonej o kilka kilometrów. W drodze, za naszą wsią, Kupiak kazał Bolesławowi maszerować przodem przed nim i strzelił mu w tył głowy. Po tym morderstwie wrócił z bandytami do wsi, zabrał brata Eugeniusza i zamordował w lesie, w którym zabił już jego brata Bolesława. Bandyci po raz trzeci wrócili do wsi, wezwali żony Bolesława i Eugeniusza i powiedzieli im, że za wioską czekają na nie ich mężowie. Niczego nie podejrzewając, obie niewiasty poszły z bandytami, a żona Bolesława wzięła ze sobą także małą córeczkę. Za wsią wszystkie zostały zamordowane. Tego samego dnia „Klej” zamor-dował matkę Maksymiszynów, Marię. Pasła ona w polu krowę. Kupiak podszedł do niej z mieszkańcem wsi Iwanem Petrycą, który też był członkiem bandy i kazał jej, by zaprowadziła ich do domu leśniczego. Odpowiedziała, że jest nietutejsza i nie zna drogi do leśniczówki. Bandyci zmuszali ją, by poszła z nimi, ale ta opierała się i wówczas Kupiak wyjął pistolet i zastrzelił ją. Widzieli to młodzi chłopcy, Włodzimierz Daćko i Emil Petryszyn, którzy niedaleko paśli krowy. Opowiedzieli mi o tym i pokazali miejsce, gdzie bandyta Iwan Petryca zakopał zwłoki zamordowanej staruszki. Tego samego dnia Kupiak ze swoimi bandytami przyszedł do mojej chałupy i zabrał wszystkie rzeczy rodziny Maksymiszynów, które o mnie pozostały, gdy oni wyprowadzili się do innego gospodarza. Wiadomo mi, że bandyci zabrali rzeczy Maksymiszynów od Łukasiewicza, gdzie mieszkał Bolesław z rodziną i od Daćka, u którego mieszkał brat Eugeniusz z żoną.”
We wrześniu 1944 roku Kupiak ze swoją bojówką SB i innymi leśnymi bandami OUN-UPA dokonał napadu na polską wieś Adamy, która od wiosny 1944 roku skutecznie broniła się przed atakami ukraińskich nacjonalistów. Opis napadu jak i jego skutków zamiesz-czam w rozdziale pt. „Zagłada wsi Adamy” na stronach 10 – 12.
Również we wrześniu 1944 roku Kupiak rozkazał swoim bojówkarzom i oddziałom leśnym z Jabłonówki, zamordować w Busku Iwana Czuczmana i jego żonę Natalię a w listopadzie na rozkaz Kupiaka został zamordowany prezes Rady Miejskiej Buska – Szymon Zubik.
Nocą 29 listopada 1944 roku Kupiak, razem z oddziałem leśnym „Sołowija”, przeprowadził atak na wieś Jabłonówka. W czasie tego napadu zamordowani zostali: Filemon Jaremkiewicz, jego żona Anastazja, Maksym Kowalik, Jerzy Kowalik i jego żona Julia, Maria Wilk i jej dwunastoletnia córka Helena, Helena Wujcik i jej dziesię-ciomiesięczny syn Zenon. Majątek ich rozgrabiono. Jaremkiewiczów zamordował osobiście Dymitr Kupiak. Winą ich było to, że ich syn Marian Jaremkiewicz siłą wciągnięty do UPA, z niej uciekł. Ukryty syn, mimo skrupulatnych poszukiwań w całym gospodarstwie, urato-wał się od śmierci.
Relacja uratowanego syna – Mariana Jaremkiewicza o tych wydarzeniach brzmi następująco: „Z nastaniem wiosny 1944 roku, w okolicach naszej wsi Jabłonówka rozpoczęła swoją zbrodniczą działalność banda UPA kierowana przez Dymitra Kupiaka ps. „Klej”. Latem po wkroczeniu do wsi Armii Czerwonej stał się on jeszcze bardziej aktywny w swym zbrodniczym działaniu, mordując kobiety, dzieci i starców, co szło w parze z grabieżą ich majątku. W lecie 1944 roku bandyci z OUN zmusili mnie i moich rówieśników do wstąpienia do bandy UPA, ale od razu uciekłem i cały czas się ukrywałem. O zmroku 29 listopada 1944 roku powieczerzałem i zostałem w domu moich rodziców a na noc poszedłem spać do stodoły. Po kilku-dziesięciu minutach usłyszałem strzały w chałupie. Niedługo później do stodoły weszło kilku bandytów i zaczęli mnie szukać. Ukryłem się głęboko w sianie. Słyszałem jak bandyci zaprzęgli konie do wozu, wynieśli majątek z chałupy i odjechali. Rano usłyszałem płacz babci, wszedłem do chałupy i zobaczyłem straszny widok. Podłoga i ściany pokoju zalane były krwią, na podłodze w kałuży krwi leżeli ojciec i mama z ranami w głowach. Cały majątek, odzież, obuwie i produkty żywnościowe, bandyci zabrali. Babcia później opisała mi całe wyda-rzenie. Po moim wyjściu cała rodzina szykowała się do snu. Weszło wtedy do chałupy dwóch uzbrojonych bandytów, w których rozpoznała dwóch mieszkańców naszej wsi, Dymitra Kupiaka i Grzegorza Wilka. Bandyci zażądali od mamy jedzenia. Nie zdążyła jeszcze podać, jak Kupiak zaczął bić ojca stołkiem za to, że nie oddał mnie do ounowskiej bandy i żądał, aby powiedział, gdzie ja się teraz ukrywam. Ojciec powiedział, że poszedłem do Buska. Wtedy Kupiak wyjął pistolet i strzelił do ojca, drogim strzałem zabił mamę. Wilk podszedł do martwego ojca i zaczął ściągać buty. Kupiak stanął nogą na trupie i pomógł je ściągnąć. W tym czasie do chałupy weszło jeszcze kilku bandytów i zabrali wszystkie wartościowe przedmioty i żywność. Następnie załadowali wszystko na wóz, zaprzęgli nasze konie i wyjechali.”
Relacja córki Jerzego i Julii Kowalików – Hanny Szepieli: „Wieczorem 29 listopada ja, mój ojciec, mama i siostra Emilia przebywaliśmy w domu. W pokoju paliła się gazowa lampa. Nagle usłyszeliśmy na dworze jakiś gwar. Mama wyjrzała przez okno i powiedziała, że do chałupy zbliża się grupa uzbrojonych mężczyzn. Ojciec otworzył drzwi, by wyjść na zewnątrz. Gdy drzwi były otwarte, zobaczyłam jak w sieni ojca otoczyli nieznajomi mężczyźni. Ponieważ było ciemno, nie mogłam nikogo poznać. Jeden z nich, wysokiego wzrostu, wszedł do pokoju i zapytał mamę o nazwisko. Mama odpowiedziała, a wtedy on zaczął ją głośno wyzywać i łajać a później wyciągnął pistolet i strzelił jej w głowę. Mama upadła, a on wyszedł do sieni i tam zastrzelił ojca. Sądząc, że mama żyje i potrzebuje pomocy, nachyliłam się nad nią i przewróciłam ją twarzą do góry. Nagle ten sam bandyta wrócił do pokoju i zapytał, kto przewrócił trupa? Wystraszona milczałam. Wówczas on drugi raz strzelił mamie w głowę sądząc, że jeszcze żyje i zwrócił się do innych wskazując na mnie z zapytaniem: zabić i ją? W tym momencie straciłam przytomność a kiedy oprzy-tomniałam, bandytów już nie było. Siostra Emilia opowiadała mi, że kiedy leżałam nieprzytomna, bandyta wysokiego wzrostu wziął lampę i obszukał wszystkie kąty, zaglądając nawet na strych, później kazał siostrze podać wodę i umył ręce z krwi. Jeden z bandytów zauważył, że ojciec jeszcze żył i zameldował o tym starszemu, który poszedł do sieni i jeszcze raz oddał strzał w głowę ojca”.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „W okresie od paź-dziernika 1944 roku do marca 1945 roku byłam łączniczką między Grzegorzem Pryszlakiem ps. Mikuszka”, kierownikiem SB krajowego kierownictwa OUN we Lwowie, a watażką bojówki SB rejonowego kierownictwa OUN w Busku, Dymitrem Kupiakiem ps. „Klej”. Od marca do maja 1945 roku, mieszkając najpierw we wsi Jabłonówka a później we wsi Połoniczna byłam w bezpośrednim kontakcie z bojówką Dymitra Kupiaka. Będąc łączniczką, miałam pseudonim „Osyka”, ale w bojówce znali mnie wszyscy z imienia i nazwiska. Bojówka Kupiaka działała głównie na terenie powiatu Kamionki Strumiłowej i częściowo obejmowała powiat Brody i Złoczów w woj. tarnopolskim. Spotykałam się z nim w okolicach Buska. Moja działalność polegała na tym, że woziłam instrukcje od „Mikuszki” tj. Pryszlaka do watażki Kupiaka „Kleja” i raporty od „Kleja” do „Mikuszki”. Jedynie raz odbierał ode mnie raporty sam Pryszlak, a tak oddawałam je jego żonie Marii, czy to był pseudonim, czy jej prawdziwe imię, tego nie wiem. Maria przychodziła po pocztę w wyznaczone dni do mego mieszkania we Lwowie przy ul. Łyczakowskiej 19a i zostawiała u mnie pakiet dla Kupiaka. Treści tych dokumentów nie znam, ponieważ były one zapieczętowane, ale w ogóle wiadomo mi, że w raportach od „Kleja” była informacja o miejscu pobytu i wykonaniu wyznaczonych zadań. Korespondencja od Pryszlaka zawierała instrukcje i polecenia dla „Kleja”.
Oprócz mnie sprawozdania od „Kleja” do „Mikuszki” i instruk-cje od „Mikuszki do „Kleja” woziła Olga Jurkowska „Pcziłka”. Pewnego razu, było to w jesieni 1944 roku, otrzymałam z pocztą do „Mikuszki” 100 dolarów i wielką sumę sowieckich rubli, które mu wręczyłam. Innym razem otrzymałam od Kupiaka produkty, które należało oddać Pryszlakowi. Ponieważ łączność z nim się zarwała, oddałam te produkty żywnościowe mężczyźnie, który je przechowywał w klasztorze, przy cerkwi Św. Jura we Lwowie. Olga Jurkowska nazywała go „Zołotar”.
Działalność bojówki „Kleja” na w/w terenie polegała na dokonywaniu zabójstw, które zawsze były połączone z grabieżą. Wiadomo mi, że w sierpniu 1944 roku został zamordowany prze-wodniczący wiejskiej rady w Pobużanach, Grzegorz Przystański. O zabójstwie tym opowiadała mi narzeczona Pawła Czuczmana „Benito”, której nazwiska nie pamiętam, rodem ze wsi Pobużany, że widziała jak Kupiak z członkami swej bojówki zabił przewodniczącego i jego żonę. Jak to się stało dokładnie powiedzieć nie mogę, wiem tylko, że narze-czona Czuczmana zobaczyła Przystańskiego wychodzącego z zebrania wiejskiej rady i zawiadomiła o tym członków grupy Kupiaka, którzy podeszli do niego i zabrali ze sobą. Przystański i jego żona zostali zamordowani. O zabójstwie tym słyszałam później od „Kleja” w czasie rozmowy z członkami bojówki, ale kto tego dokonał i w jakich okolicznościach, tego nie wiem.
Jednym z terrorystycznych aktów bojówki Kupiaka był napad na wieś Jabłonówka, w czasie którego zamordowano Filemona Jarem-kiewicza, jego żonę i wielu innych mieszkańców tej wsi, których nazwisk nie pamiętam. O tym napadzie dowiedziałam się od Kupiaka, który opowiadając mi o tym bardzo ubolewał, że nie udało mu się zabić syna, Mariana, ponieważ w przyszłości może się zemścić za śmierć rodziców. Marian Jaremkiewicz ukrył się na terenie gospodarstwa, lecz mimo skrupulatnych poszukiwań nie znaleźli go. Chcieli go zabić za to, że uciekł z UPA, zamordowali za to jego rodziców. Na moje pytanie, skierowane do Kupiaka, dlaczego on i jego bojówkarze zabijają ludzi? Kupiak odpowiedział, że nie ma czasu sprawdzać, kto jest winien a kto nie, a zabójstwa są potrzebne do utrzymania dyscypliny i pokory u ludności”.
W nocy 10 grudnia 1944 roku ze swoją bojówką i innymi bandami UPA dokonał napadu na wsi Pobużany, gdzie krwawo rozprawił się z jego mieszkańcami. W czasie tego napadu zostali zamordowani: Julia Kamińska, Iwan Romaniuk, jego żona Zofia, córka Maria i jej sześciomiesięczny syn Zenon, Feliks Kowal, jego żona Anastazja i synowie - 15-letni Mikołaj 9-cio letni Michał, Maria Hamulak i jej 11-letni syn Eugeniusz, Dymitr Bedrij, jego żona Praska i ich dzieci – 10-letni Zenon, 13-letnia Maria i 18-letnia Franciszka. W sumie zamordowano 16 osób. Kupiak osobiście zamordował rodzinę listonosza Feliksa Kowala. Majątek pomordowanych zagrabiono. Dowiedziawszy się, że ciężarna siostra Dymitra Bedrija, Maria, w czasie napadu na Pobużany przebywała u swego brata Michała, we wsi Wirzblany, następnej nocy udał się ze swymi bandytami do Wierzblan, zabrał ją, zaprowadził do lasu i zamordował.
Zeznania świadka Marii Rogowskiej, córki Jana Romaniuka: „W nocy z 9 na 10 grudnia do naszej chałupy wtargnęli bandyci OUN, którzy zabili mego ojca Iwana, moją mamę Zofię, siostrę Marię i jej syna Zenona – niemowlę. Cały pokój był zalany krwią. Na podłodze leżał trup ojca z raną w potylicy. Obok leżał trup mamy z rozbitą do niepoznania głową. Trochę dalej leżał trup siostry, Marii i jej sześcio-miesięcznego synka. Martwe niemowlę leżało na piersi Marii z rozbitą strzałem główką oraz przestrzeloną prawą rączką. Cały majątek bandyci zabrali”.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Przy końcu 1944 roku bojówka Kupiaka napadła na wieś Pobużany, gdzie zamordowała rodzinę listonosza – żonę i dwoje dzieci oraz innych mieszkańców tej wsi. Dowiedziałam się o tym od brata watażki, Michała ps. „Generał”, który używał terminu, „my zlikwidowali”, stąd domyślam się, że on brał udział w tym napadzie. Była to zemsta za to, że mieszkańcy Pobużan pomogli rzekomo organom władzy sowieckiej zlikwidować kilku bandytów z UPA”.
Dnia 12 grudnia 1944 roku Kupiak ze swoją bojówką dokonał napadu na wieś Wolica, gdzie zamordowani zostali: Jan Szczur i jego żona Maria oraz Andrzej Sztybel i jego żona Anastazja.
W nocy 19 grudnia 1944 roku Kupiak wysłał swego wspólnika, Bogdana Czuczmana ps. „Kruk” do Buska z zadaniem, aby wspólnie z bojówką SB Iwana Diżaka ps. „Czarnota” dokonali mordu na wyzna-czonych do likwidacji mieszkańcach. Zamordowano wówczas: Zofię Chruniewicz, Jakuba Pankiewicza, jego żonę Rozalię i ich dzieci – Włodzimierza i Ludwisię.
W nocy 22 grudnia 1944 roku Bogdan Czuczman „Kruk” i Jarosław Iwanow „Pyłyp” na rozkaz Kupiaka zatrzymali członka Rady wiejskiej w Pobużanach Piotra Rodzewicza i powiesili go w po-mieszczeniu tej Rady.
Z początkiem stycznia 1945 roku Kupiak dowiedział się, że mieszkanka wsi Bołożynowa, Maria Omeluch nosiła do aresztu paczki żywnościowe swemu mężowi. Rozkazał więc Michałowi Horbaczowi ps. „Zełenyj” i Jarosławowi Iwanowowi ps. „Pyłyp” zamordować ją. Obaj wtargnęli nocą do chaty, pobili ja i poranili w głowę z pistoletu. Kiedy bandyci wyszli, kobieta po pewnym czasie oprzytomniała i boso uciekła do sąsiedniej wsi Angielówka, gdzie znalazł ją ojciec i zawiózł do szpitala. Tam ją odratowano.
Dnia 3 stycznia 1945 roku, Kupiak ze swoją bandą rozprawił się z mieszkańcami wsi Wierzblany koło Buska. Zamordował tam Hannę Pałygę i jej ciężarną córkę Olgę Bedrij za to, że ich krewni – Izydor Pałyga i Hilary Bedrij, siłą wzięci do bandy UPA, uciekli z niej i wstąpili do sowieckiej armii. Kupiak i Bogdan Czuczman „Kruk” wtargnęli do ich chałup i obie zastrzelili.
W dniu 17 lutego 1945 roku bojówka SB z Kupiakiem na czele dokonała mordu we wsi Grabowa. Ofiarami ich byli: inspektor oświaty rejonu Busk – Konstanty Naczas i jego żona, nauczycielka – Maria. Oprócz tego zatrzymano Katarzynę Polityło, którą uduszono i wrzu-cono do studni, po czym bandyci odjechali z ich zrabowanym mieniem.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Na początku 1945 roku bojówka Kupiaka zamordowała małżeństwo Naczasów, Konstan-tego i Marię, którzy mieszkali we wsi Grabowa. Przyczyną zabójstwa było to, że Konstanty Naczas, inspektor rejonowego oddziału ludowej oświaty w Busku darzył sympatią władzę sowiecką i występował przeciwko ukraińskim nacjonalistom. Także jego żona Maria, na-uczycielka ze wsi Grabowa nie darzyła sympatią ukraińskich nacjonalistów. O zabójstwie tym dowiedziałam się od Michała Pociłujki „Niesytoho”.
Zeznania córki Naczasów – Lidii Poroniuk, tak charakteryzują to wydarzenie: „Na całe życie w mojej pamięci pozostało, jak tego wieczora rodzice mnie kąpali. Nagle do pokoju weszło kilku bandytów. Jeden z nich wydał mi się bardzo wysokiego wzrostu, zaczął roz-mawiać z ojcem a potem strzelił do niego. Ojciec upadł, w pokoju zgasła lampa. Bardzo się przestraszyłam i zaczęłam krzyczeć”.
Zeznania ojca Marii Naczas, Tomasza Sosnowskiego: „Bandyci weszli do naszej chałupy i kazali podać wieczerzę. Po wieczerzy powiedzieli, że mają sprawę do nauczycieli i weszli do drugiego poko-










Małżeństwo Konstanty i Maria Naczas
Zamordowani przez bandytów bojówki SB
pod dowództwem Dymitra Kupiaka














ju, gdzie mieszkała córka Maria, z mężem i dzieckiem. Mojej żony do tego pokoju nie wpuścili. Po kilku minutach oddali pięć strzałów i natychmiast wyszli. Jeden z nich kazał zabrać dziecko. Kiedy z żoną weszliśmy do pokoju, córka i jej mąż leżeli martwi. Córka miała kilka ran w głowie, jej mąż tylko jedną”.
W dniu 20 lutego 1945 roku na rozkaz Kupiaka jego podwładni zamordowali Hannę Bogomołową, kierowniczkę młyna w Jabłonówce za to, że nie zgodziła się dawać im mąki, oraz dwóch Polaków, którzy wtedy przejeżdżali obok młyna z drewnem z lasu. Zaprowadzili ich do pobliskiego lasu i tam zamordowali.
Także w lutym 1945 roku, Kupiak ze swoją bojówką zatrzymał we wsi Lisko przewodniczącego wiejskiej Rady, Michała Hnatyszyna, zaprowadził go do opuszczonego gospodarstwa i osobiście zastrzelił. W tym czasie Bogdan Czuczman, Jarosław Iwanow i inni na rozkaz Kupiaka wymordowali całą rodzinę Hnatyszyna, żonę, córkę Bognę i rodziców – Józefę Zarębę, Włodzimierza Zarębę i Paraskę Hajłasz. Mienie ich podobnie jak innych pomordowanych wzbogaciło konto szefów bandy.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Grzegorz Pryszlak „Mikuszka posłał mnie z pocztą do Kupiaka i prosił, abym będąc we wsi Lisko dowiedziała się o jego matkę, która mieszkała w Nowosiółkach. We wsi Lisko zatrzymałam się u jakiegoś gospodarza, spotkałam się z Kupiakiem i oddałam mu pocztę. W tym czasie w bojówce Kupiaka widziałam Andrzeja Moroza, Włodzimierza Olijnyka, Jana Szewczuka i jeszcze kilku innych. Dowiedziałam się tam też, że pytał o mnie przewodniczący wiejskiej Rady, Michał Hnatyszyn, co mnie bardzo zaciekawiło i zaniepokoiło. Od gospodarzy dowiedziałam się, że on często jeździ do rejonu, gdzie spotyka się z przedstawicielami sowieckiej władzy i wraca późno do domu. Pisemnie zawiadomiłam o tym Kupiaka. Po przyjeździe Kupiaka i Moroza, opowiedziałam im o Mikołaju Hnatyszynie i prosiłam, by wyjaśnili, dlaczego Hnatyszym interesuje się moją osobą. Kupiak obiecał mi to wyjaśnić. Razem z Morozem i Kupiakiem udałam się do chałupy Hnatyszyna. Hnatyszyn zobaczył nas przed domem i bardzo się wystraszył. Po krótkiej rozmowie, Kupiak kazał Morozowi pilnować Hnatyszyna, a mnie odprowadził do gospodarza, u którego mieszkałam i powiedział, że rozmowa z Hnatyszynem nie ma żadnego sensu. Zapytał przy mnie Hojnicza, czy jest tu w pobliżu pusty dom, w którym można by swobodnie porozmawiać. Ten wskazał mu jakiś budynek. Następnego dnia dowiedziałam się od gospodarza, że Hnatyszyn został zamordowany, a oprócz niego zamordowano jeszcze jego żonę, dorosłą córkę i innych dorosłych mieszkańców wsi. Przy pierwszym spotkaniu po tych wydarzeniach Kupiak powiedział mi, że on zastrzelił Hnaty-szyna i resztę członków jego rodziny, a następnie wszystkie trupy zakopali w kupie gnoju. Uczyniono to dlatego, aby wyglądało, że cała rodzina wyjechała do miasta. Ponieważ w chałupie były ślady krwi i wszystko mogło się wydać, bandyci zabili na podwórzu krowę i jej krwią oblali mieszkanie. Cały majątek Hnatyszyna rozgrabiono”.
Zeznania świadka Cyganko; „Wiem, że Kupiak mordował ludzi, którzy nie chcieli wstąpić do jego bandy i grabił ich majątek. Znam osobiście Olijnyka. On torturował ludzi. To okrutny kat, niczym nie ustępuje Kupiakowi”.
Zeznania świadka Koszela, byłego członka bandy OUN-UPA, który odbył karę w innej sprawie: „Bojówka Kupiaka „Kleja” zaj-mowała szczególne stanowisko wśród innych nacjonalistycznych band. Jemu podporządkowane były bojówki „Czarnoty”, „Wilczura” i inne. „Klej” był nie tylko okrutnym człowiekiem, ale i sadystą, który na widok ludzkiej krwi i męczarni odczuwał zadowolenie. Wśród bandytów krążyły o nim tak straszne pogłoski, że my, z innych band baliśmy się nie tylko jego, ale każdego jego wspólnika”.
Zeznania oskarżonego Pawła Czuczmana: „Kupiak nie był człowiekiem, a tylko bydlakiem, jego bali się wszyscy bardziej niż dzikiego zwierzęcia. Pamiętam, jak zamordował jednego ze swoich podwładnych o nazwisku Moroz. „Kruk” podejrzewał, że Moroz namawia mnie do opuszczenia bojówki i doniósł o tym Kupiakowi. Kupiak zarządził dla wszystkich zbiórkę, kazał położyć się na ziemię twarzą w dół i leżącemu Morozowi strzelił w potylicę, a następnie powiedział, że tak będzie z każdym, kto zechce uciec”.
Zeznania oskarżonego Andrzeja Moroza: „W Zachodniej części Ukrainy oprócz miejscowych były także bojówki SB bezpośrednio podporządkowane OUN. Bojówki te dokonywały najbardziej okrut-nych mordów na ludności. Bojówka Kupiaka była właśnie taką bo-jówką. W naszej bojówce wszyscy wiedzieli, że Kupiak zastrzelił braci Pociłujków, Piotra i Michała za to, że chcieli uciec z jego bojówki.
W marcu 1945 roku członkowie oddziału „Sołowija” zatrzymali żołnierzy buskiego szturmowego batalionu, Oleksego Zawieruchę i Stefana Koszela. Przyprowadzili ich do miejsca postoju bojówki Kupiaka, znajdującej się w jabłonowskim lesie, gdzie ich straszliwie torturowano, a następnie uduszono w taki sposób, że leżącym na ziemi kładli drągi na szyję i nogami gnietli do ziemi.
Zeznania świadka Smagi, byłego członka bandy OUN: „Widzia-łem, jak jednemu żołnierzowi, nie pamiętam, kto to był Koszel, czy Zawierucha, „Kruk” i „Pyłyp” położyli gruby drąg na szyi, na końcu tego drąga stanęli nogami i w ten sposób go udusili”.
Na początku 1945 roku bojówka Kupiaka wspólnie z bojówką Diżaka „Czarnoty” dokonali napadu na wieś Czuczmany, gdzie zamor-dowano: Włodzimierza Kokora, żonę Jarosławę i ich dzieci, Bogdana 6 lat, Zenona 4 lata i jednoroczną Marię, siostrę Jarosławy Kokor, Marię Czuczman i jej dziecko. Majątek ich ograbiono a chałupę spalono.
Zeznania świadka Włodzimierza Pałygi: „Rodzina Włodzimierza Kokora mieszkała w sąsiedztwie. Wieczorem tego dnia odwiedziłem ją. W domu obecni byli Kokor, jego żona Jarosława, troje dzieci, Bogdan, Zenon i Maria a także siostra Jarosławy z maleńką córeczką Hanusią. Nagle do chałupy wtargnęło trzech bandytów. Gdy się dowiedzieli, że jestem sąsiadem, kazali mi opuścić mieszkanie. Poszedłem do swego domu i ukryty obserwowałem. Słyszałem kilka strzałów, a potem bandyci wynosili rzeczy i ładowali je na sanie, którymi przyjechali. Wyprowadzili krowę, jałówkę, a potem zapalili wszystkie budynki. Na drugi dzień cała wieś przychodziła oglądać spalone ciała. Na drzewie bandyci zostawili na dużym papierze napis: „Kto pójdzie służyć do Czerwonej Armii, tego rodzinę spotka to samo”.
W marcu 1945 roku Grzegorz Wilk przyprowadził do lasu Marię Baraniec, mieszkankę Jabłonowskiej Kolonii za to, że kilka razy chodziła do Buska bez zezwolenia i że na jej podwórzu zatrzymywali się żołnierze szturmowego batalionu. Torturowali ją, a później Kupiak kazał Morozowi ją zabić. Ten zaprowadził ją w krzaki i strzelił do niej z pistoletu. Po jakimś czasie ranna Baraniec oprzytomniała i wyszła zakrwawiona z krzaków. Pociłujko i Wilk złapali ją i z powrotem zawlekli w krzaki, wrzucili do rowu, gdzie Wilk dobił ją strzałem z pistoletu i przykrył gałęziami. W dniu 28 marca 1945 roku Kupiak ze swą bandą zatrzymał we wsi Wierzblany przewodniczącego wiejskiej Rady, Piotra Pałygę, zaprowadził do lasu i tam zamordował.
W dniu 4 kwietnia ze swą bandą wspólnie z oddziałem „Sołowija” zorganizował napad na Busk, gdzie zamordowano 9 osób. Zginął wtedy żołnierz szturmowego batalionu Stanisław Jurdyga, jego żona Stefania, ich osiemnastoletnia córka Jarosława i czternastoletni syn Mieczysław, Marian Mieżwiński, jego żona Maria i ich dzieci- córka Julia i siedmioletni syn Antoni, a także kobieta w podeszłym wieku Julia Kuczyńska. Kupiak ze swymi bandytami, Olijnykiem, Pociłujką, Horbaczem i Bogdanem Czuczmanem wtargnął najpierw do mieszkania rodziny Jurdygów i po dokonanym mordzie udał się do mieszkania Julii Kuczyńskiej. Olijnyk strzelił do niej dwa razy, po-nieważ jeszcze żyła, dobił ją Czuczman. Wszystko zagrabili, a cenne rzeczy ze złota oddali Kupiakowi.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „W kwietniu 1945 roku, bojówka Kupiaka zamordowała rodzinę Stanisława Jurdygi zamieszkałego w Busku przy ulicy Szaszkiewicza. Zostali zamor-dowani: Stanisław Jurdyga, jego żona Stefania, córka Jarosława i syn Mieczysław. O morderstwie tym opowiadał mi Kupiak i Bogdan Czuczman, który chwalił się, że osobiście zamordował żonę i córkę. Wiem, że w tym napadzie brali udział także Olijnyk, Michał Kupiak, brat watażki i inni członkowie jego bojówki. Cały majątek roz- grabiono”.
Zeznania świadka Jana Sosnowskiego: „Gdy weszliśmy do mieszkania Jurdygi zobaczyliśmy na podłodze ciała zamordowanych, ich głowy były rozszarpane kulami, z ran ciekła jeszcze krew. Na łóżku w drugim pokoju leżały ciała ich dzieci, córki i syna, ściany były obryzgane krwią, a rzeczy porozrzucane po całym pokoju”.
Wiosną 1945 roku Kupiak dostał jakąś truciznę i chciał wy-próbować jej działanie. Kazał swym wspólnikom, Michałowi Pociłujce i Jarosławowi Iwanowowi złapać kogoś i przyprowadzić do jabłonowskiego lasu. Bandyci przyprowadzili niewidomego człowie-ka, którego Kupiak po biciu i katowaniu zmusił do wypicia podanej trucizny, ten po męczarniach zmarł.
W dniu 27 kwietnia 1945 roku, grasując na terenie wymie-nionych wcześniej powiatów, Kupiak wraz z innymi bojówkami SB i oddziałami OUN-UPA wziął udział w napadzie na miasto Radzie-chów, gdzie zabito dwóch ludzi a czterech raniono.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Na rozkaz Kupiaka w kwietniu 1945 roku zamieszkałam we wsi Połoniczna. W kilka dni potem bojówka „Kleja” poszła wykonywać pilne zadanie. Po trzech dniach wrócili z rannym Stefanem Czuczmanem. Kupiak mi opo-wiadał, że jego bojówka z innymi bandami UPA uczestniczyła w napadzie na miasto Radziechów, że był wielki bój, w którym został ranny Stefan Czuczman i leczył się około dwóch tygodni”.
W maju 1945 roku, Olijnyk i Moroz razem z innymi bandytami bojówki przebywali w okolicach wsi Zadwórze, na linii kolejowej Krasne-Lwów. W tym czasie przyjechał ze Lwowa kapitan sowieckiej armii Borys Wierchopietrowski z elektromechanikiem Eugeniuszem Machowskim i jego córką, Marią. Wszyscy zakwaterowali się u gospodarza Kaliny. O fakcie tym dowiedział się Kupiak i razem z Olijnykiem, Morozem i innymi bandytami wszedł do chałupy Kaliny, żeby aresztować przyjezdnych ze Lwowa. W chałupie rozbroili Wierchopietrowskiego, a Pociłujko z innymi bandytami zatrzymał Machowskiego. Obu zaprowadzili do jednego z opuszczonych w tej wsi gospodarstw. W pustej chałupie Kupiak i Olijnyk pobili bestialsko kapitana, rozebrali do bielizny i powiesili. Machowskiego zapro-wadzili do stodoły, gdzie Pociłujko go zastrzelił. W tym czasie córka Machowskiego była w ogrodzie i zbierała kwiaty. Z bukietem kwiatów wróciła do chałupy Kaliny. Tu bandyci chwycili ja i zaprowadzili do chaty, gdzie wisiał kapitan. Ściągnęli z niej odzież i powiesili obok pierwszej ofiary.
W maju 1945 roku banda Kupiaka zatrzymała również we wsi Zadwórze Marię Kaszczak. Po przeprowadzonym przesłuchaniu, Kupiak dał znak Olijnykowi, by ją zamordował. Olijnyk zarzucił ofierze skórzaną pętlę, której koniec przerzucił sobie przez plecy i podciągnął do góry tak, że ofiara zawisła na pętli. Potrzymał tak przez pewien czas i rzucił na ziemię. Ponieważ dawała oznaki życia to inni bandyci dobili ją i wrzucili do rzeczki.
Zeznania świadka Tomczyszyna: „Pewnego dnia we wsi Zad-wórze zobaczyłem Kupiaka, którego dobrze znałem. W jego towa-rzystwie było trzech innych bandytów, którzy prowadzili Marię Kaszczak, mieszkankę naszej wsi. Bandyci dokądś ją zaprowadzili i po kilku dniach jej ciało znaleziono w rzeczce. Były na niej ślady pobicia i znaki od pętli na szyi. W naszej wsi wszyscy bardzo bali się Kupiaka, ponieważ wiedzieli, że po nim pozostawały tylko trupy i spalone budynki”.











Dwunastoletnia Maria Machowska
Powieszona na rozkaz Dymitra Kupiaka „Kleja”




Zeznania oskarżonego Olijnyka: „Dymitr Kupiak dał mi znak, żeby ją zadusić, w tym momencie stałem z tyłu za nią. Czuczman, „Kruk” podał mi skórzaną pętlę, którą nosił zawsze ze sobą dlatego, żeby nią dusić ludzi. Z tyłu rzuciłem pętlę na szyję Marii Kaszczak, koniec pętli przerzuciłem sobie przez plecy i pociągnąłem do góry, aby oderwać ofiarę od ziemi. W takiej pozycji ciało Marii trzymałem kilka chwil i gdy poczułem, że nie daje znaku życia rzuciłem na ziemię.”
W dniu 3 czerwca 1945 roku, Kupiak ze swoją bandą i oddziałem UPA Iwana Diżaka „Czarnoty” dokonał napadu na wieś Humniska koło Buska. Zamordowano tam Teodora Jaśków, jego żonę Katarzynę, Marię Łukasiewicz i Annę Hołotę, kierowniczkę mlecznej zlewni, którą uduszono i wrzucono do studni.
Zeznania poszkodowanej Anny Moskwy, matki uduszonej: „Z moim mężem zobaczyliśmy zwłoki naszej córki Anny koło studni. Na czole była wielka rana, na szyi ślady po pętli, a na całym ciele ślady ciężkiego pobicia”.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej; „Kupiak opowiadał mi, że latem 1945 roku ze swoją bojówką we wsi Humniska zabił małżeństwo Jaśkowych. Powodem tego zabójstwa było to, że Teodor Jaśków pracował w rejonowym finansowym oddziale miasta Busk i Kupiak obawiał się, że ten codziennie jeżdżący do pracy człowiek, może informować władzę o sytuacji w rejonie jego działania”.
Dnia 5 czerwca 1945 roku, Kupiak na czele swej bandy i bandy UPA Diżaka „Czarnoty” dokonał napadu na wieś Sokole, w pow. Kamionka Strumiłłowa. W czasie napadu zostali zamordowani: radna rejonowej Rady w Busku, Julia Dusan, Marta Kucak i jej córki, Maria Kucak, Olena Bakun i Teofila Bakun (mężowie Oleny i Teofili służyli w sowieckiej armii), Anastazja Dusan i jej córka Anastazja, Anastazja Wołoszyn i jej syn Iwan, Andrzej Sacharewicz, jego żona Maria i ich dzieci, Iwan i Anastazja oraz Jakub Wołoszyn. W sumie 16 osób. Majątek pomordowanych zagrabiono.
Relacja świadka Anastazji Sacharewicz: „We wsi Sokole miesz-kam od urodzenia. W 1944 roku mieszkałam w sąsiedztwie rodziny Andrzeja Wołoszyna, który był moim krewnym. Gdy latem 1944 roku przechodził tędy front, całe gospodarstwo Wołoszyna spłonęło. Jego rodzina zamieszkała u mnie. Niedługo potem Wołoszyna powołano do sowieckiej armii. Na początku czerwca 1945 roku, późno wieczorem, kiedy my tj. ja, żona Andrzeja Anastazja i ich córka w wieku trzynastu- czternastu lat, przygotowywałyśmy się do snu (syn Iwan Wołoszyn lat 15 spał w stodole), niespodziewanie do chałupy wtargnęło kilku uzbrojonych bandytów. Jeden z nich zwrócił się do żony Wołoszyna Anastazji, że ma do załatwienia z nią pewną sprawę. Zaprowadził ją w towarzystwie innych bandytów do drugiego pokoju i zamknął drzwi. Po chwili usłyszałam strzał. Zrozumiałam, że ją zamordowali. Dziew-czynka, Ola zaczęła płakać. Ubłagałam bandytów, by ją wypuścili z chałupy. Obie wybiegłyśmy i ukryłyśmy się w sadzie. Widziałam jak bandyci weszli do stodoły, znaleźli tam syna Iwana, przyprowadzili do pokoju, gdzie leżała martwa matka i tam go zamordowali. Rano weszłam do chałupy i zobaczyłam, że martwa Anastazja siedziała na podłodze oparta o piec, strzelili jej w twarz. Obok leżał trup jej syna, w ustach miał pełno ziemi, co by oznaczało, że przed śmiercią go torturowali. Matkę i syna zabili za to, że jej mąż a jego ojciec służył w sowieckiej armii.”
Relacja poszkodowanego Wasyla Sacharewicza: „Kiedyś mego ojca, Andrzeja, spotkali bandyci watażki Kupiaka i kazali mu zdej-mować buty, które niedawno sobie kupił. Ojciec posprzeczał się z nimi i w końcu im powiedział, że cudzymi butami nie wywojują swojej samostijnej Ukrainy. Bandyci to zapamiętali, ponieważ po kilku dniach przyszli i zabili ojca, matkę, brata Iwana i siostrę Anastazję.”
W dniu 23 czerwca 1945 roku, Kupiak na czele swojej bandy i leśnej bandy OUN-UPA „Sołowija” dokonał napadu na wieś Grabowa, gdzie wymordowano 4 rodziny. Zginęli z rąk oprawców: Maria Sos-nowska i Katarzyna Domarecka, których mężowie służyli w sztur-mowym batalionie (istrebitelnym batalionie), Anna Sobaszek, mąż jej służył w sowieckiej armii, sześćdziesięcioletni Jan Młot, Julia Smaga, Oleksy Sosnowski, Paweł Bałandiuk, Emilia Soroka, Jan Soroka i ośmioletni chłopiec - sierota. W sumie 11 osób. Majątek ich wzbogacił konto bandytów.
Na rozkaz Kupiaka w czerwcu 1945 roku zatrzymano miesz-kankę wsi Czanyż Joannę Pałygę i dostarczono do miejsca postoju bandy Kupiaka, znajdującego się w okolicach jabłonowskich lasów, gdzie Kupiak z Olijnykiem, Pociłujką i Bogdanem Czuczmanem poddali ją przesłuchaniu i bestialskim torturom, a w końcu udusili pętlą.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Latem1945 roku przebywałam z bojówką Kupiaka w lesie koło wsi Jabłonówka. Byłam

























Joanna Pałyga
Zamordowana w czerwcu 1945 roku
na rozkaz Dymitra Kupiaka












obecna przy zabójstwie Janki Pałygi, którą do lasu przyprowadził Bogdan Czuczman, Stefan Czuczman i Jarosław Iwanow. Ona po-chodziła ze wsi Czanyż, ale mieszkała we Lwowie, gdzie uczyła się na jakichś kursach. Ponieważ przyprowadzili ją z boku szosy prowa-dzącej z Czanyża do Buska, przypuszczam, że zatrzymali ją na tej szosie. W oddzielnym namiocie przesłuchiwali ją Dymitr Kupiak i Michał Pociłujko, później przyprowadzili ją do mnie. Słyszałam jak ona tłumaczyła, że jest niewinna i prosiła żeby ją wypuścili. Gdy przyszła do mnie, była bardzo wystraszona. Potem weszli do namiotu „Kruk”, „Gołodomor” i „Klej” tj. Dymitr Kupiak, który zwrócił się do tych dwóch i powiedział: „no tak wyprowadźcie ją chłopcy”. Wtedy Bogdan Czuczman i Włodzimierz Olijnyk wzięli Jankę pod ręce i poprowadzili do lasu. Za nimi poszedł Kupiak, Pociłujko, Stefan Czuczman i Iwanow. Gdy wyglądnęłam z namiotu zobaczyłam, jak „Kruk” i „Gołodomor” ciągnęli Pałygę za włosy do rowu, który był niedaleko. Po pewnym czasie usłyszałam strzał, który świadczył, że ją zabili. Bogdan Czuczman opowiadał mi, że Jankę Pałygę najpierw dusili, a ponieważ dawała znaki życia dobili ją strzałem z pistoletu”.
Dnia 19 sierpnia 1945 roku, Kupiak ze swoją bandą dokonał napadu na wieś Czuczmany Zabłotne, gdzie zostali zamordowani: sołtys Stefan Gonczar, jego żona Maria i dwie córki Julia Łukasiewicz i Anna Ruda, Maria Borucka i jej syn Teodor, Maria Spodarek i Justyna Przysiężna. W sumie 8 osób. Majątek zamordowanych rozgrabiono.
W nocy z 26 na 27 sierpnia 1945 roku, Kupiak ze swą bandą napadł na wieś Czanyż. Zamordowano tam 11 osób, wśród których Kupiak osobiście zamordował dwie kobiety. Majątek zamordowanych rozgrabiono.
Po napadzie na wieś Czanyż, Kupiak przygotowując się do ucieczki za granicę, udał się do Lwowa i zatrzymał się w mieszkaniu Iwana Falińskiego. W tym czasie odwiedził to mieszkanie Bogdan Moroz, mieszkaniec miasta Buska, kolega Kupiaka, który wcześniej był także członkiem bandy. Obaj dobrze się znali. Kupiak zapro-ponował Morozowowi, by z nim wyszedł na ulicę i namówił go do odwiedzenia Cmentarza Łyczakowskiego; tam go zastrzelił i zabrał jego osobiste dokumenty, które oddał Olijnykowi. Kupiak polecił Andrzejowi Morozowowi „Bajrakowi” zdobywać dokumenty do lega-lizacji członków band OUN-UPA.
Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Przy końcu września 1945 roku, przed moim wyjazdem do Polski, odwiedził mnie we Lwowie przy ulicy Łyczakowskiej 19, Bogdan Moroz, mój sąsiad z Buska. W tym czasie był u mnie Dymitr Kupiak, przygotowujący się do ucieczki za granicę. Obaj dobrze się znali. Kupiak zaproponował mu, żeby wyszedł z nim na ulicę, ponieważ ma pewne sprawy z nim do omówienia Po upływie niecałej godziny Kupiak wrócił i powiedział, że zabił Bogdana Moroza na Cmentarzu Łyczakowskim, ponieważ obawiał się, żeby ten nie oddał go sowiecki władzom bezpieczeństwa. Przed ucieczką Kupiaka do Polski, kiedy z nim przebywałam we Lwowie, zjawiła się krewna Kupiaka i przywiozła wyroby ze złota, dolary, futra i wiele innych, cennych rzeczy, które dla niego przecho-wywała. Wszystko to zabrał on ze sobą, gdy uciekł za granicę. We Wrocławiu, przy mnie, sprzedał jedno futro za 10000 zł.
Kupiak był najokrutniejszym ze wszystkich bandytów, jakich poznałam. „Zlikwidować kogoś” było znanym w bandzie wesołym powiedzonkiem Kupiaka. Zabójstwa były ich codziennym zajęciem. O zlikwidowaniu człowieka Kupiak decydował sam. Mordował ludzi nie sprawdzając, czy donosy i podejrzenia są prawdziwe. Często mówił, „my nie mamy czasu sprawdzać, czy donosy są prawdziwe, im więcej będzie zabójstw, tym pokorniejsza i bardziej posłuszna będzie ludność. Samostijnu Ukrainu można zdobyć tylko terrorem”. Kupiak to bandyta, karierowicz i grabieżca. Górnolotnymi hasłami o Ukrainie i narodzie ukraińskim maskował tylko zaspokojenie żądzy wzbogacenia się.”
W październiku 1945 roku Kupiak z dokumentami ekspatrianta na nazwisko Władysław Brodziak, wyjechał do Polski, zabierając ze sobą zagrabione złoto, dolary i inne cenne mienie pomordowanych przez niego ludzi. W maju 1946 roku uciekł z PRL do Czechosłowacji, a stamtąd przez Niemcy, Anglię do Kanady i osiedlił się w Toronto.














Sylwetki pięciu oskarżonych i wyrok


Sylwetki pięciu członków bojówki SB, krajowego kierownictwa OUN, zorganizowanej i dowodzonej przez Dymitra Kupiaka, pojmanych i sądzonych w 1969 roku w miejscowości Krasne, obejmujące członków bandy o nazwiskach: Włodzimierz Olijnyk („Gołodomor”), Andrzej Moroz („Bajrak”), Paweł Czuczman („Beni-to”), Stefan Czuczman („Bereza”), Leon Pociłujko („Jastrub”).
1.Włodzimierz Olijnyk –rodem z Czanyża, w czasie okupacji niemieckiej mieszkał w Busku, pow. Kamionka Strumiłowa. Do bojówki SB krajowego kierownictwa OUN, na czele której stał Dymitr Kupiak, wstąpił w kwietniu 1944 roku. Odbył tam przeszkolenie wojskowe i otrzymał pseudonim „Gołodomor”. Uzbrojony w automat, pistolet i ręczny karabin maszynowy, działał do jesieni 1945 roku na terenie powiatu Kamionki Strumiłowej, głównie w okolicach Busk – Krasne. Teren jego działania obejmował również powiaty: Brody, Sokal i Złoczów. Brał bezpośredni udział w napadach na wsie, w terrorystycznych aktach i represjach oraz w zabójstwach i grabieżach cywilnej ludności. We wrześniu 1945 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie dwukrotnie spotkał się z Kupiakiem, przed jego ucieczką za granicę. Otrzymał w tym czasie od Kupiaka dokumenty Bogdana Moroza, zamordowanego przez Kupiaka na lwowskim cmentarzu. Z dokumentami tymi przechowywał się w mieszkaniu Andrzeja Moroza „Bajraka”. W listopadzie 1945 roku otrzymał od Moroza fałszywe dokumenty na nazwisko Partyka, zameldował się i otrzymał mieszkanie we Lwowie. Mieszkał w nim razem z Morozem do 20 lutego 1946 roku. Po otrzymaniu z Polski blankietu przesiedleńca, wypełnił go swoim nazwiskiem i wyjechał do Radziechowa. Mieszkał tam do 25 lutego 1947 roku, tj. do czasu aresztowania przez władze sowieckie.
2.Andrzej Moroz rodem ze wsi Stary Milatyn. W czasie okupacji ukończył studia w Seminarium Duchownym we Lwowie (Seminarium i Lwowska Duchowna Akademia, zostały stworzone przez metropolitę Szeptyckiego i przygotowywano tam kadry unickich księży dla Małopolski Wschodniej). Do bojówki Kupiaka „Kleja” wstąpił na początku 1944 roku, po ukończeniu Seminarium. Zwerbował go Michał Horbacz „Zełenyj”, który także ukończył to Seminarium. Horbacz był mocno związany z ukraińskim nacjonalistycznym podziemiem. Andrzej Moroz początkowo otrzymał zadanie uporządkowania archiwum bojówki SB, do którego to archiwum nikt prócz Kupiaka nie miał dostępu. Znajdowały się w nim wskazówki i instrukcje kierownika krajowej sieci SB-OUN Grzegorza Pryszlaka (ps. „Mikuszka”) dla Kupiaka w sprawie wykonywania jego zbrodniczej działalności, kopie sprawozdań z różnych terrorystycznych akcji w stosunku do ludności, spisy pomordowanych ludzi, nacjonalistyczna literatura i ulotki. Kiedy praca w archiwum została ukończona, wówczas Kupiak zabierał go na akcje w terenie. Tam wskazywał mu, kogo powinien zamordować i osobiście pilnował wykonania rozkazu. W kwietniu i maju 1944 roku odbył przeszkolenie wojskowe, otrzymał pseudonim „Bajrak” i z bro-nią w ręku lub nieuzbrojony uczestniczył razem z bandą w napadach, zabójstwach i grabieżach. W sierpniu 1945 roku Kupiak rozkazał mu zgłosić się do organów władzy sowieckiej i ukrywając swoją bandycką działalność oświadczyć, że do wstąpienia do bandy zmuszono go siłą. Uwierzono mu i został wypuszczony na wolność. We Lwowie otrzymał dokumenty, zameldował się i rozpoczął studia na Uniwersytecie. Przez pewien czas mieszkał z Olijnykiem, ukrywającym się z dokumentami zamordowanego przez Kupiaka, Bogdana Moroza. Olijnyk przekazał mu rozkaz Kupiaka, aby za wszelką cenę zdobywał dokumenty dla znanych członków jego bojówki SB. Pieniądze na kupno dokumentów zdobywali sprzedając zagrabione rzeczy i kosztowności, a także na-padając ludzi na ulicy i grabiąc ich mienie. Został zatrzymany i aresztowany wraz z Stefanem Czuczmanem podczas napadu w dniu 29 lutego 1946 roku, na obywatela Pietrowa.
3. Paweł Czuczman pochodził ze wsi Czuczmany koło Buska. W sierpniu 1943 roku wstąpił do ukraińskiej policji. Jako policjant uzbrojony był w karabin. Początkowo służył we wsi Iłkowice koło Sokala. Został później przeniesiony do wsi Nowy Milatyn koło Buska, gdzie służył do końca lutego 1944 roku. W kwietniu 1944 roku wstąpił do bojówki Kupiaka „Kleja”. Uzbrojony w karabin, pistolet i automat, pod pseudonimem „Benito”, działał w tej bojówce do połowy 1945 roku. Latem 1946 roku zdobył fałszywe dokumenty na nazwisko Czerwiński i ukrywał się do dnia aresztowania tj. do 2 sierpnia 1947 roku.
4. Stefan Czuczman pochodził z Buska. Wiosną 1943 roku wstąpił do młodzieżowej organizacji OUN, zwanej „Junaki”. W stycz-niu 1944 roku wstąpił do leśnej bandy UPA, w której pod pseudoni-mem „Bereza” działał do listopada 1944 roku, biorąc udział we wszystkich dokonanych napadach, mordach i grabieżach. W listopadzie przeszedł do bojówki SB „Czarnoty” w Busku i w jej składzie brał udział w napadzie na wieś Czuczmany Zabłotne na początku 1945 roku. Zamordowano tam rodzinę Kokora, ograbiono i spalono chałupę, w której znajdowały się trupy pomordowanych. Na początku 1945 roku, Stefan Czuczman przyłączył się do bandy Kupiaka i aktywnie z nim współdziałał. Brał udział w napadzie na Busk, Radziechów i w wielu innych. W końcu 1945 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie zamieszkał pod fałszywym nazwiskiem - Borodejko. 20 lutego 1946 roku, z Andrze-jem Morozem ograbił na ulicy obywatela Pietrowa i został w czasie popełniania tego przestępstwa, wraz z Morozem, aresztowany.
5. Leon Pociłujko ps. „Jastrub”, mieszkaniec wsi Jabłonówka, w 1942 roku wstąpił do OUN, gdzie wykonywał obowiązki dostarczania ounowskiej poczty oraz przeprowadzał bandytów OUN z jabłonow-skiego lasu do miejsca formowania band UPA. W maju 1945 roku wstąpił do bandy SB Kupiaka i brał udział we wszystkich napadach, mordach i grabieżach. W końcu 1945 roku zamieszkał we Lwowie pod fałszywym nazwiskiem Górniak i do aresztowania tj. do 1 kwietnia 1946 roku utrzymywał łączność ze swymi wspólnikami.

Wyrok:

1.Włodzimierz Olijnyk – 15 lat łagru o ciężkim reżimie
2.Andrzej Moroz – 13 lat łagru o ciężkim reżimie
3.Paweł Czuczman – 15 lat łagru o ciężkim reżimie
4.Stefan Czuczman – 15 lat łagru o ciężkim reżimie
5.Leon Pociłujko – 14 lat łagru o ciężkim reżimie




Zakończenie



Po długim oczekiwaniu, w lipcu 1995 roku otrzymałem list od Ministerstwa Sprawiedliwości Kanady, Sekcji Zbrodni Przeciwko Ludzkości i Zbrodni Wojennych, datowany 26 czerwca 1995 roku, o następującej treści: „Uprzejmie dziękujemy za list z dnia 12 maja 1992 roku, który nam został przekazany przez Ambasadę Kanadyjską w Warszawie. Postępowanie przeciwko p. Kupiakowi zostało zamknięte ze względu na śmierć podejrzanego. Raz jeszcze dziękujemy bardzo za Pańskie zainteresowanie i poparcie dla naszej pracy.”
I tak śmierć ludobójcy i zbrodniarza wojennego (popełnił samobójstwo) uwolniła Rząd Kanadyjski od prowadzenia kłopotliwego śledztwa w wyjaśnieniu prawdy, które w końcu potwierdziłoby przykry fakt, że na terytorium Kanady, przez ponad pół wieku, znalazł schronienie tak groźny zbrodniarz wojenny. Byłoby to precedensem do przeprowadzenia badań wszystkich azylantów, obywateli polskich narodowości ukraińskiej, którzy natychmiast po II wojnie światowej znaleźli się nie tylko w Kanadzie, ale i w Stanach Zjednoczonych, Argentynie, Brazylii i innych państwach obu Ameryk. Wtedy wyszłoby na jaw ilu zbrodniarzy wojennych znalazło schronienie i uniknęło kary za swe zbrodnie.
W czasie wojny na terenach okupowanych przez Niemcy, OUN tworzyła formacje wojskowe wspierające Hitlera. Batalion „Nachti-gal”, batalion „Roland“ oraz 14 dywizję strzelecką SS-Galizien, które służyły również do eksterminacji i mordowania ludności polskiej. Ukraińscy nacjonaliści wstępując do tych formacji wojskowych wypierali się polskiego obywatelstwa, ale w razie zagrożenia chętnie podawali się za polskich obywateli a nawet Polaków, wykorzystując przy ucieczkach z miejsc zbrodni tysiące Kennkart in blanco z orygi-nalnymi pieczątkami i podpisami, które ginęły w czasie okupacji niemieckiej w wielu urzędach na terenie Małopolski Wschodniej, gdzie zatrudnieni byli ukraińscy nacjonaliści. Ponadto wykorzystywali osobiste dokumenty swoich ofiar i jako polscy obywatele a nawet jako Polacy szukali schronienia przed odpowiedzialnością za swe zbrodnie nie tylko w państwach zachodnich, ale i w PRL, gdzie najczęściej jako agenci KGB kontynuowali utajnioną działalność antypolską i anty-państwową na korzyść Moskwy, o czym pisze dr A. Korman w czasopiśmie „Na Rubieży” nr 35 z 1999 roku w artykule pt. „UPA na terenach II Rzeczypospolitej i jej stosunek do ludności polskiej”. Klasycznym przykładem takiej ucieczki na polskich dokumentach jest ucieczka watażki Dymitra Kupiaka.
W ostatnim czasie w Wielkiej Brytanii, dzięki publicznym środ-kom przekazu odkryto, że na jej terenie znalazło schronienie ponad 1500 wojennych zbrodniarzy z ukraińskiej formacji wojskowej 14 dywizji strzeleckiej SS-Galizien, która wysługując się Hitlerowi dokonała wielu zbrodni ludobójstwa na polskiej ludności w miejsco-wościach: Huta Pieniacka, Huta Wierchobuska, Podkamień, Hanaczów i wielu innych na terenie byłej Małopolski Wschodniej. Po zakończeniu wojny Stalin zażądał od swych Aliantów przekazania mu wszystkich formacji wojskowych współdziałających z Hitlerem tj. armię gen. Własowa, Kozaków Dońskich dowodzonych przez gen. Krasnowa i wiele innych, a w tym formacji ukraińskich szowinistów 14 dywizji strzeleckiej SS-Galizien. Gen. Anders, nie świadom ich zbrodni, uratował tych zbrodniarzy przed oddaniem ich w ręce Stalina. Na prośbę Szandruka, byłego oficera w polskiej armii, przekonał Churchilla, że są to polscy obywatele i za zdradę będą odpowiadać przed sądem polskiego Rządu. Ale jak się niestety okazało wszystkie dotychczasowe rządy działające zarówno w PRL, jak i w III Rzeczy-pospolitej zapomniały o zbrodniach SS-Galizien i dopiero nagłośnie-nie tej sprawy w mediach angielskich spowodowały, że i w polskiej prasie zaczęto wspominać o SS-Galizien. Nastąpiło nagłe olśnienie i przypomniano sobie ukrywane dotychczas zbrodnie, znane każdemu Kresowiakowi.
O zbrodniach OUN-UPA, dokonanych na ludności polskiej w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu, panuje uporczywe milczenie. A przecież jak Polska długa i szeroka, wszyscy wiedzą o tej zbrodni potwornego ludobójstwa. Żyją jeszcze świadkowie tych zbrodni, którym udało się uciec spod siekiery, noża czy kuli bestialskich rizunów, lecz nasze elity starają się te zbrodnie przemilczeć, zatuszować i wtrącić w zapomnienie. Redaktorzy między innymi „Gazety Wyborczej”, a także polskojęzyczni pseudo historycy, starają się je wytłumaczyć i usprawiedliwić, by rzekomo w ten sposób, nie poruszając drażliwych spraw, doprowadzić do pojednania obu narodów. Jest to pomysł absurdalny, ponieważ nie można budować pojednania, przez zapomnienie a często negowanie popełnionych zbrodni.
Naród polski pragnie pojednania i przyjaźni z narodem Ukraińskim, ale nie z jego ludobójczym marginesem, jakim była faszystowska organizacja OUN-UPA. Zbrodnie ich powinny zostać ujawnione, napiętnowane i potępione, a żyjący jeszcze przywódcy ukarani. Nie można dopuścić do tego, aby ich następcy rozpalali nienawiść do polskości i Polaków. Nie ukarane zbrodnie powodują nowe zbrodnie, a ukrywający zbrodnie i zbrodniarzy, uważani są za ich wspólników, których żadne aspekty polityczne w przyszłości nie będą mogły usprawiedliwić. Nasze rządzące elity powinny wziąć to pod rozwagę.




























Spis nazwisk


Antonow Michał – str. 25
Babijczuk Maria, Stefania – str. 28
Bakun Olena, Teofila – str. 44
Bakun Iwan, ps. „Połkownyk” – str. 26
Bałandiuk Edward, Paweł – str. 45
Baraniec Maria – str. 40
Bedrij Dymitr, Hilary, Michał, Franciszka, Olga, Paraska, Zenon, Maria – str. 34, 35, 36
Berbeka Grzegorz, ps. „Burmyło” – str. 26
Bogomołowa Hanna - -str. 38
Borodejko – str. 51
Borucka Maria – str. 47
Borucki Teodor – str. 47
Brodziak Adam – str. 12
Brodziak Władysław – str. 18, 48
Bułkowska Helena – str. 28
Bułkowski Bolesław, Józef, Kazimierz – str. 28
Chochuła Maria – str. 27
Chruniewicz Zofia –str. 35
Cyganko – str. 39
Czarkowski Wasyl – str. 27
Czerwiński – str. 51
Czuczman Bogdan, ps. „Kruk” – str. 26, 28, 35, 36, 38, 39, 40, 44, 47
Czuczman Emilia, Hanusia, Maria – str. 26,40
Czuczman Iwan, Natalia – str. 31
Czuczman Paweł, ps. „Benito” - str. 23, 26, 29, 34, 39, 45, 49, 50, 51
Czuczman Stefan, ps. „Bereza” – str. 23, 26, 42, 47, 49, 51
Daćko Włodzimierz – str. 31
Dąbrowski Jan – str. 12
Dedoruk Emilia, Franciszka, Maria, Piotr – str. 29
Diżak Iwan, ps. „Czarnota” – str. 34, 35, 39, 40, 44, 51
Domarecka Katarzyna – str. 45
Dusan Anastazja, Julia – str. 44
Fabiańska Karolina – str. 27, 28
Falińska – Susabowska Sławka, ps. „Osyka” – str. 14, 16, 18, 20,
26, 29, 30, 33, 35, 36, 38, 41, 44, 45, 47,48
Faliński Iwan – str. 47
Gilewiczowie – str. 20
Gonczar Maria, Stefan – str 47
Górniak – str. 51
Gryszczuk Helena – str. 28
Hacfrajd Major – str. 25
Hajłasz Paraska – str. 38
Hamulak Eugeniusz, Maria – str. 35
Hnatyszyn Anna, Bogdan, Michał – str.38, 39
Hojnicz – str. 39
Horbacz Michał, ps. „Zełenyj” – str. 26, 30, 36, 41, 50
Hołota Anna – str. 44
Iwanow Jarosław, ps. „Pyłyp” – str. 26, 27, 35, 36, 38, 40, 41, 47
Izosimow Leonid Fedorowicz – str. 15
Jaremkiewicz Anastazja, Filemon, Marian – str. 17, 18, 31, 34,
Jasińska Maria – str. 29
Jasiński Piotr, Wojciech – str. 29
Jaśków Katarzyna, Teodor – str. 44,
Jurkowska Olga, ps. „Pcziłka” – str. 26, 33, 34
Jurdyga Jarosława, Mieczysław, Stanisław, Stefania – str. 41
Kalina – str. 42,
Kamińska Julia – str. 34
Kamiński Kazimierz – str. 8
Kapij Osip – str. 20
Karasiuk Łukasz – str. 25
Karawan Grzegorz – str. 25
Kaszczak Maria - -str. 42, 44
Kokor Bogdan, Jarosław, Maria, Włodzimierz, Zenon – str. 30, 40, 51
Koszel Stefan – str. 39, 40
Kot Janina – str. 29
Kotowska Katarzyna – str. 27
Kotowski Eugeniusz – str. 26, 27
Kowal Anastazja, Feliks, Michał, Mikołaj – str. 34, 35
Kowalik Emilia, Jerzy, Julia, Maksym – str. 31, 32
Kucak Maria, Marta – str. 44
Kuczyńska Julia – str. 41
Kupiak Dymitr, ps. ps. „Sławko Weslar”, „Klej”
Kupiak Michał, ps. „Generał” – str. 25, 26, 28, 35, 41
Łucek Teodor – str. 12
Łuciów Paweł, ps. „Panok” – str. 26
Łukasiewicz Emilia – str. 12
Łukasiewicz Julia – str. 47
Łukasiewicz Maria – str. 44
Łukasiewiczowie – str. 30, 31
Machowska Maria – str. 42, 43, 44
Machowski Eugeniusz – str. 42
Maksymiszyn Bolesław, Eugeniusz, Maria, Michalina – str. 29, 30, 31
Maksimow Jan – str. 27
Martyniuk Michał, ps. „Rak” – str. 26
Michajłow Oleksy – str. 28
Mieżwińska Julia, Maria – str. 41
Mieżwiński Antoni, Marian – str. 41
Młot Antoni – str. 12
Młot Jan – str. 45
Moroz Andrzej, ps. „Bajrak” – str. 23, 26, 38, 39, 40, 42, 49, 48, 50, 51,
Moroz Bogdan – str. 9, 21,47, 48, 49, 50, 51
Moskwa Anna – str. 44
Mymra Wienczysław – str. 29
Naczas Konstanty, Maria – str. 36, 37,
Olijnyk Paweł, ps. „Igor” – str. 26
Olijnyk Włodzimierz, ps. „Gołodomor” – str. 23, 24, 26, 29, 38,
39, 41, 42, 44, 45, 47, 49, 50, 51
Omeluch Maria – str. 36
Pałyga Hanna, Hilary, Izydor, Joanna, Piotr, Włodzimierz – str. 30, 36, 40, 45, 46, 47
Pankiewicz Jakub, Ludwik, Rozalia, Włodzimierz – str. 35
Partyka – str. 49
Petryca Iwan – str. 30, 31
Petryszyn Emil – str. 31
Pietrow – str. 50, 51,
Pociłujko Leon, ps. ps. „Łewko”, „Jastrub” – str. 23, 26, 30, 49, 51
Pociłujko Michał, ps. „Nesytyj” – str. 26, 29,36, 40, 41, 42, 45, 47
Pociłujko Michał, Piotr – str. 39
Polityło – str. 29
Polityło Katarzyna – str. 36
Poroniuk Lidia – str. 36
Prystupa Prokop - str. 25
Pryszlak Grzegorz, ps. ps. Mikuszka”, „Sirnyk” – str. 25, 33,
34, 38, 50
Przysiężna Justyna – str. 47
Przystańska Katarzyna – str. 28
Przystański Grzegorz – str. 28, 34
Rodzewicz Piotr – str. 35
Rogowska Maria – str. 35
Romaniszyn Wasyl, ps. „Hajduk” – str. 26
Romaniuk Iwan, Jan, Maria, Zenon, Zofia – str. 34, 35,
Romanow Jan – str. 25
Ruda Anna – str. 47
Rupental Oleksy – str. 28
Sacharewicz Anastazja, Andrzej, Iwan, Maria, Wasyl – str. 44, 45
Seniuk Włodzimierz – str. 28
Seń Eugeniusz – str. 28
Smaga Julia – str. 45
Smaga Piotr ps. „Zajeć” – str. 26, 28, 40
Sobaszek Anna – str. 45
Sołtys Eugeniusz, Włodzimierz – str. 26, 27
Soroka Emilia, Jan – str. 45
Sosnowska Maria – str. 45
Sosnowski Jan, Oleksy – str. 41, 45
Sosnowski Tomasz – str. 36
Spodarek Maria – str. 47
Stopniccy – str. 20
Stopnicka Stefania – str. 20
Szczur Jan, Maria – str. 35
Szepiela Hanna – str. 32
Szeremeta-Furmaniewicz Weronika – str. 5, 11, 13, 14, 15
Szeremeta Feliks, Franciszka – str. 11
Szewcow Stefan – str. 26, 38
Szwczuk Jan, ps. „Stałewyj” – str. 30
Szostak Mikołaj – str. 25
Sztybel Anastazja, Andrzej – str. 35
Szulga Michał – str. 27
Święs Maria – str. 12
Tomczyszyn – str. 42
Trojan Agata, Anna, Jan, Józef, Włodzimierz, - str. 29
Wierchopietrowski Borys – str. 42
Wilk Hanna, Helena, Maria – str. 29, 31
Wilk Grzegorz, ps. „Grzyń” – str. 26, 32, 40
Wołoszyn Anastazja, Andrzej, Iwan, Jakub –str. 44, 45
Woźniak Michał – str. 28
Wujcik Helena, Zenon – str. 31
Zaręba Józefa, Włodzimierz – str. 38
Zawierucha Oleksy – str. 40
Zierski Jan, Michał – str. 25
„Zołotar” – str. 34
Zubik Szymon – str. 31






























































Aneks


1.List z Ministerstwa Sprawiedliwości Kanady
2.List dr Wiktora Poliszczuka
3. Artykuł dr W. Poliszczuka z „Gazety” w Toronto



























Brampton, 6 stycznia 1966r.
Wiktor Poliszczuk, Ph.D.
120 Tibmberlane Dr.
Brampton, Ont.
L6Y 4V7 Canada

Szan. Pan
Bronisław Szeremeta
Wrocław


Szanowny i Drogi Panie Bronisławie!

Pana książka wraz z dedykacją dla mnie dotarła do mnie dopiero w połowie grudnia ub. roku. Nie spodziewałem się, że za mojego życia ktoś poświęci swoją pracę dla mnie. Uczynił to Pan i jestem za to niezmiernie wdzięczny. Dla mnie to oznacza, że moje argumenty są dla Pana przekonywujące, że zgadza się Pan ze mną, gdy chodzi o ocenę tragicznych wydarzeń na wschód od Bugu w okresie II wojny świa-towej, a nawet po jej zakończeniu.
Spodziewam się, że „Gorzka Prawda” będzie wydana w tym roku w Polsce, tam też przymierzają się do wydania mojej pracy pt. „Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa”. Cieszy mnie to bardzo, albowiem uważam, że właśnie zawarte w niej wywody dają możliwość pełnego zrozumienia istoty nacjonalizmu ukraińskiego. W Toronto szykuję się też do wydanie „Ideologii...”, oraz niewielkiej pracy pt. „Apokalipsa według Wiktora Ukraińca”, w której ukazuję prawdopodobieństwo wybuchu konfliktu polsko-ukraińskiego w wyniku działalności nacjonalistów ukraińskich w Polsce.
Książka Pana jest wartościową pozycją, wskazującą przede wszystkim na bierność, delikatnie mówiąc, państw zachodnich w spra-wie ścigania zbrodniarzy wojennych. Ja idę jeszcze dalej, ja wręcz twierdzę, że państwa te, w szczególności Stany Zjednoczone i Kanada, nie chcą ich ścigać. Ma Pan w ręku dowody na to, wskazał Pan prawie cztery lata temu na konkretną osobę i na konkretne czyny przestępcze Dmytra Kupiaka. Dał Pan Ministerstwu Sprawiedliwości Kanady do rąk zeznania świadków. Jeżeli przyjąć, że to Ministerstwo nie wierzyło w rzetelność procesu w ZSRR, to nic przecież nie stało na przeszkodzie wydelegowania na Ukrainę sędziów Kanadyjskich, ażeby sami prze-słuchali świadków. Twierdzę, że Rząd Kanady postępuje niemoralnie, czekając na śmierć osób podejrzanych o zbrodnie ludobójstwa. Nie jest wykluczone, że przyjdzie czas, iż publicznie, w książce oskarżę ten Rząd o niemoralność.
Proszę teraz wyobrazić sobie, w jakiej ja tutaj jestem sytuacji. Nacjonaliści ukraińscy bojkotują moją książkę i moją działalność, im w sukurs przychodzi polski profesor, kierownik Katedry Polski na University of Toronto – Piotr Wróbel, który publicznie zaprzecza prawidłowości moich ustaleń, co do sprawców mordów masowych na Polakach. Odpowiedziałem mu publicznie, kopię mego artykułu może Pan rozpowszechniać w Polsce, może opublikuje go któraś z gazet, może „Słowo – Dziennik Katolicki”? Może Pan, lub ktoś w Warszawie zwrócić się do redakcji w tej sprawie, można je Redaktorowi pokazać ten mój list do Pana na dowód, że zgadzam się na publikację.
Dziś jest Wigilia Bożego Narodzenia u prawosławnych, ja zwykle obchodzę święta dwa razy – katolickie i prawosławne. Niedługo przyjadą do nas dzieci i wnuki, teraz jest godzina 15-ta, w Polsce 21-sza, a na Ukrainie 22-ga. Zawsze w ten wieczór myślami jestem z moją rodziną na Ukrainie.

Kończąc, życzę Panu wszelkiego dobra, przede wszystkim zdrowia.
Łączę wyrazy szacunku.












Toronto – „Gazeta” nr 3 z dnia 5-7 stycznia 1996 r.

Wiktor Poliszczuk

„Tupet prof. Piotra Wróbla”.


Kilka miesięcy temu, podczas jednego z moich spotkań z czytel-nikami, padło pod moim adresem pytanie: czy znam prof. Wróbla? Odpowiedziałem, że nie, ale mam nadzieję poznać go w najbliższej przyszłości. Tak też się stało: Polski Instytut Naukowy w Montrealu zorganizował w dniu 4 grudnia 1995 r. na Uniwersytecie McGill panel dyskusyjny, na który został zaproszony prof. P. Wróbel z wykładem na temat „Mniejszości narodowe w historii i polityce polskiej” oraz ja z wykładem na temat „Czy istnieje problem polsko-ukraiński?”. Właśnie tam i wówczas poznałem prof. P. Wróbla, a ściślej mówiąc podczas kolacji przed spotkaniem.
Właśnie ta kolacja dała asumpt do pierwszych wrażeń w kierun-ku poznania osobowości prof. Wróbla: odliczając czas na zdawkowe uwagi i na zamawianie potraw, ponad 90% „mówionego czasu” podczas kolacji „okupował” prof. P. Wróbel, który w tym czasie zdążył opowiedzieć, jak on pokonał ponad 30 kandydatów w konkursie na profesurę w Katedrze Historii Polski na Uniwersytecie Torontońskim, że ma propozycję objęcia posady na prywatnym Uniwersytecie Nowojorskim, na wykłady z ramienia tego uniwersytetu na UJ podczas wakacji dla przybywających do Polski młodych Żydów, że ma pro-pozycję objęcia „pozycji” w Instytucie Studiów Politycznych PAN, rektor (prezydent) University of Toronto to Żyd i jego kolega itp. Pozostali uczestnicy kolacji w zasadzie nie mieli okazji do zabrania głosu. I na pewno nie dlatego, że nie miała nic do powiedzenia p. prof. Hanna Pappius – neurochemik, absolwentka właśnie Uniwersytetu McGill w Montrealu, prof. Witold Kierzun - politolog, wykładający w Polsce i w Kanadzie, dr Ryszard Grygorczyk - biolog, specjalista w dziedzinie mikrobiologii, bliski w swych badaniach do genetyki, czy wreszcie ja, występujący z radykalną tezą o odpowiedzialności OUN za wydarzenia na Wołyniu okresu II wojny światowej. Mówię o tym tylko dlatego, ponieważ zachowanie się prof., Wróbla podczas kolacji pozostaje w kontekście jego późniejszego, podczas panelu, zachowania.
Otwierając panel dyskusyjny, prof. Kierzun zwrócił się do jego uczestników o przestrzeganie zasady „sine ira et studio”- bezstronności, obiektywizmu, z wykluczeniem emocji. Niestety, ta zasada nie została zachowana.
O wykładzie prof. Wróbla powiem tylko tyle, że według mnie powinien on był być zatytułowany jako „Wieloetniczne pierwiastki w narodzie polskim i jego wielokulturowość”. W następstwie wykładu prof. P. Wróbla zdziwiłem się, że w ogóle pominął on problem nacjo-nalizmu ukraińskiego, w szczególności w okresie międzywojennym. Zdziwienie wywołało również stwierdzenie prof. P. Wróbla, że gen. Jaruzelski i kardynał Glemp zajmują identyczne, nie przynoszące im chwały, stanowisko wobec mniejszości narodowych w Polsce, przy tym użył w stosunku do nich określenia „obaj ci panowie”. Jakoś nie natra-fiłem dotychczas na materiały, potwierdzające tezę prof. P. Wróbla.
Wobec późniejszego stanowiska prof. P. Wróbla do mojego wykładu, zmuszony jestem streścić go, podać omówione w toku wykładu tezy. O to one:
Gdyby zapytać red. Jerzego Giedroycia o to, czy istnieje pro-blem polsko-ukraiński, to on prawdopodobnie odpowiedziałby, że nie, nie ma, poza jakąś kosmetyką, problemu polsko-ukraińskiego. Twierdzenie takie wynika w szczególności z „Autobiografii na cztery ręce” J. Giedroycia oraz ze sposobu redagowania przez niego „Kultury” oraz „Zeszytów Historycznych”.
Gdyby takie samo pytanie zadać Mikołajowi Siwickiemu, działaczowi Związku Ukraińców w Polsce reprezentującego interesy OUN frakcji Melnyka w Polsce, autorowi trzytomowej pracy pt. „Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich”, to on niewątpliwie odpowie- działby, że tak, problem polsko-ukraiński istnieje, winę zań ponoszą Polacy, którzy przez wieki gnębili Ukraińców i wobec tego ci ostatni słusznie podjęli walkę, która przekształciła się w rzeź Polaków na Ukrainie Zachodniej. Analizując w/w pracę Mikołaja Siwickiego, dojść należy do wniosku, że według niego problem polsko-ukraiński będzie aktualny aż do czasu, kiedy państwo ukraińskie obejmie swymi granicami wszystkie, według ocen OUN, ukraińskie terytoria etniczne, a więc też, gdy chodzi o Polskę, Podlasie, Zamojszczyznę, Hrubie-szowskie, Zasanie oraz Łemkowszczyznę.
Należy więc dojść do wniosku, że problem polsko-ukraiński istnieje, potwierdzają to też wyniki badań opinii publicznej, według których Ukraińcy w Polsce są postrzegani bardzo negatywnie, gorzej od Żydów, Białorusinów, Czechów, Rosjan, Niemców itd., gorzej od Ukraińców są postrzegani tylko rumuńscy cyganie.
Wyniki moich wieloletnich badań prowadzą do wniosku, że problem polsko-ukraiński z jednej strony jest bardzo skomplikowany, z drugiej zaś jest bardzo wąski, sprowadza się w zasadzie do istnienia nacjonalizmu ukraińskiego, na który składa się jego forma orga-nizacyjna w postaci Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz ideologia nacjonalizmu ukraińskiego.
Co do OUN, to ona już w 1929 roku wytyczyła cel strategicz-ny nacjonalizmu ukraińskiego; zbudowanie państwa ukraińskiego na wszystkich, według ocen OUN, ukraińskich terytoriach etnicznych, do których wchodzą, jak wspomniałem, również tereny będące obecnie w składzie państwa polskiego. W tym też czasie OUN wskazała na meto-dy budowania państwa ukraińskiego, przez usunięcie z ukraińskich terytoriów etnograficznych wszystkich „cużyńców”. W języku ukraiń-skim „usuwać” znaczy doprowadzić do nieistnienia.
Powyższe uchwały były pierwoprzyczyną mordów masowych na Wołyniu, których ofiarami była polska ludność cywilna. Potwierdza to w „Liście otwartym do członków Prowodu OUN Stepana Bandery” Taras Bulba Boroweć, pisząc: „Czy prawdziwy rewolucjonista - państwowiec może podporządkować się kierownictwu partii, która zaczyna budowanie państwa od wyrzynania mniejszości narodowych oraz bezmyślnego palenia ich dobytku? Ukraina ma bardziej groźnych wrogów aniżeli Polacy...Wojskowe Oddziały OUN...zaczęły w hanieb-ny sposób wyniszczać polską ludność cywilną...”
Metody stosowane przez UPA podczas eksterminacji ludności polskiej, miały swe uzasadnienie w ideologii OUN, której twórcą był Dmitro Doncow i którą formalnie i oficjalnie przyjęła OUN w 1929 r. na swe ideologiczne uzbrojenie. Zgodnie z tą ideologią, „nacja” stanowi gatunek w przyrodzie i wobec tego, zgodnie z teorią Darwina, pozostaje ona w permanentnej wrogości, w stanie wojen o byt i przes-trzeń z innymi narodami.
Zgodnie z programem OUN, państwo ukraińskie ma objąć wszystkie ukraińskie terytoria etnograficzne, jest to program strategicz-ny minimum nacjonalizmu ukraińskiego. Zgodnie z ideologią OUN, Ukraińcy mają dążyć, jako do celu strategicznego maksimum, do stworzenia imperium Ukrainy, a imperium nie zna granic ostatecznych.
Siłami motorycznymi nacjonalizmu ukraińskiego są, między innymi; wola, jako niczym nieograniczone chcenie, woluntaryzm polityczny, nienawiść do wroga, bezwzględność w jego zwalczaniu, fanatyzm, makiawelizm, mistycyzm.
Tak opisany nacjonalizm ukraiński nie może być szeregowany z tradycyjnymi nacjonalizmami środkowo i wschodnioeuropejskimi: polskim, czeskim, białoruskim itp. Tak pojęty nacjonalizm szeregować należy jako odmianę faszyzmu – nazizmu, którego najbliższą do nacjonalizmu ukraińskiego formą był chorwacki ruch Ustaszów, też faszystowska organizacja i też powstała w 1929 r. na fali postępują-cych z zachodu Europy ruchów i idei faszystowskich.
Problem polsko-ukraiński ma charakter moralny: dla Polaków zadośćuczynienie w postaci przyznania winy, dla Ukraińców, jako narodu - oczyszczenie z odium „rizunów”. Dla Ukraińców jest to pro-blem tym bardziej ważny, iż jedynie 1/3 narodu ukraińskiego zamiesza- na jest w mordy masowe, dokonane na Polakach, natomiast Polacy negatywnie postrzegają wszystkich Ukraińców. Istnieje też problem polityczny, polegający na tym, iż oba nasze narody stoją w obliczu odradzających się w Rosji dążeń do odbudowy imperium rosyjskiego.
Na przeszkodzie ustanowieniu rzeczywiście dobrosąsiedzkich stosunków między Polską a Ukrainą stoi nie rozwiązany dotąd problem działalności, w przeszłości i obecnie, ukraińskiego ruchu nacjonalisty-cznego. Nie rozwiązanie tego problemu powoduje, iż mimo zawarcia formalnego traktatu o współpracy i przyjaźni, stosunki polsko-ukraińskie na szczeblu państwowym są nijakie, Polska nie opracowała koncepcji stosunku do Ukrainy, jak też Ukraina nie opracowała koncepcji wobec Polski. Oba te państwa nie posiadają wspólnej kon-cepcji wobec sąsiada z północy - Rosji.
Problem polsko-ukraiński można i należy rozwiązać drogą eliminacji wpływów nacjonalizmu ukraińskiego zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Świat nam nie pomoże, świat jest nieczuły na tragiczne wydarzenia albo jest wobec nich bezradny. W 1915 r. Turcy wymor-dowali półtora miliona Ormian, świat o tym zapomniał. Na naszych oczach w byłej Jugosławii w wyniku czystek etnicznych wymor-dowano ponad dwa miliony ludzi. Niedawno w Afryce w ciągu tygodnia wymordowano ponad milion ludzi. Nie oglądajmy się na świat, rozwiązujmy istniejące problemy polsko-ukraińskie sami.
Takie były tezy mojego wykładu. Zrozumiałe, że w ciągu 30 minut nie było możliwości rozwinięcia twierdzeń. W toku dyskusji zabrał głos prawdopodobnie Ukrainiec, który zarzucił mi jednostron-ność naświetlenia problemu, bowiem Ukraina przez wieki nie miała swego państwa, na Ukrainie panowali Polacy, końcowym akordem była akcja „Wisła” oraz „Jaworzno”.
Od tego momentu o prof. Piotrze Wróblu będę mówić przez „pan Wróbel”, chociaż do tego zwrotu nie jestem zwykły. Kiedy p. Wróbel miał roczek, ja już byłem asystentem na Katedrze Prawa Państwowego Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Z tego tytułu miałem styczność z ludźmi nauki, takimi jak prof. prof. B. Domianowski, M. Popielski, S. Wysłouch, K. Stefko, A. Chełmoński i inni. Mam w rodzi-nie profesora. Do czasu obecnego utrzymuję kontakty z ludźmi nauki, profesorami polskich i ukraińskich uczelni. Znam więc zasady zacho-wania się wobec adwersarzy. Mój zwrot „pan Wróbel” jest reakcją na zwracanie się do mnie w podobny sposób przez p. Wróbla podczas dyskusji.
Już w trakcie wystąpienia wspomnianego Ukraińca, który mówił tonem umiarkowanym, niepodniesionym, p. Wróbel nie pytając pro-wadzącego panel prof. W. Kierzuna, przerywając dyskutantowi i po jego wypowiedzi tak mniej więcej oświadczył: „Ja pana zaskoczę! Ja idę jeszcze dalej. Prawdę mówiąc, miałem bardzo mieszane uczucia, słuchając wykładu p. Poliszczuka. Nie wszystko da się zakwestio-nować. Było ludobójstwo na Polakach. Referat p. Poliszczuka wywołał u mnie bardzo mieszane uczucia. Mam do tego inne podejście”. A zwracając się do mnie p. Wróbel oświadczył; „Wydaje mi się, że pan tu niekonsekwentnie pociągnął. Niekonsekwentnie pan pewne rzeczy postawił. Dokonał pan bardzo wielu generalizacji i demonizacji. Czy Polacy byli współwinni konfliktowi polsko-ukraińskiemu? Pan posta-wił takie pytanie. Tak są współwinni konfliktowi polsko-ukraińskiemu. Naturalnie, że byli ukraińscy nacjonaliści i robili różne okropne rzeczy, ale byli również polscy nacjonaliści, którzy też robili niedobre rzeczy, a poza tym była jeszcze kilkusetletnia historia stosunków polsko-ukraińskich. Ukraina była o wiele słabszym partnerem. Ukraina brała w głowę właśnie od Polaków i to pozostawiło pewien bagaż. Polacy nie potrafili jakoś rozwiązać i uporządkować i to dało taki wybuch, jaki miał miejsce...Pan demonizuje OUN, dlaczego pan zaczyna od 1929 roku, przecież przedtem też istniały ukraińskie organizacje np. UWO. Dlaczego pan demonizuje Doncowa z jego doktrynę, przecież byli inni ideolodzy nacjonalizmu ukraińskiego. Walczyła UPA. Dotychczas nie natrafiono na dokument, który nakazywałby masowe wyniszczanie Polaków przez UPA. Jestem gotów stanąć wobec pana w pozycji „advocatus diaboli” i udowadniać błędność pańskich tez, czy zgodzi się pan na to? I nieprawdą jest, że Polska nie ma żadnej koncepcji politycznej wobec Ukrainy, przecież znana jest formuła, że bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski.”
Taka mniej więcej była reakcja p. Wróbla na moją prelekcję. Mówił to tonem podniesionym, w zdenerwowaniu. Stąd też moja ripos-ta musiała być ostra w formie. Czasu było niewiele, ale zdążyłem odpowiedzieć p. Wróblowi, że: a)- w żadnej mierze nie wykazał on niekonsekwencji w moim wystąpieniu, b)- mówiąc w kategoriach: Polacy – Ukraińcy, utożsamia on naród ukraiński z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym, co jest niedopuszczalne, c)- nie zna on historii ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, bowiem istniejące przed OUN organizacje, z których właśnie powstała OUN, też były organizacjami typu faszystowskiego np. Związek Ukraińskich Faszystów, d)- nie zna on ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, nie czytał on „Nacjonalizmu” D. Doncowa, bez którego doktryny ukraiński ruch nacjonalistyczny na przełomie lat 1925/1926 był na drodze do przekształcenia się w płatną agenturę wywiadu niemieckiego. Poza tym w swym wykładzie nie sta-wiałem pytania: „Czy Polacy są współwinni konfliktowi polsko-ukraiń-skiemu”? Bowiem jego przedmiotem było wykazanie jedynie, że istnienie problemu polsko-ukraińskiego sprowadza się do działania w przeszłości i teraz nacjonalizmu ukraińskiego.
Po tej mojej ripoście zabrał głos dr inż. Aleksander Jabłoński, zarzucając p. Wróblowi niedopuszczalność formy i treści jego wypo-wiedzi pod moim adresem, że wypowiedź p. Wróbla stoi w sprzecz-ności z przyjętymi zasadami dyskusji na poziomie akademickim. W odpowiedzi na zarzuty dr A. Jabłońskiego p. Wróbel odpowiedział: „Jeżeli obraziłem p. Poliszczuka, to go przepraszam.” Opisane wyżej żenujące zachowanie p. Wróbla prowadzi do smutnych refleksji. Prze-de wszystkim widoczne było, p. Wróbel zawczasu przyszykował się do zaatakowania mnie, czekał jedynie na odpowiedni moment. Ale też zadufany w sobie, p. Wróbel nie przygotował się do tego ataku, bo-wiem nie mógł w ciągu miesiąca, jaki dzielił od decyzji zorganizowania panelu, poznać istoty nacjonalizmu ukraińskiego. Jak widać z jego wypowiedzi zna on nacjonalizm ukraiński bardzo pobieżnie i to tylko z anglojęzycznej literatury tego tematu, której autorami są ukraińscy nacjonalistyczni historycy. Drugą stronę tego zagadnienia p. Wróbel poznał bardzo pobieżnie, prawdopodobnie rok temu, gdy przeczytał cykl moich artykułów w „Gazecie” (Toronto). Pan Wróbel nie przeczytał nawet mojej „Gorzkiej prawdy”, bo gdyby zapoznał się z nią, to niewątpliwie usiłowałby podważyć jej tezy, czego nie uczynił, ograniczając się do uogólnień i bezzasadnych zarzutów, jak np., że w mojej prelekcji byłem niekonsekwentny, powtórzył to nawet dwukrotnie. Konia z rzędem temu, kto udowodni niekonsekwencję w moim wykładzie. A p. Wróblowi dwa. Chyba, że ja i p. Wróbel inaczej rozumiemy semantykę słowa „niekonsekwencja”. A jeżeli przyjąć, p. Wróbel przeczytał „Gorzką prawdę”, to muszę dojść do wniosku, iż należy on do ludzi, którym wręcz niemożliwym jest udowodnienie, że woda jest mokra.
W pracy swej oraz w wykładzie udowadniam, iż nacjonalizm ukraiński nie jest nacjonalizmem w rozumieniu europejskim, twierdzę, że jest to odmiana faszyzmu-nazizmu, wskazuję na ewidentnie faszys-towską ideologię nacjonalizmu ukraińskiego, porównuję nacjonalizm ukraiński z ruchem chorwackich ustaszów, (których przywódca, Ante Pawelic obiecał innemu, niemieckiego pochodzenia, włoskiemu faszyś-cie, Curzio Malapartemu, przysłać w prezencie 40 funtów gałek ocznych, wydłubanych z zamordowanych Serbów.) A tymczasem p. Wróbel po wysłuchaniu mojego wykładu mówi: „był nacjonalizm ukraiński, był nacjonalizm polski”, a więc szereguje je w jednej płasz-czyźnie, chociaż nacjonalizm polski nigdy nie stworzył faszystowskiej ideologii na wzór ideologii nacjonalizmu ukraińskiego.
Stanowisko p. Wróbla jest tym bardziej dziwne, że jego jako historyka specjalnością jest najnowsza historia Polski, w szczególności mniejszości narodowe w Polsce, a przede wszystkim mniejszość narodowa żydowska. Skoro tak, to p. Wróbel powinien znać założenia ideologiczne i programowe nacjonalizmu ukraińskiego, a jednak nie zna ich, co świadczy o złym przygotowaniu p. Wróbla do wykonywa-nia jego zawodu. Pan Wróbel powinien znać tym bardziej istotę nacjonalizmu ukraińskiego, bowiem ludzie, którzy ulegli indoktrynacji tej ideologii byli bardzo czynnymi pomocnikami hitlerowców w eks-terminacji Żydów na terenie II Rzeczypospolitej. Pan Wróbel nie wierzy, aby istniał rozkaz, co do mordów masowych na Polakach. Przytoczę więc jemu wypowiedź głównego architekta tych mordów „prowidnyka” OUN frakcji Bandery na Ukrainie Zachodniej, Mykoły Łebedia. W swej, wydanej w 1946 r., książce p.t. „UPA” napisał on: „bandyci (to znaczy Polacy W.P.) zamordowali 10 chłopów, zabrali około 300 sztuk bydła... dlatego odpowiedź narodu ukraińskiego (czy-taj OUN frakcji Bandery W.P.) mogła być tylko jedna. Oczyścić teren z wrogiej ludności polskiej (str,79).” Czy to dla p. Wróbla nie dość jasne? Przecież to powiedział przywódca OUN-b i organizator UPA! A Taras Bulba-Boroweć 10 sierpnia 1943 r. powiedział, w jaki sposób UPA oczyszczała teren z Polaków: „w okrutny sposób prowadząc wy-rzynanie ludności polskiej”. A p. Wróbel ma „inne podejście” do tej sprawy.
Pan Wróbel zarzuca mi generalizowanie ocen wydarzeń wołyń-skich okresu II wojny światowej oraz demonizowanie doktryny D. Doncowa. No cóż, rozmawiamy, jak widać, różnymi językami. Gdy ja uściślam, wskazując na dowody, pokazuję określony ruch polityczny OUN, winny organizowania zaprogramowanych, prowadzonych meto-dycznie zabójstw masowych ludności cywilnej, to p. Wróbel nazywa to „generalizowaniem”. Gdy ja, powołując się na dowody oraz na facho-wą literaturę, w szczególności dotyczącą OUN, na źródłową pracę D. Doncowa pt. „Nacjonalizm” (Żółkiew-1926), gdy wskazuję na lu-dobójczą zasadę ideologii nacjonalizmu ukraińskiego w formie twierdzenia, że „nacja” (łac. „species”) stanowi gatunek w przyrodzie, gdy enumeratywnie wyliczam przeciwne wszelkiemu humanizmowi siły motoryczne, wynikające z ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, to p. Wróbel nazywa „demonizowaniem” doktryny D. Doncowa.
Gdy chodzi o sformułowany przez p. Wróbla zarzut „generalizo-wania” wydarzeń i ich przyczyn to powiem, że właśnie mój oponent dopuszcza się generalizowania, nie doszukując się konkretnych sił, które doprowadziły do ludobójstwa, sił, które ja nazywam po imieniu a których p. Wróbel nie dostrzega lub nie chce ich widzieć. Nie-przypadkowo p. Wróbel nie określa sił politycznych określonych etnosów, używając sformułowań: Polacy-Ukraińcy, Polacy-Litwini, Polacy- Żydzi, itp.
Nie jest rzeczą przypadku, że ukraińscy, nacjonalistyczni history-cy, a z nimi również p. Wróbel, pośrednio też regulowana dyskusja na łamach „Gazety Wyborczej” w Warszawie, sprawę zabójstw masowych Polaków na Wołyniu rozwadniają, generalizują, sprowadzają do nie-naukowych wniosków: w historii stosunków polsko-ukraińskich miały miejsce różne zaszłości, za które winę ponoszą Polacy, w następstwie czego doszło do wzajemnych rzezi masowych, dlatego nie ma o czym mówić. Wszystko robi się po to, aby nie obarczyć winą OUN, która była twórcą UPA.
Powiedziane wyżej nie stoi w sprzeczności z twierdzeniem, że również określone siły polskie dopuszczały się okrutnych akcji odwetowych, które też trzeba nazwać po imieniu, jednakże skala tych akcji na Wołyniu była niewspółmierna do działań OUN-UPA.
Z tak nikłym bagażem wiedzy p. Wróbel podejmuje się obrony nacjonalizmu ukraińskiego, deklarując nawet, że może podjąć się roli „advocatus diaboli” przeciwko moim twierdzeniom. Pan Wróbel jako historyk, wie chyba, że z góry podejmuje się roli niewłaściwej, bowiem „advocatus diaboli” występuje w procesie o uznanie dobra, - o beaty-fikację lub kanonizację, a więc w procesie o usankcjonowanie dobrego postępowania, a nie w „procesie” oskarżającym o ludobójstwo, z jakim ja występuję przeciwko nacjonalizmowi ukraińskiemu. W takiej sytuacji p. Wróbel może występować i (występuje) jako zwykły obrońca-adwokat po stronie nacjonalizmu ukraińskiego.
O takiej roli p. Wróbla świadczy również to, iż on upatruje przy-czyn mordów masowych w zaszłościach historycznych, a nie w działaniu określonego ruchu polityczno-ideologicznego, co można wiązać z nieznajomością mechanizmów działania prądów społeczno-politycznych, których nie dostrzega p. Wróbel, nie zna on bowiem, jak widać podstawowych osiągnięć nauki socjologii, skoro nie docenia on organizującej i mobilizującej (a w przypadku OUN również terroryzu-jącej) roli organizacji politycznych i ich ideologii. P. Wróbel jakoś nie usiłuje znaleźć odpowiedzi na pytanie: dlaczego Białorusini, którzy przecież byli w podobnej do Ukraińców sytuacji w Polsce, nie przys-tąpili do wyrzynania Polaków? Dlaczego Ukraińcy Wielkiej Ukrainy nie przystąpili do wyrzynania Rosjan, gdy Ukraina została okupowana przez Niemcy hitlerowskie? Dlaczego OUN musiała stosować terror wobec Ukraińców Wołynia, zmuszając ich do uczestnictwa w ludobójczych działaniach UPA?
Na te pytania p. Wróbel nie udziela odpowiedzi, idzie on po linii nacjonalistycznej historiografii, usiłującej przypisać winę za mordy masowe zaszłościom historycznym celem odwrócenia uwagi od zbrodniczej działalności OUN-UPA.
P. Wróbel, jak widać, tkwi nie tylko w ukraińskiej nacjona-listycznej literaturze przedmiotu, ale ulega też powierzchownej propagandzie nacjonalizmu ukraińskiego. Sprzeciwia się on memu twierdzeniu, że Polska nie wypracowała żadnej koncepcji politycznej wobec Ukrainy, twierdząc, że „to nieprawda, Polska ma koncepcję wobec Ukrainy, która wyraża się twierdzeniem, iż bez wolnej Ukrainy nie może być wolnej Polski”. Przykro jest słyszeć takie oświadczenia z ust polskiego historyka. Nieprawdą bowiem jest, że „bez wolnej Ukrai-ny nie może być wolnej Polski”. Powyższe jest współczesnym hasłem politycznym nacjonalizmu ukraińskiego, nie mające nic wspólnego z historią. I Rzeczpospolita istniała do 1795 roku, chociaż od czasów najazdów tatarskich nie było wolnej Ukrainy, ukraińskie państwo ko-zackie, mimo posiadania szeregu atrybutów państwa, nie było wolnym państwem. W latach 1918-1939 istniała II Rzeczpospolita, chociaż w tym czasie nie było wolnej Ukrainy. Inną rzeczą są politologiczne wnioski, że wobec odradzających się w Rosji tendencji imperialnych, pożądana jest ścisła współpraca Polski i Ukrainy.
Pan Wróbel zarzucił mi niekonsekwencję w moim wykładzie, czego nie udowodnił, natomiast ja podejmę się udowodnienia niekonse-
kwencji w wypowiedziach p. Wróbla. W swym wykładzie powiedział on, iż należy się spodziewać w ciągu najbliższych kilkunastu lat wybuchu konfliktu zbrojnego na tle etnicznym w Europie Środko-wowschodniej, ale jednocześnie lekceważy on rolę polityczno-ideo-logicznych ruchów określonych grup etnicznych tego regionu (np. nacjonalizmu ukraińskiego). To, w czym p. Wróbel upatruje przyczyn przewidzianego przez niego zbrojnego wybuchu konfliktu? Na to pytanie p. Wróbel nie odpowiada, a więc jest niekonsekwentny w swych wypowiedziach.
O nieprzygotowaniu p. Wróbla do podjętego przez niego tematu dodatkowa przekonała mnie jego wypowiedź na temat „rasy”. Jedna ze słuchaczek panelu zwróciła się do p. Wróbla: „Użył Pan słowa <> czy też <>. Czy można używać słowa <>? Jaka jest różnica między <> a <>? Ku mojemu zdziwieniu p. Wróbel odpowiedział: „Nie potrafię w tej chwili rozwiązać problemu teorii rasy, poddaję się, wiem, że jest to bardzo skomplikowany temat. Nie użyłem tego słowa, powiedziałem <>. Jeżeli jest coś w tym niewłaściwego, to się wycofuję”.
Zaiste, żenująca odpowiedź historyka, którego specjalnością są mniejszości narodowe w Polsce. Wygląda na to, że p. Wróbel odżegnuje się od słowa „rasa”, chociaż każdy mniej więcej oczytany człowiek wie, że zarówno słowa „rasa”, jak i pojęcia „typ antropolo-giczny” można używać we wszystkich odmianach, bowiem odnoszą się one przede wszystkim do nauki biologii. Można też używać słowa „rasizm”, odnoszącego się do ideologii, opartej na założeniach rasowo-antropologicznej szkoły w socjologii, która wychodzi z założenia nierównej wartości biologicznej ras antropologicznych. Nie można tylko propagować rasizmu, jako formy politycznej, uprawianej przez rasistów.
Skoro p. Wróbel nie potrafi wypowiedzieć się na temat „rasy” czy „typu antropologicznego”, to trudno od niego wymagać znajomości ideologii nacjonalizmu ukraińskiego, zaliczającego „nację” do gatunku w przyrodzie. Jest to sfera filozofii, bez której znajomości trudno jest zrozumieć kształtowanie się stosunków międzyetnicznych, którymi p. Wróbel zajmuje się, a przecież żydowską mniejszość narodową na terytorium Polski hitlerowcy wyniszczali właśnie w oparciu o zasady rasizmu, a hitlerowcom w dużym stopniu pomagali przedstawiciele innej mniejszości narodowej – ukraińska policja pomocnicza, wyzna-jąca zasady rasizmu. Bez zrozumienia teorii rasizmu nie sposób należycie zrozumieć stosunki międzyetniczne w Polsce i na jej tery-torium podczas II wojny światowej. Jest to tym bardzie trudne, że „gatunek” w przyrodzie jest kategorią wyższą niż rasa. Między rasą ludzką a gatunkiem (species), jakim jest „rodzaj ludzki” (Mankind), istnieje zasadnicza różnica, którą musi rozumieć historyk, zajmujący się problemami mniejszości narodowych w Polsce, a tymczasem p. Wróbel tych rzeczy nie zna. Dlatego tupetem z jego strony jest krytyka mojej tezy o winie nacjonalizmu ukraińskiego za niemożność uregu-lowania stosunków polsko-ukraińskich na poziomie, który dyktuje sytuacja geopolityczna obu tych państw i narodów. Podejrzewam, że p. Wróbel potraktował moje twierdzenie o doncowskim ujęciu pojęcia „nacji”, jako gatunek w przyrodzie, w sensie potocznym, myślę, iż p. Wróbel przez „gatunek” rozumie odmianę czegoś, np. gatunek skóry, gatunek papieru itp., podczas gdy D. Doncow używa tego terminu w sensie biologicznym, w sensie podstawowej jednostki systematycznej w biologii, a więc to, co po łacinie ma nazwę „species”.
Pan Wróbel, skoro chciał bardzo poddać krytyce moje poglądy na nacjonalizm ukraiński jako na główną przeszkodę w normalizacji stosunków polsko-ukraińskich, powinien był zwrócić się do mnie o użyczenie mu maszynopisu mojej pracy pt. „Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa”. Nauczyłby się z niej wiele. Na naukę nigdy nie jest za późno.
Cechą charakterystyczną „gatunku” w biologii jest to, że jego osobniki nie krzyżują się z osobnikami innych gatunków, np. wróbel nie krzyżuje się z wroną lub orłem, koń nie krzyżuje się z kozą itp., bowiem należą one do różnych gatunków. Krzyżują się natomiast i wydają potomstwo osobniki różnych ras w ramach jednego gatunku, tak więc krzyżują się różne rasy psów, dając potomstwo w postaci tzw. kundlów. Gdy zaś chodzi o rasy ludzkie, rozumiane jako podgatunki „Homo sapiens”, to one, krzyżując się, dają wspaniałe potomstwo, np. w postaci Mulatów (krzyżówka rasy białej z czarną) lub Metysów, sta-nowiących potomstwo osobników rasy białej z Indianami.
Nauka antropologii, jako biologia porównawcza człowieka, uży-wa czasem zamiennie pojęcia ras ludzkich, do których klasycznie zalicza się rasę białą (europoidalną), czarną (negroidalną), i „typ antro-pologiczny”, chociaż to ostatnie pojęcie najczęściej odnosi się do populacji człowieka, charakteryzującej się określoną dziedziczną kombinacją cech głowy i twarzy, stąd np. nordyczny, armenoidalny, śródziemnomorski, dynarski itp. antropologiczne typy człowieka.
Różnice morfologiczne, zachodzące między rasami i typami antropologicznymi człowieka, nie oznaczają, wbrew poglądom rasis-tów, różnice co do wartości intelektualnych czy duchowych przedsta-wicieli tych grup, jednakże warto pamiętać, i to powinien wiedzieć p. Wróbel, że zgodnie z antynaukową ideologią rasizmu, istnieje rasa aryjska, mówiąca językami indoeuropejskimi, rzekomo odznaczająca się szczególnie korzystnymi cechami fizycznymi i intelektualnymi. Ale i ta grupa ludzi w teorii rasistów dzieliła się na „nadludzi” (Übermensch), oraz „podludzi” (Untermensch). Na tej bazie sformu-łowano stosunek do Żydów, Cyganów itp. W praktyce to owocowało ich eksterminacją, usprawiedliwianą w sposób, w jaki ujął to likwidator Warszawskiego Getta, Jurgen Stroop: „Żydzi to naprawdę nie ludzie w naszym pojęciu...Żydzi, Cyganie – są w rozumieniu prawdziwej nauki prawie zwierzętami, albo niepełnymi ludźmi”. Stąd, według Stroopa, można ich zabijać bez wyrzutów sumienia. A mnie przypomniała się podsłuchana przez Polkę na Wołyniu rozmowa podrostków w 1943 roku, podczas której, opanowany hasłami nacjonalizmu ukraińskiego niedorostek-Ukrainiec – mówił do swoich kolegów: „Dla mnie zabić Polaka to tak samo jak zabić wróbla”.
Ideologii nacjonalizmu ukraińskiego nie można zbyć machnię-ciem ręki, jak to robi p. Wróbel, którego specjalnością są problemy mniejszości narodowych w Polsce. Powinien on też wiedzieć, że D. Doncow nację ukraińską zaszeregował do rasy, o czym można się prze-konać studiując prasę ukraińską w Stanach Zjednoczonych i Kanady lat 30. Pan Wróbel nie chce o tym wszystkim wiedzieć, woli on posługiwać się twierdzeniami ukraińskich nacjonalistycznych histo-ryków. Te aspekty nacjonalizmu ukraińskiego, p. Wróbel powinien studiować, traktować je poważnie, a nie ograniczać swej wiedzy o stosunkach polsko-ukraińskich do informacji zaczerpniętych z „Historii Ukrainy XX wieku” Tadeusza Olszańskiego. To powoływanie się p. Wróbla podczas panelu na T. Olszańskiego kompromituje profesora-historyka, albowiem Tadeusz Olszański jest historykiem-amatorem, piszącym w okresie stanu wojennego pod pseudonimem „Jan Łukaszów”, o którym w środowisku polskich historyków i politologów mówi się, iż jest on Ukraińcem, który ze względów taktycznych podaje się za Polaka. Lektura jego pisarstwa prowadzi do jednoznacznego wniosku: Tadeusz Olszański pisze z pozycji ukraińskiej nacjona-listycznej historiografii. Świadczy o tym chociażby fakt, że zbrodnicza OUN-UPA nazywa „formacją niepodległościowców”, stawia na jednej płaszczyźnie UPA i AK. Nazwisko historyka-amatora, na którego powołuje się p. Wróbel, nie powinno mylić, albowiem jest ono znane też wśród Ukraińców, w tym też wśród nacjonalistów ukraińskich: już w 1924 roku członek UWO o nazwisku „Olszański” dokonał we Lwo-wie nieudanego zamachu na ówczesnego prezydenta RP, Stanisława Wojciechowskiego, inny Olszański, Wołodymyr, przynajmniej w 1934 roku był członkiem OUN.
Profesor-historyk, jakim jest p. Wróbel, swoje ustalenia i wnioski o stosunkach polsko-ukraińskich winien budować na wynikach własnych badań, lub na wynikach badań poważnych autorytetów, a nie sugestiach historyka-amatora Tadeusza Olszańskiego.
Powiedziane wyżej uzasadnia tytuł o tupecie p. Wróbla, któremu można poradzić: więcej skromności, więcej wiedzy, więcej obiektywiz-mu, a mniej tupetu, inaczej bowiem p. Wróbel nie zostanie orłem w zakresie wiedzy o stosunkach polsko-ukraińskich.
Dla tych, którzy dawno opuścili Polskę i mogli zapomnieć niektóre, rzadko używane, terminy, wyjaśnienie: „Tupet – zbytnia pewność siebie, śmiałość granicząca z bezczelnością, zuchwałość” („Słownik języka polskiego”, W-wa,1981, t.3, str. 553). Warto zwrócić uwagę na to, że niektóre słowniki polsko-angielskie tłumaczą „tupet” jako self-assurance”, co nie jest prawidłowe, albowiem „tupet” nie ogranicza się do pewności siebie, daleko wykracza poza tę pewność. Polskie „tupet” odpowiada angielskiemu „Impudence”, „Insolent”.
Wyzwanie P. Wróbla do dyskusji na temat nacjonalizmu ukraiń-skiego podejmuję. Proponuję prowadzić dyskusję na łamach jednego z polskich czasopism w Toronto. Nie omieszkam odpowiedzieć, na jaki-kolwiek merytoryczny zarzut p. Wróbla. Ja swoje karty wyłożyłem w swoich publikacjach, też podczas panelu w Montrealu. Czekam na ruch p. Wróbla. Dyskusja może być ciekawa. Proszę tylko o powoływanie się na źródła. Jeśli p. Wróbel nie podejmie dyskusji, będę go uważał za pokonanego na polu wiedzy o stosunkach polsko-ukraińskich.
Na marginesie panelu dyskusyjnego takie oto jeszcze uwagi: zabierający w języku angielskim głos w dyskusji profesor z Ottawy, Ukrainiec, nie zrozumiał ani tematu, ani też treści mojego wykładu, skoro uważał, iż zbyt pobieżnie omówiłem dzieje nacjonalizmu ukraińskiego, nie dokonałem porównań sił i środków oraz celów wal-czących stron. Trudno mu się dziwić, wykład był prowadzony w języku polskim, którego ten profesor nie zna. Poza tym – to, co powiedziałem, wywołało u niego niewątpliwie szok, bowiem dotychczas on, młody stosunkowo człowiek, słyszał i czytał o OUN-UPA w samych super-latywach, dlatego moja teza była przez niego tak przyjęta, jak ponad pięćset lat temu przyjmowano rewelacje o heliocentrycznym systemie.
I jeszcze: kierujący panelem prof. W. Kierzun zbyt słabo zarea-gował na wykrzykiwania Eustachego Lenki pod moim adresem: „Pan był prokuratorem, a więc jest pan komunistą”. E. Lenko i jego towa-rzysze usiłowali przekształcić sesję naukową w wiec polityczny. Panel odbywał się w Polskim Instytucie Naukowym, tego rodzaju odzywki, jakie padały z ust E. Lenki, nie mają nic wspólnego z nauką, z elemen-tarną kulturą, z prawdą. Nie każdy prokurator w PRL, w szczególności na szczeblu powiatowym, szczególnie też będący prokuratorem z nakazu pracy po studiach, był komunistą. Posługując się logiką E. Lenki, mógłbym powiedzieć, że jest on faszystą i hitlerowcem, ponieważ cały okres wojny służył w Wermachcie. Ja zaś byłem takim komunistą, który w latach 70. napisał i rozpowszechniał drogą niele-galną trzy antybolszewickie prace: „Prawa narodów w teorii i praktyce ZSRR”, „Prawa człowieka w teorii i praktyce ZSRR” oraz „Zarys anatomii bolszewizmu”. Ja swej przeszłości nie mam powodu wstydzić się. Wszelkie dotychczasowe wysiłki nacjonalistów ukraińskich nie dały dowodów obciążających moją przeszłość. Szukając kompromitu-jących mnie materiałów, nacjonaliści ukraińscy dokonali gruntownego przeglądu wszystkich moich publikacji – czy przypadkiem, w którejś z nich nie wychwalałem bolszewizmu lub też nacjonalizmu ukraińskiego. Ostatnio, latem 1995 roku, nacjonaliści ukraińscy wysłali do miejsca mojego i mojego ojca urodzenia emisariuszkę z Polski, która poszuki-wała danych o mnie i o moim ojcu, była w parafialnych urzędach tych cerkwi, w których mnie i mego ojca chrzczono w obrządku prawosław-nym, mogła też udać się na cmentarz prawosławny, gdzie pochowani są mój dziadek Łewko, babka Ulana, prababka Ołena. Była ta emi-sariuszka w Archiwum w Dubnie. Szukała śladu na dowód, że jestem Żydem, bowiem taki „zarzut” postawili mi nacjonaliści ukraińscy rok temu, gdy dowiedzieli się o napisaniu przeze mnie pracy „Gorzka prawda: zbrodniczość OUN-UPA”.
Mam podstawy przypuszczać, że nacjonaliści ukraińscy spenetro-wali też moje materiały emigracyjne celem znalezienia w nich śladu, że jestem „agentem UB”. Jeśli dotarli do nich, moje oświadczenie stwier-dzające, na żądanie, iż emigruję z pobudek narodowościowych, albo-wiem, jako Ukrainiec, czuję się w PRL obywatelem drugiej kategorii.
Niniejszą reakcję na wystąpienie p, Wróbla uważam za niezbęd-ną, bowiem w warunkach panelu nie było możliwości odparowania skierowanych przeciwko mnie zarzutów. Nie podejmowałbym pole-miki, gdyby zarzuty te pochodziły od ludzi niewykształconych, jak nie podejmuję jej z bełkotem autorów listów do redakcji „Gazety” (Toronto), bowiem jak mówi Denis Diderot, nie można winić ślepego za to, że nie widzi, a głuchego za to, że nie słyszy. Od p. Wróbla można i trzeba wymagać, żeby nie był ślepy i głuchy.
Żałuję, że podczas pobytu w Montrealu nie miałem możliwości rozmowy z prof. J. Lityńskim, z prof. I. Bellertową, dr, A Jabłońskim, z ks. Prof. A. Gurynem, prof. A. Kawczakiem. Z prof. A. Wolskim spotkałem się przy innej, niż panel, okazji. Z prof. B. Ławrukiem odbyłem tylko rozmowę telefoniczną. Zastanawiam się, czy w wynikłej sytuacji nie byłoby celowym zorganizowanie jeszcze jednego panelu na temat stosunków polsko-ukraińskich? Chociażby znów z udziałem p. Wróbla. Dyskusji bać się nie trzeba. Nie żałuję odbytego spotkania, mimo pewnych zgrzytów. Nie gniewam się na p. Wróbla, bowiem w nauce nie ma miejsca na obrazę. Utorujmy drogę do ustanowienia rzeczywiście poprawnych polsko-ukraińskich stosunków między państwami i między narodami.

Wiktor Poliszczuk





































































Spis treści





1. Przedmowa..................................................... str. 5
2. Wstęp............................................................. str. 8
3. Zagłada wsi Adamy........................................ str.10
4. W poszukiwaniu prawdy................................ str.13
5. Zakłamane wspomnienia nierozstrzelanego.. str.18
6.Relacja z procesu (wstęp).............................. str.23
7.Dymitr Kupiak i jego zbrodnie...................... str.25
8.Sylwetki 5-ciu oskarżonych i wyrok.............. str.49
9.Zakończenie................................................... str.52
10.Spis Nazwisk.................................................. str.55
11.Aneks............................................................. str.60

























Autor: BS- gość

2005-10-26 Brawo!!! Brawo!!!!

Teraz w niecierpliwosci czekam na Siemaszki,Wilczury czy inne Kormany;)

Autor: ++- gość

2005-10-26 Można by wymieniać jeszcze innych ukrainożerów, ale szkoda komputerowej klawiatury.

Autor: +++- gość

2005-10-26 Ależ tu naśmiecone :((
Proponuję, BS, popracować nad stylem i pisać bardziej zwięźle.

Autor: darino

2005-10-26 Ten gość,,,,,,,,!!!!!! to naprawdę , facet który ma obsesję na tematy przeszłe . Facet wreszcie zrozum że wojna to niejebajka . Zacznij budować !!!!!

Autor: ixin

2005-10-30 Мільйон за визнання
В Україні зібрано мільйон підписів за визнання бійців УПА учасниками ІІ Світової війни. Цю акцію провели члени Української народної партії. Члени УНП звернулися до колег-депутатів із закликом спільними зусиллями ліквідувати аморальну політичну барикаду, витворену тоталітарним режимом для роз’єднання українського суспільства.
Крім того, фракція УНП вимагає від Президента та уряду визнання того факту, що без УПА не було б держави України. УНП називає «вигадками комуністичної пропаганди» співпрацю УПА з нацистами, а також «бандерівський терор», які повністю спростовано архівними матеріалами, що відкрилися для громадськості після падіння комуністичного режиму. З гітлерівською Німеччиною співпрацював сталінський режим, а не УПА. Бо саме комуністичний режим пішов на підписання із нацистським режимом ганебного пакту Молотова-Ріббентропа. Каральні акції проти мирного населення здійснювали не вояки УПА, а спецзагони НКВС, – говориться в заяві.
Наше слово № 44, 30 жовтня 2005 року

Autor: mytro

2005-10-30 UPA była bandą zwyrodnialców. Wygodniej wam przyjmować do wiadomości, że to Polacy mordowali Ukraińców (były też przypadki zabijania Ukraińców przez Polaków , którzy aby nie dać się zabić organizowali akcje odwetowe) Przyjmijcie również do wiadomości, że to UPA wymordowało tysiące Ukraińców.

Autor: Polak- gość

2005-10-30 Co do cytatu z "Naszego słowa", to zgadzam się, że weteranom UPA należy się choć takie symboliczne zadośćuczynienie.
A co do wypowiedzi Polaka, to z łatwością mogę ci przyznać rację, że Ukraińcy zamordowali tysiące Polaków. Ale daruj sobie te opowieści o mordowaniu Ukraińców "w obronie własnej" przez Polaków.
Mordowali, bo chcieli zabrać pieniądze, krowę, kożuch, wóz, a nie z jakichś wyższych pobudek.

Autor: darino

2005-10-31 W zasadzie to miałem nic nie pisać. Tak sobie po prostu czytałem co napisaliście - i chwilami... no cóż.. różni są ludzie... i różne mają poglądy. Ale wspomniana została tu książka Grzegorza Motyki. Dlatego też informuję, iż fragmenty książki tegoż autora (z "Tak było w Bieszczadach") można przeczytać na mojej stronie internetowej. Ten wybór dotyczy tylko rejonu Roztocza (gdyż ta kraina mnie interesuje), ale zawsze warto poczytać. Ja nie jestem historykiem, ale podobno autor przedstawił rzeczy dość obiektywnie. Podaję bezpośredni adres do tekstu: http://www.roztocze.stalwol.pl/Roztocze/Fh04/takbylo.htm

I jeszcze wyjaśniam: jestem Polakiem, ale lubię Ukraińców i bardzo cenię ich kulturę

Autor: egon

2005-11-01 Цікава сторінка навіть бардзо цікава. А чи багато українців в Польщі?

Autor: хохол- gość

2005-11-03 Chciałbym polecić artykuł o historii UPA autorstwa Grzegorza Motyki "Pierwsza armia III wojny światowej", zamieszczony w ostatnim numerze "Wprost".

Autor: darino

2005-11-10 Moj dziadek byl w oddziale AK pod Zolkwia,w czasie napadu UPA na jego wioske banderowcy spalili cala ta wies. Pozniej stacjonowal w innej wsi ,tez niedaleko Zolkwi i niejedno widzial i banderowcow do dzisiaj przeklina. Ale mowil ze w 1945 przed wysiedleniem ,juz do tej wioski przywiezli wysiedlonych Lemkow z Bieszczad i dobrze nich wspomina i na dodatek opowiadal,ze jak oni juz sie rozbrajali to czesc broni dali i czesc sprzedali tym Lemkom . Pozatym mowil ze bylo UPA Bulby i to byli prawdziwi partyzanci,a ze UPA Bandery to byla banda mordercow . Ot i tyle chcialem dodac do tej dyskusji ! Pozdrowka

Autor: tadek- gość

2005-11-11 Jak z Bjeszczad to skorisze bojky.

Autor: mytro

2005-11-18 W najnowszej "Polityce" znalazłem ciekawy artykuł Jagienki Wilczak - "Prawda spod farby".
Opowiada on o sporach na Ukrainie na temat roli UPA w odzyskaniu niepodległości, jak również na temat nadania uprawnień kombatanckich żołnierzom UPA.

Autor: darino

2005-11-26 Прикро читати образливі слова щодо УПА та всіх вояків полеглих у бородьбі з диспотизмом !!!
Або то Ви не знаєте що і як було, або займаєтесь фальшем. Мої слова стосуються ганебних тирад та їх авторів.

Autor: Микола- gość

2005-11-27 Cóż to : brak na Ukrainie bohaterów obiektywnych , o czystych i nieubabranych ludzką krwią rękach? Trzeba "ulepszayć " historię i ze zwykłych zbrodniarzy zrobić bohaterów? Jeśli UPA i jej przywódcy zostaną uznani na Ukrainie za bohaterów, to ja proponuję pójść krok dalej i rehabilitować w Niemczech tych osądzonych przez Trybunał Norymberski! Toć przecie od nich (i u nich !!) uczyli sie OUN-owcy i UP-owcy swojego "rzemiosła". Tylko co zrobić z żyjacymi jeszcze ciagłe naocznymi świadkami tamtych czsów : Polakami i Ukraińcami? Może poczekać - czas robi swoje...
Smutek i gorycz ogarnia gdy sie pomyśli , że głupota , draństwo lub czyjeś celowe działanie ciągle stawiają przeciwko sobie dwa tak blisko ze soba związane i spokrewnione narody

Autor: Lach ?em z koriniami- gość

2005-11-27 jeszcze jedna dyskusyja na temat upa i ak ;-)))

tak na prosty chlopski rozom:

ak bylo uzbrojona, miala struktory i rozkazy. glownym zadaniem ak na terenie kresow bylo ostatkami sil zapewnic odtworzenie panstwa polskiego w przedwojennych granicach + ochrona polskich kolonistow na tym terenie. nie zapominajmy ze kolonisci ci to byla w wiekszosci zuchwala banda nacjonalistow ktora narozrabiala jeszcze przed wojna na tym terenie i dopuscila sie wielu przestepstw przeciwko rdzennej ludnosci. nie czarujmy sie, bylo tam tak jak jest obecnie w wielu krajach ameryki lacinskiej rzadzonych przez hunty wojskowe s*****synow pinoczetow.

uow a pozniej upa byly silami opozycyjnymi jakie powstaly aby przeciwstawjac sie bezprawju i aby bronic tych rp obywateli 2-giej klasy znaczy ukraincow tam (tak na marginesie jak by "marszalek" zyl jeszcze w 1939 to polska poszlaby z hitlerem na wschod podnoszac buciory w marszu wyzej od kolegow z wermachtu i ss / srodek ciezkosci slowjanskosci jest niestety, byl i bedzie troche na wschod od bugu a polska na przestrzeni wiekow udowodnila wielokrotnie ze ochoczo szabelki dobywa w sluzbie anty-slowian bo czymze jest innym ta chec nawracania wschodu) niestety II rp przestala istniec po 1939 roku i "miejscowi" zdecydowali sie do ofensywy. pierwsze starcia polsko - ukrainskie - polskie mialy miejsce na froncie upa - ak - upa. gdy super-powers zachely organizowac konferencje i dogadywac sie co do porzadku i granic powojennych ktos poinformowal przywodcow upa, ktos ich poprostu uzyl i stracila polska te ziemie ktore i tak sie jej nie nalezaly tak na chlopski rozom ;-))).

cywilizowani ludzie wyciagneli wnioski z wielkiej rewolucji francuskiej, z wielkiej rewolucji amerykanskiej a i chyba z tej bolszewickiej tez. szanse na to aby powtorzyly sie one sa raczej znikome. czy ktos przeanalizowal i wyciagnol wnioski z tego co stalo sie tam na "kresach"? ja na to pytanie odpowiedzi niestety nie mam.

chcialbym jednak pouczyc szanownych uczestnikow tego forum ze prawdzimi zwyciescami sa zawsze ci ktorzy unikaja agresywnosci, ci ktorzy szanuja drugich nawet jezeli zdaja sie ci drudzy byc troche niedouczeni, wygrywaja ci ktorzy w kazdym czlowieku widza czlowieka ktory tez chce oddychac, smiac sie, tanczyc, jesc, pic itd... aby to wszystko zrozumiec to trzeba sie uczyc i zawsze byc tym przyslowjowym czlowiekiem oswiecenia a nie fanatycznym tumanem. fanatyczni tumani sa zdolni do rzeczy strasznych.

Autor: suzuki- gość

2005-11-27 Do Lacha !
A kto jest w Polsce bohaterem obiektywnym - Karol Świerczewski ?

Autor: darino

2005-11-27 suzuki,
popieram !

Autor: SJ- gość

2005-11-27 do darino

Jeśli zadajesz pytanie to nie odpowiadaj na nie sam. Świerczewski nie jest dla mnie ani bohaterem , ani nawet Polakiem skoro jego córki do dzisiaj żyją w Rosji w Moskwie. Rokossowskiego też mi nie przypominaj ani innych „importowanych Polaków”. A co do naszej wspólnej, czy tego chcesz czy nie historii podam Ci kilka historycznych faktów, bez ich oceny: Wiśniowiecki, kat powstania kazackiego był magnatem i Rusinem. Jego pradziad Dymitr Wiśniowiecki ksywa Bajda założył pierwszą Sicz zaporoska na Chortycy. Jeremi był przywódcą magnaterii pochodzenia Rusińskiego i głównym filarem Stronnictwa Wojennego, które od Korony i króla żądało krwawego stłumienia powstania kozaków pod wodzą Chmielnickiego. Chmielnicki natomiast miał podobno korzenie polskie. Pochodził podobno ze zubożałej szlachty Mazowsza. Podobno... Na Ukrainie nie wymagano tak dokładnego legitymowania swojego szlachectwa więc Chmielnicki o to nie zadbał. Jako człowiek pokrzywdzony przez możnego sąsiada stanął na czele powstania i stał się bohaterem ( a może katem...?) Ukrainy. Najwybitniejszy poeta Ukraiński Taras Szewczenko tak o nim pisze w wierszu słowami Matki- Ukrainy : „.. .Oj, Bohdanku Nierozumny synu,
Spójrz no teraz na swą matkę
Spójrz na Ukrainę.
(......)
Oj , Bohdanie, gdybym czuła
Że zgubisz nas wszystkich
Udusiłabym cię w łonie
Zabiła w kołysce”

Na całej kozackiej zawierusze skorzystała tylko Rosja. Turcja.
Tak samo jak na rzezi wołyńskiej skorzystał tylko Stalin. Deportując Polaków na tzw Ziemie Odzyskane, a Ukraińców w głąb Ukrainy, dokończył tylko dzieła UPA : czystek etnicznych.
Weź to pod rozwagę i przemyśl. Piszę to bez jakichkolwiek złych intencji wobec Ukraińców. Choć krew moich krewnych wsiąkła w ukraińską ziemię - Ukraińcy są mi braćmi. A braci się nie wybiera. Tak naprawdę pojednania naszych narodów boją się nasi wspólni wrogowie i nasza wspólna głupota.

Autor: Polak ale z korzeniami- gość

2005-11-27 WITAM
Czytając te wypowiedzi nachodzi mnie refleksjia:otóz,kazdy czlowiek , ktory potrafi złożyć zdanie, pisze ..no bo demokracjia ,bo w ten sposob
chce pokazac ,ze on też potrafi dowalić ,wsadzić szpilkę , swoje 3 grosze.Tak to juz jest z ludzmi.
Moje myslenie jest realistyczne: .....zostawmy wszelkie niewyjasnione kwestie i spory,historykom polskim i ukrainskim." Prawda jak oliwa zawsze bedzie na wierzchu "
Jątrzenie ran nigdy nikomu na dobre nie wyszlo.
Obecne czasy piszą piękną kartę historyczną miedzy Polską i Ukrainą .No i własnie tu mamy wielkie pole do popisu. Trzeba wspierać , budować,
pomagac w nawiązywaniu przyjazni i dobrosąsiedzkich stosunków . Pamiętajmy ze wielką szansą Polski i Ukrainy jest wspołpraca
na wszystkich płaszczyznach, od polityki, ekonomii ,kultury . Trzymać sie razem ,nie jątrzyć ale budować. Może to i slogan , ale w braterstwie , wielkości i jedności siła . Jeśli tego nie zrozumieją nasze narody to wiadomo jaki los czeka za lat kilkanaście , (niewola, rozbiory) a to już przerabialiśmy . Jesli chodzi o sąsiada z zachodu to
jak"Siwat Swiatem Polak nigdy nie był Niemcowi bratem " A więc wyciągnijmy wnioski z historii
minionych stuleci i zmienmy myslenie .

Pozdrawiam pozytywnie zakręconych.,

Autor: ixin

2005-11-27 Do Polaka a. z k.
Ojciec Bohdana Chmielnickiego pochodził z Żółkwi w Ziemi Przemyskiej.
Co do jego szlachectwa istnieje kilka teorii (część poparta dowodami) - ja skłaniam się do tej, iż ojciec był skazany na infamię, dlatego tak szybko wybrał "awans" i przenosiny do Czehrynia.
W każdym bądź razie syn Bohdana Jerzy uzyskał (z powrotem ?) polskie szlachectwo.

Autor: darino

2005-11-27 do Suzuki.

Tkwisz w błędzie. Gdyby jak piszesz "marszałek" żył, to Polska pomaszerowałaby z hitlerem na wschód.
Nie było by tak. J.Piłsudski planował na 1935r wojnę prewencyjną z Niemcami - czuł co się święci i chciał cos zrobić, póki byli słabi. Niestety zmarł.

Autor: lew- gość

2005-11-28 hahaha:-)))) ;-)))) :-)))) / a moscicki abo sikorski abo dyzma na koniu izdyty ne wmily?

Autor: dr. sapieszko- gość

2005-11-28 Biorąc pod uwagę stan wiedzy, to faktycznie mamy tu "doktora" ...

Autor: Lew- gość

2006-01-24 Jeżeli UPA, jak twierdzą tutaj niektórzy walczyła z Niemcami , to proszę podać przykład wykolejenia przez nią chociaż jednego pociągu niemieckiego, zniszczenia chociaż jednego mostu?
Znana jest natomiast szeroko kolportowana „odezwa dowództwa UPA do narodu ukraińskiego” potępiająca działania dywizji partyzanckiej Kowpaka i surowo , bo pod kara śmierci zakazująca jakiejkolwiek pomocy tej dywizji.
Ta ukrainska dywizja partyzancka swoim działaniem zablokowała wiele transportów niemieckich na wschód , skracajac czas wojny, a przy okazji rozpędziła niejedną upowską watachę przerywając jej mordowanie niewinnej ludności polskiej.
Wielu ocalałych z rzezi Polaków o tym wspomina.

A co sie tyczy bohaterstwa UPA: jak podaje A.Korman , w okolicy miasteczka o nazwie Kozowa, pow. Brzeżany, woj. Tarnopol na alei starych drzew ,żołnierze dywizji SS-Galizien przy współudziale OUN-UPA i Ukrainische Hilfpolizei dokonali masowego mordu polskich dzieci. Do każdego drzewa przybijano wokół małe polskie dzieci tworząc tak zwany "wianuszek". Pomiędzy drzewami rozwieszono napis w języku ukraińskim : „Droga do wolnej Ukrainy”
O zbrodni tej świadczy zdjęcie czworga dzieci w wieku od dwóch do ośmiu lat, przybitych do jednego z tych drzew. Zdjęcie ze zbiorów A.Kormana i na stronie tytułowej jego książki.
Polecam lekturę tej ksiązki. Czyta się ją bardzo ciężko, chociaż zawiera prawie same zdjęcia...
Czy ludobójcze mordowanie z reguły bezbronnych Polaków od niemowlęcia po starca, bez względu na płeć to walka?
Wolne żarty!

Ostrożnie z tym zbieraniem podpisów i pomnikami, bo komuś może przyjść ochota na rozliczanie nierozliczonej historii
I w cale nie musi to być Polak...

Autor: Polak azk- gość

2006-01-25 U nas torów nie ma, to i pociągów nie dało się wykolejać :)) , a i Niemców nie było zbyt wielu.
Ale mam coś w zamian :
bitwa pomiędzy UPA a Sowietami, która rozegrała się 28 października 1944 roku koło Leszczawy Górnej w gminie Bircza.

Autor: darino

2006-01-25 A kto pamieta te słowa ?
"O! tak, Lasze, po Słucz nasze!"

Ja uważam ze wszystkiego można bylo uniknac gdy by Polska wyeliminowała ze swojej polityki przyslowiowy "DRANK NACH OST"


W połowie r. 1768 przebył Dniepr w okolicy Czehryna z kilkunastu towarzyszami nie znany nikomu zaporoski Kozak, nazwiskiem Żeleźniak; i zaraz w skutku porozumień się z popami i pospólstwem odbyło się poświęcenie nożów, przy nocnym obrzędzie w monasterze Św. Motry, położonym samotnie wśród gór i lasów nad Taśminą. Z wozu tedy, śród rynku, odczytano zmyślony, jak mówią, Ukaz Imperatorowej Katarzyny, który, obiecując wiele dobrodziejstw ukraińskim chłopom, nakazywał im wyczyszczenie pszenicy z kąkolu, to jest wytępienie szlachty i księży.

W mgnieniu oka wszystko rzuciło się do spis i nożów, a wkrótce Ukraina cała, jakby czekała tylko hasła, zmieniła się w teatr niesłychanych mordów. Ówczesny stan i położenie wojska polskiego nie mogły przeszkodzić tak nagłemu szerzeniu się buntu, zjawienie się kilku wysłańców Żeleźniaka w najodleglejszych miejscach Ukrainy rozniecało pożar dokoła; całe wsie szły na ich wezwanie. Polscy dziedzice nie byli także zdolni oprzeć się pojedynczym usiłowaniem; wszystko chroniło się lub za granicę Ukrainy, lub do Humania, a Żeleżniak z okrzykiem: "O! tak, Lasze, po Słucz nasze!" swobodnie posuwał się ku zachodowi i bez przeszkody pod Humaniem stanął.

Humań, dzisiejsze powiatowe miasto w guberni kijowskiej, było w owym czasie przeciw niećwiczonemu wojsku miejscem dosyć warownym. Siła jego składała się z niewielu żołnierzy polskich, kilkudziesięciu pruskich, którzy tam za kupnem koni przybyli, i kilkuset nadwornych Kozaków Potockiego pod atamanem Gontą; można tu dodać liczne szkoły ks. bazylianów i mnóstwo okolicznej szlachty, zbiegłej do obronnego miasta. Ani wątpić, że z tą siłą zbrojną i swoją ludnością byłby się Humań obronił, gdyby nie następna okoliczność.

Szczęsny Potocki, dziedzic Humania, napisał do Gonty, że mu dwie wsie daruje, jeżeli utrzyma jego Kozaków w posłuszeństwie i Humań obroni. Ten list szedł przez ręce pewnego Mładanowicza, zawiadującego dobrami Potockich, który go otworzył, przeczytał, a skuszony sposobnością zyskania dwóch wiosek, zataił obietnicę pana przed Gontą i na siebie wziął całą obronę. Tymczasem Żeleżniak się zbliżał. Przerażenie powszechne, podsycane ciągłymi wieściami najwymyślniejszych okrucieństw, dręczyło zamkniętych w samym warownym Humaniu. Gonta podejmuje się traktowania z Żeleźniakiem i wyjeżdża naprzeciw niego o trzy mile, do miasteczka Sokołówki; Kozacy nadworni postawieni w polu dla zasłony miasta. Niedługo trwała niepewność zamkniętych w Humaniu. Kozacy Żeleźniaka albo, jak ich zowią, hajdamacy, pokazują się od lasku zwanego Greków i stają obozem. Gonta z nimi, a wnet i cały jego oddział przechodzi na stronę hajdamaków. Wtedy dopiero poznał Mładanowicz całą nierozmyślność swego postępku i trudność obrony; ujmuje Gontę obietnicami Potockiego. "Już za późno!" — Gonta odpowiedział. Obsadzono jednak okopy, zwrócono działa nabite ku nieprzyjacielowi; wszyscy z rozpaczy chcą się do ostatniego bronić. Dwa dni przechodzą na nieśmiałych harcach ze strony hajdamaków: gotowe działa trzymają ich w oddaleniu; udają się więc do wybiegu. Gonta posyła do Mładanowicza, aby mu pozwolono wjechać do miasta dla rozmówienia się; pomimo oporu innych Mładanowicz zezwala. Gonta przybywa pod bramy, ale w liczniejszym orszaku, niż była wymowa; puszkarz chciał dać ognia, Mładanowicz połą od sukni nakrył zapał działa, Gonta wjeżdża, a jego towarzysze opanowują natychmiast bramę i pobliskie działa i ułatwiają szturm do miasta całemu korpusowi Żeleźniaka.

Pierwszy Mładanowicz padł ofiarą niedołężnego swojego głupstwa z rąk Gonty, który, jak sam wtedy powiedział, robi mu tę przysługę dlatego, że był chrzestnym ojcem jego dzieci.[3] Śmierć Mładanowicza była hasłem rzezi. Niespodziewany ten napad rzucił taki popłoch, że wszystko prawie o ucieczce tylko myślało. Szczupła liczba broniących się nie zdołała uniknąć smutnej śmierci. Broniono się jednak. Znaczna część schroniła się do kościoła bazylianów. Dobyli go wkrótce Kozacy. Rektor klasztoru, ksiądz Kostecki, miał mszę właśnie i lud wtedy błogosławił; strzał rusznicy z chóru obalił go u ołtarza. Nie było względu na świętość miejsca; nikogo nie oszczędzono. Wkrótce scena mordu ogarnęła całe miasto. Trzy dni rzeź trwała: szesnaście tysięcy osób miało życie utracić rozmaitymi rodzajami śmierci; dziś jeszcze pokazują pod klasztorem bazylianów miejsce ze studni, gdzie do tysiąca uczniów żywcem wrzucono i zaduszono kamieniami. Po trzech dniach przestrzeń miasta napełniona była we dnie snującymi się jeszcze za rabunkiem mordercami, a w nocy rozlegała się wyciem psów i wilków. Obóz Kozaków ciągle był za miastem, gdzie już Gonta dowodził, księciem humańskim obwołany. Żeleźniak zaś z częścią korpusu poszedł dalej i przez Boh się przeprawił.

Tymczasem wojewoda Stempkowski, mianowany regimentarzem z nieokreśloną władzą użycia wszelkich środków, aby stłumić szerzące się niebezpieczeństwo, nadciągnął w te strony. Z polskim wojskiem porozumieli się teraz i Moskale na zgubę hajdamaków, nędzny koniec ich zawodu. Pułkownik moskiewski szedł oddzielnie, udając, że im sprzyja, stanął tuż przy nich obozem i posłał Goncie, niby na znak dobrej przyjaźni, złoty łańcuch, który miał znaczyć zgotowane mu kajdany, przy czym na wieczerzę go zaprosił. Nie zapomniano i o podwładnych. Wieczerza długa, napoju do woli; nazajutrz ujrzeli się hajdamacy okutymi w kajdany śród Polaków i Moskali. Wkrótce nastąpiło wymierzenie kary. Była ona dopełnieniem okrucieństw, jakie hajdamacy nad Polakami wywierali. Rozwożono tych nieszczęśliwych w różne miejsca i rozmaicie wymyślanymi sposoby mordowano. Gontę stracono w Humaniu. Podanie twierdzi, że z nadzwyczajną stałością przeniósł wszystkie męczarnie. Darto z niego pasy, ćwiertowano żywcem, zdjęto skórę z głowy, a on cały czas fajkę palił i książkę czytał, póki mu głowy nie ścięto.

Gontowi wiec ci UPA bojownicy, Gontowi / dajcie sobie "palanty" juz na luz z tym UPA, itp. / szacunku sie uczcie, szacunku. A Polska niech po nie swoje reki parszywej juz nigdy nie wyciąga.

Autor: makar- gość

2006-01-25 Do makar

Wyczerpująca wypowiedź.
„Wzruszyły” mnie szczególnie Twoje wnioski z historii, bo historia to nie tylko nauka o przeszłości, ale głównie nauka dla przyszłości.
Spróbuj mnie przeczytać bez negatywnych emocji i pomyśleć :
Najpierw było : „za Dniepr Lachy”
- Chmielnicki i wspólna z Tatarami, Moskwą i Turkami dewastacja tego co udało się odbudować i zbudować Koronie na wyniszczonych przez stulecia pustkowiach Ukrainy. (Patrz : książe Jarema Wiśniowiecki.)

Potem było : "za Słucz Lasze, po Słucz nasze”- i rzeźnia humańska ; pożary, mordy, stosy trupów (Gonta i Żeleźniak).
Zrobili kozacy z czernią swoje i poszli w chłopy pańszczyźniane, czego Korona nie mogła, lub nie chciała zrobić.
A caryca zrobiła !

175 lat później : „za San Lasze, po San nasze”- i znowu rzezie : Wołyń ,Tarnopolskie, Małopolska Wschodnia , kości nie pogrzebane , miejscowości których już nie ma (UPA)
Więc kto tu jest barbarzyńcą i kto ma „parszywą rękę”, którą wyciąga po nie swoje, że o „palncie” nie wspomnę..?
DRANK NACH OST ?? - nie, raczej :DRANG NACH WESTEN !!
We wszystkich tych przypadkach beneficjentem okazała się Moskwa.
Ukrainiec był tylko narzędziem, sprawnym narzędziem.
Moskwa zrobi wszystko aby nie było zgody między Lachem a Ukraińcem.
Ta zgoda jest dla niej śmiertelnym zagrożeniem.
Najsmutniejsze jest to ,że dopóki co usłużnych durniów jednej (polskiej ) strony, i kandydatów na zbrodniarzy drugiej (ukraińskiej ) strony ciągle nie brakuje.
Może czs to zmienić ?



Autor: Polak azk- gość

2006-01-25 polak azk:

a napisz jeszcze bratenku cos w tym stylu do bialorusinow / tam tez sie szmat "waszej" ziemi zalyszyl.

lepiej z ruskim na sybir jak z polakiem w braterstwo

Autor: makar- gość

2006-01-25 O walce UPA z Niemcami można przeczytać np. w doniesieniu Głównego Urzędu Bezpieki Rzeszy - Berlin 4.12.1942, doniesienia z okupowanych terytoriów Wschodu.

Autor: mytro

2006-01-25 Makar ,
ja wśród Ukraińców , wśród Białorusinów i Litwinów mam wielu przyjaciół. Oni myślą podobmie do mnie : na Kresach Wschodnich nie ma czystych etnicznie osób.
Wszyscy jesteśmy "mieszańcani" w dobrym tego słowa znaczeniu. Tylko dureń , historyczny analfabeta lub kandydat na zbrodniarza będzie szukał czystości etnicznej tych terenów.
Mnie nie chodzi również o odzyskanie polskich ziem . Ja chce tylko aby polskość na tych ziemiach była sznowana jako wspólny dorobek kultury, i nie była niszczona lub zakłamywana, jak chociażby w muzeum w Zbarażu.
Mnie chodzi też o to abyśmy mogli żyć spokojnie na tych ziemiach, a hajdamaczyzna i rizuństwo odeszły raz na zawsze w przeszłośc w niesławie i ze wstydem.

Autor: Polak azk- gość

2006-01-26 Pol-azk, to co proponujesz nie jest niczym nowym w slowianskim swiecie. niestety od czasu jak hara-wata zostala zniszczona i wiele krain nawrocono na “nowa religie” ogniem i mieczem (wiesz ze polska opierala sie “nowej religii” a powstania byly tlumione niemieckimi zoldakami najemnymi?) od tego czasu byle kulawy pies rozrywa nas i rozrywac bedzie. taka jest kara i pokuta za zdrade i niech tak zostanie / gwiazd w pojedynke nie zawrocisz. raz nas raz was raz my was raz wy nas i tak bedzie do czasu rozliczenia sie z ta przeszloscia z przed 1000+ lat.

na poczatku ubieglego stulecia slowianie poludniowi pochwycili ten sam pomysl. mam na mysli serbow ktorzy (tak bla, bla, bla rozpetali 1sza wojne swiatowa) zaproponowali sasiadom federacje (mam na mysli kroatow i slowencow) / hura udalo sie i powstalo federacyjne panstwo 3 narodow, stalo sie to zaraz po 1 wojnie swiatowej i “jobany kurac” josip bros nie mial z tym nic wspolnego.

ja mam kilku znajomych serbow i interesuje sie ich przeszloscia / federacja rozpadac sie zaczela bo kroaci sa fanatykami religijnymi / wszystko dopelnilo sie podczas 2 wojny swiatowej kiedy to kroaci pod przywodztwem swoich ksiezy wyrzneli 1000 000 serbow / aby zostac ustaszem trzeba bylo pierwsza swoja ofiare zasztyletowac w wykopanym wczesniej przez ofiare grobie. na widok takiego barbazynstwa sam “fuhrer” zwymiotowal.

jest powszechnie wiadomym ze polacy, irlandczycy i kroaci sa najbardziej religijnie fanatycznymi narodami w europie / hej dodam tu jeszcze greckich katolikow ale tylko tych z pod znaku oun-upa (jak to ich nazywasz – rizunow) / gdy serbowie spiskowali jak tu ujebac austro-habsburgow to uow = oun szkolila swoje kadry pod franciszka jozefa czujnym okiem i za jego grajcary / mozna by dlugo pisac na temat / dodam tylko ze dzieki rosji (carskiej sie rozumie) rozlupany zostal otomanski glaz na balkanach / rosjanie nie sa tak naprawde slowianami (tak na marginesie to sympatyzuja na balkanach z bulgarami i serbowie nie ukrywaja ze rosja kilkanasie razy zdradzila ich) / rosjanie lubia nas slowian na swoj sposob i podsumowujac stwierdzam ze bez rosji (jaka by ona nie byla barbazynska i zbrodnicza) to slowianstwo przepadnie.

z takim wprowadzeniem moge smialo zamknac stwierdzajac ze polska jest krajem bardzo niebezpiecznym bo ludzie tam nie znaja prawdziwej historii / polska jest na uslugach rzymu, tak !!! tego samego co zlikwidowal wszystkie male i maluczkie narody w basenie morza srodziemnego / zlikwidowal to malo powiedziane, wymordowal i zniewolil + zatarl wszelkie slady ichniej egzystencji tam (potrzebny tobie dowod? poszukaj czegos na temat etruskow, ichnich sasiadow / ten rzym nie upadl. ty jestes tylko jednostka, moze masz szczere intencje ale twoj kraj i jego elity rzadowe znaja swoje powolanie bardzo dobrze / tito walczyl z niemcami ale cichaczem eliminowal serbskich patryjotow, jego ludzie szczelali czetnikom w plecy a emisarjusze w londynie wszystkie czetnikow sukcesy militarne przedstawiali jak swoje / dzieki wielkie ale polska jako kraj ma ukryta druga twarzyczke (buziaczke) i ukrainiec i rusin i belarus i "straszny rusek" doskonale wiedza o tym / wypchaj sie wiec sianem ;-)

Autor: makar- gość

2006-01-26 Matko Boska Częstochoska ,Poczajewska i z Ostrej Bramy !!!
Makar pisz o wszystkim co chcesz, tylko nie pisz o historii...
Ukraińcy także to czytaja , i będzie im wstyd.
A poza tym Makar, język jak na mój gust zbyt rubaszny.

Autor: Polak azk- gość

2006-01-26 polak azk jeszcze nie jestes gotow aby przyjac prawde, zostawmy wiec historie "historykom"

a jaki jest twoj stosunek do: na reka czy w usta?

"Decyzja prymasa ma wejśc w życie w Wielki Czwartek. W liście kardynał Glemp zwraca uwagę na fakt, że Komunia może być udzielana na rękę pod warunkiem dojrzałości duchowej i odpowiedniego ułożenia rąk (szczegółowe instrukcje znajdują się w liście). Hierarcha wymienia jeszcze wymóg „wielkiej miłości dla Pana Jezusa“, który jednak nie zostaje wyjaśniony w związku z pierwszym warunkiem."

ja osobiscie wole na reke

Autor: makar- gość

2006-01-26 "Ni z gruszki , ni z pietruszki, bo ja z warzw wolę śledzie"

Pracuj pilnie nad IQ.
Prowokacja to też sztuka.

Autor: Polak azk- gość

2006-01-26 CHYBA W TEMACIE

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Idea prometejska, stojąc na stanowisku sprzęgania z siłą polską sił odśrodkowych i narodowych Rosji,
ogromnie rozszerzyłaby bazę mobilizacyjną Polski, rozciągając ją na tereny dawnej jagiellonosfery.
Prometeizm polski jest więc ideą rozszerzenia SZCZUPŁEJ, polskiej bazy mobilizacyjnej na dawne historyczne
obszary wpływów polskich, celem ewentualnego SPRZĘGANIA działań wyzwoleńczych słowiańskich mniejszości
i ludów Rosji z POLSKĄ AKCJĄ OBRONNĄ !!! / POLSKĄ AKCJĄ OBRONNĄ !!!

--------------------------------------------------------------------------------------------------
odezwa J. Piłsudskiego do mieszkańców Ukrainy z kwietnia 1920 r.

"Wojska Rzeczypospolitej Polskiej na rozkaz mój ruszyły naprzód, wstępując głęboko na ziemie Ukrainy.

Ludności ziem tych czynię wiadomym, iż wojska polskie usuną z terenów, przez Naród Ukraiński zamieszkałych,
obcych najeźdźców, przeciwko którym lud ukraiński powstawał z orężem w ręku, broniąc swych sadyb przed gwałtem,
rozbojem i grabieżą.

Wojska polskie pozostaną na Ukrainie przez czas potrzebny po to, aby władzę na ziemiach tych mógł objąć prawy rząd
ukraiński. Z chwilą, gdy Rząd Narodowy Rzeczypospolitej Ukraińskiej powoła do życia władze państwowe, gdy na rubieży
staną zastępy zbrojne ludu ukraińskiego, zdolne uchronić kraj ten przed nowym najazdem, a wolny naród będzie w mocy
sam o losach swoich stanowić - żołnierz polski powróci w granice Rzeczypospolitej Polskiej, spełniwszy szczytne zadanie
walki o Wolność Ludów.

Razem z wojskami polskimi wracają na Ukrainę szeregi walecznych jej synów pod wodzą Atamana Głównego Semena Petlury,
które w Rzeczypospolitej Polskiej znalazły schron i pomoc w najcięższych dniach próby dla ludu ukraińskiego.

Wierzę, iż Naród Ukraiński wytęży wszystkie siły, aby z pomocą Rzeczypospolitej Polskiej wywalczyć wolność własną i zapewnić
ziemiom swej Ojczyzny szczęście i dobrobyt, którymi cieszyć się będzie po powrocie do pracy w pokoju.

Wszystkim mieszkańcom Ukrainy bez różnicy stanu, pochodzenia i wyznania, Wojska Rzeczypospolitej Polskiej zapewniają
obronę i opiekę. Wzywam Naród Ukraiński i wszystkich mieszkańców tych Ziem, by - niosąc cierpliwie ciężary, jakie trudny czas
wojny nakłada - dopomagali w jego krwawej walce o ich własne życie i wolność.

26 kwietnia 1920 r.
Kwatera Główna

Józef Piłsudski

Wódz Naczelny Wojsk Polskich"

Autor: harnas

2006-02-04 Wracając do tematu UPA-AK ja mogę powiedzieć - ni UPA, ni AK nie jest czyste. Problemem jest to, że niektórzy z nas (Polaków i Ukraińców) znają tylko jedną stronę medalu, która jest akurat dla nich wygodna. Nie chcą wiedzieć o drugiej stronie lub starają się ją za wszelką cenę usprawiedliwić. Przykładowo tutaj ci, co pisali o rzezi Polaków w Wołyniu 1943. AK również dopuszczało się podobnych zbrodni. Owszem, na swoim koncie ma też bohaterskie i heroiczne czyny ( obrona Warszawy), podobnie jak i UPA, ale tez były właśnie rzeczy podobne do tych, którzy czynili "banderowcy". Historia jednak jest historią, trudną niekiedy, ale nie wolno na jej podstawie wyciągać pochopnych wniosków. Nie można gloryfikować też żadnej ze stron ( po obydwu byli i bohaterzy, jak i zbrodniarze - i nawet w podobnej ilości ). Historia jest historyja. Również ta, którą pisze nasze pokolenie. Pomarańczowa rewolucja i pomoc Polski była pięknym przykładem. My razom piszemy tą historię, pamiętajcie o tym. Osobiście znam paru Ukraińców, jednego nawet bardzo, który jest bardziej tolerancyjny i wyrozumiały( a jednoczesnie patryjota ) niż niejeden z Polaków, szczególnie tych z elektoratu LPR ;) W końcu często młodzież lepiej się rozumije niż starsze pokolenie.

Podsumowując - pamiętajmy o historii, ale nie po to, żeby skakać sobie do gardeł, a po to, by wspomnieć o bohaterach( morderstwa UPA i AK dotyczą nie więcej, niż małej grupy partyzantów po każdej z obu stron ), którzy walczyli o obydwa niepodległe państwa, drogą często niemoralną.

Mi osobiście Ukraińcy są bliżsi, niż Niemcy czy Rosjanie.

Oby się zmieniało na lepsze, na kraszcze...Liczę na to.

PS: Flit i Kult rulez ;) Kto zrozumie, ten zrozumie ;)

Autor: Markos- gość

2006-02-04 Już w pierwszych dniach wojny 1939 roku nacjonaliści ukraińscy radośnie witali swoich " wyzwolicieli" organizując w płd-wsch. powiatach Polski uroczyste procesje. Po klęsce Polski, z udziałem kleru, ukraińskich organizacji nacjonalistycznych, niekiedy zaproszonych nowych władz, wojska, organizowano uroczystości, pochody, msze, wiece, na których dokonywano symbolicznego "pogrzebu państwa polskiego", zakopując do ziemi flagę i godło Polski oraz koronę cierniową wykonaną z drutu kolczastego jaką wg. nacjonalistów nałożyli im Polacy. W tych tzw. "panahidach", odbywających się w atmosferze śpiewów i modlitw pogrzebowych pod sztanadrami kościelnymi, padały pełne pogardy słowa o końcu Polski. ( krótki przyklad "propała Polsza propała na wiki, wże ne pomożut Francuzy, Angliki " ). Może ktoś jecze pamięta że, we wrześniu 1939 przez polskie wsie i miasteczka ciągnęła się swołocz ukraińska ( rusinów, bojków, lemków ), od wsi do wsi załadowani na furmankach, ze sztandarami cerkiewnymi, użadzali w każdej z nich demonstracyjne antypolskie wiece, w trakcie których dochodziło również do palenia, niszczenia sklepów obywateli polskich.

Czy ktoś z obecnych na liście lub ich znajomych posiada zdjęcia, relacje z tych "obrzędów". Czy macie wszelkiego rodzaje dokumenty ukraińskie z lat 1939-1940 po przejeciu wladzy przez nazistów ukraińskich w Polsce. Interesują mnie również zdjęcia, nazwiska ochotników do tzw. SS-Halaszyna z terenów dzisiejszego woj. podkarpackiego, m.in. zdjęcia z defilad, poboru, mszy w cerkwiach.


Poszukuję również wiadomości na temat morderstw osób narodowości polskiej we wszystkich polskich wsiach w Beskidzie Niskim od wrzesnia 1944 do kwietnia 1947.

Bardzo proszę o pomoc !

ps. Piszcze na ty formum, gdzie szukać, sugestie , kontakty.

Autor: POMOC- gość

2006-02-06 Kilka epok w jednym wieku

Trudno nie podziwiać narodu, który przeżywszy w poprzednim stuleciu tyle, co Ukraińcy, zdolny był tak pięknie walczyć o wolność.

Andrzej Brzeziecki /2005-12-18

“Pokolenia, które przeżyły komunizm, do dziś żyją zarażone bakcylem komunizmu, bakcylem niewolnictwa. (...) Trzeba nauczyć się żyć dla siebie, dla swoich dzieci, spokojnie, mieć może niewielką armię, ale uporządkowane państwo i demokratyczne społeczeństwo” - mówi były sowiecki dysydent Semen Hłuzman w książce “Wiele twarzy Ukrainy”. To seria wywiadów, jakie z wybitnymi postaciami ukraińskiego (i nie tylko) życia publicznego przeprowadzili Iza Chruślińska i Piotr Tyma.

Hłuzman o swojej tęsknocie mówił jeszcze przed rewolucją. Ale jeśli w rok później zastanawiamy się nad głębszymi - historycznymi, politycznymi i społecznymi przyczynami jej fenomenu, powinniśmy sięgnąć po tę książkę. Dowiemy się z niej o historii Ukrainy w XX w. więcej niż z niejednego akademickiego podręcznika. Zrozumiemy, jak dramatyczna i skomplikowana była to historia, a ukraińskie starania o własne państwo - o wiele trudniejsze niż polskie. Dowiemy się, dlaczego Ukraińcy tak niechętnie dyskutują o przeszłości: każda z epok zostawiła po sobie jakieś tabu. Ukraińcy do dziś nie rozliczyli się z własną przeszłością i dlatego tak trudno im dyskutować z Polakami np. o Wołyniu. Właśnie dla Polaka intrygujące będą fragmenty książki poświęcone UPA, tym bardziej, że wypowiadają się też weterani, jak Wasyl Kuk czy Jewhen Stachiw. To spojrzenie z innej strony i niejeden czytelnik będzie może musiał zrewidować swoje poglądy.

Książka pomoże zrozumieć też, dlaczego ta “rozmowa narodu z Bogiem”, jaką był rok temu Majdan, odbyć się mogła dopiero kilkanaście lat po formalnym upadku komunizmu. Hłuzman mówi: “Mamy niezależną komunistyczną Ukrainę. Komunistyczną, ponieważ dziedzictwo poprzedniego systemu pozostało i nadal istnieje w ludziach, w ich mentalności. Czasy się zmieniły, ale pozostała np. partyjna nowomowa”. Mykoła Riabczuk dopowiada: “Władza ma korzenie w poprzednim systemie, ale musi funkcjonować w innych warunkach, więc według oficjalnej wersji komunizm przestał istnieć”. Wypowiedzi te dotyczą poprzedniej władzy, ale kłopot w tym, że politycy “pomarańczowi” to także wychowankowie Komsomołu. Dlatego Hłuzman twierdzi, że całe pokolenie musi odejść, by Ukraina wyzwoliła się spod ciężaru poprzedniej epoki.

Wydarzenia sprzed roku wzbudziły u Polaków uczucia sympatii dla wschodniego sąsiada. Ale sympatia to rzecz ulotna. Warto podbudować ją wiedzą. Wtedy pojawić może się może także współczucie. I szacunek.

PS. Książka opatrzona jest notami o rozmówcach i świetnymi przypisami. Tym bardziej trudno zrozumieć, czemu ukazuje się bez indeksu nazwisk.
http://tygodnik.onet.pl/2563,1300648,dzial.html

Autor: mytro

2006-02-06 ????????????????

Autor: szo mate szo prodate Lachy rezaty ?- gość

2006-02-06 Komórka antyterrorystyczna Scotland Yardu prowadzi dochodzenie w celu ustalenia, czy wśród byłych żołnierzy dywizji SS "Galizien" osiedlonych po II wojnie światowej w Anglii nie było osób winnych zbrodni wojennych - napisał w sobotę dziennik "The Guardian". Żołnierzy dywizji, utworzonej w okresie niemieckiej okupacji z różnych formacji ukraińskich nacjonalistów, oskarża się m.in. o udział w masakrach Żydów (we Lwowie) i Polaków (m.in. w Hucie Pieniackiej) oraz o wydawanie Niemcom zestrzelonych alianckich pilotów ukrywanych przez ludność cywilną. Oni sami twierdzą, że walczyli za sprawę ukraińską.

Autor: GiGs- gość

2006-02-06 Do Mata
Przejedź się po Ukrainie i powiedz czy jest chodź jedno historyczne miasto, czy wieś gdzie nie byłoby ocalałych pomników polskości. Klasztory , monastyry, kościoły , cerkwie, zamki , miasta warowne, lub chociażby pałace i dwory budowane przez polska elitę intelektualną.
Polska od ponad 500-set lat na Ukrainie budowała , odbudowywała , podnosiła ze zgliszcz i ruiny, zagospodarowywała.
To budziło uznanie i szacunek głównie elit intelektualnych czyli szlachty. Dlatego co światlejsi obywatele Ukrainy przyjmowali polskość stając się częścią polskiej szlachty. Nie wstydzimy sie tego- wręcz przeciwnie.
Z kolei chłop polski przeniesiony z Korony na Ukrainę przejmował Ukraińskość widząc jak wielką w porównaniu do Korony chłop ukraiński ma swobodę i wolność, a czasami bywał bogatszy był niż szlachcic. (Patrz Chmielnicki)
Skąd więc ta nienawiść do Polaków i uwielbienie dla Chmielnickiego, Gonty Żeleźniaka, Doncowa ,Bandery, „Kłyma Sawura „ ,Łebedia, „Taras Czuprynki” i tysięcy innych architektów i wykonawców zbrodni niosących śmierć i nieszczęście nie tylko Lachom, ale także tym Ukraińcom , którzy dzielili los Lachów bo Lachów rżnąć nie chcieli.. ?
Kto pamięta , że za Chmielnickiego chłop, który nie poszedł z nim na Lachów wydawał siebie i swoją rodzinę na pastwę Tatarów?. Kto pamięta, że w „koliwszczyzna" zabiła więcej chłopów katolików i grekokatolików niż szlachty polskiej i Żydów ?
Komuś bardzo zależało i nadal zależy aby ten naród był jak korpus bez głowy, pozbawiony kulturo- i państwowotwórczych elit, aby tym łatwiej można mu narzucić elitarnych zbrodniarzy.

Do darino

Tak walczysz o Ukraińskość Lwowskiego, a szczególnie tzw. Zakierzonii, że ponoć już Chmielnicki i kozacy...
Odsyłam Cię do :

http://www.husaria.jest.pl/tatar.html
„wyprawa Sobieskiego na czmbuły”

Poczytaj sobie kto w grabieży mordach i dobywaniu jasyru z tych ziem pomagał Tatarom i Turkom , a kto tych terenów bronił. Obelisk w Cieszanowie z napisem w dwu językach mówi o tym jasno.
Jeszcze jedno :Brak prawdziwych elit kulturo- i państwowotwórczych wśród Ukraińców zawsze doprowadzi do tego ten nieszczęśliwy naród znowu zostanie pognany przez bandę bezwzględnych zwyrodnialców do kolejnej grabieży mordów.
Łemkowie , Huculi, Bojkowie czy sami Ukraińcy obchodzili herosów z UPA tyle samo co bydło, i jak bydło byli przez nich traktowani.
Dlatego nie maja oni prawa wypowiadać się w ich imieniu.

Autor: Polak ale z korzeniami- gość

2006-02-07 hmm - zapominasz o jednym.

Wiesz, dlaczego Chmielnicki wywołał powstanie kozackie? Bezpośrednią przyczyną był spór z polskim szlachcicem, który zrobił najazd na jego gospodarstwo. Pośrednią przyczyną był z kolei sposób, w jaki ukraińscy chłopi byli traktowani przez polską szlachtę (nawracanie na katolicyzm,wyzysk). Powstanie Chmielnickiego było więc raczej nie tyle powstaniem wymierzonym przeciwko Polsce, co chęcią zemsty na polskiej szlachcie. Była więc to walka klas ( chłopi kontra szlachta ). W końcu większość z nas wie, że przyczyną upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów był system sprawowania władzy, dającej szczególne przywileje wyłącznie szlachcie. Chłop był niczym. I ten polski i ten ukraiński. Właśnie to zgubiło ten kraj.
Aha- Chmielnicki nie był chłopem, tylko szlachcicem,tak a propo.

co do UPA:

Nie całe UPA to były Bandery. Byli wśród tej organizacji także zwykli partyzanci, walczący z niemieckim, a potem sowieckim okupantem. Ciężko stwierdzić, ile partyzantów tej organizacji ma ręce zbrukane krwią Wołynia,ale na pewno nie wszyscy, nawet nie większość ( bilans negatywny i pozytywny ).

Moim zdaniem należy na to spojrzeć z obiektywnej perspektywy, nie z perspektywy Lacha czy Kozaka, ale z perspektywy zwykłego człowieka, który stara się zrozumieć historię. W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny. Mordy na Wołyniu miały jakąś przyczynę ( choćby spolszczanie ludności ukraińskiej na siłę - podobne do germanizowania dzieci polskich pod zaborami ). Powstanie Chmielnickiego również nie było bez przyczyny, którą wymieniłem wcześniej. To nie usprawiedliwia historii,ale pozwala nam ją zrozumieć i jakoś zaakceptować. Teraz najważniejsza jest teraźniejszość,chęć wybaczenia sobie win i współpracy, która tak bardzo jest potrzebna.

Autor: Markos- gość

2006-02-07 z Lemkovyna forum:

http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3134900.html

Autor: harnas

2006-02-07 trzeba obiektywnie powiedzić że cala UPA to banda morderców i degenertów, a ci co stwiają kolejne pomniki nazistom w polskim Lwowie, niczym sie od nich nie rówżnią

Autor: STOP bandytom z UPA- gość

2006-02-07 Mała poprawka - pomniki stawiają w ukraińskim Lwowie. Polski to on był do września 1939 roku, potem niemiecki, radziecki, znowu niemiecki, znowu radziecki, aż wreszcie został ukraińskim miastem.

Autor: darino

2006-02-07 stare, piękne, polskie Miasto Lwów.

Autor: Lw?w, obecnie lvovska oblast, Ukraina- gość

2006-02-07 znacie ten kawal?

"Lwow to mozecie sobie nalapac a Kijow to mozecie dostac teraz"

Autor: dr. kurac- gość

2006-02-07 humor z wpisów forumowiczów :

Mój tata jest Polakiem, mama Łemkiem,a
JA?- czuje sie Łemkiem,bo gdy jestem w rodzinnych
stronach mojej mamy i babci,jestem w DOMU. :)

Napisał(a):Lemko/Lemkynia
województwo:warmińsko-mazurskie Wiek:23

Mój tata jest Polakiem, mama Łemkiem,a : A mówiją że związek dwóch facetów nie ma sensu ?

Autor: M?j tata jest Polakiem, mama ?emkiem,a : A m?wij? ?e zwi?zek dw?ch facet?w nie ma sensu ?- gość

2006-02-07 Spuścizna i zabytki mówią co innego, będąc pod okupacją ukraińską (tymczasowym zarządem) musi wrócić do Korony, tam gdzie jego miejsce. Obecnie to miejsce nędzy i rozpaczy. Płakać się chce jak się ogląda naszą spuściznę

Autor: Leopolis Semper Fidelis- gość

2006-02-07 Leopolis Semper Fidelis

Ile jeszcze będzie takich postów? Lwów teraz jest ukraiński i tyle.Uszanuj to,tak samo jak Niemcy mogą uszanować teraz zachodnią granicę.

A to z okupacją to było niesmaczne. Równie dobrze można powiedzieć ze Wrocław (Breslau) jest pod okupacją polską i powinien wrócić do Niemiec,bo obecnie to miejsce rozpaczy...

Zastanów się dwa razy zanim napiszesz. Granice państw zostały wyznaczone na konferencji w Jałcie i są niezmienne od ponad 60 lat (poza rozpadem ZSRR, w wyniku którego wyłoniła się między innymi Ukraina). Publiczne pisanie takich bredni pogarsza tylko atmosferę.

Autor: Markos- gość

2006-02-08 Lwów byl, jest i będzie zawsze polski "Semper Fidelis ", ty tego nigdy nie zrozumiesz bo honoru nie masz !

ps. kolejny pomnik UPA w polskim Lwowie, to skandal, rak i zgnizizna pozostala z pomarańczy ?

Autor: na zawsze- gość

2006-02-08 Tak, macie rację - Lwów był polskim miastem - w szczególności przed rokiem 1349

Autor: wszexslovianin- gość

2006-02-08 Tak, tylko ten wcześniejszy położony był w trochę innym miejscu, a nowy wchłonięty został przez zniszczony stary, drewniany, taaaaaakkkk Daniło był przecież w połowie Rusinem a w połowie Polakiem, używając współczesnych określeń

Autor: Remember IT- gość

2006-02-09 Polska musi oddac "Ziemie Odzyskane" Niemcom i odzyskac utracone dobra na Litwie, Bialorusi i Ukrainie. A moze zatrzyma wszystko, no ale to nie jest realne to tylko Polski sen.

Autor: I-OPKO- gość

2006-02-09 io-pko:

polska jest jedynym panstwem w europie a moze nawet na swiecie ktore mialo wielkie aspiracje a nie potrafilo zlepic federacji bratnich narodow (zapomnij o rzeczpospolitej obojga narodow bo litwini na sama mysl o tym przeladowuja pistolety).

kilka przykladow doskonale funkcjonujacych federacji w europie: niemcy, anglia (chociaz polnocna irlandia to okupacja), serbia-czarnogora-macedonia (??), rosja (tak, to jest federacja i zawsze byla).

piszac wiec o oddawaniu albo odzyskiwaniu jakichs ziem "polskich" jest bardzo plytka prowokacja i wyglada bardzo rzalosnie / wyobraz sobie ze swiatla zgasly i wlazisz do krypty na wawelu i tluczesz piesciami jakies slawetne (szlachetne!!!) zwloki nieudacznika i fajtlapy ktory tak naprawde byl zdrajca naszej wspolnej sprawy. taka terapia wstrzasowa powinna wywolac u ciebie rownierz chec wymiotow.

aby cos takiego jak federacja moglo sie zawiazac i funkcjonowa potrzebny jest zarodek a zaden "bratni narod" nie pojdzie (za polskim przykladem) w objecia znienawidzonego "swietego cesarstwa rzymskiego" / chcecie federacji (odzyskiwania ziem) podlaczcie sie do dobrze funkcjonujacej federacji niemieckich landow & fuck offffffffff.

Autor: dr. kurac- gość

2006-02-09 Doktorze ,
nie masz racji! A pierwsza RP to niby co?? Trzeba analfabetyzmu historycznego, lub złej woli by temu zaprzeczyć. Polska natomiast nie potrafiła jej utrzymać federacji, z powodu nadmiaru demokracji , oraz przerośniętego miłosierdzia i pobłażliwości dla wrogów Pierwszej Rzeczpospolitej.
Druga Rzeczpospolita też się zbytnio pieściła ze swoimi wrogami., bo sama Bereza Kartuska to przedszkole, a nie szkoła nauk obywatelskich.
USA są demokratyczne aż do obrzydzenia , ale niechby ktoś próbował ponownie secesji. Jedna taka próba w historii USA kosztowała chyba kilkaset tysięcy ofiar i niech mi nikt nie wciska ,że chodziło o niewolnictwo.

Rozpad I RP zaczął się od czasów powstań kozackich. Kozacy byli poza prawem bardziej nawet niż szlachta w Koronie. Nie gorzej mieli się chłopi ukraińscy , o czym świadczą nawet 25-letnie chłopskie wolnizny w dobrach magnackich.
Rozpasana wolność jest jak koń któremu po raz pierwszy zakłada uprząż : zawsze się buntuje gdy trzeba nagiąć kark do prawa.
A prawo należało wcielić w życie każdą dostępną metodą. Polacy nie chcieli słuchać rad Księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Jarema znając mentalność kozaków (przecież jego przodek zakładał pierwszą Sicz !) miał prostą receptę :
wyrżnąć, i wydusić ogniem i mieczem wszystkich buntujących się , a ocalałym darować życie. W tedy po nogach z wdzięczności „ budu ciłowaty”.
Tak zrobiła caryca Katarzyna. Powtarzali potem po niej wielokrotnie na Zadnieprzu i w całym imperium inni carowie.
Stalin zafundował SZEŚĆ milionów ofiar głodu na Ukrainie . I co ? Dzisiaj CAŁE ZADNIEPRZE CHCE DO ROSJI ! Kochają Rosję tak bardzo, że Janukowicz w cuglach wygra następne wybory.
A Białoruś ? byłem tam , mam bardzo wiarygodne opinie : Białorusini wybiorą Łukaszenkę i bynajmniej nie ze strachu przed nim. ONI GO CHCĄ !!!
Jest coś na Białorusi , Ukrainie i Rosji co każe prostym ludziom wielbić bat.
Tego wychowany w Cywilizacji Łacińskiej człowiek nigdy nie pojmie
A poza tym "doktorku" nie obrażaj polskich uczuć patriotycznych, bo to zwykłe chamstwo.

Autor: Polak azk- gość

2006-02-09 Powinieneś rozwinąć szerzej działalność literacką - zachwyciła mnie wzmianka o nadmiarze demokracji w I Rzeczpospolitej :)))
PS. Czy wychowanie w Cywilizacji Łacińskiej oznacza jekieć związki z Ameryką Łacińską ?

Autor: darino

2006-02-09 20% szlachetnie urodzonych to dużo jak na demokrację tzw; szlachecką,,,,,,

Autor: Sen- gość

2006-02-09 Darino,
Cywilizacja Łacińska ma tyle samo wspólnego z Ameryką Łacińską co słoń ze słoniną.
Ty albo jak zwykle „rżniesz głupa” , albo są to zbyt trudne i zawiłe jak dla Ciebie subtelności
Zdecyduj się i nie błaznuj.

Autor: Polak azk- gość

2006-02-09 polak azk,

ten "twoj" nadmiar demokracji jaki zgubil IRP to bajka w jaka chyba tylko ty wierzysz. "francuski" profesor z UJ (nie mam nazwiska pod reka) wydal niedawno ksiazke w jakiej opisuje dokladnie co zgubilo IRP (hej francuz, bez-stronny, "rzymski katolik") / nie czytalem ksiazki ale czytalem obszerny wywiad z autorem/ IRP zgubila nedza ukrainskiego chlopa i feudalne stosunki gorsze od tych jakie panowaly w ameryce lacinskiej na plantacjach kawy (bialy i czarny:) / za tym tobie teskno a????

"Kozacy byli poza prawem bardziej nawet niż szlachta w Koronie. Nie gorzej mieli się chłopi ukraińscy , o czym świadczą nawet 25-letnie chłopskie wolnizny w dobrach magnackich..."

przyszlo ci kiedys do glowy ze oni byli u siebie a Ukraina (Rus!!!) niestety nie byla czescia RP obojga narodow / dlatego wlasnie ten psu-brat wisniowiecki mial takie pomysly.

wisniowieckiego to sobie wpisz do swojego panteonu bo on ani Rusinem ani Ukraincem nie byl / on byl WASZ!!!!!!!!!! kaaaaronny

Autor: dr. kuracccc- gość

2006-02-09 hmm,gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodow stala sie Rzeczpospolita Trojga Narodow ( lacznie z Ukraina ),z poszanowaniem chlopow,to by moze nie doszlo do pozniejszych zaborow

A Wisniowiecki chyba byl Rusinem? Nie jestem tego pewny,jesli sie myle to mnie poprawcie :P

Polak azk - piszesz o tym,ze Rosja traktowala tych chlopow jeszcze gorzej niz nasze panstwo. Calkiem mozliwe,ale czy Ukraincy lubia Rosje? Nie wiem jak na Ukrainie,ale ci co mieszkaja na Pomorzu przeklinaja strasznie Rosje, i jest to najgorszy wrog dla nich... moze wiec jednak nie masz do konca racji?

Autor: Markos- gość

2006-02-09 wisniowiecki (po prawdzie historycznej) byl Rusinem ale my go tez nie chcemy.

proponuje zglosic projekt ustawy (do seymu) o wy******lenie jego zmumifikowanych zwlok z krypty na Lysej Gorze bo zasmrodzil i to swiete miejsce

Autor: harnas

2006-02-10 Darino ,Harnaś, Mytro, Doktor kurac i inni

Ja was po prostu nie rozumiem !
Jeden stawia zarzut, że chłopi nie rządzili choć byli „na swoim”, drugi że Polska nie potrafiła stworzyć federacji.
Powtarzam : POTRAFIŁA tylko nie umiała , lub nie chciała jej utrzymać adekwatnymi i skutecznymi metodami.
Tacy ludzie w historii RP jak Zamojski , Wiśniowiecki, Sobieski, Piłsudski ( i wielu innych ) są jak słupy milowe , bo wyłamali się z narzucanych demokracją ram. Stawiano by im pomniki w każdym mieście gdyby ich słuchano i pozwolono do końca działać, a Pierwsza RP nadal by trwała.
Pretensje ,że w federacji nie była Ukrainy..? : Spójrzcie na mapę XV i XVI wiecznej Litwy. Gdzie tam była Ukraina..? Szlachta i magnateria Ruska tak bardzo nie potrzebowała powstania oddzielnej Ukrainy, że dochodziło do wręcz absurdalnych sytuacji :
:Do Wojewodów Ruskich szły pisma z Kancelarii Królewskiej w języku ruskim, a odpowiedzi wracały po polsku !!
„Pretensje do garbatego ze ma proste dzieci”.
Udział chłopów w rządzeniu Rusią, bo niby byli na swoim (?!!)- to głupota historyczna czy postkomunistyczna czkawka? Prawie do końca XIX Światem rządzili monarchowie a szlachta mogła najwyżej wspierać monarchę we wprowadzaniu jego woli w czyn.
O demokracji nie było mowy, a chłop w XIII- XIW wiecznej Europie miał do gadania tyle co nic.
Rzeczpospolita była JEDYNYM krajem na świecie gdzie demokracja BYŁA i dotyczyła aż ponad 20 procent społeczeństwa.
Powtarzam : zła wola lub nieuctwo zaprzecza tym oczywistym faktom historycznym.
Chcecie do Unii Europejskiej , tak ? : a Unia Europejska to przecież plagiat Pierwszej Rzeczpospolitej, tym głupszy ze popełnia te same błędy : dla przykładu veto jednego państwa blokuje działanie pozostałych ( liberum veto !), a władza też jest z wyboru (wolna elekcja !)

Zresztą stanowicie razem ciekawe połączenie : Harnaś (mniej-więcej) chce państwa łemkowskiego.
Darino i Mytro marzą o „ powrocie” zakirzonia i łemkowszczyzny do Ukrainy.
Cóż, nam Polakom wypada wziąć się do kupy , lub modlić się o zmartwychwstanie Wiśniowieckiego, lub chociażby Piłsudskiego

Autor: Polak azk- gość

2006-02-11 Do Polaka azk, /do Twojego postu z 6.02.2006/

Masz rację. Byłem tam kilka razy i mogę potwierdzić Twoje słowa. Nikt rozsądny nie jest w stanie zakwestionować ogromnego wkładu Rzeczpospolitej w kulturę /i nie tylko/ kresów.
Skąd nienawiść pytasz. Ba, wiele razy zadawałem sobie to pytanie. Rzekome wielowiekowe „krzywdy” to zwykłe leninowsko-bolszewickie bajdurzenie. Ktoś tu już wspominał, że podobne bzdury czytał w socjalistycznych, radzieckich książeczkach USRR. Widać, że komunistyczna indoktrynacja odcisnęła trwałe piętno na OUN-UPA wielbicielach. Do tego stopnia, że nie potrafią oni dzisiaj z dystansu spojrzeć na wspólną, polsko-ruską historię i jeszcze żądają od nas miski z wodą i mydła. Wypisują więc różne głupoty o uciskaniu ludu „ukraińskiego” , o złej woli Rzeczpospolitej, która nie chciała „federacji” itd. itp. Nie wiedzą /bo w czerwonych książeczkach, z których korzystają o tym nie piszą/, że dola ruskiego chłopa w niczym się nie różniła od doli chłopa polskiego. Ba, przez wiele lat jeszcze po unii lubelskiej była godna pozazdroszczenia przez chłopów nie tylko z Polski zachodniej ale i Europy, nie mówiąc już o Rosji /przekonali się o tym ci rusini, których Chmielnicki oddał w „opiekę” Rosji umową perejasławską. Wtedy to dopiero zaczęli tęsknic za polskim „uciskiem”, wywołując jeszcze na początku XVIII wieku krwawe powstania. Nie wiedzą też, że ideę Trojga Narodów zaprzepaścili sami kozacy, których polityczne awanturnictwo doprowadziło w końcu do podziału Ukrainy. Pomijają zasadniczy fakt, że stosunki społeczne na Ukrainie w tych latach nie stanowiły jakiegoś szczególnego wyjątku na tle ówczesnej Europy. Nie popełnię chyba błędu jeśli stwierdzę, że stosunki pańszczyźniane zaczęto tam wprowadzać najpóźniej w Europie i nie było to w tych czasach nic nadzwyczajnego. Odnoszę wrażenie, że mają pretensje, iż Polacy nie stworzyli im tam niezależnego państwa, którym jeszcze powinni się opiekować i bronić go przed Tatarami, Turkami i Rosją a innym razem pozwolić się im rabować. Podobnie po I wojnie światowej. Powinniśmy im wywalczyć państwo ukraińskie /sami podczas wyprawy Piłsudzkiego siedzieli w domach/ i otoczyć je opieką. Tak jakby polityka polska polegać miała na bezinteresownym uszczęśliwianiu Ukrainy w zamian za łaskawą ukraińską przyjaźń. Jeżeli ktoś tak patrzy jedynie na historię to rzeczywiście nienawiść może zaślepić mu oczy.
W okresie II RPi II WŚ dużą rolę w generowaniu nienawiści odegrała oczywiście faszystowska ideologia, wspierana dość powszechnie, co należy ze smutkiem stwierdzić, przez dużą część greckokatolickiego kleru, który z ambon, najpierw dość oględnie, a po wkroczeniu Niemców jawnie ogłupiał naród i nawoływał wiernych do nienawiści i rozprawy z Lachami, częstokroć odwołując się do hajdamackich tradycji ze święceniem noży włącznie.
Jestem w posiadaniu pamiętników osób, które przeżyły banderowski holocaust na Podolu. Jeden z byłych mieszkańców Podola tak charakteryzuje miejscowego księdza greckokatolickiego:
„ Był u nas stary ksiądz dekan, najstarszy w powiecie pop, a między księżmi najgorszy łotr na Podolu. Ten prowadził dusze swoich parafian, ale nie do Boga, tylko do niezgody, rabunku i mordu.”
Warto przytoczyć co ów greckokatolicki ksiądz miał do powiedzenia na wiecu zwołanym w pierwszą niedziele po wkroczeniu Niemców:
„inny autor, naoczny świadek, przytacza wypowiedziane wówczas słowa księdza .:
„ …ale teraz powstał rząd wolnej Ukrainy, który był w porozumieniu i współpracy z Niemcami co daje gwarancję powstania niepodległej Ukrainy. A skąd pewność, że tak będzie? – kontynuował pop. Niemcy hitlerowskie zdobyły i podporządkowały sobie kraje, które nie chciały się podporządkować ich woli. My, Ukraińcy wyzwoleni spod bolszewickiego panowania, udzielimy im wszechstronnego poparcia. Pop przypomniał, że na wstępie powiedział kto jest największym wrogiem wolnej Ukrainy. Tymi wrogami są Polacy, Żydzi i komuniści. Trzeba ich wyrwać z naszej ukraińskiej ziemi z korzeniami i spalić. Te słowa ukraińskiego duchownego wywołały piorunujące wrażenie na obecnych tam Polakach. Opuściliśmy ten wiec z myślą co się stanie z ludnością polską, gdy naprawdę otrzymają samostijną”.
Taka indoktrynacja musiała wydać owoce. Wydaje je nadal.
Skąd uwielbienie dla Gonty, Bandery, Łebedźa, Szuchewycza i im podobnych rzezimieszków?
Spójrzmy na cywilizacyjny dorobek Ukrainy- myślicieli, ,naukowców, wieszczów, noblistów, osiągnięcia kulturalne, gospodarcze. NIE MA NIC poza niejakim Tarasem Szewczenką-ukraińskim poetą, który zresztą jest kozacką kopią Mickiewicza. Ukraińcy nie stworzyli nic wielkiego dla cywilizacji. NAWET HYMN UKRAINY JEST JAKBY PRZETŁUMACZONY ŻYWCEM Z POLSKIEGO I NAZYWA SIĘ ,,SZCZE NIE WMERŁA UKRAINA"".
/To „szcze” w polskim brzmieniu bardzo się podobało kiedyś Darino/.
Tę sytuację wykorzystują oczywiście nacjonaliści i z pomocą ich , zindoktrynowanych, współczesnych idoli próbują podsuwać Ukraińcom na bohaterów narodowych różnej maści nacjonalistycznych, zbryzganych krwią bandytów. Przekonują naród ukraiński, że ci osiemnastowieczni krwawi hajdamacy OUN-UPA, przeniesieni żywcem w XX wiek i spowinowaceni z niemieckim nazizmem, to „bohaterowie” walk „narodowowyzwoleńczych” i „kombatanci” koalicji antyhitlerowskiej. Na nich to ma oprzeć się świadomość i tradycja narodowa Ukraińców. Dlatego też tak gorliwie próbują obmywać im zakrwawione łapy chociaż bez lackiej miski z wodą i lackiego mydła na niewiele to się zda. Dlatego też, zgodnie z leninowską zasadą uprawiania dyskusji, tak zajadle oczerniają wszystkich i każdego kto ma inne od nich zdanie.
Dlatego też, nie znajdując innych argumentów tak chętnie korzystają z komunistycznej terminologii aby sobie tłumaczyć procesy historyczne i nie zauważają że przekraczają przy tym granice śmieszności /patrz idea rusińskiego państwa chłopskiego w XVII wieku/.
Z tego tez powodu wmawiają Łemkom, że to Lachy są autorami łemkowskiej, niewątpliwej tragedii, chociaż jej zależność z bandycką działalnością OUN-UPA jest prosta i czytelna /Białorusinów i Litwinów siłą nie przesiedlano/. OUN-UPA w dalszym ciągu czeka na swoją Norymbergę a ukraiński nacjonalizm i jego zbrodnie na jednoznaczne potępienie przez niepodległe państwo ukraińskie. Ufam, że tak się wcześniej czy później stanie. Chyba zgodzisz się ze mną, że do tego czasu nie powinno być jednak i nie bedzie żadnego pobłażania dla gloryfikowania i wynoszenia na pomniki faszystowskich i ludobójczych idei, które zbankrutowały wraz z końcem II WŚ.

Autor: Mat- gość

2006-02-11 Ręce połamane,oczy wykłute,noga siekierą odcieta.Ojciec spalony,matce wnętrzności wypruto.Dzicz,dzicz przeklęta.

Autor: obserwator- gość

2006-02-11 Mniejszości narodowe w polskiej myśli politycznej przed II wojną światową

Eugeniusz Mironowicz
(Białystok)


W okresie zaborów większość polskich elit hołdowała idei odbudowy Rzeczypospolitej w granicach przedrozbiorowych. Powstania niepodległościowe nie ograniczały się wyłącznie do ziem etnicznie polskich, obejmowały także swoim zasięgiem terytorium Litwy, Białorusi i Ukrainy. Obszary te wchodziły niegdyś w skład Rzeczypospolitej, lecz Polacy stanowili tam mniejszość. Ponad stuletnie rządy rosyjskie, niemieckie i austriackie na terenie dawnej Rzeczypospolitej sprzyjały rozwojowi niepolskich żywiołów narodowych. Rodziły się elity narodów, które do tej pory nie przejawiały żadnych aspiracji politycznych. Tworzące się w końcu XIX w. polskie nowożytne ruchy polityczne musiały uwzględniać fakt, iż w postulowanych granicach przyszłego państwa polskiego znajdzie się ogromna masa ludności nie identyfikującej się z polską racją stanu.

Najbardziej spójny program rozwiązywania problemów narodowych przyszłej Polski miała Narodowa Demokracja. Jeden z przywódców tego nurtu — Roman Dmowski — stworzył na początku XX w. podwaliny polskiej ideologii narodowej oraz katalog zasad postępowania wobec mieszkających w sąsiedztwie narodów1. Dmowski dostrzegał odrębność kulturową Litwinów, Białorusinów i Ukraińców, lecz nie wierzył w zdolność zbudowania przez nich własnych państw narodowych. Ludy te nazywał „gorszym gatunkiem Polaków” i był przekonany o możliwości ich całkowitej asymilacji w kulturze polskiej2. Pojawiające się na początku XX stulecia hasło „samostijnej Ukrainy” uważał nie za przejaw rozwoju świadomości narodowej ludu ukraińskiego, lecz produkt polityki austriackiej, który łatwo mógłby być zastąpiony jakimś wytworem polityki polskiej. Chociaż Dmowski uznawał nadrzędność interesów narodowych nad państwowymi, jednak wychodził z założenia, iż państwa tworzą narody, i w tym upatrywał możliwości naturalnej asymilacji Litwinów, Białorusinów, Ukraińców. Głównym czynnikiem wpływającym na te narody miała być siła oddziaływania przyjaznych im instytucji państwa polskiego. Odrzucał on pruskie i rosyjskie metody asymilacji stosowane wobec Polaków. Proponował propagowanie kultury polskiej, lecz bez narzucania jej siłą narodom wschodnim i bez poniżania ich godności3. Wzorem dla asymilacji Litwinów, Białorusinów i Ukraińców miała być praktyka polityki przedrozbiorowej Rzeczypospolitej wobec szlachty Wielkiego Księstwa Litewskiego, która zakończyła się jej polonizacją. Tą samą drogą do polskości — zdaniem Dmowskiego — należało przeprowadzić masy litewskiego, białoruskiego i ukraińskiego ludu4.

W przeciwieństwie do narodów wschodnich Dmowski nie widział możliwości asymilacji Żydów. Polacy — według ideologa obozu narodowego — powinni pomnażać swe siły, wchłaniając inne żywioły, lecz tylko te, które można było przyswoić bez szkody dla „organizmu narodowego”, które nie powodowały jego osłabienia5. Takim żywiołem, którego Polacy nie mogli wchłaniać — zdaniem Dmowskiego — byli Żydzi. Ich historia bowiem ukształtowała wyraźnie odmienny charakter cywilizacyjny i narodowy oraz porządek moralny. Żydzi mieli wielkie predyspozycje do zaszczepiania swoich wartości duchowych młodemu narodowi polskiemu. Wchłonięcie większej ilości tego żywiołu mogło przynieść zgubne skutki dla Polaków, gdyż najbardziej twórcze pierwiastki narodowe mogłyby być zastąpione elementami rozkładowymi, które mieli wnosić Żydzi6. Dmowski uważał ich za element pasożytniczy na ciele społeczeństwa polskiego. Takie postawienie kwestii żydowskiej w ideologii narodowców wykluczało rzecz jasna możliwość asymilacji tej zbiorowości. Alternatywą pozostawało zatem jedynie dążenie do odizolowania „pasożytów” od społeczeństwa polskiego.

Postulat izolacji Żydów stanie się wkrótce obsesją działaczy narodowych. Dmowski w Myślach nowoczesnego Polaka oskarżał ich o spisek przeciwko narodowi polskiemu, obojętność wobec jego aspiracji politycznych, skłonność do współpracy z każdą władzą, która zagwarantuje im eksploatację miejscowego społeczeństwa7. Przewagę Żydom dawała solidarność grupowa i dominacja intelektualna nad masami polskimi. Dlatego przy braku zorganizowanego przeciwdziałania — konstatował — wzrastały wpływy żydowskie na kulturę polską.

Za groźne zjawisko uznawał Dmowski liczne przypadki „powierzchownej asymilacji” Żydów oraz istnienie jednostek typu pośredniego, Żyda i Polaka w jednej osobie. Jednostki te — pisał — chociaż deklarują przynależność do narodu polskiego, zazwyczaj żądają akceptacji przez społeczeństwo polskie całego żywiołu żydowskiego. Bycie Polakiem na zewnątrz i Żydem wewnątrz sprzyja przenoszeniu na grunt polski obcych, rozkładowych wartości8. „Żyd instynktownie wprost dąży do zniszczenia w swym otoczeniu europejskim czci dla tradycji, przywiązania do religii, uznania jakiejkolwiek hierarchii”9. Nawet ochrzczeni i zasymilowani Żydzi nie przestawali dla niego być elementem obcym. Stawiał ich na równi z zaborcami, zarzucając im okupację życia gospodarczego i nasycenie kultury polskiej pierwiastkami obcymi duchowi narodowemu. Nawoływał do tworzenia silnej polskiej warstwy mieszczańskiej oraz systemu handlu uniezależniającego największą grupę społeczną — chłopów — od pośrednictwa kupców żydowskich10.

Konkluzje zawarte w dziełach Romana Dmowskiego rodziły wśród zwolenników jego poglądów skłonności do „odżydzania” ziem polskich i chęć pozbycia się Żydów z otoczenia Polaków.

Za głównego wroga Polski i Polaków Dmowski uważał jednak Niemców. Prusy swoją potęgę zbudowały kosztem ziem polskich i one głównie były zainteresowane zniemczeniem okupowanego obszaru, podczas gdy Rosję stać było jedynie na kontrolę polityczną opanowanych przez siebie obszarów Rzeczypospolitej. Dlatego — jego zdaniem — główny wysiłek Polaków winien być skierowany przeciwko naporowi niemczyzny11. Nie precyzował natomiast jak miałaby wyglądać polityka przyszłej Polski wobec pozostających w jej granicach Niemców, chociaż był świadom, iż asymilacja, tak jak w przypadku Białorusinów lub Ukraińców, nie wchodzi w rachubę. Do odrodzonej Polski — postulował — powinny należeć Wielkopolska, Górny Śląsk, Prusy Zachodnie (Pomorze) i Prusy Wschodnie12. W przyszłości zatem problem niemiecki w odrodzonej Polsce był nieunikniony.

Na przełomie XIX i XX w. krystalizowały się także koncepcje polskich socjalistów w sprawie ułożenia stosunków z narodami, które miały znaleźć się w postulowanych granicach państwa. Po raz pierwszy problem ten uwidocznił się w programie Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) w 1892 r. Drugi punkt tzw. „Programu Paryskiego” PPS mówił o „całkowitym równouprawnieniu narodowości wchodzących w skład Rzeczypospolitej na zasadzie dobrowolnej federacji”13. Popieranie separatystycznych dążeń narodów wchodzących w skład imperium Romanowych stało się zasadą polityki PPS14. Celem nadrzędnym partii było oczywiście nie spełnienie aspiracji narodowych elit litewskich, białoruskich czy ukraińskich, lecz osłabienie Rosji jako warunek niezbędny do odzyskania niepodległości przez Polskę. Socjaliści polscy z PPS skłonni byli wspierać rodzące się ruchy narodowe, białoruski i litewski, jako potencjalnych sojuszników w walce z Rosją15. Na początku XX w. grupa działaczy PPS skupionych wokół Józefa Piłsudskiego wysunęła koncepcję stworzenia państw Litwy, Białorusi, Ukrainy, odzielających Polskę od Rosji, a jednocześnie politycznie, militarnie i ekonomicznie związanych z Polską16. Rozwiązanie takie miało pogodzić dążenia niepodległościowe Polaków i zaspokoić aspiracje narodowe Białorusinów, Litwinów i Ukraińców17. Zakładano, że akces do federacji będzie miał charakter dobrowolny, a głównym architektem tej wspólnoty politycznej narodów będą Polacy18. Podstawą do wypracowania takiej koncepcji było przekonanie, że narody te nie są zdolne do samodzielnego tworzenia własnych państw, i że jedynie przy udziale czynnika polskiego mogą uzyskać narodową podmiotowość. Oczekiwano zatem, że elity polityczne tych społeczeństw w sposób naturalny wybiorą łączność federacyjną z Polską. Nie uwzględniano jednak ani stanu gotowości społeczeństwa polskiego do przyjęcia takiego rozwiązania, ani nastrojów panujących wśród tych narodów. Nie było odpowiedzi na pytanie, co będzie, jeśli wybór Litwinów, Białorusinów lub Ukraińców padnie na inne rozwiązanie19. Wydaje się, że główni działacze ruchu socjalistycznego — Józef Piłsudski, Leon Wasilewski, Ignacy Daszyński — nawet nie rozważali innego scenariusza jak ten, który zakładał propolskie skłonności narodów mieszkujących między Polakami i Rosjanami20. Byli oni jednak świadomi słabości białoruskiego ruchu narodowego, lecz bez Białorusi, leżącej w centrum tego obszaru, realizacja koncepcji federalistycznej byłaby niemożliwa. Dlatego całkiem poważnie rozważano projekty pomocy ze strony Polaków mieszkających na Białorusi w rozbudzaniu świadomości narodowej mas białoruskich21. Taki wariant był rozpatrywany w kręgach kierownictwa PPS tylko w przypadku zarysowania się szans na realizację planów federalistycznych. Natomiast w przypadku wystąpienia konieczności podziału tych ziem między Polskę i Rosję, obóz skupiony wokół Piłsudskiego chciał włączenia do państwa polskiego obszarów zdominowanych przez katolików. Od samego początku federaliści dopuszczali zatem myśl, że w praktyce może być realizowana koncepcja obozu narodowego22. Narodowcy nigdy natomiast nie rozważali projektów organizacji państwa w kategoriach federacyjnych. Przynajmniej w odniesieniu do Białorusi — pisze Krystyna Gomółka — hasła federalistyczne okazały się tylko chwytem propagandowym. Gdy pojawiły się możliwości ich realizacji, w Polsce nie było żadnego czynnika politycznego zainteresowanego wprowadzaniem ich w życie. Wysuwając te hasła stwarzano iluzje niepodległościowe działaczom białoruskim, by odciągnąć ich od tendencji prorosyjskich23.

Mniejszości narodowe w koncepcjach niektórych działaczy ruchu ludowego miały być potraktowane w niepodległej Polsce według zasad zbliżonych do tych, jakie były zawarte w myśli narodowych demokratów. Jeden z animatorów ruchu ludowego Bolesław Wysłouch na początku stulecia wyrażał pogląd, że należy dążyć do jednolitości etnicznej przyszłego państwa polskiego. Ponieważ był świadom, iż nie da się tak określić granic, aby zachować „ścisłość etnograficzną” uważał, że należy tworzyć taki stan drogą polityki asymilacyjnej i „usuwania elementów obcych rasowo z Polski etnograficznej”24. Inny z kolei ideolog ruchu ludowego ks. Antoni Szech propagował w tym samym czasie ideę odbudowy Rzeczypospolitej jako federacji Polski, Litwy i Rusi z prawem wszystkich ludów do swobodnego rozwoju narodowego25.

Przywódcy Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” (PSL „Piast”) w okresie tworzenia się państwowości polskiej szukali jakiejś pośredniej koncepcji między tym, co z jednej strony proponowali narodowi demokraci, z drugiej zaś federaliści. Wincenty Witos dostrzegał wprawdzie dobrodziejstwa płynące z utworzenia krajów oddzielających Polskę od Rosji, lecz uważał, że żadna piędź polskiej ziemi nie może być przyłączona do tych państw26. Ziemia określana przez Witosa jako polska zamieszkała była także przez Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, którzy niekiedy stanowili tam większość mieszkańców.

Powstanie niepodległego państwa polskiego w granicach na wschodzie określonych traktatem ryskim przesądziło o tym, że w praktyce podstawą polityki władz wobec mniejszości narodowych stała się doktryna Romana Dmowskiego. „Konsekwencje polityczne traktatu ryskiego — pisał Stanisław Cat-Mackiewicz — narzucały się z żelazną siłą polityce wewnętrznej Polski. Polska polityka narodowościowa zejdzie na tory doktryny Dmowskiego, będzie się dążyło do państwa jednolicie narodowego, i z tego toru nie zejdziemy już nigdy”27. Piłsudski, — zauważał Mackiewicz — chociaż po 1926 r. miał ogromną władzę, nie zmienił polityki narodowościowej wobec Białorusinów i Ukraińców, a późniejsze rządy jego pułkowników stały się wynaturzoną formą realizacji idei Dmowskiego28.

Doktryna Dmowskiego odmawiająca Białorusinom, Litwinom, Ukraińcom prawa do swobodnego rozwoju narodowego w państwie polskim powstała w czasie, gdy narody te niezbyt wyraźnie demonstrowały swoją tożsamość i aspiracje polityczne. Elity polskie nie dostrzegały zmian, jakie nastąpiły w świadomości tych narodów podczas I wojny światowej oraz będących skutkiem upadku Cesarstwa Rosyjskiego. Postulat asymilacji, który wydawał sie łatwym do realizacji na początku stulecia, kilkanaście lat później okazał się znacznie poważniejszym problemem. Litwini mieli własne państwo narodowe, zaś elity białoruskie i ukraińskie w latach 1918-1920 bardzo wyraźnie zademonstrowały wolę jego tworzenia. Od strony polskiej natomiast dążenia te ciągle postrzegano jako przejaw inspiracji zewnętrznej. Zarówno rządy parlamentarne przed 1926 r., jak i później sanacyjne, łudziły się, że drogą izolacji od wpływów z republik sowieckich oraz represji policyjno-administracyjnych będzie możliwe rozwiązanie problemu białoruskiego lub ukraińskiego. Polityka ta z reguły wywoływała skutki odwrotne od zamierzonych.

Postulaty autonomii terytorialnej zgłaszane przez reprezentantów białoruskich i ukraińskich organizacji były nie tylko konsekwentnie odrzucane przez kolejne rządy, lecz nie znajdowały także zrozumienia wśród tych partii polskich, które przedtem opowiadały się za federalizmem i równouprawnieniem narodów. Nawet wtedy, gdy naczelne władze PPS skłonne były uznać za słuszne racje galicyjskich Ukraińców, miejscowi działacze tej partii zdecydowanie sprzeciwiali się przyznawaniu im jakiejkolwiek autonomii29. Zwracali bowiem oni uwagę na potencjalne zagrożenie dla polskości na tym obszarze w przypadku przyznania autonomii miejscowym Ukraińcom.

Wśród polskich organizacji społecznych i kulturalnych w województwach wschodnich największą popularnością cieszyły się hasła Narodowej Demokracji. Pod ich urokiem pozostawała także większość pracowników miejscowej administracji, którzy na swoich stanowiskach dość konsekwentnie prowadzili politykę sprzyjającą asymilacji Białorusinów, Litwinów i Ukraińców30. Częste zmiany rządów w latach 1921-1926 nie wpływały zasadniczo na kształt polityki wobec mniejszości narodowych. Wprawdzie premierzy Władysław Sikorski i Władysław Grabski próbowali uporządkować politykę narodowościową na kresach wschodnich, lecz nie było w Polsce żadnego zaplecza politycznego zainteresowanego reorientacją w tej dziedzinie. Większość partii politycznych reprezentowanych w parlamencie zadowalała się tym stanem prawnym, który stwarzała konstytucja z 17 marca 1921 r., mówiąca o prawie obywateli Rzeczypospolitej do zachowania swej narodowości i pielęgnowania mowy ojczystej. „Ustawy językowe”, uchwalone przez Sejm 31 lipca 1924 r., były pozornymi działaniami ustawodawczymi, mającymi umożliwić Litwinom, Białorusinom i Ukraińcom rozwój własnego szkolnictwa. W rzeczywistości dawały one administracji lokalnej szerokie możliwości ograniczania praw tych mniejszości do oświaty w językach narodowych31. W efekcie wprowadzania ich w życie nie zaistniały żadne fakty, świadczące o pozytywnym oddziaływaniu „ustaw językowych” na sytuację tych mniejszości.

Według spisów ludności z 1921 i 1931 r. mniejszości narodowe stanowiły ponad 30 procent ludności Polski32. Wiele wskazuje na to, że w rzeczywistości odsetek ludności niepolskiej był znacznie większy33. Niektórym przedstawicielom władz, a zwłaszcza na szczeblu lokalnym, zależało na wykazaniu znikomej liczby Białorusinów lub Ukraińców, stąd też wyrastały wielusettysięczne rzesze „tutejszych” na Polesiu oraz ogromny odsetek ludności wyznania prawosławnego lub mojżeszowego deklarujacych narodowość polską34. Niezależnie jednak od faktu występowania licznych manipulacji podczas przeprowadzania spisów, jak również w trakcie opracowywania ich wyników, wykazany ponad 30-procentowy udział mniejszości narodowych w strukturze ludnościowej II Rzeczypospolitej wynosił ten problem do rangi jednego z najważniejszych w polityce wewnętrznej kraju. Żaden z obozów politycznych nie mógł go ominąć. Dlatego przez całe dwudziestolecie międzywojenne trwała dyskusja na temat polityki państwa, chociaż w praktyce z różnym natężeniem i w różnych okresach realizowano idee narodowych demokratów.

Romana Dmowskiego, jak również jego duchowych spadkobierców, nurtował głównie problem żydowski. Hasła izolacji Żydów, zawarte w Myślach nowoczesnego Polaka, znalazły wkrótce ujście w akcji Młodzieży Wszechpolskiej, skierowanej przeciwko obecności studentów narodowości żydowskiej na uniwersytetach w Warszawie, Krakowie, Wilnie, Lwowie. Żądania młodych narodowców nie spotykały się bynajmniej z dezaprobatą władz poszczególnych uczelni. Niektórzy rektorzy popierali nawet pomysł wprowadzenia „numerus clausus”, czyli oddzielnych miejsc dla studentów żydowskich w salach wykładowych35.

W 1932 r. działacze z kręgów Młodzieży Wszechpolskiej oraz Obozu Wielkiej Polski wydali broszurę Wytyczne w sprawach żydowskiej, mniejszości słowiańskich, niemieckiej i zasad polityki gospodarczej. Według Wytycznych Żydzi stanowili element obcy rasowo i powinni być wyłączeni z życia publicznego, nie powinni mieć praw wyborczych, zajmować stanowisk państwowych, samorządowych, ani pełnić służby wojskowej. Dostęp do szkół publicznych powinien być im całkowicie zabroniony. Przyjęcie chrztu w przypadku Żydów nie powinno zmieniać ich położenia prawnego. Zakazane — według Wytycznych — winny być także małżeństwa mieszane, nawet gdy strona żydowska byłaby ochrzczona. Przewidywano także przywracanie nazwisk tym Żydom, którzy je zmienili. Wszystkie dzieła myśli intelektualnej pochodzące od Żydów winny być udostępniane Polakom jedynie po zamieszczeniu adnotacji o narodowości autorów36. Narodowcy proponowali także ograniczenie możliwości wykonywania wolnych zawodów przez Żydów tylko do ich własnego środowiska. Ponadto uważali, że najlepszym rozwiązaniem kwestii żydowskiej byłoby wydzielenie w miastach dzielnic przeznaczonych tylko dla Żydów. Doktryna Dmowskiego, przetłumaczona na język praktyki politycznej, tworzyła przerażającą wizję dla kilkumilionowej grupy obywateli II Rzeczypospolitej.

Niemców autorzy Wytycznych uznawali za głównego wroga Polski i Polaków. Obowiązkiem narodu polskiego — pisali — jest konieczność odzyskania ziem polskich będących pod panowaniem niemieckim — Górnego Śląska, Warmii, Mazur, Zachodniej Wielkopolski i Pomorza37. W sprawie mniejszości słowiańskich nie wychodzili dalej niż wcześniejsze propozycje Romana Dmowskiego i reprezentującego młodsze pokolenie narodowców Jędrzeja Giertycha.

Jędrzej Giertych, który był jednym z ideologów Obozu Wielkiej Polski, na początku lat trzydziestych dość dokładnie opisał jaka polityka wobec mniejszości słowiańskich jest zgodna z interesem narodu polskiego. Asymilację uznał on za rzecz nieodzowną i konieczną. Prawo do posiadania kresów wschodnich — pisał — dawała Polakom „przewaga moralna i cywilizacyjna” oraz tradycja przewodnictwa politycznego na tych obszarach38. Giertych proponował konsekwentne nazywanie języka białoruskiego i ukraińskiego regionalnymi gwarami języka polskiego, zastąpienie cyrylicy alfabetem łacińskim, tworzenie szkół utrakwistycznych z zaznaczeniem, że nauczanie odbywa się w polskim języku literackim i miejscowej gwarze. Od szczebla gimnazjum szkoły miały być wyłącznie „w języku literackim”. Giertych proponował z jednej strony intensyfikację oddziaływania kulturowego poprzez wojsko, stowarzyszenia oraz organizacje gospodarcze i umożliwienie awansu tej części inteligencji białoruskiej i ukraińskiej, która skłania się ku polskości, z drugiej zaś zaostrzenie działań represyjnych wobec osób stojących na gruncie zachowania białoruskiej lub ukraińskiej odrębności narodowej. Najlepszą metodą na powstrzymanie rozwoju tej ostatniej tendencji — uważał — powinno być powołanie instytucji sądów doraźnych oraz rozszerzenie uprawnień policji i administracji kresowej.

Był to program przyśpieszonej asymilacji mniejszości słowiańskich, odbiegający jednak od założeń doktrynalnych Romana Dmowskiego z początku stulecia, które przewidywały powtórzenie tego samego procesu, który dokonał się z udziałem szlachty w XVII i XVIII wieku. Sens tej polityki, realizowanej zresztą przez konkurentów obozu narodowego — rządzącą sanację, miał na celu przekształcenie Białorusinów i Ukraińców w patriotycznie myślące masy polskie.

Stanowisko narodowych demokratów w stosunku do Niemców zamieszkujących województwa zachodnie II Rzeczypospolitej nie było tak jednoznaczne jak wobec Żydów, Białorusinów lub Ukraińców. Dostrzegano ogrom zagrożeń ze strony Niemców, lecz nawet teoretycznie nie rozważano możliwości ich asymilacji. Nie traktowano ich także w kategoriach obcości cywilizacyjnej, tak jak jak to było w przypadku Żydów. Popierano działania w kierunku przywrócenia polskości zgermanizowanym jednostkom pochodzenia słowiańskiego, wspierano emigrację do Republiki Weimarskiej, a później III Rzeszy, propagowano tworzenie warunków ekonomiczno-prawnych sprzyjających przejmowaniu przez Polaków majatku należącego do Niemców39.

Większość kleru katolickiego swoją postawą nie sprzyjała bynajmniej łagodzeniu polityki wobec mniejszości. Kościół daleki był od tolerancji. Wielu księży, a także dostojników niejednokrotnie dawało wyraz swojej niechęci wobec Żydów i wyrażało poparcie dla obozu narodowego40. Arcybiskup wileński Romuald Jałbrzykowski eliminował wszystkie próby wprowadzania języka białoruskiego do życia kościelnego41. Kościół wprawdzie nie popierał, lecz także nie protestował przeciwko burzeniu cerkwi przez wojsko latem 1938 r. na Chełmszczyźnie i Wołyniu42. Rezygnując z zasady powszechności służył umacnianiu potencjału jednego narodu nawet wtedy, gdy odbywało się to kosztem innych narodów zamieszkujących państwo. Wiele elementów z programów polityki narodowściowej ugrupowań narodowych znajdowało się także w myśli politycznej przywódców PSL „Piast”, partii uczestniczącej w sprawowaniu władzy przed 1926 r. Politycy PSL „Piast” twierdzili, że kierują się zasadą nadrzędności zachowania jedności Rzeczypospolitej Polskiej, zaś mniejszości narodowe postrzegali jako czynnik stwarzający potencjalne zagrożenie dla owej integralności państwa43. Stąd logicznym wydawały im się postulaty asymilacji Białorusinów lub Ukraińców, których elity w pierwszej połowie lat dwudziestych coraz bardziej zwracały się w kierunku Mińska i Kijowa.

Chociaż w deklaracjach programowych kolejnych kongresów PSL „Piast” znajdowały się lakoniczne stwierdzenia o potrzebie zagwarantowania praw mniejszościom narodowym, to w rzeczywistości przywódcy partii, uczestnicząc w rządzących krajem koalicjach, działali na rzecz ograniczania ich praw. Popierali politykę kolonizacyjną na kresach wschodnich wychodząc z założenia, że interes państwa wymaga, aby jak najwięcej ziemi było w rękach polskich. Politycy z szeregów PSL „Piast” zmierzali ponadto do ograniczenia liczby reprezentantów mniejszości w parlamencie polskim, reprezentując pogląd, że decyzje w sprawach państwowych powinny być podejmowane przez Polaków44.

W pakcie lanckorońskim, zawartym 17 maja 1923 r. między koalicją ugrupowań narodowych skupionych w Chrześcijańskim Związku Jedności Narodowej i PSL „Piast”, uzgodniono, że rząd polski powinni tworzyć wyłącznie Polacy. Pakt lanckoroński określał także kierunki polityki wobec mniejszości słowiańskich, zakładając jako cel strategiczny szybką ich polonizację. Przywódcy PSL „Piast” reprezentowali czysto paternalistyczny stosunek do Białorusinów i Ukraińców. Żyli i działali w przekonaniu, że naród polski reprezentuje wyższy poziom kultury, dojrzałości politycznej i moralnej i ma wobec tych narodów do spełnienia swoistą misję cywilizacyjną. Transformacja osiągnięć cywilizacyjnych do Białorusinów i Ukraińców miała dokonać się za pośrednictwem języka i kultury polskiej45.

Znacznie więcej skłonności do partnerskiego traktowania mniejszości narodowych mieli przywódcy innej partii chłopskiej — Polskiego Stronnictwa Ludowego „Wyzwolenie” (PSL „Wyzwolenie”). Wybitny działacz tej partii — Stanisław Thugutt — był orędownikiem zagwarantowania autonomii kulturalnej dla mniejszości słowiańskich i poszanowania ich odrębności narodowej46. Za błędne i szkodliwe dla państwa uznawali przywódcy PSL „Wyzwolenie” traktowanie mniejszości narodowych jako elementu obcego, jako potencjalnych wrogów Polski47. PSL „Wyzwolenie” reprezentowało jednak znacznie słabszy nurt polskiego ruchu ludowego niż PSL „Piast”, dlatego większy wpływ na sytuację mniejszości narodowych w okresie rządów parlamentarnych miała postawa Wincentego Witosa niż Stanisława Thugutta.

PSL „Wyzwolenie” hołdowało innej koncepcji, zgłaszanej jednocześnie przez kilku polityków obozu belwederskiego, której sens polegał na zastąpieniu asymilacji narodowej asymilacją państwową. Polityka ta miała zapewnić autonomię dla mniejszości narodowych, zwłaszcza słowiańskich, oraz związać je z instytucjami państwa polskiego.

Po przewrocie majowym 1926 r. odsunięte od władzy PSL „Piast” w kwestii polityki narodowościowej nieco zbliżyło sie do PSL „Wyzwolenie”. Obie partie głosiły konieczność tworzenia równych szans w życiu publicznym dla wszystkich obywateli, w tym także dla mniejszości narodowych, zwiększenia ich udziału w instytucjach państwowych i samorządowych. Deklaracje te nie miały jednak większego wpływu na bieżącą sytuację mniejszości narodowych48.

Rządzący po 1926 r. obóz belwederski wprawdzie kilka lat po przewrocie próbował realizować niektóre elementy ideologii federalistycznej, lecz w drugiej połowie lat trzydziestych zdecydowanie powrócił do polityki opartej na logice inkorporacyjnej.

Piłsudczycy pozostający do maja 1926 r. w opozycji, wobec mniejszości narodowych stwarzali nadzieję skutecznego i racjonalnego rozwiązania ich problemów z uwzględnieniem zgłaszanych przez nie postulatów. Żydów uznawali za element lojalny wobec państwa i przejawiający postawy obywatelskie. Liczyli także na taką lojalność ze strony Niemców, w zamian za zagwarantowanie im praw ekonomicznych i kulturowych49. Życzliwe traktowanie mniejszości słowiańskich uznawali za główny argument w polityce wobec republik sowieckich, gdyż miało to być magnesem przyciagającym tamtejsze elity ku Polsce.

Z dyskusji w łonie obozu sanacyjnego po przewrocie majowym wynika, iż uświadamiano tam, że szanse na asymilację narodową Niemców i Litwinów były bardzo niewielkie. Dlatego piłsudczycy postulowali szukanie metod politycznych, które miały doprowadzić te społeczności do współpracy z instytucjami państwa polskiego. Jednocześnie państwo miało po cichu wspierać rozwój polskich organizacji kulturalnych i społecznych, aby swoim oddziaływaniem mogły one wywierać właściwy wpływ na Niemców i Litwinów50.

Generalnie jednak piłsudczycy trzymali się zasady silnej władzy wobec mniejszości, sprawiedliwego ich traktowania, dominacji języka polskiego w życiu publicznym oraz tworzenia warunków sprzyjających asymilacji Białorusinów i Ukraińców. Po śmierci Piłsudskiego obóz sanacyjny przyjął do realizacji wiele postulatów narodowych demokratów. Likwidowano wszystkie białoruskie instytucje kulturalne, społeczne i polityczne, wspierano osadnictwo wojskowe na kresach wschodnich, emigrację Żydów do Palestyny, a Niemców do III Rzeszy, wspomagano walkę ekonomiczną kupców polskich z handlem żydowskim.

W tym czasie, gdy pozostający u władzy piłsudczycy — Felicjan Sławoj Składkowski, Edward Rydz-Śmigły, Wacław Kostek-Biernacki — tworzyli realne warunki bytu mniejszości narodowych, inni przedstawiciele obozu belwederskiego — Leon Wasilewski, Tadeusz Hołówko, Mieczysław Niedziałkowski — wciąż apelowali o podmiotowe traktowanie ludności niepolskiej. Znawca problemów narodowościowych Leon Wasilewski uważał, że polityka prowadzona przez jego współtowarzyszy szkodzi interesom państwa. Wychodził bowiem z założenia o nieuchronności rozwoju ruchów narodowych oraz powstawania konfliktów na tym tle. Bezsensowne — jego zdaniem — były wszelkie działania polityczno-administracyjne zmierzające do hamowania tych naturalnych procesów, gdyż powodowały one jedynie eskalację konfliktu51. Za najwłaściwszą metodę rozwiązywania problemów narodowych uznawał porozumienia międzynarodowe i zapewnienie mniejszościom warunków bezkolizyjnej egzystencji z państwem, na terenie którego zamieszkują. Wasilewski proponował swobodę kształtowania lokalnych samorządów, wprowadzenie języków narodowych do administracji, sądownictwa i wszystkich innych dziedzin życia publicznego na terenach zamieszkałych przez Białorusinów, Litwinów i Ukraińców.

Wasilewski przewidywał rozpad Związku Radzieckiego wzdłuż granic etnicznych i stał na stanowisku, że Polska powinna być gotowa do ułożenia stosunków z nowymi państwami na wschodzie52. W związku z tym uważał za niecelowe zadrażnianie stosunków z mniejszościami słowiańskimi, a zwłaszcza z Ukraińcami, bowiem polska racja stanu wymagała, by przy zmianie koniunktury międzynarodowej ich dążenia niepodległościowe realizowały się nie wbrew interesom Polski, lecz zgodnie z nimi.

Za szkodliwe dla państwa uważał Wasilewski działania władz polskich ukierunkowane na zwalczanie białoruskiego ruchu narodowego w środowiskach prawosławnych, które tradycyjnie skłaniały sie ku rosyjskości. Białoruski ruch narodowy wśród prawosławnych sprzyjał wyrywaniu tych środowisk spod wpływów Moskwy. Świadomość białoruskojęzycznych katolików — uważał — rozwijała się w kierunku pożądanym przez polską rację stanu53.

Podobnie jak Leon Wasilewski w skuteczność realizowanej przez sanację polityki asymilacyjnej nie wierzył także inny piłsudczyk Mieczysław Niedziałkowski. Również on uważał ją za szkodliwą dla państwa. Najlepszym rozwiązaniem problemu ukraińskiego w Polsce — zdaniem Niedziałkowskiego — winno być uczynienie Ukraińców współgospodarzami tych ziem, na których oni mieszkali54. Stanowiłoby to najlepszą gwarancję spokoju na południowo-wschodnich kresach państwa oraz umożliwiło ich lepszy rozwój gospodarczy. Tak urządzone obszary Rzeczypospolitej zamieszkałe przez Ukraińców mogłyby stanowić alternatywę dla Sowieckiej Ukrainy, pozostającej w strefie wpływów rosyjskich.

Realizowana w dwudziestoleciu międzywojennym inkorporacyjna polityka narodowościowa przyniosła fatalne skutki dla państwa. We wrześniu 1939 r. znaczna część obywateli nie była zainteresowana jego obroną, a wywołana tą polityką atmosfera wrogości zaowocowała tysiącami ofiar na wszystkich pograniczach etnicznych.

Bibligrafia na stronie:
http://kamunikat.fontel.net/www/czasopisy/bzh/12/12art_miranovicz.htm

,,P azk" skad w Polsce 20% szlachty?
Daniel Beauvois podaje 10% z ktorych tylko 1/20 brala udzial w zyciu politycznym.
Alez Europa znala przyklady demokracji przed ( Hospody Pomyluj) ,,lacinska" Polska,chociazby w starozytnej Grecji;)

Mat.
Bucior tez komuch ?
Czy zwykly nacjonalista polski ,ktory chcial sie pozbyc lemkow jako czesci problemu ukrainskiego ????

Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2006-02-11 czy z faktu ze Dmowski który nie zabardzo lubił Żydów ale ich nie mordował ma wynikać, że podczas wojny ukraińscy naziści musieli mordować Żydów i niswzczyć ich majątek ?

Autor: Demianiuk : ja nie winny jak to dla dobra ?aci?skiej Europy :)- gość

2006-02-12 PMM,

Kto to jest Mironowicz i o co właściwie chodzi z tym artykułem? Chcę tylko przypomnieć, że w Ameryce murzynów i indian już nie biją!!!

Autor: Mat- gość

2006-02-12
,,Kto to jest Mironowicz i o co właściwie chodzi z tym artykułem?"
Wyszukiwarka powinna znalezc;)
Mozliwe ,ze ,,nacjonalista ukrainski" chociaz deklaruje narodowosc bialoruska ;)
W wiekszosci artykul ten odnosi sie do Twoich wpisow;)

Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2006-02-12 to ukraińcy mają możliwość deklarować swoją narodowość ?. Dlaczego Polakam zamieszkałym na ukrainie od wieków odmawia się dziś wpisywania do dowodów tożsamości "narodowości polskiej" !!! co to znaczy wpis w dowodzie "obywatel ukraiński "?

job wasza mat !

Autor: traktowanie Polak?w na ukrainie !- gość

2006-02-12 W Polsce również nie wpisują w dowodach tożsamości narodowości (nawet polskiej), więc porządki zacznij od własnego podwórka ...

Autor: darino

2006-02-12 PMM,

Wybacz, ale ja, co prawda prosty Lach, nijak nie mogę się doszukać związku między święceniem noży i kreowaniem na bohaterów narodowych organizatorów i wykonawców ludobójstwa a świetnym skądinąd tekstem prof. Mironowicza /czy mama Ci go w ogóle czytała?/
No chyba, że w tym momencie gdzie wspomina on o Tadeuszu Hołówce jako orędowniku podmiotowego traktowania mniejszości. Ale jak wszyscy wiedzą, Hołówko nie mógł zbyt dużo zrobić dla Rusinów /chociaż miał takie możliwości/ bowiem zamordowali go rodzimi ukraińscy nacjonaliści, w których niesmak budziła jakakolwiek możliwość poprawy sytuacji ludności rusińskiej i którzy postępowali w myśl zasady – im gorzej tym lepiej /dla nich oczywiście/. Przypomnę, że stanowisko swoje przedstawili już w 1930r. na łamach prestiżowego i poczytnego Times’a;
„ … naród nasz wyrzekłby się niezależnej Ukrainy, gdybyśmy pozwolili mu na przyjazne współżycie z Polakami; z tych względów nie chcemy i nie dążymy do pokoju z Polską; z tychże względów odrzucamy z niezadowoleniem wszystko, co Polska nam zaofiaruje’’.
Wobec tego Twoją (?) wypowiedź muszę potraktować jako udzieloną na zasadzie –„a w Ameryce biją murzynów”- chociaż wszyscy wiedzą, że już ich nie biją.

Autor: Mat- gość

2006-02-12 Szkoda ,ze nie mozesz
„ … naród nasz wyrzekłby się niezależnej Ukrainy, gdybyśmy pozwolili mu na przyjazne współżycie z Polakami; z tych względów nie chcemy i nie dążymy do pokoju z Polską; z tychże względów odrzucamy z niezadowoleniem wszystko, co Polska nam zaofiaruje’’

Dlaczego narod ukrainski mial sie wyrzekac
niezaleznej Ukrainy???
Polacy tez mieli ,,szanse" w historii jednak niepodleglej Polski sie nie wyrzekli.

Po traktacie ryskim ,co takiego miala Polska do zaoferowania Ukraincom ??????

Pokojowe wspolzycie ?? FALSZ i OBLUDA


,,Powstanie niepodległego państwa polskiego w granicach na wschodzie określonych traktatem ryskim przesądziło o tym, że w praktyce podstawą polityki władz wobec mniejszości narodowych stała się doktryna Romana Dmowskiego. „Konsekwencje polityczne traktatu ryskiego — pisał Stanisław Cat-Mackiewicz — narzucały się z żelazną siłą polityce wewnętrznej Polski. Polska polityka narodowościowa zejdzie na tory doktryny Dmowskiego, będzie się dążyło do państwa jednolicie narodowego, i z tego toru nie zejdziemy już nigdy”27. Piłsudski, — zauważał Mackiewicz — chociaż po 1926 r. miał ogromną władzę, nie zmienił polityki narodowościowej wobec Białorusinów i Ukraińców, a późniejsze rządy jego pułkowników stały się wynaturzoną formą realizacji idei Dmowskiego28."

Nacjonalisci mieli racje!!!!!!!

Nie trzeba bylo dlugo czekac od 1930 roku,Glod w 1932/3 roku.
Wczesniej w 1919, gdyby tylko 1% ludzi ,ktorzy zmarli zaglodzeni w czasie walk o niepodleglosc Ukrainy nie doszlo by do okupacji sowieckiej,polskiej i wszystkiego co sie z tym pozniej wiazalo.
Wiem ,ze to tylko gdybanie........

Jeszcze raz:
Nacjonalisci mieli racje!!!!


Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2006-02-12 nie jestem 100% pewien ale lemkowie (rusini) posluchali kiedys piknego spivania polskich faszystow o rownosci i wspolzyciu i dzisiaj jeszcze liza swoje rany i wlucza sie po swiecie bo rozwiezli nas i rozkradli nasze przy pierwszej lepszej okazji.

czytam tutaj niktorych wpisow i troche sie wstydze za naszych starszych lemkow (ojcow i dziadkow) ze to oni sami nie rozpalili lun w bieszczadach / pozwolili lacham i upowcom na swojej ziemi palic luny w swoich wioskach a dzisiaj sa nobody.

ciekawe komu przyznal by stalin, roosevelt & churchil te wszystkie ziemie tam za bugiem jak by tam ucisniety narod nie rozpalil lun / w pewnym wiec sesie zwyciezyli!!!!

jestem o orientacji rusynskiej i nie popieram mordow i nacjonalizmu w zadnej formie ale jezeli to prawdziwi polacy dokonuja tutaj tych bardzo glupich wpisow o swoich krzywdach, o swoim dziedzictwie kulturalnym na wschodzie, o formowaniu jakiejs federacji z nimi (ale bezsens!!!!) to zaczynam rozumiec ze czasami jedyna metoda usuniecia go**a z niegdys blyszczacego ostrza jest poprostu zamoczyc go w plomieniach ognia / uwazaj jednak aby samego miecza nie rozhartowac.

zdrawlu szczyro

Autor: dr. kurac- gość

2006-02-12 dr kurac

jezeli sadzisz ze te wypociny prawdziwi Polacy to pisza,to albo jestes w bledzie albo ja nie jestem prawdziwym Polakiem ;)

Autor: Markos- gość

2006-02-13 PMM,
Wyraźnie masz jakieś rozdwojenie jaźni. Z jednej strony krytykujesz polską politykę wobec mniejszości a z drugiej podpisujesz się pod deklaracją nacjonalistów, że cokolwiek by Polska dla nich nie zrobiła to oni i tak to odrzucą. A więc czy ta polityka byłaby taka czy inna, nie miało to żadnego dla nich znaczenia. Więc nie wylewaj krokodylich łez nad dolą Rusinów, którą im nacjonaliści sami taką polityką zafundowali.
„Nacjonaliści mieli rację!!!” – To brzmi złowrogo! To znaczy, że rację mieli również wówczas gdy wyrzynali 200.000 polskich kobiet i dzieci. To odważne stwierdzenie, nawet w Polsce, której władze do niedawna były wyjątkowo kosmopolityczne. Proponuję żebyś odważnie i publicznie wypowiedział to zdanie w prasie np. przemyskiej. Zyskasz duże uznanie.

Autor: Mat- gość

2006-02-13 Ale nezarejestrowanyj "wyrżnął" kilkist. Zabyw, chybal z pospichu o starykach, a może ich iszczy dorachuje, no bo mużczyny oczewydno wtekły ... do lisa.

Autor: mytro

2006-02-13 Mat !
Strasznie szybko (jak na martwe) mnożą ci się te kobiety i dzieci.

Autor: darino

2006-02-13 Mat , Darino , Dr Kurac, PMM
wy wszyscy jesteście żywym dowodem na to, ze wychowaliście się w środowiskach (intelektualnych..?) szczególnego rodzaju, które nacjonalizm traktują jak przepustkę do elitarności. Im łatwiej chłoniecie ideologię nacjonalistyczna tym bardziej pociąga was prymitywizm jego działania. Jesteście gotowi obdarzyć szczerą nienawiścią każdego, kto się z wami nie zgadza, nawet jeśli będzie Rusinem czy Ukraińcem.
Czy nie pociąga was coś wzniślejszego , np odnajdywanie wspólnych wspaniałych kary historii? Musicie jątrzyć, siać nienawiść i zbierać plony : krew, trupy?
Chmielnicki, Żelezniak, Gonta, Bandera wam mało ??
Gotowi jestescie służyć każdemu kto pomoże wcielić w czyn nacjonalizm i nazywać to patriotyzmem.
Nieboszczka Austria zafundowała Rusinom Thalerhof ,w którym za kata robili nacjonaliści Ukraińscy, najgorliwsi jej słudzy. Szczególny to przejaw patriotyzmu.
Kto nie wyciąga wniosków z historii stale popełnia jej błędy . A może wy nie traktujecie tego jako błędy, może wam marzy się powtórka z historii, chociażby najbardziej makabrycznie prymitywna..?

Autor: Lach ?em z koriniami- gość

2006-02-14 Mat,
dla narodu ukrainskiego nie nie bylo alternatywy.
Panslawizm moskofilski?
Biorac pod uwage chociazby Wielko Glod napewno nie!!!!!
Starorusini??
Utrata cech narodowych,przez stopniowa asymilacje - tez nie!!!!
Tylko nacjonalisci dazyli do swojego panstwa gdzie narod moglby przezyc.
Jeszcze raz:
Gdyby chociaz 1 % Ukraincow ,ktorzy zmarli w czasie Wielkiego Glodu,
chwycilo za bron (zakladam ze zmarlo wtedy od 5-10mln) w walkach
wyzwolenczych po I WS nie mielibysmy wszystkich nieszczesc,
mielibysmy swoje panstwo.
Niestety nasi przodkowie wiedzeni panslawizmem i diabli wiedza czym jeszcze,
nie staneli na wysokosci zadania ,dali sie podbic sowietom (Rosjanom),
podbic i oszukac Polsce.

Tysiace,dziesiatki czy tez setki tysiecy(kto to wie?) Polakow ,ktorzy padli ofiami Ukraincow …..
to rachunek za zbytnia zachlannosc,na tamtych terenach Ukraincy
(Rusini) stanowili wiekszosc(P azk,daruj sobie mantre o ,,czystosci etnicznej”).
Polacy nie mieli przyznanych wszystkich nalezacych do korony polskiej (14 punktow
Wilsona) nalezaly sie Wam ziemie gdzie bylo to uzasadnione etnicznie.
Na Wolyniu Polacy stanowili: 9%-przed wojskowa kolonizacja i 16% po koloniacji,
na Lemkowszczyznie nawet mniej,jedni chciel do Ukrainy, a inni nie, ale zgodni byli co do jednego
NIE CHCIELI DO POLSKI.
Mozna patrzec na dane z 1931, na uniatow(ktorzy na Podlasiu mieli sia ponoc za Polakow) ,
czy polska szlachte zagrodowa ;),ale najlepiej zweryfikowac je z danymi z deportacji do USSR i Akcji ,,W”-
jednych i drugich wywieziono!!!!!


„Nacjonaliści mieli rację!!!” – To brzmi złowrogo!”
Chlopie ,Ty moglbys pikne napisy na szturmowkach pierwszomajowych robic,ale ta era sie skonczyla;)


O polskich nazistach z Przemysla mam tez swoje zdanie ;)

P azk,
co prawda za intelektualist sie nigdy nie mialem(nie powinno to nikogo dziwic),
ale mimo wszystko dziwnie to ,,brzmi” napisane przez czlowieka ,
ktory dla podkreslenia swoich racji na sztachetach wojcia usmiercil,
ba… nawet nowe formacje OUN wymyslil :OUN-GS ,,SCh” czy moze OUN- PSS ,,Spolem”,
( sprzedazy,,chleba naszego powszedniego"odmowili;)

,, Chmielnicki, Żelezniak, Gonta, Bandera wam mało ??”

Co prawda Chmielnicki i Gonta mogliby mnie za wiare ,,heretycka” ukarac ale niech tam,
Zelezniak i Bandera, tu raczej bez problemu;)
Tylko powiedz, za co ten Polejszczuk tez w moim narodzie??? No ku… za co??

,, Gotowi jestescie służyć każdemu kto pomoże wcielić w czyn nacjonalizm i nazywać to patriotyzmem.”

Juz nikomu nie bedziemy sluzyc….ani Niemcom,ani Polakom (co do Rosjan nie jestem jeszcze przekonany)
Ale coz ,z tego co pamietam z Napoleonem tez kawal swiata przeszliscie..
Na cmentarzu niemieckim w Monte Cassino 30% to nazwiska polskie ,napewno nie cale 6tys. To Polacy ,
ale nie wszystcy to Niemcy.Tez sie bili o wolnosc swojego kraju???

Odnosnie nieboszczki (???? Od kiedy Austria nie istnieje?) popierala tak samo Polakow jak i Ukraincow,
Jak myslisz,za czyje pieniadze towarzystwa ,,Sokol” tworzono?Skladki i loterie??;)
Kazdy wie o Ukraincach,
ale nikt o Polakach nie wspomina.Po mojego pradziada przyszedl zandarm (Polak) i dwoch honwedow,
a 300 koron tez w polskie raczki poszlo.Moze czas zweryfikowac produkcje ,,starorusinow” z BBWR?

Wyciagam,wyciagamy wnioski Panie P azk, oj wyciagamy…..

Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2006-02-14 kto zna jakiegoś upowca albo banderowca dziś walentyki chciabym kwiatki na grób wyslać !

Autor: kto ma w rodzinie jakiego? upowca albo banderowca ?- gość

2006-02-14 Jest taki stary żart - "jak się nazywa pociąg do Zakopanego ?"

Autor: darino

2006-02-14 PMM ,
nie zapieraj się że już nikomu nie będziecie służyć. Ukraińcy zawsze komuś służyli tylko nie Rzeczpospolitej.
Naród wychowany bez elit , bo własnych nie posiadał lub je wymordował, zawsze komuś służy. Nieświadomy, podatny na manipulacje spełnia cudzą wolę. Chmielnicki : Moskwy, Turcji, Tatarów. Gonta Katarzyny Wielkiej. Bandera i UPA- pomógł Stalinowi pozbyć się najbardziej niesfornego, bo najbardziej świadomego elementu jakim byli Polacy. Rękami Ukraińców ,od kilkuset lat trwa depolonizacja kresów.
Ty też jesteś wykorzystywany w czyimś interesie tylko tego nie wiesz. Raz Ci dadzą dłuższy łańcuch , raz krótszy, czasem Cię spuszczą z niego. Czy wiesz dlaczego , czy nie , ale zawsze masz szczekać w kierunku Polski, choć właśnie jej jesteś najbliższy

Autor: Polak azk- gość

2006-02-14 Polska - kraj z elitami : Kaczyńscy, Lepper, Giertychowie, Miller, Oleksy, księża Jankowski i Rydzyk, biskupi Głódź i Michalik ...

Autor: darino

2006-02-14 "Ukraińcy zawsze komuś służyli tylko nie Rzeczpospolitej." A jaa jestem elitarny ukrainiec i nie sluze nikomu! Natomist moich dwoch dziadkow, ktorzy rowniez naleza do elity sluzylo w polskiej armii wiec co ty piepszysz za przeproszeniem:/

Autor: ja- gość

2006-02-14 TAK ! masz racje, chociaż zacząłeś z samego dołu, od dolnego szcebla tej drabiny. A tam wysoko, na samej górze niedoscigły ideał człowieka-Polaka : Jan Paweł II.
Takich ludzi nie rodzi jałowa intelektualnie ziemia, ani nie wychowują splamione cudzą krwia społeczeństwa

Autor: Polak ale z korzeniami- gość

2006-02-14 Polak z korzeniami

Ziemia i spoleczenstwo maja w tym przypadku gowno do gadania. Co powiesz w takim razie na temat mlodziezy wszechpolskiej albo ukrainskich nacjonalistow?

A JP II to sie w grobie przewraca,jak widzi, jaki kult w Polsce jego osoby zrobili. Ile NIKCZEMNYCH pseudoksiezy i pseudobiskupow zarabia na jego kulcie. O Rydzyku to nie wspomne. I jeszcze nazywaja go Ojcem Swietym,co jest sprzeczne z nauczaniem Biblii, bo jest tylko jeden ojciec,w niebie. Podobnie jak przyrownanie papieza,chocby nawet jednego z najwiekszych w dziejach historii do Chrystusa.
Papiez byl czlek skromny, nie zyczyl sobie zapewnie takiego kultu,nagonki medialnej i ZARABIANIU hajsu na nim.

"A tam wysoko, na samej górze niedoscigły ideał człowieka-Polaka : Jan Paweł II."

co do tego,kto pisal o Ukraincach:

,, Gotowi jestescie służyć każdemu kto pomoże wcielić w czyn nacjonalizm i nazywać to patriotyzmem.”

Juz nikomu nie bedziemy sluzyc….ani Niemcom,ani Polakom (co do Rosjan nie jestem jeszcze przekonany)

Przypominam ze Rosja(ZSRR) przyczynilo sie do wielkiego glodu,w wyniku ktorego zginelo 10mln Ukraincow.

Autor: Markos- gość

2006-02-14 Bjete pinu aż biło....Kus podumajte o tym szto pyszete.Z pozdorowinjamy

Autor: ih- gość

2006-02-14 PMM,
O braku jakiej alternatywy mówisz? Jeśli dotyczy to polityki uprawianej przez nacjonalistów to, moim skromnym, zdaniem popełniasz duży błąd. Politycy z nich byli wyjątkowo marni, jak większość szowinistów zresztą. Gdyby nie bratnia pomoc Stalina, Polacy do dziś odgrywaliby dominującą rolę na kresach. Paradoksalnie bowiem większość nacjonalistycznych celów zrealizowali komuniści ze Stalinem i Chruszczowem na czele. Nacjonaliści do dziś znani są przede wszystkim z ludobójstwa, terroru, morderstw politycznych i głupawej awantury jaką rozpętali na Zakierzoniu czym wprawdzie przerobili Łemków na Ukraińców ale jednocześnie „załatwili” im przeprowadzkę z ziem, na których od paru wieków oni zamieszkiwali. Smród za nimi czuć wyraźnie do dziś; nawet na tym forum. Zejdź na ziemię i przestań bujać w obłokach. Polityka to sztuka uzyskiwania rzeczy możliwych do osiągnięcia a nie marzenia.
Ukraińcy po pierwszej wojnie światowej nie mieli żadnych szans na samodzielny byt. W najlepszym razie tylko w sojuszu z Polską i tylko za Zbruczem i Prutem. Ale w 1920r. o czym już wspominałem, zamiast iść z Piłsudzkim na Kijów, woleli czekać w domach aż im Polacy wywalczą samostijną. Niewiele brakowało, a Polska przypłaciłaby to utratą z trudem wywalczonej niepodległości. Więc do Lachów, o ile intencje Piłsudzkiego były szczere, w co nie wątpię, pretensji proszę nie mieć! W okresie międzywojennym, to już nudne ciągle powtarzać, nacjonaliści zrobili wszystko co możliwe aby Lachom uniemożliwić prowadzenie rozsądnej wobec nich polityki. Wszystko i od razu! To rozum małego dziecka raczej niż rozsądnego polityka.
Naziści z Przemyśla, powiadasz? A może oni zapamiętali lekcję ukraińskich nazistów? Złowrogi wydźwięk hasła „nacjonaliści mieli rację” Polakom kojarzy się raczej z pochwałą ukraińskiego ludobójstwa niż z 1 majem.
Do Wielkiego Głodu proszę Polski nie mieszać. Ciesz się, że Twoi przodkowie mieli szczęście żyć w pańskiej Polsce a nie w takim kraju powszechnej szczęśliwości jak CCCP. Nie miał by Cię bowiem kto sprowadzić na ten świat! No chyba, że „in vitro” Ale to wtedy było też niemożliwe.

Mytro i Darino,

Widać, że dużo nie trzeba. Podrzuć padlinę a sępy natychmiast się zlecą. Test wypadł jednak pomyślnie i zgodnie z oczekiwaniami. Gratuluję!
Mytro: do „lisa” mężczyźni raczej nie uciekali bowiem wszyscy wiedzieli, że lisy w tych okolicach często bywały wściekłe. Jak na rejestrowego kozaka przystało , wykazujesz zadziwiającą troskę o dołączenie do rejestru Lacha. Pewnie ostrzysz w komórce postupowską, poświęconą siekierkę. Wolę zatem trzymać się z daleka od tego rejestru.

Polaku łem z korinami ,
Czemuż to zawdzięczam zaliczenie mnie do tak osobliwego „panteonu”?

Autor: Mat- gość

2006-02-15 Mat
Umieszczając Cię w owym „panteonie” popełniłem być może największe faux pas od wielu miesięcy.
Nie będę tłumaczył jak się to stało, bo sam nie wiem. Jedno jest pewne : NIE POWINIENEŚ TAM SIĘ ZNALEŻĆ !
Przepraszam i proszę Cię jeśli możesz to wybacz

Autor: Polak ?em z koriniami- gość

2006-02-17 Do Markosa,

,,Gotowi jestescie służyć każdemu kto pomoże wcielić w czyn nacjonalizm i nazywać to patriotyzmem.”

Juz nikomu nie bedziemy sluzyc….ani Niemcom,ani Polakom (co do Rosjan nie jestem jeszcze przekonany)"

SARKAZM+PESYMIZM(w pewnym sensie uzasadniony)

NAPEWNO NIE MOJE ZYCZENIE!!!


Przypominam ze Rosja(ZSRR) przyczynilo sie do wielkiego glodu,w wyniku ktorego zginelo 10mln Ukraincow. "

Wierz mi ja pamietam!!!!

P azk!!!
Uwazaj!!!Po swoich zaczynasz dawac ;)

Mat,
Pan sie nie przejmuje ,Pan moze i nacjonalista ale nie ukrainski;)

dr Kurac,
pas awarski skuteczniejszy niz ssanie cytryny przed orkiestra deta ;)

Autor: Poczytaj mi mamo- gość

2006-02-17 Poczytaj mi mamo

Wyjątkowo się z Tobą zgadzam.
Popełniłem straszną gafę wobec najporządniejszego człowieka na tym forum , tym głupszą, że na dodatek PODZIELAM W CAŁOŚCI jego poglądy.
Mam nadzieję, że Mat mi wybaczy

Autor: Polak ?em z koriniami- gość

2006-03-04 lude wy choczete swiatkuwaty to den wy lipsze poczytajte kusciok szczo ta wasza upa zrobyla ludiam prez waszu upa lemkil i ne tylko wychnaly z ridnoj zemly wychnaly nas na czuzynu i choczete swiatkuwaty tot den!!!!

Autor: danko

2006-03-04 Take dumanja to efekt ponad 40-litn`oj komunistycznoj propahandy po Akcyji Wisła estafetu jakoj piznijsze perenjały seredowyszcza ukrajinożerny. O pereselinju dumano już pered II-hom wijnom, a po wijni hladano łem odpowidn`oho pojasnenja(wynnoho) i momentu jakym stało wbywstwo Swjerczewskoho. Sytuacyja w czasi wijny na Łemkiwszczyni ne była taka czorno-biła jak jej nekotry malujut, jako prykład naj posłużyt frahment knyżky J.Zwolinskoho.
"Niemcy wykorzystywali wszystkie możliwe sposoby, ażeby w jakiś sposób zdemaskować działalność partyzantów. Polska policja granatowa podsunęła Niemcom pomysł skorzystania z zapisów i meldunków jak również raportów komendantów policji w Krośnie i Jaśle.
Tam znajdowały się przedwojenne wykazy działaczy lewicowych i ludowców. W lipcu 1943 r. aresztowano m.in. braci Jana i Tymka Romcio, Wisłockich i wielu innych. Bracia Romciowie zginęli na posterunku gestapo w Jaśle rozszarpani przez psy. To właśnie w tym czasie nastąpiły największe aresztowania ludności łemkowskiej w tej części Karpat. Zapełniły się więzienia w Krośnie i Jaśle, w Nowym Sączu i mniejszysch miasteczkach. Wśród aresztowanych znaleźli się również Aleksandra i Jarosław Wisłoccy. Aleksandra w 1943r. zginęła w więzieniu gestapo w Jaśle rozszarpana przez gestapowskie psy (jej męczeństwo i okrutną śmierć bardzo dokładnie opisał Nestor Żylycz na stronicach "Karapckoj Rusi" w numerach 21 i 27 z 1995r.)
Nie mogli spokojnie spać i nasi partyzanci. Grzegorz Wodzik też działał. Sobie tlyko znanymi sposobami "poupychał" swoich ludzi do posterunków policyjnych - ukraińskiego w Krampnej i polskiego - w Dukli. Często zachodziła pilna potrzeba dostarczania informacji "do lasu", zebrania wiadomości o sytuacji w terenie. W tym celu korzystano z pomocy łączników. Byli nimi trzynasto-piętnasto-letni chłopcy ze wsi Myscowa. Nauczono ich rozpoznawania różnych znaków, jakimi porozumiewali się"swoi" ludzie z policji z partyzantami. Jednym z takich znaków rozpoznawczych było zachowanie się policjantów w czasie ich pobytu we wsi. Otóż, kiedy przychodzili służbowo do domu Sardyhy w Myscowej, a był on stróżem rzeki Wisłoki - gonił nielegalnych wędkarzy - wtedy przechodząc koło domu obaj policjanci, jeżeli mieli coś do przekazania, nieśli swoje karabiny na prawym ramieniu lufami w dół. Wtedy przychodził mały łącznik i przyjmował meldunek, który następnie przekazywał Wodzikowi lub Łabykowi. Ci dwaj ludzie, ukraińscy policjanci, dostarczali nie tylko wiadomości bieżące, listy osób, które miały być aresztowane ale i znaczną ilość amunicji. Oni dwaj - Ilko Hryckowian z Bereski i Stefan Romcio z Uścia Ruskiego - ocalili od śmierci wielu Łemków. Ilko H. doczekał się stopnia oficerskiego w szeregach UPA, gdzie dalej walczył o swoje ideały. W którejś potyczce, gdy zorientował się, że po drugiej stronie jest wojsko polskie a nie UB wstrzymał ogień. Nie chciał walczyć z wojskiem polskim - zginął w męczarniach na UB w Rzeszowie w listopadzie 1947r.

Autor: mytro

2006-03-04 " Nie mogli spokojnie spać i nasi partyzanci. Grzegorz Wodzik też działał. .." słychaj mytro, jedź w Bieszczady i wspomnij publicznie o takim albo innym bohaterze, a ręczę że żywcem cię ze skóry obedrą ! nie MW i NR ale mieszkańcy !

Autor: zadowalony

2006-03-04 Kto taki?
Osiedli tam w 60-tych i 70-tych latach pracownicy lesni ?
Czy moze starzy utrwalacze wladzy ludowej?Ilu tych ,,rdzennych" Polakow tam jest?

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-04 Mytro !
Zainteresowała mnie wzmianka o planach wysiedleń ludności ukraińskiej przed II wojną światową !
Czy mógłbyś naprowadzić mnie na literaturę dotyczącą tego tematu ?

Autor: darino

2006-03-04 Darino, czytaw ja kolys` o tym, ale poky szczo trudno meni pryhadatys` de.

Autor: mytro

2006-03-04 "poczytaj mi.." , "darino" , "mytro" czy wy jeszcze żyjecie ? czy ja juz z trupami gadam.

ps. a ilu rdzennych Polaków mieszka w Polsce odpowiem ci trupie, w Polsce mieszka 98% Polakow, reszta to mniejszości etniczne największa to niemiecko ok. 350 tys, :))))

Autor: zadowalony

2006-03-04 Rozpoczęła się wielka wędrówka ludów - Polacy i Litwini przenosza się do Wielkiej Brytanii i Holandii, a na ich miejsce przyjeżdża coraz więcej Ukraińców, Białorusinów i ... Wietnamczyków. No i ten ujemny przyrost naturalny ...
Tak więc proporcje ciągle się zmieniają na niekorzyść Polaków :)))

Autor: darino

2006-03-04 tak, tak :)), przyjeżdzają nielegalnie albo na umowy zlecenia lub tymczasowe zezwolenia w każdym razie nie na umowę o stałą pracę :))) , liczymy że w najbliższym czasie liczba niewolników w Polsce jeszcze się zwiększy, darino ! liczę że zostaniesz naszym naganiaczem :)))))

Autor: zadowalony

2006-03-04 A jaki % rdzennych Polakow w Bieszczadach?

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-04 jeśli liczyć wiernych ze statystyk parafii rzymsko-katolickich to ponad 95%, ale co ciebie trupie może obchodzić życie doczesne : )))))

Autor: zadowalony

2006-03-04 Ziarnko do ziarnka ...
Już organizuję rodzinę na Ukrainie do powrotu do Macierzy :)))

Autor: darino

2006-03-04 Tacy oni rdzenni jak i ich koscioly ;)

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-04 owszem rdzenni i to od wieków !

Autor: zadowalony

2006-03-04 95%? na moje oko i zdrowy rozsadek to z 20% mniej...


95% RDZENNYCH Polakow to moze jest na Mazowszu...

Autor: Markos

2006-03-04 jak ci tego oka nie żal to się tu nie pchaj :)

Autor: zadowalony

2006-03-06 Najkraszcze wsi ihonrujte toho zadowolenoho bortaka, mozhe sia mu znudyt y najde sobi inczu zabawku a net tot internet.

Autor: Roman

2006-03-06 Romano, ty mi się nigdy nie znudzisz, tylko prosza zacznij pisac normalnie, albi daj szansę i napisz co to za jezyk !

Autor: zadowalony

2006-03-07 Co sądzicie o Bulbie?
Naprawdę nazywał się Maksym Boroweć (1908-1981), ale do historii przeszedł jako Taras Bulba, postać mityczna wzięta z literatury Michała Gogola. Pochodził z Wołynia, marzył o wolnej Ukrainie, w czasie wojny założył Sicz Poleską, z której powstała Ukraińska Powstańcza Armia. Ale to nie była złowieszcza banderowska UPA. Tę nazwę Bulbie ukradli właśnie banderowcy, a nazwę UPA zhańbili ludobójstwem na Polakach. Dzisiaj, we współczesnej Ukrainie, nikt nie stawia Bulbie pomników, tak jak Banderze, Klaczkiwskiemu czy Szuchewyczowi. O Bulbie nikt nie pamięta, bo OUN Bandery uznał go za zdrajcę i nieudacznika. Zmowa milczenia ma jeszcze jeden zasadniczy powód – Bulba w roku 1943 przeciwstawił się mordercom z OUN (b), nazywając ich wprost zbrodniarzami. Jest więc nie tylko wrogiem banderowców, ale i swoistym wyrzutem sumienia.

Maksym Boroweć był raczej osobowością nieskomplikowaną, związał się w latach 30. z ruchem petlurowskim, ale traktował OUN jako ważny element ukraińskiego obozu niepodległościowego. Nadzieje wiązał z Niemcami, tak jak większość nacjonalistów. Kiedy wybuchła wojna sowiecko-niemiecka włączył się w walkę z maruderami Armii Czerwonej, a potem założył na Polesiu Sicz Poleską, która z czasem kontrolowała cały północny Wołyń. Niemcy nie potrzebowali jednak takiego sojusznika, a gubernator Erich Koch wręcz nienawidził ich, zgodnie z rasową polityką Hitlera. Owszem, Bulba miał przyjaciół w kołach Abwehry i Wehrmachtu, ale to za mało. Jak się wkrótce okazało, to nie Niemcy i Sowieci byli dla Bulby śmiertelnym zagrożeniem, lecz banderowcy. OUN (b) zapuścił korzenie na Wołyniu dopiero w 1942. Najpierw próbował sobie podporządkować bulbowców, a kiedy napotkał opór – zaczął polowanie na ich szefa, czyli Borowecia. Duża część jego ludzi zwyczajnie przeszła na stronę banderowców, sam Bulba ze sztabem wymykał się banderowcom, aż pewnego dnia wpadł w pułapkę – sam uciekł, ale w ręce wrogów dostała się jego żona, Czeszka z pochodzenia. Nie wyszła z tego żywa. Mimo tych doświadczeń Bulba nigdy nie przeciwstawił się banderowcom zbrojnie – nie chciał wzniecać walk bratobójczych między Ukraińcami. Zdecydował się jednak ostro zaprotestować przeciwko masowym mordom na Polakach – napisał dwa listy otwarte do przywódców OUN (b). Dzisiaj te listy to ważne świadectwo obciążające UPA i OUN (b). Jest to także dokument dający Bulbie przepustkę do historii, pozwala nazwać go uczciwym Ukraińcem w przeciwieństwie do bandytów spod znaku UPA. Tak, Bulba nie był przyjacielem Polaków, chciał ukraińskiego Wołynia, ale zachował coś, czego zabrakło banderowcom – ludzkie uczucia. Wiktor Poliszczuk w swoich książkach wystawia Bulbie jak najlepsze opinie. Z kolei Edward Prus, autor omawianej tutaj książki – nie jest aż tak entuzjastyczny, ale i on nie potępia poleskiego watażki. Pisze jednak i o ciemnych stronach – nie podlega kwestii, że członkowie Siczy Poleskiej (czyli bulbowcy) brali udział w mordach na Polakach, a potem duża część z nich weszła do banderowskiej UPA. Bulba nie miał albo nie chciał mieć na to wpływu. Najprawdopodobniej stracił kontrolę nad sporą częścią swoich ludzi. Został sam ze swoim sztabem i stał się zwierzyną łowną. Prus zarzuca mu naiwność i brak czynnej reakcji przeciwko banderowcom. Nawet po 1943 nie wykluczał współpracy z OUN (b).

Po wojnie był emigrantem, zepchnięty na margines, dogorywał pijąc alkohol i wspominając dobre czasy. Umarł w Kanadzie – pozostawił po sobie pamiętniki. To swoisty paradoks historii, że człowiek pokroju Bulby okazał się bardziej sprawiedliwym niż wykształceni inteligenci z OUN (b). Oni gardzili nim, uznawali go za prymitywa z Polesia, mięczaka i zdrajcę. Usunęli go z pamięci narodu ukraińskiego, stawiając na piedestał morderców dzieci i starców. Dzisiaj to my, Polacy, przypominamy Ukraińcom tę postać, może i rzeczywiście groteskową i anachroniczną – ale pokazującą, że można walczyć o niepodległość i nie być ludobójcą. To Bulba bowiem wypowiedział słynną maksymę – Polska jest naszym wrogiem, a nie Polacy. W roku 1943 znaczyło to bardzo wiele.

Autor: ju? cienko

2006-03-18 Czy dzisiaj Ukraincy moga powiedziec Polska jest naczym przyjacielem ale nie Polacy tacy jak ty?

Autor: Roman

2006-03-18 Druga zwrotka hymnu Ukrainy :
"Станем, браття, в бій кривавий від Сяну до Дону,
В ріднім краю панувати не дамо нікому;
(......)"
Taaaak Ukraińcy „kochają „ Polskę , szczególnie (na razie ) tą od Sanu na wschód
, ale Polaków tam zamieszkałych to już całkiem nie kochają.
Tylko Polak-xxxxxx nie wyciąga z tego wniosków

Autor: jarema

2006-03-18 Proponujesz zmiane hymnu czy calej historii??

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-18 jednego i drugiego, geopolityka jest nieubłagana, Saissonstaat może pare latek........

Autor: ju? cienko

2006-03-18 Hm.. moze i tak;)
Na twoim jednak miejscu martwil bym sie tym co w Polsce bedzie za pare lat.Ameryka za wyjatkiem Izraela nikogo jeszcze zbyt dlugo nie popierala,a w Europie co raz to wiecej sceptykow jezeli chodzi o Polske;)
Jak juz kiedys pisalem do Rumunii daleko.

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-19 twe proroctwa PMM subtelnie obnażają twoje bolszewickie przekonania. I bardzo dobrze!

Autor: rusnak

2006-03-19 wszystko co nie po linji to bolszewickie?

co prawda jak pisal wielki Lem
,,dzis uznane jest i modne,
reklamowac czesci rodne"
ale ja manewru Kurskiego stosowal nie bede;)
niech ci beda Rusnaku moje przekonania bolszewickimi;)

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-19 juz cienko, jestes zlym czlowiekom.

Autor: piziuzia

2006-03-20 Tjaa wschod bizantynsko-turanski,zachod tez z bizantynizmem nienieckim(tak przynajmniej imc dendrolog pisza;) ) poludnie z legalnymi malzenstwami dla homoseksualistow,polnoc nie liczac Kaliningradu to slona woda;)
Znowu Polska w sytuacji shit out of luck;)
Ciezko byc cywilizacja lacinska w mittle Europa;)
Ale glowa do gory wlasnie Holendrzy z legalna eutanazja nadciagaja.
Deja vue.

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-20 "już cienko" zobligowałeś mnie żeby przypomieć tobie i światu, że jesteś zwykłym, szarym, dużo mniej niż przeciętnym, xxxxxxxxx

Autor: rusnak

2006-03-20 no i po co wykasowaliście ostatni wpis "już cienko"? Nudzi się wam?

Autor: rusnak

2006-03-20 Lubię narody, ale państwa i władzę, w tym m.in. ukraińską czy inną, to już niekoniecznie, delikatnie mówiąc, do istnienia narodu nie potrzeba swojego państwa, a ja nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie lubić, gdyby było inaczej nie byłoby Estończyków, Łotyszy, i wielu innych narodów.....

Autor: ju? cienko

2006-03-20 a czy ja mówiłem, że w niektórych państwach zachodniej i środkowej Europy nie panuje ptasia grypa, to przejściowe a nie chroniczne niedomaganie turańszczyzny i bizancjum, nie dodawaj sobie animuszu, wiemy co to za bagno i z jakiego bagna uciekali w XVI w. uczeni i artyści nigdy nie odwrotnie

Autor: ju? cienko

2006-03-21 Otworz oczy!!!!!
Emigracja z lacinskiej Polski najwieksza w Europie.Nie chcesz powiedziec ,ze to misjonarze wyjezdzaja?
Moze nie wszystcy uczeni,ale slowo daje artystow nie brakuje.

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-21 dokąd oni wyjeżdżają na Ukrainę, czy w obręb swoje cywilizacji, pisz na temat koteczku................................................
nie będę epatował wykładami, kiedy to prawne i rzeczywiste pojęcie wolności, własności i sprawiedliwości istniało w bizantyńso-turańskim świecie.........to obce pojęcia dla tych cywilizacji...........................
turańskość w ogóle nie zna pojęcia człowieczeństwa, tam człowiek to numer, wojownik................................
nie wolna jednostka, chyba starczy.................podobnie u Kozaków własność jako taka nie funkcjonowała, to organizacja wojskowa.....a nie społeczeństwo otwarte..........................a wybór atamana z demokracją ma wspólnego tyle, że arytmetycznie wybierała go czerń..............

Autor: ju? cienko

2006-03-22 bawisz mnie chlopie;)
wyjezdzaja generalnie rzecz biorac na zachod (nawet do Grecji)!!!!!
Wschod i Zachod(mucho dinero)
Troche inna taksonomia cywilizacji;)
Z Konecznego nie rob Linneusza bo znany on przede wszystkim w Polsce.Oczywiscie jednosc narodowa z JPII,czlonkowstwo w UE moze dodawac animuszu ale proponuje sie zastanowic z ta jednoscia cywilizacyjna,bo mnie to moze jeszcze i cos wcisniesz ale gdzies dalej na zachod .......
szkoda pisac;)
P.s.
Demokracja szlachecka to tez fikcja;)

Autor: Poczytaj mi mamo

2006-03-22 Taka sama jak gdzieindziej, nie jestem jej zwolennikiem, ale lepsza może od innych spsiałego ustroju, nikt nie zamierza wciskać kitu zachodowi, bo on wie, gdzie kończy się Europa.....................................................
oczywiście nie geograficzna, bo Bug to ten próg

Autor: ju? cienko

2006-03-22 juz cienko

tak, oczywiscie ,dalej sie dowartosciowuj z tym Bugiem

podobnie jak ty sadza Niemcy,Francuzi i cala reszta Europy Zachodniej- tyle ze wg nich ta granica jest Odra...

Autor: Markos

2006-03-22 Prawda w oczy kole, tylko że nie chodzi mi o tym co sądzą inni, Francuzi rzekomo uważający, że Niemcy to wschód, a Anglicy, że Francja to wschód i jakoby barbaria, tylko o powszechnie obowiązującej wiedzy o granicy cywilizacji łacińskiej, czytaj Europie, reszta to przedsionek, bizancjum i turańszczyzna oraz fragmenty europejskiego islamu, który kiedyś dochodził do Lwowa i Wilna, a teraz zatrzymał się na Bugu....czemu wstydzisz się swojego Bizancjum, napisz jak tam pięknie, że aż tryska sprawiedliwością i wolnością, i nie przytaczaj mi tu głodnych kawałków, jak w anegdocie o Chruszczowie, na pytanie Amerykanów do niego, że wyście wymordowali tyle ludzi i jest tyle niegodziwości itp, Chruszczow odpowiedział, ale za to u was się murzynów bije...................
nie chrzań mi o ideale i utopii, chodzi mi o obiektywne wyrażenia występujące w prawie i ideach społecznych obecnych w życiu społecznym i politycznym i kulturze, no ale to wszyscy wiedzą, żyjący w jej obrębie, czas pisać o Bizancjum i Turańszczyżnie................na temat...............